Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Dzoana

brzusio, brzunio, dzidziuś pod serduszkiem... nie można normalnie?

Polecane posty

Acha - to dobrze....cieszę się,że już nie rozciągam...:);) Do Dzoany... Jak jest postrzegana, sądząc po topikach na temat chamstwa i praw kobiety ciężarnej ... jak najbardziej jest postrzegana jako integralna jednostka. Co do reszty świata - kulturalnego świata- też jako jednostka integralna....a zdrabnianie nie jest absolutnie żadną podstawą do sądzenia,że jest inaczej... Dlaczego uważasz ,że jeśli ktoś powie brzusio, dzidziuś pod serduszkiem...to od razu ma na myśli,że ciężarna jest niepełnosprawna umysłowo, że skoro oczekuje dziecka , to wszyscy traktują ją jak dziecko. Wręcz przeciwnie....skoro oczekuje dziecka to tym bardziej jest dojrzałą osobą i odpowiedzialną, bo przygotowuje się do nowej roli- wymagającej wielkiego wysiłku i dojrzałości... Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zocha gocha
Dzoana - mnie tez to wkurza, m in dlatego przestałam się pokazywać na forach ciążowych, bo mnie mdli od tych misiów, pysiów, zdrobnień i innych niestrwanych sformułowań i akcesoriów. Nie bawi mnie to, więc tam nie bywam, nie krytykuje tych Pań, niech sobie piszą jak chcą. Jestem podobnie jak Ty w drugiej ciąży. Do mojej pierwszej córki całe życie mówiłam NORMALNIE tak jak do wszystkich, a nie zdrobnieniami. Córka w wieku 3,5 roku ma szeroki zakres słownictwa, bo wszystkie nowe dla niej słowa jej tłumaczymy. Podobnie jak Ty nie rozumiem, dlaczego przyszłe matki tak se dziubdziają ... A mnie jeszcze wkurza, jak ludzie pytają, czy w 8 miesiącu jestem już na zwolnieniu czy jeszcze nie albo nie dowierzają, gdy mówię, że po macierzyńskim normalnie wracam do pracy. Mnie osobiście trochę denerwuje, że ludzie traktują ciężarne jak chore, a matkę z 2 dzieci skazują na siedzenie w domu i zajmowanie sie domem. Dzoana - nie dziw się, "dziwny ten świat..." - jak śpiewał Niemen. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Anula - to moze ty mi wytłumacz, dlaczego tak jest? Tzn jaki mechanizm skłania ludzi do mówienia tak a nie inaczej do kobiety w ciąży? Moja wiedza na temat komunikacji międzyludzkiej wskazuje na to, że się nie mylę. Jeżeli się myle, to czekam na jakieś sensowniejsze argumenty niż \"bo tak lubią\". Skoro mówimy o mniej lub bardziej śwaidomych intencjach mówiącego i jak one wpływają na sposób formułowania zdań - to prosze o wyjasnienie inne, niz to, które mi przychodzi do głowy. Pamiętaj, ze mówimy o osobach obcych, które wnioskują z twojego wyglądu, i stanu, w jaki sposób do ciebie się zwracać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tośka21.06
Dzoana jak tak sie na tym zastanowić to rzeczywiście kobitki w ciazy jakieś infantylne się robią. Ja sama widzę to u siebie. Zawsze byłam traktowana jak twarda baba, zero uczuć na zewnatrz, zosia samosia nikogo o pomoc nie porosiłam, od 18 roku życia bez rodziny i jakiejkolwiek pomocy, wdowa i rozwódka, a wciązy płaczliwa, chwiejna i co najgorsze lekko zabobonna baba. Może o swoich częsciach ciała jakoś zdrobniale nie myśle ale o dziecku to juz zmiękczenie rozumu całkowite. Piszą tu kobiety, które mówią, żebyśmy zrozumiały, że one nie chcą mieć dzieci i je żenują wypowiedzi ciężarnych kobitek. Ja też w młodości:-) nie miałam ochoty być mamą, wkurzałam się na tzw środowisko które na mnie naciskało, że lata mijają licznik bije i takie inne. Tylko skoro je to żenuje, nie chcą zostać matkami to po co tu przyłażą i ględzą. Mam wrażenie, że nie mówią prawdy co im w duszy gra, a prawda leży gdzie indziej. Ja kiedy nie byłąm w ciązy, kiedy nie czułam potrzeby być matką nie wpadałam na forum pośmiać się z kobiet, które chciały i były. Ten temat dla mnie nie istniał. Troszkę zboczyłam z tematu zdrobnień i infantylności, ale to tylko takie moje okołotematowe przemyślenia.A co do brzuszków, cipeczek to każdy ma inną wrażliwość, rzeczywiście dla niektórych może to byc okropne takie wywalanie uczuć, ale z drugiej strony to wszystko zależy od wychowania i doświadczeń życiowych. Ja pochodzę z tzw chłodnej rodziny, a mama uważała, że nalezy dziecko hartować.Czasami przeszkadza mi to w życiu, że nie potrafie być taką miłutka kobietką. Nie potrafie jednoznacznie ocenić co jest lepsze ale uważam, ze jestem w stanie tolerować infantylne kobiety w ciąży bo jak często powtarza mój ginekolog, pani Antonino to wszytko hormony, to wszystko minie :-) A może odpowiedź na ten temat to wlasnie HORMONY:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tośka21.06
Może tylko jeden przykład z mojego ciążowego życia. Rozmawiam z koleżanką na przystanku, i mówie, że jak się te mój alien urodzi to tak dostanie w dupę za te moje zgagi na poczatku ciązy, że popamięta matke na całe życie:-) Nie musze opisywać reakcji ludzi........ przecież to był tylko żart

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja przeczytałam ten topik od samego początku z zamiarem zrozumienia o co w nim wogóle chodzi, ale nie zczaiłam. Może dlatego, ze jestem w ciąży i zgłupiałam:) Zeby było jasne, to mnie się tez srednio podobają te cholerne fasolki i zafasolkowane, ale generalnie nie mam problemu, jak chcą, to nie ch tak mówią. Moze bardziej by mnie to irytowało, gdyby ktoś w moim otoczeniu tak gadał, nawet nie koniecznie do mnie. Mam kumpelę, która mówi PIENIĄŻKI albo SIKULANDIA i doprowadza mnie tym do szewskiej pasji. Ale gdyby tak pisała na forum, to bym przeżyła-ostatecznie nie czytałabym topików z jej udziałem. Czemu tak sie dzieje? Bo te kobiety mają w sobie dziecko, do dziecka tak sie mówi, zdrobniale i pieszczotliwie i podejrzewam ze to dlatego. No bo przecież nie dlatego, ze nagle cofnęły się do swojego dzieciństwa i im odbiło. Zresztą to mało istotne, czy naprawdę była potzreba zakładania topiku na taki błahy temat??????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zocha gocha
kurencja - a to się społeczeństwo myli ... bo kobieta w ciąży bardzo często pomimo drobnych powikłań musi normalnie pracować, chyba że chce sobie wziąć urlop ... lekarze coraz mniej chętnie wysyłają ciężarne na zwolnienie ... to, że nie siedzę w domu na zwolnieniu nie oznacza, że o siebie nie dbam. A sama sobie zwolnienia nie wypiszę ... Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzoana...no cóż spróbuję popatrzeć na całą sytuację z pozycji kobiety nie-ciężarnej...choć pewnie będzie trudno ;) O ile sobie przypominam moje reakcje sprzed stanu ciąży, to pamiętam,że kobiety w błogosławionym stanie wzbudzały we mnie pewną tkliwość...mówimy oczywiście o osobach obcych. To,że ustępowałam miejsca takiej kobiecie z uśmiechem na twarzy i wypowiedzią \"proszę usiąść, bo Pani ma brzuszek\"....a nie \"proszę usiąść, bo Pani ma brzuch\" nie oznaczało,że traktuję ją jak niedorowiniętą, czy mało dojrzałą, ani też nie była to próba ingerencji w jej tożsamość. Po prostu wyrażałam moją akceptację, sympatię dla jej stanu... Myślę, że na pewno u niektórych osób jest to próba pokazania ciężarnej,że właśnie wzbudza sympatię,że ktoś chce pomóc, że zwraca się na nią baczniejszą uwagę , bo jest w odmiennym stanie. Dlatego też mówimy stan \"błogosławiony\"... Co do fasolek i zafasolkowanych....też uważam,że to przesada...ale się nie czepiam, niech tam sobie mówią jak chcą. Ja naprawdę wolę słyszeć - brzusio, serduszko, dzidzio...aniżeli brzuchol, wiadro, itp.... Oczywiście - można inaczej, bez zdrobnień, ale właściwie dlaczego???? Czy te zdrobnienia są rzeczywiście takie paskudne, czy one obrażają???? Myślę,że przewrażliwienie na tym punkcie jest odrobinę bezsensowne....to tak jakby snuć teorie na temat tego, co pani nauczyciel chciała osiągnąć, mówiąc w szkole do dzieci : \"kochani\" i doszukiwać się w tym nie wiadomo czego... Zajmijmy się poważniejszymi sprawami niż roztrząsanie takich bzdur...Dla mnie to po pierwsze akademicki spór, bez żadnego celu...poza tym,że daje się pole do popisu tym, którzy za chwilę przyjdą na ten topik i zaczną wypisywać bzdury typu \"rozpłód\" , itd itp...a po drugie....uważam,że to nie jest żaden problem, można spokojnie powiedzieć,że sobie tego nie życzymy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myślę że z wrażliwością na nomenklaturą ciążową to może być kwestia wychowania. Inaczej zachowują się ludzie pochodzący z wylewnych rodzin, gdzie wchodzenie w kontakt jest łatwe i częste, gdzie dużo śmiechu, dużo przytulania. Inaczej zachowuje się osoba z tzw chłodnej rodziny, gdzie nikt nikomu nie okazuje uczuć. Wiadomo, że taka osoba granice ma o wiele szerzej postawione. To co dla niej oznacza naruszenie tych granic, dla tej z większym temperamentem nie stanowi problemu. No więc dzielimy się na babki z różnym temperamentem, inne mamy granice, poza które nie wpuścimy nikogo obcego. I trzeba to uszanować w obydwie strony. Zgłaszaj Dzoana, jeśli ktoś narusza twoją granicę. Mojej nikt nie naruszył. Przynajmniej nie pieszczotliwymi określeniami, które nie są dla mnie oznaką słabości i zdziecinnienia, lecz wyrazem traski i miłego klimatu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Luizjano, a ja bym w ogóle była wniebowzięta, jeśliby mi ktokolwiek w autobusie ustąpił miejsce, z komentarzem, czy bez. Niestety, nie zdarza mi się to, ale to już nie ma nic wspólnego z tematem dyskusji. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Luizjana, nie rozumiem....przecież nikogo nie obrażam, stwierdzam po prostu fakt...a co wolałabyś żeby ...a zresztą właśnie akademicki spór...bez sensu...co człowiek, to gust... Jedno jest pewne są osoby przewrażliwione, ani tak ani siak ...cokolwiek by ludzie nie zrobili...i tak jest źle - zauważasz ciężarną, źle...nie zauważasz ...też źle... Trochę mniej patrzenia na siebie moje Panie. Sama jestem w ciązy, drugi raz ale na prawdę nie przyszło mi do głowy ,żeby się zastanawiać nad takimi sprawami...może ja jestem rzeczywiście nienormalna... To,że powiedziałam tak a nie inaczej, to nie dlatego,że chciałam zwrócić uwagę na czyjś stan...po prostu ...ciepło i sympatycznie...Chyba rzeczywiście przestanę się dziwić niektórym reakcjom na ciężarne, oziębłości i braku zainteresowania....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestem tolerancyjna przynajmniej się staram...piszę pod własnym nickiem...a nie na pomarańczowo, bo się boję swoich wypowiedzi.... ...no i jest różnica między faktem,że ktoś jest w ciąży...bo wybacz, ale to nie choroba....A brak nogi....to już jest choroba i zwracanie uwagi czyjejś na to , że ktoś tej nogi nie ma....to nie to samo co zwrócenie uwagi na fakt,że ktoś jest w ciąży...Zwrócenie uwagi na czyjeś kalectwo, to zwrócenie uwagi na czyjeś nieszczęście...Wydaje mi się ,że ciąża to nie jest nieszczęście tylko radość ;) I ja mimo wszystko pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Anula, uparcie próbujesz sprowadzić temat do jakiś indywidualnych upodobań i przyzwyczajen, kiedy ja mówię o dość powszechnym zjawisku, powiedziaąłbym społecznym i dociekam jego żródeł. Sam pomysł, ze do kobiety w ciąży mówi się jak do dziecko bo ona ma w sobie dziecko - uważam za dość groźny, choć chyba trafny. Jest to nieodróżnianie kobiety jako odrębnej osoby od jej roli jako matki czy stanu fizycznego w jakim się znajduje. Myslę zresztą, ze stąd moze się brac niechęć do macierzyństwa - jako niechęć do utraty siebie w oczach innych, dla których przestajesz być Kasią, która coś tam robi w zyciu, tylko stajesz się MATKĄ, która ma jakieś cechy ogólne ale nie ma indywidualnych. Takei rozmycie indywidulaności i tożsamości. Moze dlatego nie lubię takiego traktowania mnie - skoro jestem matką, jestem wrzucona do worka \"matka\", w którym należy do mnie mówić jak do dziecka i mozna mi zwracać uwagę, bo w koncu matka to rola społeczna i słuzy całemu społeczeństwu a nie jakiejś tam jednej kobiecie. I to narusza moje granice i mnie obraża a nie czułości sympatia okazywana przez obcych ludzi. Wiele razy w życiu ludzie okazywali mi symapatię, nieraz obcy i nie oznaczało to mówienia do mnie zdrobnieniami i dziubdziania... Swoją drogą, ta \"chłodna rodzina\" się zrobiła tu na forum słowem - wytrychem na wszystko, od wczoraj... A co do tego brzuszka w autobusie - Anula, nie mogłaś po prostu powiedzieć \"Proszę niech pani usiądzie\"? Po co dodawać z jakiego powodu jej ustepujesz? Sądzisz, ze ona nie wie, ze jest w ciąży? Skąd wiesz, co ona o swojej ciąży sądzi, skąd wiesz, jak się w niej czuje, czy jej pragneła, czy tez zamierza oddać dziecko do domu dziecka? Nie wiedząc o niej NIC wyjeżdzasz do niej z \"brzuszkiem\" jakby ona miała obowiązek być zachwycona swoją ciążą i świergolić tak jak to jest w zwyczaju w tym stanie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dla mnie osobiście ciąża to stan błogosławiony, ze wszystkimi konsekwencjami tego określenia. Może staromodnie, ale jakże trafnie. Jest i całe dostojeństwo (tak!) w końcu wydamy na świat nowego człowieka, jak i radość oczekiwania. Ja jako JA czuję, że mój ciężarny mózg nabiera jasności i nie w głowie mi infantylizmy (dopuszczalne gdy już urodzę ;) :P ) Z tej przyczyny dla mnie w ciąży nie miejsca na \"brzusie i serdusie\", ale jeżeli ktoś TAK to czuje i TAK mu wygodnie... Wszak chodzi o nowe zycie! A każdy czuje, odbiera i ubiera w słowa inaczej... Pozdrowienia dla wszystkich OCZEKUJĄCYCH.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzoana może i ja uparcie indywidualizuję problem, Ty zaś uparcie generalizujesz... Matka i dziecko, no cóż nie stawiałabym tu znaku równości...co do traktowania, bo mimo wszystko matka odbierana jest społecznie jako osoba dojrzała. Dalej nie rozumiem sensu dociekania, dlaczego ludzie w przypadku ciężarnych stosują zdrobnienia...Po prostu nie widzę w tym nic groźnego...Dopóki ja siebie samą traktuję odpowiedzialnie i moje czyny są dojrzałe...a niech sobie mówią jak chcą, zdrobniale czy nie, to jest dla mnie nie ważne. Dużo ważniejszą sprawą jest czy poza formą wypowiedzi jej treść skierowana pod moim adresem jest w porządku... Wiedziałam,że zjecie mnie za fakt,że śmiałam zauważyć u tamtej Pani brzuch....Paradoks? Ja tu właśnie widzę wielki problem, bo wiele ciężarnych krzyczy o tym,że społeczeństwo cierpi na znieczulicę, ale kiedy wspomni się ,że ona ma brzuch...oooo wtedy jest obraza majestatu, bo ktoś śmiał ten fakt zauważyć....Ludzie nie dajmy się zwariować...za chwilę nie będzie można powiedzieć \"Pani ma blond włosy\" , bo ktoś stwierdzi,że się naruszyło jego prywatność...bez przesady.... Dzoana myślę,że toczenie tej dyskusji , przynajmniej w moim wypadku nie ma sensu...bo ja po prostu nie widzę jej celowości...Problemy widzę hdzie indziej, im bardziej zastanawiam się nad nastawieniem ludzi do kobiet ciężarnych i matek, tym bardziej niestety widzę,że dużo jest winy po naszej stronie...i nie dlatego,że nic poza domem i ciążą i dziećmi nie widziemy - bo to oczywiście wierutna bzdura...ale dlatego,że same bywamy nietolerancyjne, miewamy sprzeczne reakcje...bywa ,że same nie akceptujemy tego kim i w jakim stanie jesteśmy. No i pewnie znów dostanę cięgi....bo za dużo powiedziałam... Przypominam tym,które się na mnie rzucą ...jestem matką, ciężarną, dojrzałą.... Poza tym pracuję, wychodzę z domu i nie użalam się nad sobą... Dziękuję za rozmowę na poziomie, było mi miło...Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Anyula, ja nie złozyłam topiku pt \"Największy problem ciężarnych czyli zdrobnienia\"... Tematy na tym forum są różne, ja na przykład mam wieksze problemy niż \"termin na lipiec 2005\" lub \"obwisły biust po ciązy\" - ale nie krytykuję faktu, ze ktoś zakłada taki temat i ludzie sobie dyskutują. co do zauważenia u tej pani brzucha - nikt cię nie krytykuje za to, ześ go zauważyła, tylko za sformułowanie, jakim uraczyłaś tą panią na głos przy ludziach. Kiedyś z koleżanką z pracy odwiedzałyśmy kilentów przed Gwiazdką z prezencikiem i życzeniami. I moja koleżanka uparcie składała każdemu klientowi życzenia \" Cudownych rodzinnych świąt\" itp. aż kiedyś jedna pani mało nie wybuchneła płaczem podczas tych życzeń i warknęła, ze ona to raczej nie spodziewa się świąt w gronie rodziny bo właśnie odszedł od niej mąż... Tak się kończy czasem, kiedy ktoś patrzy na jakieś wydarzenia tylko przez pryzmat swoich własnych doświadczeń i według nich traktuje innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzoana - czyli złożenie życzeń rodzinnych świąt to też był nietakt??? Bo ja myślę, że to problem tej rozchwianej emocjonalnie pani, której histeryczna reakcja postawiła w bardzo niezręcznej sytuacji koleżankę składającej życzenia. Nie popadajmy w przesadę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zastanawiałam się czy odpisywać, bo w zasadzie się pożegnałam...ale... To ja w takim razie nie rozumeim tematu tego topiku, albo mnie oczy mylą...ale wyraźnie jest napisane kilka zdrobnień i odnośnik,że Tobie się to nie podoba, czyli stanowi problem, który zresztą potem rozwijasz.... Co do reszty...Dzoana , no to spuśćmy oczy i nie mówmy nic...niech każdy się zamknie w sobie, bo nie daj Bóg jego intencje mogłyby zostać źle oczytane, albo można kogoś urazić...czyli dokładnie to, co napisała Elfinka...nie składajmy życzeń...nie mówmy nawet \"dzień dobry\", bo ktoś akurat mógł danego dnia przeżyć tragedię i nasze pozdrowienie mija się z prawdą.... Ja tej Pani o dziwo w niczym nie uraziłam, bo nie przypominam sobie, jakiegoś komentarza, o ile dobrze pamiętam, to na jej twarzy pojawił się pogodny uśmiech ...tak jak na mojej, kiedy ktoś wspomina o moim brzuszku i o moim macierzyństwie... No i myślę jeszcze jedno...może to i prawda, nie powinno się patrzeć na innych jedynie przez pryzmat swojej osoby i swoich przeżyć...bo co człowiek to inne wartości, inne podejście do pewnych spraw...Ja jednak staram się patrzeć nie tyle przez mój pryzmat ale oczami optymistki, kogoś kto lubi ludzi niezależnie od tego kim są...Trochę ciepła, bo niedługo zaczniemy się wszyscy wzajemnie siebie bać... Elfinko ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze odbiegamy trochę od tematu, ale ja uważam, ze skąłdając życzenia obcej osobie należy wziąć pod uwagę nie tylko to jak święta powinny wyglądać w porządnym domu, ale takze to,ze każdy ma inną sytuację rodzinną. Można złożyć neutralne życzenia, jak kogoś nie znasz zamiast \"rodzinnych świąt, w gronie najbliższych, męża, dzieci itp\" Równie dobrze mozesz złożyć takei życzenia komus, komu własnie cała rodzina zginęła w wypadku samochodowym. I to nie on będzie \"przewrażliwiony\" tylko ty mało taktowna. Inaczej mówiąc, jak kogoś nie znasz, to nie przykładaj do niego swojej miary.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak Anulko :) masz 100% rację...a uśmiech dla świata to jak promyk słońca...mimo że w tym dniu jest 1000000 pogrzebów, to jest też 100000 ślubów.............1000000 porodów.......takie jest życie, a uśmiechając się do sąsiadki rano nie wiesz czy ktoś w nocy ukradł jej samochód, Ty dajesz jej uśmiech i dzień dobry.....a to czesto tak wiele, tak jak dla tej pani miejsce w autobusie :):) :):) pozdrowionka przemiłe dla kobietek i przesłodzoutkie życzonka przemilutkiego dzionka i wieczorka też dobrego w ramionkach swoich ukochaniutkich przemilutkich DOMKACH. :):):) pa ap ...misiaczki i nie jestem infantylna, śmiać mi się poprostu chce i mam dobry humorek, humorek zaznaczam a jutro mogę go nie mieć i będę cholerami rzucać....oby nie gorzej, i gromy prosto z oczu będą mi lecieć.........a dziś proszę :) uśmieszek humorek, i oby tak dalej bo nigdy nie wiadomo kiedy czarne chmury nadejdą...:) oby nie za szybko, a więc uśmieszek i słodziutki miodzik na ustach kochane kobietki:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale przelukrowałam powyższą wypowiedz........a czasami tak lubię, bo słodko powiedzieć do maleńkiego krasnala we mnie...malutka kuleczka niz dziecko w brzuchu, po cóż te spory:) a dzoana...świetnie gdzieś pisałaś...na innych topikach, a tu to trochę dziwnie mi to pachnie...powagą, dystansem, zamknięciem na miłe nawet przelukrowane czasami słowa wynikające tylko z czystej sympatii do przyszłych mam , tak jak Anula w autobusie to uczyniła...z czystej sympatii..i oby więcej takich ludzi:) będzie nam cieplej, milej na tym świecie. chyba na ten temat dzoana sie wypowiadałaś gdzie indziej , prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tu się Dzoana z tobą musze zgodzic. To mnie akurat na maksa dobija, gdy ktoś witajac sie ze mna najpierw schyla się do mojego brzucha i macha ręką wykrzykujac cienkim głosikiem jakieś CZEŚĆ MAŁY czy cos tam. A mam jednego kolegę który to robi ZAWSZE i doprowadza mnie tym do szewskiej pasji. Mimo to myślę, ze takie zdrobniałe gadanie do cieżarnych nie jest jeszcze przejawem traktowania ich jako opakowania na dziecko; ja jeśli w towarzystwie niektórych tak sie czuję, to właśnie dlatego, ze mówią mi, co wolno, a co nie , albo każą mi się nie denerwować bo to zaszkodzi małemu (akurat w to nie wierzę, żeby jakiś jeden mój gorszy dzień miał mu w czymkolwiek zaszkodzic). Natomiast zdrobnien nigdy w ten sposób nie odbierałam- raczej naprawde jako jakieś indywidualne upodobania, rodzaj ekspresji, a nie wyznaczanie cieżarnej jej miejsca w hierachii. I z całym szacunkiem powtarzam, ze dla mnie ta dyskusja jest dorabianiem ideologii do faktow, zupełnie niepotrzebnym. A mimo to bardzo mile zaskakuje mnie fakt, ze nie powiela sie schemat z innych topików i nikt nikogo błotem nie obrzuca- co podwazałoby lansowaną przez niektórych teorie, ze ciężarne to agresywne półgłówki. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Beatrice
a mnie wpienia, jak ktoś mnie pyta, macając po brzuchu: "jak tam dzidziuś" (odpowiadam: żyje jak na razie, bo co mam odpowiedzieć? ) albo "kopie?" (nie, nie kopie, nie rusza sie wcale, wrrrrr)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No trudno, jak uważacie, ze temat nie jest wart choćby akademickiej dyskusji, to trudno. Ja uważam, ze jest wart choćby na swoją powszechność i upieram się, ze coś tak powszechnego nie jest kwestią kilku jednostek które mają akurat \"humorek\". w ogóle, to zdrabnianie jest oznaką protekcjonalnego i pobłazliwego podejścia (moze nie lekceważenia, ale w każdym razie traktowania niepartnerskiego). Oczywiście mówię o relacjach innych niż intymne, bliskie, rodzinne. Np. jest różnica, kiedy szef mówi do kogoś \"Pani Katarzyno, proszę mi wysłać ten faks\" a \"Kasieńko, skarbie, wyslij mi ten faksik\". Pierwsze jest pełne szacunku, drugie to werbalne poklepanie po tyłeczku. Ja uważam, ze wiąże się to bardzo mocno, wbrew temu, co niektóre z was piszą, z tym osławionym zwracaniem uwagi ciężarnym co mają robić a czego nie powinny. Od kiedy pojawia ci się brzuch, nagle inni zwracjają uwagę na to co jesz, jak siadasz, kiedy chodzisz spać - jakbys ty sama nie mogła tego dopilnowac równie dobrze jak przed ciążą. Nie kojarzy wam się z niczym takie traktowanie? Bo mnie traktowano jak miałam kilka lat. Aha - dodam jeszcze jedną anegdotkę. Kiedyś siedziałam w zaawansowanej ciąży na ostatnich zajęciach w semestrze z jakiegoś tam przedmiotu. Razem ze mną na sali siedziały jeszcze dwie dziewczyny w ciąży (taki był wysyp akurat :). Nasz wykładowca, powazny pan koło 40 pozegnał nas tak: z państwem widzę się po wakacjach a z paniami - tu wskazał na mnie i pozostałe ciężarówki - to juz sie chyba długo nie zobaczę, bo kobietom po porodzie mleko zalewa bruzy mózgowe, wiem cos na ten temat, mam 3 dzieci, hahahahahaa. Owszem, wiem, ze to był zwykły cham. Ale pomysłu nie wziął z sufitu, tylko z życia w społeczeństwie, które tak a nie inaczej traktuje ciążę i macierzyństwo - jako stan ogłupiający kobietę i odbierający jej zdolność racjonalnego myslenia i podejmowania decyzji. Brzunie i dzidziunie tylko utwiedzają zarówno nas jak i otoczenie, ze to jest święta prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
myślę ze tylko chamskie jednostki potrafią tak jak opisany powyżej pan wykładowca potraktować kobietę w ciąży i zniżyć ją do poziomu ssaka niższego rzędu wiec raczej to nie jest sprawa zdrobnień i sympatii okazywanej kobietom w ciąży ani tym bardziej wina samych ciężarnych tylko właśnie indywidualnego podejścia takich oto panów, którzy swoją wypowiedz potraktowali nie jako objaw dobrego humoru czy akceptacji stanu błogosławionego tylko jako generalizację i stereotypowe podejście do faktu macierzyństwa. a ja osobiście uważam że stereotypy są okrutnie krzywdzące czego doświadczyłaś sama od głupkowatego pana. co tylko o nim świadczy...no i jeszcze o jego żonie :) ale to juz inna historia........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kamalio, a do jakiej grupy zaliczysz wypowiedź \"Czyś ty zwariowała, że jesz ser pleśniowy, chcesz zaszkodzić dziecku!!!!!!!??????\"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mnie wkurza
kiedy kobiety w ciazy roia z siebie kaleki. Mam kumpele w ciazy. ina na wykald ie pojdzie bo nie moze, wszedzie jej trzeba ustepywac (na egzaminie wszyscy mowili zeby wlazal pierwsza i pojechala do domu, ale ona ze nie bo z kumpela chce pogadac. Potem nagle jej sie zachcialo i wszyscy musieli jej ustaic). I jeszcze to jej pierdolenie o brzuszku, o tym ze ona wyjsc z domu nie moze bo jeszcze w 6 miesiacu urodzi, brzuszek mnie boli, dzicik mnie kopie po brzuszku, a ostatnio tak mnie dzieciaczek kopnal ze myslalam ze sie zsiusiam. Czy wam mozgi w ciazy odbiera??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja uważam, że nie powinnaś się przejmować Dzoana różnymi \"mądrymi\" radami obcych osób. Wychodzę z założenia iż robię i jem to co uważam za stosowne w ciąży, a różne takie zdania (choć na szczęście nie spotkałam ich za wiele w ciąży) puszczam mimo uszu lub daję do zrozumienia, że to moja sprawa i nie życzę sobie takich uwag;) po porodzie również zamierzam zajmować się dzieckiem tak jak uważam ja to za dobre dla niego i dla mnie... A co do zdrobnień, czyli głównego tematu tego topiku to ja je faktycznie używam z mężem, ewentualnie najbliższymi czy też innymi kobietami w ciąży, ale bez przesady i nie nadużywam ich, a stosuję zamiennie z \"normalnymi\" określeniami. Mówiąc tak czasem nie robię się infantylna tylko czasem automatycznie mówiąc brzuszek myślę dziecko i tak jakoś samo się nasuwa zdrobnienie, bo myślę o małej istocie we mnie:) Nie spotkałam się jednak w czasie ciąży z takimi zdrobnieniami od obcych osób. Szczerze mówiąc bardziej nie znoszę tzw. seplenienia w stosunku do dzieci, wrrrr ;) Jednak jeżeli komuś to przeszkadza to powinien zwrócić delikatnie uwagę i tyle. Przecież każda z nas jest inna i ma prawo do swoich poglądów i przyzwyczajeń;) Poza tym nie uważam, że kobiety w ciąży to kaleki:P przynajmniej nie wszystkie, bo ja się za taką nie uważam:P znowu pojawiła się ta nieszczęsna generalizacja.... marzy mi się społeczeństwo tolerancyjne...;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja to w ogole nie rozumiem dlaczego czesto kobieta w ciazy nagle zaczyna traktowac to co dzieje z jej organizmem jako temat do publicznych rozwazan. normalne ze przyjaciolce czy innej kobiecie w ciazy poopowiada o zwoich objawach (wymioty, zgagi, parcia na pecherz itp), ale zeby robic z tego temat dla towarzystwa? czy jak mamy okres to tez nalezy sie wszsytkim naokolo uzalac jak to brzuch boli i ile sie leje? mam nadzieje, ze swojej wlasnej ciazy (wlasnie startuje) nie pozwole obedrzec z intymnosci i godnosci. bede sie starala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aaa i pewnie teraz zostanę zlinczowana.... ale co tam raz kozie śmierć:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×