Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

lost highway

pieniądze w drugim związku

Polecane posty

Do pani, która się nie przedstawiła. Nie rozumiem, dlaczego mam nie uważać że coś mi się od mojego przyszłego męża należy. Przecież za chwilę będziemy rodziną! Czy ta rodzina jest gorsza niż poprzednia? Czy nie mam prawa wymagać od mojego męża, aby zapewnił mi (i moim przyszłym dzieciom) bezpieczeństwo i spokój? Powtarzam : ja tylko próbuję wyznaczyc granice ,kiedy należy się zastanowić, czy dawanie takiej kasy ma sens, skoro samemu jest się w sytuacji bezdomnego z dworca centralnego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anzelmina
baby siter ale o co ci chodzi o prawde?? "Czy dzieci są najważniejsze?? Dla mnie ja jestem najważniejsza a nie jego dzieci. Wybaczcie, ale mam taki punkt widzenia. " - zadna nadinterpretacja to ze nie byly planowane nie znaczy ze nie byly kochane, wiesz polowa ciaz to wpadki, nawet te w malzenstwach, ale to nie znaczy, ze takie dziaciaki sa gorsze pkt 5 nie musisz komentowac to tylko mozliwosc, a czy ktos powiedzial,z e jestes winna rozpadu malzenstwa - przedstawiam inny punkt widzenia niz twoj - po prostu, ale to dziwne, ze wzielas to tak do siebie :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikt tu nie jest pazerny. Jak wcześniej pisałam ja pracuję i zarabiam i to niemało więc nie ma mowy o \"pazerności\". To właśnie ja się zabezpieczam przed nimi, dlatego spisałam intercyzę widząc ich pazernosć (nie lubię tego słowa) albo duuuuże potrzeby i wydatki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do rozsądnej: paradoks polega na tym, ze nawet gdyby ojciec chciial byc w wiekszym stopniu ojcem i je wychowywac, wchodzi do gry mamusia: ktora wie lepiej co jest lepsze, ogranicza wizyty, nastawia dzieci na ojca...... spotkalam sie z wieloma przypadkami, ze ojcowie chcieli zeby przez pewnien czas np wakacji dzieci zamieszkiwaly z nimi, a mamusie dla dobra dziecka podnosily larum, czy to jest dobre dla dziecka???? po prostu jestem zdania, ze dziecko po rozwodzie powinno przebywac zarowno z ojcem jak i matka, i szczeerze: zeby bylo jakos normalnie dobrze by bylo zeby bylo to porowno bo w koncu we dwojke sa rodzicami i sa ojcowie ktorzy tego chca, drugie zony tez sie zgadzaja.......a tu natespuje jednen wielki polski klops......... do maxa: chyba nie wiesz, jakim wzorem jest dla dzieci fakt pozostawania przez rodzicow w toksycznym zwiazku? takim, ktory sie kłoci i nie ma nic ze sob ą wspólneg....niestety to jeszce gorsze.........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aagaaa
"Powtarzam : ja tylko próbuję wyznaczyc granice ,kiedy należy się zastanowić, czy dawanie takiej kasy ma sens, skoro samemu jest się w sytuacji bezdomnego z dworca centralnego" Jeszcze nigdzie sie nie spotkalam z przypadkiem, zeby bezdomny z dworca mial przez sad zasadzone alimenty w wysokosci 1600 zl na dzieci :) Moze troche wiecej powagi drogie panie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sady zasadzaja alimenty w stosunku do zarobkow, fakt al czesciej wola sie stronom dac dogaac w sprawie lozenia dla dzieci tylko mnie zdumiewa nasz polski sadowy zwyczaj: tatus placi , a mamusia trzyma pelna kontrole nad wszystkim jezeli sa dzieci pelnoletnie - wydje mi sie ze leopiej i zdroweij jest, kiedy one dostaja pieniadze.....szczegolnie kiedy juz studiuja.....tak na marginesie.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Max__
Wprost przeciwnie doskonale to znam i znam również położenia dziecka, kórego ojciec odszedł (nieważne z czyjej winy), po prostu byłem takim dzieckiem. Nawet jeśli mój ojciec miałby wtedy wrócić i dlaej trwałby ten toksyczny związek rodziców to chciałbym żeby byli razem. To jedna sprawa. Druga to środki jakie winnien ojciec łożyć na dzieci. owszem może ograniczyć się do płacenia aliemntów, tyle tylko że jak dziecko będzie starsze to zrozumie, że nie był to przejaw miłości ojca tylko obowiązek sądowy. A jeśli ojciec dokłąda ponadto to w ten własnie sposób okazuje swoja miłość, bo inne sposoby sa zarezerwowane dla innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aagaaa
Jezeli dziecko mieszkaloby z ojcem, to placilaby matka. Obowiazek utrzymania dziecka spoczywa na obojgu rodzicach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
My jesteśmy parą kochającą się - wiem że to może boleć np. jego dzieci które wiedzą że rodzice wpadli i musieli się pobrać. Ale jak wiadomo takie małżeństwa nie cechują się trwałością, wiec odchowawszy dzieci podjeli wspólnie decyzję o rozwodzie nie mogąc być razem. Dlatego staram się być taktowana, podczas np. świąt nie okazuję mu czułości, jestem bardzo miła dla jego dzieci, robię im drobne prezenciki. Rozwód to spawa skomplikowana i przykra ale moj kolega z pracy który niedawno się rozwiódł ozenił ponownie i właśńie został tatą, powiedział mi że jest bardzo szczęsliwy, ma cudowną żone i syna a o tamtym koszmarze chce zapomnieć....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anzelmina
wiecie co - kochacie tych swoich panow, i chcesie zalozyc rodzine z nimi (lost) ale widzicie jak jest teraz i to pewnie sie nie zmieni, wiec dajcie sobie z nimi spokoj - nic wam nie bedzie psulo nerwow ( ze nie ma oszczednosci, ze dzieciaki dostaja za duzo) i bedzie ok

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Agaa, to była przenośnia. Tak jak napisalam, ma wolny zawód. Raz pracuje, a niekiedy zdarza mu się nawet przez trzy cztery miesiące nie mieć pracy (sytuacja rynkowa). chodzi o to, że tak naprawdę nić nie mamy. Jesteśmy oboje w stanie opłacić to co zasądził sąd plus extrasy , nasze wynajmowane mieszkanie, niekiedy rachunki no i zazwyczaj pod koniec miesiąca kasy brak. Nie mamy samochodu, nie żyjemy rozrzutnie, nigdize nie wychodzimy. zważywszy na to, że oboje ciężko pracujemy to powinniśmy coś z tego mieć, a nie tylko zycie z dnia na dzien I nie czepiajcie się, bo nie o oto chodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hmmmmm rozumiemcie chyba max tyle tylko ze ojcowie z ktorymi rozmawiam mowia ze chcieliby korzystac z ojcostwa, a byle zony to ograniczaja wiec summa summarum: placa alimenty i czuja sie fatalnie......... bo nie sa potrzebni, bo sa niedopuszczani do bycia rodzicem dziwne ze tego nie wiesz????? pozdrawiam cie mocno, jeszcze jedno. wiele dzieci mowi ze wolaloby zeby rodzice byli razem mimo wszystko.....to iealizowanie....ale taka postawa jest czesto spotykana, a niekoniecznie prawdziwa:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lost - mimo tych wątków finansowych w sumie rozwiązywalnych, warto założyć drugi związek i być szczęśliwym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maxxx, moi rodzice się nie rozwiedli do dziś, i pewnie tego nie zrobią. Ja wielokrotnie się nad tym zastanawiałam i dochodzilam do wniosku, że gdybym miała wybierać, to \"zgodziłabym się\" na ich rozwód pod warunkiem, że OBOJE kogoś by mieli, kto by ich uszcześliwił. Widzę do dzisiaj, że są ze sobą z przyzwyczajenia, beż miłości, w dwóch różnych pokojach śpią, jedzą, oglądają tv, a ja płaczę za ich w pewnym sensie martwe życie. Dziwne to wszystko z tymi rozwodami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Max__
Wiem, że zejście roziców po rozwodzie jest niemożliwe, ale wiem to teraz jak jestem dorosły. Wcześniej było dla mnie przykre kiedy się dowiedziałęm, że ojciec uczy moje przyrodnie rodzeństwo gry na gitarze (bardzo łądnie gra), a dla mnie nie miał czasu nawet na ulicy pogadać. Sytuacje takie są bardzo częste, wiem o tym, gdyż pracuje w sądzie w wydziale rodzinnym i nieletnich, więc takie rzeczy mam na codzień. Na zakończenie dodam, że w czasie rozprawy zawsze staram się poznac zdanie dziecka o rodzicach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
badania mowia jedno jedna czwrta malzenstw jest zawarta w przypadku gdy jeden z malzonkow jest \"re-małzonkiem\" nic dziwnego ze to tak nas zajmuje bo tak wielu dotyczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
max: a ciekawe dlaczego nie uczyl cie grac? pytales go o to? ide o zakład, ze wiazalo sie to z postawa mamy...przykro mi...niestety tak czesto bywa....... ojcostwo ojcow cieszy.....tylko jak sie jest mlodym jakos sie nie ma czasu i dopiero pozniej je odkrywa. moze w wiekszym stopniu odkryl przy rodzenstwie, a gdyby to bylo nie - przyrodnie rodzenstwo pewnie bylbys zazdrosny....... kurcze komplikowane to jest:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozsądek przede wszystkim
do Lost Highway Tak, dokładnie tak, uważam, że nie można wymagać więcej, niż przyszły mąż może dać. A w tym wypadku może dać pensję minus pieniądze należne istniejącym dzieciom, a nie kosztem dzieci układać sobie nowe komfortowe życie, żeby drugiej żonie nic nie brakowało

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chciałam zauważyć, z eskoro dzwonia do niego tlyko po kasę tzn, że z niczym innym im sie nie kojarzy a niestety nawet jak na spacer je zabierze to pojawi im sie w głowie mysl: ciekawe czy cos nam kupi? Współczuję ale moge poradzić jedynie, żebys szczerze pomówiła ze swoim partnerem, zapytaj jak wyopbraża sobie utrzymywanie 2 rodzin jednocześnie. Uwierz mi moi rodzice się rozwiedli, mam miała 600 na rękę, alimentów mieliśmy razem z bratem 700 zł, mama miała dodatkowe dochody z [rac zleconych około 500 zł i przeżyliśmy!! Teraz mam 22 lata brat 17 i oboje nie narzekamy na brak wykształcenia, kursy językowe, wszystko mieliśmy wszytsko czego zapragnęliśmy a co najważniejsze umiemy to docenić. teraz pracuję i studiuję i szanuję pieniądze. Mam znajomych, którzy sa w styuacji, którą opisujesz jako \"dzieci\". Piszę w \"\" bo mają po 20 lat i co? Dzwonią jak się kasa kończy, tatus i mamusia wtedy sa miodzio, a jak tylko czegoś zabronią to lepiej nie mówić jakich epitetów dziecko może uzyć pod adresem rodzica. Pomów z nim, zpaytaj czy nie może choćby tej polisy na żone przerzucić. Trochę skromniejsze życie im nie zaszkodzi, to kształtuje charakter:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i nie mówię tu o tym, żeby dzieci głodzić Broń Boże ale o tym, że dziecko widziało w ojcu Tatę a nie konto bankowe!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Max__
O granie pytałem odpowiadał wtedy, że duperelami się ie ma czasu zajmować (I tak sie teraz nauczyłęm grać). Zgadzm się z Toba Aniu równiez w tym, że być może odkrył ojcostwo jak był starsza osobą, chcoiaż też to małżeństwo sie rozpadło. Odniosę się do ostatniej kwestii - zazdrości. no cóż bardzo przyjażnie się z moim rodzeństwem przyrodnim, chociaż pamiętam, ukłucie zazdrości, kiedy to ojciec na świetach był z nimi, a nie ze mną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do rozsądek... dziewczyno, jakie komfortowe życie? proszę cie, przecytaj dokładnie moje posty. Mi nie chodzi o komfort, mi chodzi o to, żeby nie denerwować, że znowu nie mamy na coś tam...i to bynajmniej nie cos komfortowego. Czy dla ciebie komfortem jest wynajmowane mieszkanie, brak samochodu i długi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozsądek przede wszystkim
Do Highway W sumie to nie odpowiedziałąś sobie na pytanie dlaczego właściwie poziom życia dzieci ma ucierpić w wyniku Waszego małżeństwa. Czy ich matka tego chce - na pewno nie Czy one chciałyby mniej zabawek, mniej zajęż - nie Czy Twój mąż robił jakieś kroki w tym kierunku przed poznaniem Ciebie - założę się, że nie Moje zdanie jako osoby zupełnie postronnej tu się w ogóle nie liczy oczywiście, choć jeśli uwzględnić zdanie postronnej obiektywnie patrzącej osoby, odpowiedź również byłaby - nie A więc, Ty - druga, któa ma najmniej do powiedzenia w tej relacji dwojga rodziców i ich dzieci wtrącasz się w sprawy finansowe i chcesz więcej dla siebie. Argumenty oczywiście są słuszne, choć nieco naciągane, bo nie mieszkanie pod mostem tylko w wynajmowanym mieszkaniu, czyli jak wiele ludzi w tym kraju (ze mną włącznie i nie postrzegam tego w kategoriach nieszcęścia, ubóstwa itp). Natomoast Twoja postawa jest stricte roszczeniowa. Sorry za cierpkie słowa, zapewne punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale patrząc z boku, to nie jesteś w porządku. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hewa
czytam to wszystko i nie mam pojęcia co o tym myślec. jestem rozwódką , sama wychowuję synka (pracuję), sami borykamy sie z życiem codziennym.były mąż swoje ojcostwo ograniczył tylko i wyłącznie do alimentów (350 zł miesiecznie), wstyd sie przyznać ale nie mam nawet pojęcia gdzie on teraz jest i gdzie mieszka. Zerwał całkowicie kontakt z synem, żyje z kobietą z którą związał sie w trakcie naszego małżeństwa , z która wspólnie wychowuje jej dziecko z pierwszego małżeństwa.Zadzwonił kilka lat temu i powiedział że ona nie wyobraża sobie sytuacji gdy on będzie miał kontakty z synem ,bo musiałby przy okazji spotykać mnie, lub nie daj Boże kontaktowac w jakikolwiek sposób. Ręce mi opadły, ale wbrew pozorom nie walczyłam, zaakceptowałam tą sytuacje, mówi się trudno (chociaż czasem jest mi naprawdę przykro gdy syn pyta mnie dlaczego???- ma 6 lat) Dajemy sobie radę sami . Minęło kilka lat i dojrzewam do myśli aby wystąpić o podwyższenie alimentów. Przykro mi jka to czytam bo nie wydaje mi sie abym wymagała zbyt wiele. Acha mój syn nie był planowany ale decyzję o jego urodzeni podjęliśmy świadomie i wspólnie. Jak to czytam to nawet sobie pomyślałam że to dobrze że mój syn nie spotyka sie z tą drugą żoną. I tak bywa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
odbiegacie od tematu ! nikt nie zrozumie co może czuć mężczyzna na utrzymaniu kobiety. Tu nie chodzi głównie o krzywdzenie dzieci - bo im się alimenty należą OD OBOJGA RODZICÓW !!! Co do powoływania się na rozsądek sądów w Polsce - zostawie to bez komentarza. Autroce topików potrzebna jest pomoc w jaki sposób ma porozmawiać z partnerem o ich współnej płynnosci finansowej. A piętowanie ,że ktoś się martwi o to że im brakuje do pierwszego to już czysta paranoja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nikt tu nikogo nie piętnuje
jak się związałą z mężczyzną z zobowiązaniami, to niech idzie do drugiej pracy i dorobi, skoro im brakuje do końca miesiąca. Tak przecież zrobiłaby wiążąc się n.p. z berobotnym. A ona co - dzieci chce okradać. Feeee

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, na tym polega kłopot, że nie odpowiedziałam sobie do teraz na to pytanie. Nie chcę, żeby te dzieci w jakikolwiek sposób ucierpiały na rozpadzie ich związku. Na pewno poczekam jeszcze kilka miesięcy z taką ostateczną rozmową na ten temat - z NIm. Bo przecież - powtarzam - mamy być rodziną i mieć dzieci. Dlaczego tylko ja mam być za to odpowiedzialna? przecież oboje chcemy budować przyszłość, a niestety nie da się pominąć wątku materialnego. Taki założyłam topic i spodziewałam się, że większość z was wytknie mi pazerność. Proszę, zastanowcie się, czy rzeczywiście jest to pazerność? Wiem jedno - jest to cholernie skomplikowane

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesz max; ja badam rodzine, jestem ze szczesliwej, ale moje mlzenstwo szybko sie rozpadlo, jak tylko dostrzeglm cos, czego kiedys nie widzialam, szybka decyzja pewnie tez spowodowana byla brakiem dzieci..... ale do rodziny.... ostatnio coraz czesciej mozna zauwazyc zjawisko swiadomego ojcostwa, ktore pojawia sie ok. 40, kiedy to zmienia sie w znaczny sposob punkt widzenia swiata.... i zazwyczaj tak bywa ze z innymi parnerkami..... no coz kopiujemy wzorce spoleczenstwa zachodniego......... tylko ze w kwestii mentalnej pozostaje nam takie myslenia: rozwiedzeni malzonkowie, dzieci przy matce, matka-dzielna, a tatus - beee i niezajujacy sie dzieckiem mam nadzieje ze z wiekiem w przypadku rodzicow i i czasem - w przypadku nas wszystkich - ludzie zmienia podejscie.... na tzkie ze rozwod jest okrpnym doswiadczeniem dla dziecka , ale po rozwodzie mozna byc i z mama i z tata, czuc milosc i ojcowska i matczyna i obie bede zdrowe:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fujjjjjjjjj bleeeeee
nstp.ochydna baba bierze sie za rozwodnika i juz okrda jejgo dzieciaki. Sama spadaj do robot i zarób na swoja tzn druga rodzine On sie z toba nie ozeni zobaczysz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hewa co innego almenty tego nikt nie kwestionuje ale chyba ojcu tez pownno coś zostać na życie. I jeszcze jedna SPRAWA zupełnie INACZEJ SPRAWY SIĘ MAJĄ JEZELI EX PRACUJE a inaczej jezeli jej sytuacja zmieniła się tylko tyle ,że ma jednego \"darmozjada\" w domu mniej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×