Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Łukasz...

Czy jest jakiś sposób,żeby odzyskać dziewczynę którą kocham?

Polecane posty

Gość Nieznany
Czesc Wszystkim mam problem no jak kazdy z was...Zaczne tak bylem z dziewczyna ponad 3lata w tym czasie przyszla nam na swiat córeczka:) do czasu gdy nosila dziecko pod sercem wszystko bylo dobrze kochalismy sie mielismy wspolny jezyk wszystko jak w bajce ale to szybko sie skonczylo gdy juz urodzila gwaltownie sie zmienila odtracala mnie... wiele razy powiedziala do mnie kolego itp. Nie ta dziewczyna a z czasem bylo jeszcze gorzej co troche klotnie rozstania az wkoncu nie wiem jak to nazwac nic innego mi nie przychodzi jak zdradzila po miesiacu czasu prosila sie zeby wrócić do mnie obiecala ze sie zmieni ze zrozumiala ze tak naprawde mnie kocha itd wybaczylem ze wzgledu na dziecko a przez ten czas tak naprawde nie zerwala kontaktu z tamtym chlopakiem ciekawosc mnie przerosla i gdy spala przeszukalem jej tel gdy to zobaczylem to nie wiedzialem co maialem ze soba zrobic pisali do siebie ze dalej cos do siebie czuja itp nie wiem czy warto walczyc o nia i czekac czy pedzic do sadu takiej (cenzura) odebrac dziecko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wolny jak ptak
Witam tych porzuconych, zbuntowanych i rozkochanych w swoich byłych dziewczynach osoby. Czytam co którąś stronę w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje nurtujące mnie pytania...zresztą jak już poczytałem trochę tutaj to problem ten sam, pytania te same...cierpienie, ból, myśli wszystko to samo. Dzięki komu? Dzięki dziewczynom/kobietom które podarowały nam chwile uniesienia, czułości, miłości i zrozumienia po czym bez słowa oderwały sie od Nas niczym dojrzałe jabłko z jabłoni. Na początku rozstanie boli jak diabli, nie da sie tego ukryć. Jeden przeżywa to mniej dotkliwie inny nawet próbuje sie targnąć na swoje życie. To zrozumiałe. Mój przykład i historia to 2 lata w związku po czym gratis na nowy rok dostałem kopa w tyłek o treści " potrzebuje wolności, samotności, chce sie wyszaleć, jestem młoda i tego potrzebuje...może sie to wydawać dziwne ale nadal Cię kocham". To znak bynajmniej dla mnie, że to koniec...nie potrafiła powiedzieć po 2 latach szczerze, że odchodze, coś sie skonczyło, nie ma już tego co było. Jesli ktos mysli ze całe zycie z kims spedzi na namietnosci, miłosci, czułosci i ogien bedzie w Nas to lepiej niech sie juz od razu rzuci pod pociąg szkoda nerwów, bólu i cierpienia ;D Zauroczenie trwa krótko...czase miesiac, dwa...a czasem rok, dwa...po czym finito. Zaczyna sie albo zycie we dwoje i dawanie drugiej osobie czastke siebie i kazdego dnia dbanie o siebie, rozmowa, zrozumienie, akceptacja...i albo oboje wiedza po co sa razem albo dochodzi do takiego etapu ze zauroczenie, fascynacja mija, wszystko juz widziałam, słyszałam, znam Cie...nie masz mi nic juz do zaoferowania...to sie nazywa koniec. Tak bywa w wiekszosci przypadków rozstań gdzie osobą odchodzącą jest kobieta. My nie jestesmy z reguły lepsi ale kazdy przypadek jest inny i zasługuje na rózne traktowanie i rozumienie. Do Panów...jesli kobieta odchodzi to znaczy ze odchodzi...nie mysli o Nas, nie mysli o powrocie, po prostu albo soebie juz kogos znalazła na zastępstwo albo sie jej odwidział czyt. zauroczenie minęło...a miłość o której mowiliscie sobie nie było miłością. Nie myslcie o Niej po rozstaniu to potęguje ból, wiem, że łatwo nie jest ale trzeba sie wziąść w garść i przejść tą drogę. Ja jestem po prawie 2 miesiach od rozstania...szczerze pomogła mi lektura w postaci tych Waszych wpisów...wpisów poprzedników...a szczególnie na poczatku z 2008 roku. Nie warto myslec, zamartwiac sie...drzeć włosy...nie warto Pany!!! Nie zdąrzysz sie ocknąć z tego letargu miłosnego a na horyzoncie pojawi się następna...przeżyjesz piekne chwile z Nią i wtedy uświadomisz sobie...fakt..da sie z tego wyjsc...to nie takie straszne. Nie załuje a nawet ciesze sie ze tak to sie wszystko potoczyło. Glowa do góry PANY...za **uja się nikomu nie damy!! :) Pozdrawiam wszystkich którzy ryczą do poduszki, aby mieli siłe to przetrwać....DA SIĘ !!! Wystarczy tylko uwierzyć!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dinxxx16@interia.pl
Cześć Wszystkim u mnie zaczęło sie tak .. Jechalismy na dyskoteke a moja na fb pisała z kolega tak do jaj bo go znam ze idzie z kolegami a ja tylko na wstep.. pojechalismy z kumplami po nia i pilismy piwo w aucie.. i na mój zadzwoniła do niej od niej kolezanka gdzie jest i wyszłą i przyszła za 20min a ja byłem zły i poiwedziałem ze ma isc sama.. nigdy nie było zadnego goscia bylismy 2 lata i 3miesiace było różnie lepeij gozej pare razy było ze na chwile była przerwa pare dni.. i kontynuując poszłą na ta dyskoteke i poszedłem z kumplami na piwo tam i znalazłem ja miała taka mine jak by nie chciała gadac a ja ze jestrem dumny to poszedłme wtedy bym został było by dobrze, podszedłem jeszcze raz i nic ani słowo miałem troche wypite .. i potem widziała mnie jak 2laski sprzedawały jakis szajs drink co jedna dmuchała ja ciagłem i była zazdrosna i a piłem same piwo i miałem mała luke i tanczyła z tym kolega jej co go znam i przyszedłem go popchnołęm i wkurzyła asie jak wdziała mnie jeszcze raz chciałą gadac choc na soczek a ja teraz to idz sama i przyszłą i chciała mi dopiec i powuiedział ze mie zdradziła choc tak nie było . ;powiedziałęm pare nie miłych słów .. i wtedy poznała facetas któy był do niej miły wiadomo jak to poczatki i nr itd w nedziele z pojecahłem tam myslałem ze jest dobrze jej kolezanka namawiałą ze ma mnie zostawic i byc z tamtym z nim bedzie jej lepiej. i pojechalismy do kina było dobrze dzien pozniej miałą przyjechac i napisałą temu gosciowi ze wrociłą do mnie itd a on dalej nalegał i sie z nim spoktała i zostawiłą mnie wcozraj ale wiem ze miedzy nimi nic narazie nie zaszło.. oddała mi samochód bo mi wzieli prawko i powiedziałą ze koniec a to było pod jej praca gdzie kelnerowała i wiedziałem ze impreza sie konczy o 12 to tam pojechjałem i czekałem do 3 i wyszłą i pytam czy ma jak jechac i patrze a ten dupek po nia podjechał i załamałem sie nie spałem juz ponad całą dobe prawie 2 i czuje sie strasznie ze jak bym wtedy z nia wszedł nic takiego by miejsca nie miało bo bylisbysmy razem ale musiałem byc dumny i co mam teraz zrobic naprawde ja kocham i to strasznie mocno .. zmieniła nr ale znów wsadziła staty duzo dzis pisałęm nie odp ani raz nei wiem co mam zrobic gadałem z jej babcia i ona chce z nia jakos pogadac bo bardzo mnie lubi ale jestem załamany bo wiem ze to koniec a nie chce by tak było co mam zrobic??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wassss
My faceci jak sie zakochamy to jest to mocne i trwałe uczucie ,problem jest w tym ze czasem jak jestesmy w zwiazku nie doceniamy tego co mamy i trudno nam pojąć co tak naprawde czujemy do naszej połówki dopóki nas coś nie zaskoczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wassss
My faceci jak sie zakochamy to jest to mocne i trwałe uczucie ,problem jest w tym ze czasem jak jestesmy w zwiazku nie doceniamy tego co mamy i trudno nam pojąć co tak naprawde czujemy do naszej połówki dopóki nas coś nie zaskoczy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kosa799
wiem co to znaczy stracić miłość. Chodź żona ode mnie nie odeszła więc jako żony do końca nie straciłem ale za to straciłem jej uczucie, nie wie sama czy coś czuje, czy kocha czy też nie tak mówi. Ze mną jest na odwrót czuje wiele kocham bezgranicznie za jej miłość jestem wstanie oddać wszystko nawet jestem gotów wskoczyć za nią w ogień nawet wtedy gdy powie mi prosto w oczy że już mnie nie kocha... Lecz gdy to nastąpi będzie to tylko moja wina bo bardzo zaniedbałem żonę wszytko przez prace i prze zemnie rzadko chciałem się z nią kochać gdy chciała mówiłem że jestem zmęczony odwracałem się i szedłem spać zostawiając ją samą z potrzebą miłości.. trwało to rok i w ciągu roku kochaliśmy się może ze 20 razy......... Teraz rozumiem że sex jest bardzo ważny w związku minimum 3razy w tygodniu. Lecz gdy teraz to zrozumiałem ona nie chce się ze mną kochać nawet przytulić pocałować,,, chodź bardzo się staram moje starania idą na marne ;( teraz wiem i czuje to samo co ona czuła przez ten cały czas... Lecz moje starania nadzieja i chęci powoli wygasają nie wiem czy długo tak wytrzymam żyć normalnie ze świadomością że z mojej winy tracę miłość mego życia;( bardzo boli ta myśl..... Wiec proszę was wszystkich którzy to przeczytają...... Dbajcie panowie o swoje kobiety... A wy Panie dbajcie o swych Panów bzykajcie się ile się da bo to naprawdę wzmacnia wiązek. Dla was jeszcze jest nadzieja a dla mnie raczej już wygasła ;( pozdrawiam Piotras

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość doris07
Cześć, wiem że pewnie wiele tu takich postów ale to naprawdę dla mnie ważne zostawiła mnie moja dziewczyna która bardzo kocham i nikt nie potrafi mi tego wytłumaczyc i pomóc z tym. Trochę się rozpisałem za co przepraszam na wstepie ale chciałem jak najdokładniej wszystko opisac. Sytuacja wyglada tak poznaliśmy sie ponad 2 lata temu we wrzesniu powedziala mi ze już wtedy jej sie spodobałem z wyglądu i charkteru. Pisaliśmy dużo ale nie traktowałem tego jak podrywanie. Bardzo miło mi sie z nia pisało, nie spotykalismy sie bo ja studiowalem w innym miescie. Powiedziała że w grudniu jak pisaliśmy ze soba to myślała o tym że fajnie by było pójść ze mną na sylwestra kiedys. W lutym była już z chłopakiem który chciał z nią byc a ona traktowala go jak przyjaciela i myślala że tak musi być i chciała spróbowac cos do niego poczuc. Też byli z innych miast i spotykali sie rzadko. Po pól roku z nim uprawiala pierwszy raz seks jak pierwszy raz do niej przyjechal. Powiedziała że zrobiła to bo myślała ze wtedy cos do niego poczuje i cos to zmieni nic nie czula i poplakala sie po tym wszystkim bo to nic nie zmienilo. W sumie zdziwiło mnie to że tak odrazu przeszli do sedna jak nic nie czula do niego ale mniejsza o to bolało mnie to jak już bylismy i mi o tym powiedziała ale kocham ja tak ze poradzilem sobie z tym. Jak wiedzialem ze kogos ma to jakos tak przestalem z nia pisac a na treningach jak wracalem do siebie do miasta jakos tak staralem sie podswiadomie ja omijac. Powiedziala mi ze jak z nim byla to tesknila za mna i czasem chciala napisac. Byli juz prawie 2 lata ja napisalem ze wracam do sportu i kiedy maja trening ona byla akurat u niego, jak mi pozniej powiedziala to najchetniej odrazu by przyjechala do mnie. Jak spala z nim to nigdy nie bylo jej dobrze i jak wtdy napisalem do niej i jak spala z nim wtedy to myślala o mnie. Wrocila spotykalismy sie na treningach rozmawialismy juz normalnie duzo zartowalismy. Zaczelismy sie spotykac w gronie znajomych z klubu na piwku ale ona nie pila. Ktoregos razu nie wyszlo nam spotkanie w wiekszym gronie to napisalem co z nim to zaproponowala piwo ja chetnie poszedlem wtedy wlasnie pocałowalismy sie pierwszy raz i odprowadzilem ja do domu przed pocalunkiem powiedziala zebym tak nie robil bo bardzo tego chce a nie moze. Powiedziala mi pozniej ze ten pocalunek byl tym pierwszym wyjatkowym ze byl inny niz cala reszta. Spotykalismy sie od tego momentu tak czesto jak było to możliwe bo studiuje mniej wiecej co 2 tyg. Bardzo długo rozmawialiśmy ze soba przez telefon bywało po 6-8h. W tym okresie raz pocałowałem sie z dziewczyna na studiach i raz spotkałem sie z jedna u mnie w miescie ale nic nie było. Po tych długich rozmowach i spotkaniach stwierdziłem że coś do niej czuje i że jest wyjatkowa i że ja kocham. Wróciłem zapytałem ja czy chciała by ze mna byc to zatkało ja i odpowiedziała ze tak. Wszystko było idealne dzwoniliśmy do siebie na dobranoc na dzien dobry. Jak przyjeżdzałem to spotykaliśmy sie codziennie. Zaczeliśmy ze sobą sypiać ja sie nie spieszyłem z tym bo uważałem że mamy na to czas ale sama można powiedziec zaprosiła mnie do siebie pierwszy raz. Było jej ze mna cudownie mowiła ze z nim nigdy nie było jej nawet dobrze ze sie zamykała a ze mna dochodziła i tak naprawde to ja jestem jej pierwszym. Spedziliśmy razm sylwestra upiła sie opiekowałem sie nia zawsze gdy mnie potrzebowala byłem z nia widziałem ze jest ze mna szczesliwa i jest jej dobrze mi tez było, byłem szcześliwy. Mówiła mi że jestem jej ideałem i wiem że tak było. Ona dla mnie też była najlepsza na świecie i nie chciałbym nikogo innego. Pewnego dnia dowiedziala sie ze jak sie spotykalismy spotkalem sie z inna i sie strasznie wkurzyla ze chciala sobie zrobic krzywde ja bylem wtedy wlasnie na studiach, juz powiedziala mi ze z nami koniec ale porozmawialem z nia i nastepnego dnia wrocilem powiedzialem jej o wszystkim o tamtej co sie calowalem na studiach i innych moich sekretach. Pierwsze dni były ciezkie płakała ale jak sie jej pytałem czy bedziesz szczesliwsza beze mnie i jezeli tak to Cie zostawie to mowila ze mnie kocha i chce bysmy byli razem. Wszystko juz sie ułozylo było bardzo dobrze pozniej po 2 tyg musialem pojechac na miesac na zgrupowanie bardzo tesknilem za nia ona za mna tez pisala ze nie chce mnie stracic ze jestem jej marzeniem. Wczesniej juz obiecalismy sobie ze jezeli cos kiedys by sie psulo to mamy sobie to mowic bo to co miedzy nami jest jest zbyt piekne zeby to mielibysmy popsuc. Mielismy mnóstwo planow razem i marzen. Przy niej stalem sie lepszym czlowiekiem zaczolem sie lepiej uczyc, trenowac zaczolem szukac pracy, dawala mi mnostwo szczescia. Bardzo mnie motywowała i dawała wiele energii. Nie imprezowałem nie piłem jak kiedyś ale nie że mi zabraniała ale poprostu chciałem być lepszy żeby było nam lepiej razem. Wrocilem byla bardzo szczesliwa nie moglismy sie od siebie oderwac specjalnie zostalem 2 tyg chociaz powinienem wrocic na uczelnie. W sumie prze te 4 miesiace bycia razem czesto byla chora zapalenie pluc grypa. Pojechalem na uczelnie znowu zachorowala, nie było mnie niecałe 2 tygodnie chodziłem na szkolenie do pracy, nie mieliśmy juz tak dużo czsu na rozmowe bo miała szkole ja te szkolenia i uczelnie ale zawsze porozmawialismy i wymienilismy kilka smsow w ciagu dnia. Wszystko było dobrze pewnego dnia nie chciala rozmawiac ale i tak zadzwonilem chwilke pogadalismy i poszla spac balem sie ze chodzi o nas ale to nie chodzilo o nas jak mi powiedziala nastepnego dnia. Naszło mnie coś w nocy jak zobaczyłem że polubiła 2 smutne utwory i słuchałem w nocy jakiejś zamulajacej muzyki o rozstaniach itp i myślałem o tym że nie możemy sie rozstać że to byłoby straszne. Następnego dnia normalnie pisaliśmy ze sobą wróciem wieczorem ze szkolenia rozmawialiśmy przez telefon jak zwykle co tam ciekawego w ciagu dnia itp. Powiedziałem jej że mam dla mniej niespodziankę i że będę jutro u niej powiedziała że sie cieszy ale nie wie ile bedzie miała dla mnie czasu bo szkoła prawo jazdy treningi powiedziałem że to rozumiem i będzie dobrze. Była smutna zapytałem czemu i czy nie myślała ostatnio o rozstaniu bo nie zachowuje sie jak zwykle. powiedziała mi że dalej mysli o tym że całowałem sie z ta jedna i spotkałem z ta drugą jak sie spotykaliśmy i że ją to dalej mocno boli i że jest coraz gorzej a było już lepiej i że rozmawiała z przyjaciółką i ona jej powiedziała że moze musimy sie rozstać. Powiedziała mi że wtedy to chciała ja zabic ale teraz myśli że przydałaby nam sie przerważeby mogła to spokojnie ułożyć. Na poczatku pytała sie mnie czy możemy zrobić ta przerwe mówiłem jej że bede jutro i porozmawiamy i wszystko bedzie dobrze zeby dała nam czas do jutra, później już nie pytała tylko powiedziała że zrobimy sobie przerwe i że nic tego nie zmieni a na koniec owiedziała mi że nie może być ze mną i już nigdy razem nie będziemy że jest jej bardzo przykro bo mnie kocha jestem najważniejszy ale nie możemy być razem. Nasza rozmowa trwała z 1,5h. Nie sałem praktycznie całą noc. Rano pojechałem do niej spotkaliśmy sie wieczorem przytuliliśmy sie tak jak zawsze i staliśmy tak chyba z 2 minuty mocno mnie przytuliła później poszliśmy objeci jak zawsze na ławke w parku porozmawiać płakaliśmy oboje pytałem dlaczego tak sie stało i że mieliśmy razem o wszystkim sobie mówić i walczyć o to wszystko. Powiedziała mi że nie mówiła mi że dalej ja to boli bo nie chciała mnie smucic a nie lubi jak jestem smutny (a teraz co mi zrobiła?). Powiedziała że za wszelką cene walczyła z tym bo bardzo pragneła byc ze mną ale już nie może i boi sie że kiedys jak bysmy byli razem bałaby sie i martwiła nawet gdybym na 30 min poszedł do pracy. A tak zawsze mówiła mi żebyśmy nie patrzyli co bedzie kiedys. Powiedziała mi że nadal mnie kocha i jestem dla niej najważniejszy ale musi to zmienić i że zawsze bede dla niej ważny i że zawsze będe jej niespełnioną miłościa.. dziwne bardzo dla mnie to. Na koniec siedzieliśmy jeszcze przytuleni na ławce chwile sie pośmialiśmy a raczej ona se starała ta sytuacje poprawic przytulilismy sie, próbowałem ja jeszcze pocałowac ale nie pozwoliła i powiedziała zebym takich zagrywek nie robił, zapytałem czy nie chciała by tego to powiedziała ze tak ale to nie byłoby dobre. Rozstaliśmy sie nie mogłem stamtad odejsc to jeszcze pobiegłem za nia i jeszcze raz przytulilem i pocalowalem w policzek i musialem odejsc. 2 dni później padał deszcz a ja pojechałem rowerem do niej z różami żeby ostatni raz sie spotkać porozmawiać i postarac sie to zmienic powiedziala ze to slodkie ale to nic nie zmieni bo nie chce byc ze mna i mamy inne charaktery i i tak wczesniej czy pozniej bysmy sie rozstali. Tylko własnie takiego mnie pokochała a ja ja i nigdy sie nie kłuciliśmy a ona zawsze sama mówiła żeby cieszyc sie teraz a nie patrzec za daleko a teraz takie argumenty. Pytałem dlaczego tak sie stało ze przecież wie że jest dla mnie najważniejsza i że tylko ja kocham powiedziała że nie chce poprostu już ze mną byc podjeła decyzje i tego nie zmieni. Trzymaliśmy sie za rece nawet pocałowała mnie w dłoń. Próbowała nie płakać mówiąc mi że naprawdę nie chciała mnie skrzywdzić specjalnie. Na koniec przytuliliśmy sie ostatni raz u niej w domu pocałowała mnie w policzek i wyszedłem. Dwa tygodnie później jej były wrzucił na fb stare zdjecie że "zawsze zgrani" z nią które polubła i skomentowała póżniej ona wstawiła mu miłosną piosenkę i podpisała " i dobrze wiesz gdzie pójdę, a ja wiem że pójdziesz za mną" kilka dni później wstawiła swoje zdjęcie on napisał moja śliczna i wysłał jej buziaka a ona mu. Nie musze mówić że każda z tych rzeczy mnie wkórwiła a ja jeszcze wszystko sobie tłumaczyłem że robi to specjlnie żebym sie nie zamartwiał i przestał o tym szybciej myśleć. Nie wiem może że chodzi jej o to żebym przez to ja znienawidził i byłoby mi lepiej. Ostatnio rozmawiała z moim kolegą i powiedziała mu że też jest jej źle a jak zapytał o to wszystko to powiedziała że to pozerka. Jej były coś mowił że wrócił do niej ale jak moj kolega jej to powiedział to powiedziała że jest durny i głupi i tak nie jest. Ja tego wszystkiego nie rozumiem bo powiedziała mi że dalej jestem ważny i nie chce żebym cieriał był smutny a robi mi teraz takie rzeczy. Kilka dni temu widzałem sie z nia to tylko podaliśmy sobie ręke i spojrzeli w oczy. Teraz na weekend dowiedziałem się że pojechała do niego na urodziny kolegi, nie moge w to uwierzyć że po miesiącu jak nie jesteśmy już razem ona tak się zachowuje jak nigdy nic a tak było dobrze mnie kochała i wszystko było dla niej najlepsze i wyjątkowe. Jeszcze powiedziała mi że chce żeby wszystko było normalnie miedzy nami, chyba coś ma z głową mówiąc tak a jeźdżac do byłego jej "przyjaciela". Ona mówi że to jej przyjaciel i że nic wiecej a sama mi mówiła że gdyby miał szanse na coś wiecej to by skorzystał a przeciez przyjaciel by nie zrobił wiec nie o to mu chodzi a jeszcze ona wiedzac to wysyła mu piosenki o miłości buziaczki jakby dajac mu znak i nadzieje na cos wiecej a mowi że to tylko przyjaciel i nic wiecej. Jak planowaliśmy żeby przyjechała do mnie to martwiła się ze trener bedzie zły bo na treningu jej nie bedzie a teraz pojechała jakby nic. Wiem że zrobiłem źle ale wtedy jeszcze jej nie kochałem i nie wiedziałem że pokocham,od momentu kiedy ja pokochałem byłem dla niej najlepsza wersja siebie kochała mnie i mówiła że wszystko jest jak w bajce. Wiem że mnie kochała ale było kilka rzeczy które mnie wkurzały i ona o tym wiedziała ale byłem w stanie to wszystko zrozumiec i sobie wytłumaczyc, np to że pisze i rozmawia z byłym że jest jej przyjacielem i że dalej ma z nim zdjecia na fb. Np gdybym ja mial zdjecia z była to bym to usunol i z nia nie rozmawial mimo wszystko. Wiedziała że mnie to denerwuje i wkurza ale nic z tym nie zrobiła. Ja ją na tyle kochałem że byłem w stanie to zrozumiec nie chcialem jej ograniczac i zeby byla szczesliwa bo to co było miedzy nami było ważniejsze od wszystkiego. Mówiła że mnie kocha a ja to wiedziałem ona też wiedziała że ja ja kocham i na koniec jeszcze mi powiedziała że zawsze będzie mnie pamiętać i ze będę dla niej ważny, że mnie kocha ale nie możemy być razem i będę jej niespelniona miłością. Nie rozumiem jak można kogos kochac i zostawic go z takich powodow mówiąc ze się kogos kocha. I że tak po miesiącu się tak zachowuje jadac do jej byłego przyjaciela. Powiedziałem jej ze chyba żeby mi było lepiej musiałbym ja znienawidzic ale nie chcem tak, może ona to robi specjalnie żeby mi ulżyło ale to i tak byłoby okrutne dla drugiej osoby, pewnie tylko mam taka nadzieje a tak naprawde to nie tęskni za mna a ja nie mam dnia żebym o niej nie myślał. Nie rozumiem jak można tak się zmienić i co jest prawdą a co tylko sie wydawało prawdą być. Czemu ona tak się teraz zachowuje, mówi jedno a robi co innego i po co to wszystko miedzy nami było?? Proszę napiszcie co mam o tym myśleć i co zrobić by było jeszcze między nami dobrze. Dziękuję bardzo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość doris07
jeszcze wszystko sobie tłumaczyłem że robi to specjlnie żebym sie nie zamartwiał i przestał o tym szybciej myśleć. Nie wiem może że chodzi jej o to żebym przez to ja znienawidził i byłoby mi lepiej. Ostatnio rozmawiała z moim kolegą i powiedziała mu że też jest jej źle a jak zapytał o to wszystko to powiedziała że to pozerka. Jej były coś mowił że wrócił do niej ale jak moj kolega jej to powiedział to powiedziała że jest durny i głupi i tak nie jest. Ja tego wszystkiego nie rozumiem bo powiedziała mi że dalej jestem ważny i nie chce żebym cieriał był smutny a robi mi teraz takie rzeczy. Kilka dni temu widzałem sie z nia to tylko podaliśmy sobie ręke i spojrzeli w oczy. Teraz na weekend dowiedziałem się że pojechała do niego na urodziny kolegi, nie moge w to uwierzyć że po miesiącu jak nie jesteśmy już razem ona tak się zachowuje jak nigdy nic a tak było dobrze mnie kochała i wszystko było dla niej najlepsze i wyjątkowe. Jeszcze powiedziała mi że chce żeby wszystko było normalnie miedzy nami, chyba coś ma z głową mówiąc tak a jeźdżac do byłego jej "przyjaciela". Ona mówi że to jej przyjaciel i że nic wiecej a sama mi mówiła że gdyby miał szanse na coś wiecej to by skorzystał a przeciez przyjaciel by nie zrobił wiec nie o to mu chodzi a jeszcze ona wiedzac to wysyła mu piosenki o miłości buziaczki jakby dajac mu znak i nadzieje na cos wiecej a mowi że to tylko przyjaciel i nic wiecej. Jak planowaliśmy żeby przyjechała do mnie to martwiła się ze trener bedzie zły bo na treningu jej nie bedzie a teraz pojechała jakby nic. Wiem że zrobiłem źle ale wtedy jeszcze jej nie kochałem i nie wiedziałem że pokocham,od momentu kiedy ja pokochałem byłem dla niej najlepsza wersja siebie kochała mnie i mówiła że wszystko jest jak w bajce. Wiem że mnie kochała ale było kilka rzeczy które mnie wkurzały i ona o tym wiedziała ale byłem w stanie to wszystko zrozumiec i sobie wytłumaczyc, np to że pisze i rozmawia z byłym że jest jej przyjacielem i że dalej ma z nim zdjecia na fb. Np gdybym ja mial zdjecia z była to bym to usunol i z nia nie rozmawial mimo wszystko. Wiedziała że mnie to denerwuje i wkurza ale nic z tym nie zrobiła. Ja ją na tyle kochałem że byłem w stanie to zrozumiec nie chcialem jej ograniczac i zeby byla szczesliwa bo to co było miedzy nami było ważniejsze od wszystkiego. Mówiła że mnie kocha a ja to wiedziałem ona też wiedziała że ja ja kocham i na koniec jeszcze mi powiedziała że zawsze będzie mnie pamiętać i ze będę dla niej ważny, że mnie kocha ale nie możemy być razem i będę jej niespelniona miłością. Nie rozumiem jak można kogos kochac i zostawic go z takich powodow mówiąc ze się kogos kocha. I że tak po miesiącu się tak zachowuje jadac do jej byłego przyjaciela. Powiedziałem jej ze chyba żeby mi było lepiej musiałbym ja znienawidzic ale nie chcem tak, może ona to robi specjalnie żeby mi ulżyło ale to i tak byłoby okrutne dla drugiej osoby, pewnie tylko mam taka nadzieje a tak naprawde to nie tęskni za mna a ja nie mam dnia żebym o niej nie myślał. Nie rozumiem jak można tak się zmienić i co jest prawdą a co tylko sie wydawało prawdą być. Czemu ona tak się teraz zachowuje, mówi jedno a robi co innego i po co to wszystko miedzy nami było?? Proszę napiszcie co mam o tym myśleć i co zrobić by było jeszcze między nami dobrze. Dziękuję bardzo za kazda rade i pomoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lepiej będzie jak posiedzisz i podszkolisz się ze słownika ortograficznego!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Panowie. Byłem z dziewczyna ponad rok. Na początku była ideałem. Starała sie, ciagle nalegała na spotkania, olewała znajomych zeby tylko ze mną jak najwiecej czasu spedzic. Wyobraźcie sobie, zeby wkupić sie w moja rodzine gdy w weekendy pracowałem przyjeżdzała do moich rodziców, rodzeństwa spedzic z nimi czas. Na początku nie chciałem zwiazku. Fajna laska, zgrabna, śliczna buzia, ale jednak czasami jej zachowanie wydawało sie dziwne. Miała byc moja przyjaciółka, do zabawy, do zapchania wolnego czasu, ale ciagle nalegała na zwiazek. Po trzech miesiącach starania sie o mnie zakochałem sie po uszy (przeciez zachowywała sie tak jak zawsze tego oczekiwałem od swojej kobiety). Pierwsze pół roku było najcudowniejszym okresem w moim zyciu. Tryskalismy miłością i zarazem energia. Niestety największym moim błędem było to ze zawsze mogła na mnie liczyć. Zaczęła powoli imprezować, coraz wiecej pic, nie wracać na noce do domu i jeszcze za wszystkie swoje niepowodzenia obwiniać mnie. Miłość i szczescie zaczęło przeradzać sie w koszmar. Coraz cześciej zacząłem łapać ja na kłamstwach, coraz mniej czasu miała dla mnie (bo po co spotykać sie z kims non stop skoro nie trzeba sie starać i ta osoba jest na skinienie palca, bo jak to w zwiazku oddałem sie w 100%). Zacząłem ja sprawdzać. Okazało sie, ze raz jak byłem w pracy (pracuje cała dobę a pozniej mam kilka dni wolnego) spędziła wieczor z byłym a mi powiedziała, ze była na treningu. Odszedłem. Było to przed samymi świetami. Okropne przeżycie. Przeciez mieliśmy wspólne plany na swieta i sylwestra, wspólny wyjazd z cała rodzina, a ona to zaprzepaściła starymi uczuciami gdzie tamten ja podobno tak bardzo skrzywdził. Przyszedł styczeń, a raczej połowa juz stycznia. Dzwoni do mnie, ze miała wypadek i zaraz bedzie jechała karetka do szpitala. Jak dureń mało sie sam nie rozbijając popędziłem w miejsce wypadku (2 km od mojego domu). Wsiadłem w karetkę, złapałem ja za rękę i pojechałem z nią do szpitala. Na szczescie nic poważnego. Tego samego dnia wieczorem wróciliśmy do domu. Powiedziała, ze chce wrócić i ze mnie kocha. Zmieklem. Gdy zobaczyłem jej rozbity samochod nogi mi sie ugięły, gdy zobaczyłem ja poobijana i podrapana w karetce poleciały mi łzy mimo, ze pracuje w zawodzie gdzie połamanych ludzi i trupów widuje dość często i mniejsi nie rusza. Tego dnia dotarło do mnie, ze chce jej wybaczyć i chce z nią byc dalej. Panowie znow sielanka - przez miesiąc czasu... Powiedziałem jej, ze wrócę pod warunkiem, ze zerwie kontakt z byłym i nigdy wiecej sie z nim nie spotka. Obiecała. Po miesiącu znow dziwne imprezy, oczywiście sama, kręcenia, kłamstwa i nawet juz zbytnio nie przejmowała sie tym czy sie zorientuje, ze kłamie, czy ze byłem zły, miała to po prostu w dupie. Po kolejnym miesiącu postanowiłem przestać sie starać i byc na każde zawołanie. Nie odbierałem telefonu, oddzwanialem po kiku godzinach, przestałem jeździć codziennie i okazywać uczucia tak jak kiedyś. Dzwoni raz do mnie a ja z kumplami siedzę i specialnie nie odebrałem. Po kilkunastu minutach wiadomość, ze na poczcie mam nagrana wiadomość. Odsłuchałem, a tam idiotka nie rozłączyła sie gdy nie odbierałem i zaczęła rozmowę z byłym na skype. Pojechałem, przedstawiłem jej sytuacje, kulturalnie sie pożegnałem i odciąłem sie - na miesiąc. Po miesiącu przeprosin, płaczu i obietnic znow zmielenia. Zaczęliśmy sie spotykać, sypiać no i w konsekwencji wróciliśmy do siebie. Ja juz na luzie, bez większych uczuć ona za to znow tryskała miłością. Po trzech tygodniach dostałem super płatna fuchę za granica i musiałem z dnia na dzien wyjechać na 5 dni. Przeżywała, ze wyjezdzam, ze bedzie tęsknić, próbowała namówić żebym nie jechał. Powiedziałem - skarbie jade zarobić pieniądze na nasza wymarzona wycieczkę w ciepłe kraje. Miałem kupić motor, ale moze ten zakup poczekać i polecimy gdzieś w czerwcu. Usłyszałem, ze nie dostanie wolnego w pracy. Za dwa dni wyjechałem. Odjeżdżając prYjechala sie jeszcze pożegnać, był buziak, była łezka w oku i tekst typu juz tęsknie. Czułem sie swietnie, w końcu mnie kocha. I tak jak wyjechalem kontakt sie urwał. Dzwoniłem codziennie bez skutku. Pisałem i nie było odpowiedzi. Martwiłem sie jak dureń czy cos sie nie stało, nie mogłem skupić sie na ważnej pracy do której pojechałem. Minęło 5 dni wracam. 14 godzin pracy w ostatni dzien, po pracy prysznic na stacji benzynowej, chleb i kiełbasa w rękę i autem do domu. 15 godzin jazdy. Tezy razy mało nie spowodowałem wypadku bo przeciez zapierd...m bo tam sie cos na pewno złego stało. Dojechałem. Juz ponad doba bez snu a tu za godzinę do pracy i tez na cała dobę. Spakowałem sie i w samochod i do pracy. Po drodze dzwonię do niej, do jej znajomych a tu nic. Kurde moze zadzwonie do jej rodziców i zapytam, ale zawsze była zła jak nie mogłem sie do niej dodzwonić i dzwoniłem do jej rodziców. Poczekam jeszcze kilka godzin. Dojechałem do pracy. Szybka kawa bo juz ledwo na oczy patrzyłem. Chwila jest internet wchodzę na fb. Patrzę jej profil - nic, wszystko zablokowane. Wchodzę na profil jej nowej przyjaciółki kurwy, która odeszła od męża i zostawiła nawet własne dziecko z nim i pisał rok temu w balet, a od miesiąca wyciągała w ten balet moja. Wchodzę na jej prosił a tu z przed trzech godzin zdjęcia z samolotu, z hotelu, z basenu hotelowego i z nad morza. Oczywiście one dwie i dwóch frajerów. Widok najpierw spowodował łzy, za chwile złość i agresje. Dzwonię do matki. Jej mama w szoku bo twierdzi ze niby ja miałem o wszystkim wiedziec a ona miała lecieć z samymi dziewczynami. Wyobraźcie sobie co przeżyłem. Po miesiąc znow sie odzywa, próbuje starych Gierek ze teskni, ale mnie to juz nie rusza, tzn dalej ja kocham i na widok jej ściska mnie, dalej po nocach spac nie moge, ale tym razem mam na tyle rozumu, ze juz sie nie dam podejśc i nie wrócę. Oczywiście ona twierdzi ze nic sie nie stało i ze lecąc tam nie wiedziała ze ci koledzy ( jednego poznała miesiąc wcześniej na baletach). Wiec dalej kłamie i próbuje zrobic ze mnie durnia. Także panowie. Nie łudźmy sie ze one sie zmienia, ze naprawia wszystko. Jesli raz skłamała i nie poniesie konsekwencji, bez mrugnięcia okiem zrobi to jeszcze raz, jak raz zdradziła, bez wachania przy najbliższej okazji znow zdradzi z ta różnica, ze zakaźnym razem bedą robic gorsze rzeczy i bedą bardziej bezwzględne. To jest nasz brak konsekwencji i dawanie następnych szans. Jesli nadużyje zaufania to kopa w dupę i niech spieprza do innych. Kilku ja zaliczy, wykorzysta i tylko wtedy po kolejnych doświadczeniach jedli stwierdzi za np rok/dwa ze ty byłeś tym wyjątkowym daj szanse bo wtedy nie bedzie chciała Cie znow stracić i przez to przechodzić, jesli damy szanse po krótkim czasie, zacszynko to nie doceni jej i bedzie dalej robic swoje szukając czegoś lepszego. Dla jasności tylko. Ja mam 26 lat a ona 23. zastanowcie sie panowie czego w zyciu chcecie i czy macie sile byc dalej okłamywani. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dodam jeszcze tylko, ze tu pisze i chce wrócić, a na fb aż sie wylewa od zdjeć z imprez i oczywiście otoczona masa napalonych samców. Znajomi tez jeszcze potrafią zadzwonić i powiedzieć "kolejny weekend a ona drugi dzien naje...a ciąga sie po klubach z frajerami". Od pół roku słyszałem, ze jest młoda i musi sie wyszaleć, ze chce spróbować wszystkiego zeby pozniej męża nie skrzywdzić, ale ja miałem sie nie bać, bo przeciez ona jest uczciwa i nic złego nie robi. Także Panowie, sprawdzić czy jaja mamy na swoim miejscu i odciąć sie od byłych. Milcząc i nie odpowiadając na wiadomości, obojętnością dajemy im najwieksza nauczkę (no bo przeciez jak on juz moze mnie nie kochać, przeciez jestem taka z******ta). Zajmijcie sie soba. Ja w konsekwencji kupiłem z******ty motor i to droższy o kwotę, która miała byc na wycieczkę i spełniam swoje marzenie które odkładałem od 6 lat najpierw przez jedna kobietę, pozniej przez druga. Minął miesiąc i widze, ze jest niezle. Dziewczyny sie kręcą, interesują mną, ale nie wejdę w następny zwiazek bo i tak szybko nie zapomnę o tamtej. Trzeba sobie po prostu zapchać czas w 100% i nie oglądać sie na byle. Najbardziej boli je obojętność z naszej strony i to ze cos nam w zyciu wychodzi, zwłaszcza jak im przestaje isc cos po ich myśli. Ona sobie opinie sama wyrabia, a imprezy to tak naprawde nic dobrego, prędzej czy pozniej zastanowią sie co najlepszego zrobiły. Tylko ze wtedy bedzie juz o wiele za późno... Sory za niektóre błędy. Jestem w pracy, mało czasu, pisze szybko a słownik w telefonie potrafi przekręcać słowa. Oczywiście jestem na tym forum bo tez szukam sposobu na całkowite odcięcie myśli i znaleźć zapomnienie. Tylko, ze do tego wszystkiego po prostu potrzebny jest czas... I panowie ! Spełniajcie przede wszystkim siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kobieta, którą kocham powiedziała mi, że nie jest w stanie rozbudzić w sobie głębszego uczucia i dlatego powinniśmy się rozstać. zostać serdecznymi przyjaciółmi, spotykać się, rozmawiać bawić ale już na innym poziomie. boze! miałem takiego doła, że masakra. nie miałem na nic ochoty, wiedziałm, że to Ta jedyna i właśnie ją utraciłem. Zdesperowany zamówiłem urok miłosny ( koleżanka która od zawsze interesowała się magią poleciła mi pewnego rytualistę, jego mail perun72@interia.pl) nie wierzyłem w działanie, ale jednak po 3 miesiącach dziewczyna wróciła do mnie. Te 3 miesiące oczekiwania to była męka, ale warto było czekać, jestem niezmiernie szczęsliwy!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość DeMello
Moja historia jest następująca. Podobna w sumie do powyższych, chociaz dziewczyna inna i jej postępowanie. Byłem w związku przez ponad 2 lata, było super, na początku nie starałem sie i było włażenie w tyłek z jej strony. Wszystko by zrobiła dla mnie. Nie wykorzystywałem tego faktu, ale prowadziłem nas w dobrym kierunku. W międzyczasie miałem kilka miesięcznych czy dwumiesięcznych wyjazdów za granice, ale nic sie nie działo. Wracałem i dalej było super. Mój ostatni wyjazd jakies 2 miesiące temu pokazał jaką zaklamaną suką była moja dziewczyna. Przed samym wyjazdem wszystko było super. Podczas mojego wyjazdu do prawie konca mojego pobytu też było ok. Kiedyś wracałem z pracy zapytałem ją czy sie z kimś całowała od momentu mojego poznania. Powiedziała, że tak. Zdenerwowałem sie, wypytałem o wszystko, zadzwoniłem do dwóch kolesi, dałem jasno do zrozumienia, że mogę szybciej wrócić z mojego wyjazdu. Odpuścili sobie, a ona zaczęła wyznawać, że bardzo mnie kocha i nie potrafi żyć beze mnie. Myśli wciąż chodziły po głowie, ale wybaczyłem jej ten pocałunek ze strony tego kolesia. Jako, że byl to mały kryzys kupiłem jej bilety lotnicze do mnie żeby sie spotkac i wyjaśnić wszystko. Powiedziała, ze jest najszczęśliwsza osobą na świecie, że sie zobaczymy. Wierzyłem w to, chociaz zaczeło mi coś śmierdziec. Zaczeła mniej pisać, olewać mnie, nie traktowac poważnie. No nic. Musiała wziąć piątek wolny żeby przylecieć na przedłużony weekend i kilka dni przed przylotem pisze do mnie, że nie chcą jej dac wolnego piątku. Zadzwoniłem do niej poprosiłem o numer do szefa. NIe chciała dać nalegając,że sama to załatwi. Ostatecznie zadzwoniłem do kolesia i zgodził się pod warunkiem, że coś będzie musiała dokończyć. Siedziała po nocach w pracy w baraku budowlanym (jest inżynierką) bo chciała tak to dokończyć. Dzień przed przylotem napisała, że juz prawie wszystko skonczone, po czym zapytała czy ma jeść śniadanie z rana czy zjemy razem(przylot mial być o 7.30) i samego wieczoru kiedy juz byłem przygotowany, napisała NIE MOGE PRZYLECIEC, WYBACZ MI. Pomyślałem ki chuj. Zadzwoniłem. Dowiedziałem się, że tej nocy przed przlotem jakiś podwykonawca przyjechal do niej i zabrał do siebie na chate. Tak pracowała. Wkurwiłem się i przyleciałem następnego dnia do Wawy, zrywając pracę, ale każdy rozumial, że mam taka potrzebę. Przyleciałem na lotnisko, ona mnie odebrała naszym wspólnym autem po czym pojechaliśmy do niej. Zero całowania, oziębła, obojętna. W mieszkaniu od razu powiedziała, że chce jechac do siostry. Powiedziałem, zebysmys obie wszystko powyjaśniali, a z tym było cieżko. Cał czas siedziała z telefonem w ręku. To nic. Otworzyłem jej laptopa przejrzec internet i zalogowac sie na facebooka. Okazało się, że miala otworzonego facebooka i konwersację z tym kolesiem. Spotykali się od dobrego miesiąca. Spacerki, baseny, rowery i pewnie jego chata. Zacząłem wypytywac o tego kolesia w sposób nie dający jej do zrozumienia skąd wiem. Powiedziałem, ze mam pewne informacje z jej pracy, ze spotyka sie z jakimiś kolesiami. I tak bylo w rzeczy samej. Później obejrzelismy film, zaproponowalem wyjazd do Czestochowy nastepnego dnia żeby pomodliś się i zacząc od nowa. Nie powiedział nie, nie powiedziala tak. Przespaliśmy noc. Z rana dowiedziałem się, ze to wszystko, co jej mówiłem powtarzała temu nowemu kolesiowi i zapewne siostrze. Za moimi plecami ustalili plan działania. Z rana zrobiłem śniadanie, pomogłem jej ogarnąc mieszanie i zaczelismy wychodzic na zewnątrz. I uwaga, wyszlismy z bloku i zauwazyłem jej szwagra i jakiegos kolesia napompowanych, przyjechali w nie wiem jakim celu. Pewnie ściągneła ich jako świadków w razie w. Powiedziała, że nie pojedzie ze mna i zebym spakował się. Zabrałem swoje rzeczy przy tych "ochroniarzach" i wsiadłem do samochodu i odjechałem. Ona ustawiła sie jak sie dowiedziałem z tym kolesiem w jakiejs uliczce. Zaparkował samochód w umówionym miejscu i gdzies pojechali razem spędzić weekend. MOim zdaniem dziewczyna została zmanipulowana i przekabacona przez swoją rodzinę włącznie z tym typem. Jeszcze tydzien przed tym incydentem była w domu u moich rodziców, gdzie nikt nic nie wyczuł, że coś się dzieje. Czyli kurewka jest dobrą aktorką. Kochałem ją i nadal kocham, bo naprawdę zdawała się byc wspaniała partnerka. Problemem byli jej rodzice. Ojciec pijak, matka siedzi w domu. Kontrolowali ja cały czas i pozniej mi to zaczeła zarzucać, ze sie wypytuje. Dla mnie to normalne jak wychodzi na imprezke to chce wiedziec gdzie będzie z kim i kiedy wróci. Zaczeła mi wmawiac, ze sie mnie boi, ale nie wiem przez co. Myślę, ze to było wszystko dobrze zaplanowane. Posiadamy wspólną działkę, samochód, a więc będzie jeszcze na pewno spotkanie żeby to wszystko rozdzilić. Tylko tak się zastanawiam czy przypadkiem nie powinienem pojechac na ta budowę i pożegnać się z nią jak ona ze mną się pożegnała może przy okazji znaleźć tego goscia i wyjebac mu z plaska.?????? Napisała wiadomość po tym jak się rozstaliśmy, żebym dał jej spokój i jej nie nękał. Czyli to tez sobie ustali żeby w razie W postawić mi jakies zarzuty. Jestem 5 dzień po rozstaniu i mam na to wyjebane. Zmarnowała szanse, po części może i ja zjebałem, ale takie rzeczy sie wybacza i idzie do przodu jak partnerka ma klasę. Jak to widzicie????Jedyny powód dlaczego tam nie jade to własnie ta wiadomość o nękaniu. Nigdy jej nie nękałem, a tu coś takiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×