Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Marta1986

Czemu tak jest? Pomóżcie

Polecane posty

Słuchajcie, mam prawie 20 lat (koncze w marcu). W kwietniu 2005 r. poznalam wreszcie faceta, ktorego bardzo kocham. Wczesniej mialam troche potyczek. Np. majac 16 lat bylam w zwiazku z facetem, o 5 lat ode mnie starszym. Tak bardzo \"niby\" go kochalam, ze zgodzilam sie na moj pierwszy raz z nim. Bylo do kitu, bardzo tego zaluje, zle mi jest, ze nie sluchalam innych, a nawet wlasnego rozumu, tylko to zrobilam. Bolalo, zle mi bylo i wkrotce potem doszlam do wniosku, ze to na pewno \"nie ten\". Pochodze z normalnej rodziny. Rodzice zawsze bardzo mna sie przejmowali, jestem jedynaczka, ale moge, z reka na sercu powiedziec, ze nie mam wszystkich cech jedynaczki, lubie sie dzielic i takie tam. Jestem szczesliwa, ze nie jestem z tym kolesiem. Ale wiem, czemu sie poddalam, bo jestem bardzo wrazliwa. Tak, jak napisalam na poczatku, poznalam w kwietniu faceta, w moim wieku. Jest szalenie inteligenty, super, zajmuje sie modelami. Bardzo go kocham, ciesze sie, ze moi rodzice go akceptuja, mnie jego tez, mamy oboje straszych rodzicow i daltego swietnie sie rozumiemy. Nie trzyma mnie on wiecznie za reke, ale wiem, ze bardzo mnie kocha. Jest mi cieplo na sercu, bo wiem, ze jak go nie ma dla mnie, to znajde go prędzej w piwnicy klejącego model, niz na imprezie. Ale wlasnie, jest pewnie \"ale\". Kiedy zaczelismy sie spotykac, wszytsko bylo takie cudowne, zapraszal mnie itp. nie często, ale czasami mial zajawke \"chodzmy na gorąco czekolade\" i on stawiał. Tak jeszcze wtrace, ze ja nie jestem z tych, co oczekuja, zeby facet wiecznie rozpieszczal drogimi prezentami. Ale dalej, po jakims czasie wiele sie zmienilo, nadal bardzo sie kochamy, na pewno tpo uczucie miedzy nami nie przygaslo, ale to ja codziennie prawie, jak mam czas, np. ide pozniej i on tez na uczelnie chodze mu robic sniadanka rano, pomagam mu sprzatac w pokoju, bo on nie lubi,kupuje mu jakies pierdoly, czasami, kiedy ma zly humor zapraszam go na obiad i takie tam. On z kolei juz przestal to robic, nie moge doprosic sie nawet glupiego kwiatka, ja wiem, ze to nie dlatego, ze mnie nie kocha, ale nie wiem. On jest takim \"matematykiem\", nie czuje, ze dla mnie to cos cudownego dostac malego tulipana. Juz nie wiem, co mam zrobic, zeby wrocilo to,co kiedys, nawet czasami pozyczam albo wrecz ja place za benzyne do niego do samochodu. Powiedzcie,co ja mam zrobic? Na pewno to uczucie nie wygasło, tutaj jest co inego. Nie umiem znalezc sposobu, jak mu o tym powiedziec, zeby dotarło, zeby to poprostu zrozumial. Nie chce czegos zepsuc. Czasami mam doły, ze wolalbym, zeby bylo, tak jak na poczatku naszej znajomosci, ze pomimo tego, ze balam sie, zcos sie spieprzy, nie wiedzialam, czy on tez to do mnie czuje, to bylo lepiej. Powiedzialam mu o tym, ze za tym tesknie, to on na to, ze przeciez nie da sie, zeby bylo tak, jak kedys, jak juz jestesmy tak blisko, no kurcze, ja wiem, tylko on nie zroumial sensu w tym:( Sorry, za taki dlugi wywod, ale prosze, poradzcie tak z serca. Naprawde bardzo mi na nim zaleze, a z czysm takim sie mecze:( Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bęc
No to co było se ne wrati, bo każdy związek ma swoją dynamikę, ale rozumiem o co ci chodzi... i bez urazy ale osoba, której pradziwie na Tobie zależy, starałaby się jednak w miarę możliwości wychodzić naprzeciw Twoim oczekiwaniom. Przede wszystkim przestań być tą stroną inicjującą. Zafunduj mu takie zachowanie jakie on ci funduje i poczekaj na rakcję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no tak, ale ciezko mi jakos, nie wiem,jak to zrobic,bo czasami trudno jest mi sie zajac soba:( wciaz o tym mysle. moze on taki jest poprostu? ja nie wiem, juz co mam zrobic:]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dżizas wiesz co
tak naskakiwac chlopu??? glupia jesteś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zajmuj się nim
bez przesady!!!!! Naucz się być sama ze sobą bo jak się uzależniż psychicznie od faceta i będziesz na każde jego kiwnięcie to umrzesz z rozpaczy kiedy związek się rozpadnie. I nie rozpieszczaj go tak bo on przywyknie do tego i już zawsze będzie miał cie w dupie. Jak widzi że Ty o niego zabiegasz to myśli że ma już Cię w garści i nie musi się już w ogóle starać! Przestań zabiegać o niego i mu dogadzać. Niech poczuje się choć raz olewany. Facetowi trzeba dać do zrozumienia że to nie tak że zdąbędzie kobiete i na tym jego rola się kończy. Facet musi się starać dopóki związek istnieje, a jak Ty bedziesz mu dogadzać jak małemu dziecku to się nie dziw że on Cię źle traktuje. Ja po sobie zauważyłam że jak się przymilam do faceta na kazdym kroku to on po pewnym czasie jest mną zmęczony i zaczyna mnie tak chamsko olewać. A z kolei jak ja robie fochy albo go ignoruję czy zajmuje się sama sobą to on wtedy widzi że coś jest nie tak, jego pozycja jest zagrożona i zaczyna się produkować chłop i się łasić do mnie. Robi obiadki, prezenciki i w ogóle się stara.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bęc
z pewnością nie odpuszczać na zasadzie "może on taki jest". Jesteś jakaś zgaszona i zrezygnowana...już samo to nie wróży najlepiej. Olej go dla przykładu i jesli en związek ma jakiś sens i przyszłość to doczekasz się rekacji. Być może nie będzie najlepsza, ale z związku nie chodzi o to, żeby przystawać na sypiące sie próchno, żeby tylko jakoś było i broń Boże "nie zepsuć". Bo psuć już się zaczęło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieki wszytskim. tylko widzicie, jak kiedys probowalam tak zrobic, to zaraz bylo: \"czy cos sie stalo?\", nie wiem, jak mam reagowac, nie chce, zeby to znowu on pomyslal, ze mam go w dupie i chce skonczyc. Nawet jego starsi mowia, ze, jak do niego przychodze, zeby sie barziej mna zajmowal, ale widzicie:( Sorry, moze jestem wydaje sie Wam, ze jestem gluupia, ale moze mnie zrozumiecie. Jak juz mam go olewac troche, to z kolei, tak mam teraz, boje sie, czy nie poleci na impreze, wiem, to tez wezmiecie za glupie, ale nie wiem:( Prosze zrozumcie mnie, zawsze bylam optymistka, nie wiedzialam w \"co ręce wsdzić\", zawsze mialam zajecie, a teraz ciezko mi jest:( Jakis dół:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak, ale ciezko mi tak jest zrobic? znacie jakies sposoby? wiem, to wyglada, jakbym byla glupia, ale ja to wiem, tylko trudno mi to realizowac. jestem tez zazdrosna, i choc niby wiem, ze tak nie bedzie, to jak powiem, ze ide spac, to zastanawiam sie, czy on nie poszedl na impreze. Sorry, ale mam doła:( naprawde jest rozsądna:) tylko prosze o pomoc w tej kwestii, do mamy nie pojde;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bęc
to, ze boisz się utraty kogoś kto jest ważny nie jest głupie tylko normalne. Ale robienie ze swojego lęku przed utratą jedynego motywu swojego działania ( a konkretnie nie działania) już normalne nie jest. Kiedy ryzykujesz masz proste sprawdzenie: czy mu zależy, czy też traktuje Cie jak stuletni mebel w swojej piwnicy z modelami:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zajmuj się nim
no to skoro się pyta czy coś się stało to mów ze zdystansowanym uśmiechem: "Nie nic się nie stało" a jednocześnie mniej się staraj mu dogadzać po prostu. Skoro boisz się mu pokazać że naprawdę jest coś nie tak, to może po prostu przestań się dorzucać do benzyny i robic mu kolacyjki tłumacząc się np. brakiem kasy. To na poczatek. A jednocześnie nie okazuj że coś jest nie tak. Ale tak sobie myślę że jak Ty tak trzepiesz portkami zeby on przypadkiem na impreze nie poleciał i nie chcesz mu się czymś narazić to chyba rzeczywiście jesteś takim typem który zgadza się na wszelkie zło byleby nie stracić faceta. No to sorry. Przecież Ty już teraz go tracisz więc nie kumam :O Twóje życie. twój wybór. My tu na tym topiku faceta Ci nie zmienimy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzięki:) A mozesz mi jeszcze powiedziec, co mam mu mowic w takich sytuacjach, jak bedzie pytal, czy wszytsko ok? czemu juz mi nie robisz sniadanek? no wiesz, tak slodko zapyta, nie to, zebys pomyslala, ze ulegne, tylko jak mu powiedziec to, zeby nie rozumial, ze chce go zostawiac, bo tak nie jest!!! i czym mam sie zając? przez to wszytsko zawalilam pierwszy rok studiow, mam zamiar isc na kurs j.ang, zeby advanced zrobic, a od pazdziernika isc wreszcie na kierunek, ktory mnie interesuje. To nastepna sprawa, jestem inteligenta, zawsze dobrze sie uczylam, a teraz tak:( Jeszcze mu o tym nie powiedzialam, boje sie, bo on studiuje i choc jest leniwy, to mu idzie. a ja na pewno skoncze studia, ja i moi rodzice nie pozwolili by, zebym nie konczyla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No dobra, a jak on jedzie ze mna samochodem i mowie\" kurcze nie mam znowu benzyny i kasy nie mam\" rzuca tak od niechcenia, to jak mam zareagowac? milczec? to pomysli, ze mi odbiło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghrrrrrr
to chyba jemu by niezle musialo odbic jkaby tak pomyslal, dziewczyno jak tak powie to powiedz: a faktycznie kasy nie ma. i tyle:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zajmuj się nim
no ale zobacz. On ma prawo rzucać od niechcenia tekst że nie ma benzyny i nie ma kasy. Ale gdybyś Ty coś takiego powiedziała to wtedy wychodzi że to Tobie coś odbiło ? No zastanów się. Albo te kolacyjki czy sniadanka. Ja to chyba bym na słodkie teksty odpowiadała z równie słodką minką. "Kochanie a może Ty byś mi coś ugotował ? Wierzę w Twój talent kulinarny;)". Albo wymyślić jakąś uroczą ścieme. Sprobuj też wychwycić moment w którym momencie waszego związku on przestał się starać. Zadaj sobie pytanie jak wtedy na to reagowałaś i czy w ogóle jakoś zareagowałaś oraz jak on uzasadniał fakt że nie jest już taki jak dawniej. Po czym postaraj się wycofać z Twoich starań w podobny sposób w jaki on to uczynił kiedyś. A swoją drogą musiał to zrobić bardzo sprytnie jeśli Ty mu na to pozwoliłaś bez szemrania albo po prostu masz zbyt niskie poczucie własnej wartości i coś co dla Ciebie jest krępujące dla niego może być czymś naturalnym. Mówię o olewaniu partnera. Przestań mu dogadzać po prostu wymigując się podobnymi tekstami jakich być może on kiedyś użył. Zacznij go olewać a na jego ewentualne pytanie czy może być jak dawniej odpowiesz: "Byłabym taka jak dawniej gdybyś Ty też był tak troskliwy jak dawniej." Problem w tym że być może przyzwyczaiłaś go do tego że mu gotujesz wyręczasz wczymś czy płacisz za coś. Matkujesz mu a on sie do tego przyzwyczaił. Teraz strach Cię ogarnia na myśl ze miałabyś się inaczaj zachować niż do tej pory oraz co on na to odpowie. No więc na poczatku będzie się dziwił tak jak ty się dziwiłaś kiedyś że Cię zaczął olewać. Pytanie tylko czy zrobi coś w tym kierunku żeby wasz związek był lepszy czy nie ? Bo to nie tylko Ty masz się starac do cholery 😠 Jeszcze inna kwestia. Mówisz że nawet rodzice mu zwracają uwagę żeby się Tobą zajął... Tzn. co ? Ty do niego przychodzisz a on Cię olewa i się gapi w komputer ? Czy co ? Jak to wygląda ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość co to jest .......
ale sie dajesz"od niechcenia tak mowi......przestan mowi to po to zebys widziala ze znowu masz zalac mu bezyne....dziewczyno przejzyj na oczy co on z Toba robi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie, i głupio mi jest sie do tego przyznac:( No spieprzylam sprawe, zawsze wiedzialam, zeby nie dac facetowi za duzo, wiedzialam o takiej relacji, ze zdobędzie i oleje:( Jest jakies wyjscie jeszcze? Wlasnie czasem zaprasza mnie i siedzi przed komputerem, albo klei model.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zajmuj się nim
A czy Ty w ogóle potrafisz okazać mu jakieś woje niezadowolenie ? Ja na taką sytuację usiadłabym gapiąc się tępo w TV i nie odzywała się ani słowem (facet by to w końcu dostrzegł i nawiązał jakąś rozmowe na ten temat) albo wywołała jakąś kłótnie. Miewałam podobne sytuacje i wierz mi że nie pozwalałam facetowi zbyt długo mnie olewać. Predzej czy później rozpętywała się jakaś kłótnia która musiała się zakończyć dokładnym wyjaśnieniem sobie wzajemnych oczekiwań. Ja potrafię jasno wyrażac swoje oczekiwania. Jesli tylko coś mi nie pasuje mój chłopak zawsze się to tym prędzej czy później dowie. Po prostu roznosiłoby mnie gdybym miała siedzieć potulnie i zgadzać się na każde nawet najbardziej beznadziejne jego zachowanie, łącznie za całodobowym gapieniem się w komputer. Chyba jesteś zbyt ugodowa. Ja mam parę lat wiecj niż Ty ale też jestem w związku. Nigdy w życiu nic swojemu facetowi nie ugotowałam, a jesteśmy ze sobą kilka lat. Natomiast on owszem, gotował mi moje ulubione potrawy. Już teraz widzę że troszkę go ta sytuacja chwilami męczy i oczy mu się iskrzą na myśl, że choć raz mógłby coś zjeśc przyrządzonego tylko przeze mnie, ale jak do tej pory się nie doczekał... Hehe.. Wiem że kiedyś nadejdzie ten czas że będę mu gotować. Ale to dopiero po ślubie... A i to nie codziennie! Jakiś podział ról będzie musiał obowiązywać. Nie pozwolę się wpędzić w wir obowiązków domowych na rzecz jego siedzenia przy komputerze. Nie dam się wkręcić w ten bandżaj biegania w okół faceta. To wszystko oczywiście dopiero po ślubie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No wiem, dzieki bardzo za pomoc. Wlasnie z nim gadalam, wiesz, co mi powiedzial? Bo cos tam umylam u niego w kuchni. Zebym tego nie robila, bo jego mama pytała, czy to nie ja. I ze jest \"kicha\" tak to nazwał. To kurcze? Co ja mam robic, jak on mnie zaprasza, a potem siedzi przed komputerem? Byloby inaczej, gdyby mnie nie zapraszal. Ja mu staralam sie to powiedziec, ze wole sie postkac na godzine, ale zeby ta godzine byl ze mna, niz na 3 i 2 i pol z tego siedzi przed monitorem:( Ciesze sie, ze jestes strasza, mam nadzieje, ze nie gniewasz sie, ze mowie na \"Ty\" do Ciebie:) Ciezko mi z tym wszytskim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nikt ktos
twój problem to strach przed utrata go...Spróbuj sie zdystansowac, olać...jesli nic z tym nie zrobi, pójdzie w drugą strone to oznacza, ze nie jest to facet dla ciebie... Chyba, ze chcesz sie znim całężycie męczyc, bojąc, ze odejdzie jak bedziesz próbowała wyegzekwowac własne prawa dziewczyno...ty stałs się niewolnikiem siebie, swoich nakazów, strachu... nakazów - bo nakazujesz sobie usługiwac mu...a nie na tym zwiazek polega...ty dajesz cos od siebie, a partner cos ofiarowuje ci.... kurcze, az sie zdenerwowałam... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:( Wiem, tylko prosze, jesli mozesz napisz, jak sobie zajmowac czas, zeby sie samej nie zamartwiac, i jak mu to okazywac, zeby zrozumial, w czym rzecz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:( Wiem, tylko prosze, jesli mozesz napisz, jak sobie zajmowac czas, zeby sie samej nie zamartwiac, i jak mu to okazywac, zeby zrozumial, w czym rzecz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zajmuj się nim
Spoko. Wszyscy jesteśmy tu na Ty mimo że się nie znamy. Chyba w takiej sytuacji to gdyby kolejny raz facet mnie zaprosil do siebie to już od tego momentu pewnie zaczełabym jakąś ciętą dyskusje typu: "Kochanie ostatnio byłam u Ciebie ale moja obecnośc chyba była tam zbędna. Cały czas siedziałeś przy komputerze, a ja nie miałam co z sobą zrobić :O Dlaczego wiec mnie zapraszasz skoro Twoja rola ogranicza się jedynie do wpuszczenia mnie do domu... Jaki to ma sens ? itd. itd." Czasami wychodzę na upierdliwą jędzę ciągle z czegoś niezadowoloną ale przynajmniej szybko schodzą ze mnie nerwy jak tak wyrzucę coś z siebie i jakoś czasem mi ulży. A jak to wygląda kiedy on przychodzi do Ciebie ? Może to wlaśnie wtedy możesz liczyć na choć odrobinę jego uwagi jeśli on ma świadomość że nie jest u siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Róznie, niby kochamy sie, i poswiecamy czas na sex, ale na tym sie konczy, jak do mnie przychodzi, tez siedzi przy kompyeterze:]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zajmuj się nim
"Jak sie samej nie zamartwiac, i jak mu to okazywac, zeby zrozumial, w czym rzecz" I tu się zaczyna Twój problem. Pewnie ciężko będzie.. nawet bardzo. To że jesteś tutaj i założyłaś ten topik to to już coś. Przynajmniej widzisz już do czego chcesz dążyć. Chyba przede wszystkim Ty będziesz musiała szukać klucza do rozwiązania swojego problemu. To jak chodzi o umiejętność zajęcia się samą sobą. Kobiety już takie są że niestety mają wkodowaną umiejętność notorycznego rozmyślania o facecie i o tym czy aby nie są za bardzo samotne pomimo posiadania faceta. Faceci natomiast są bardziej egoistyczni i potrafią całymi dniami się zajmować swoim hobby całkowicie zapominając o tym że w ogóle istnieje ktoś taki jak kobieta, ich kobieta. Mają to w genach. Może zacznij od częstszego spotykania się ze przyjaciółmi, znajomymi, rozpoczęcia studiów, nauki, zmuszanie się do rozwijania innych swoich zainteresowań, większego otwarcia się na ludzi, chęc poznawania nowych ludzi. Dążenie do większej aktywności. To przede wszystkim. Co do faceta to: 1) Okazywanie czułości mężczyźnie 2) ale też okazanie niezadowolenia kiedy jest coś nie tak, co jest równie ważne 3) jasne mówienie mu o swoich spostrzeżeniach co do jego potencjalnie niewłaściwego zachowania oraz o swoich oczekiwaniach 4) ZAPRZESTANIE WYRĘCZANIA GO W CZYMKOLWIEK!!! On Cię gdzieś zaprasza to niech on płaci i niech on się produkuje. Jesli przychodzisz do niego a on się czymś innym zajmuje to zapytaj go wprost czy może się tym zajmować dopiero po twoim wyjściu do domu. Na razie Ty jesteś u niego. Zaprosił Cię, więc niech spędzi z Tobą trochę czasu. Na pewno nie bierz się za mycie naczyń!! Ty jesteś tam gościem! Popracuj nad poczuciem własnej wartości. Jesteś superdziewczyna ale chyba należysz do tego gatunku co to wszystkim chcą dogodzić ale od innych nie wymaja zbyt wiele, a jesli już coś wymaja to nie bardzo umieją to zasygnalizować a tym bardziej wyegzekwować. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przestań po prostu traktować go ja matka, a badź jego dziewczyną. Przede wszystkim nie narzucaj mu się, jak umawiacie się u niego, a on gapi się w komputer to po prostu powiedz, że wychodzisz bo czujesz się źle, nie daj się lekceważyć, jak nie ma pieniędzy na paliwo to jego problem nie twój, co najwyzej bedzie korzystał z komunikacji miejskiej :-D Bardzo niedobrze, że zawaliłaś studia, zajmi się swoim życiem i pomyśl o przyszłości. To najważniejsze dla ciebie. Wykształcenie to twoja przyszłość, pamiętaj najlepiej liczyć jest na siebie, w życiu różnie bywa. Mam męża, ale jestem kobieta niezależną i to jest najwazniejsze :-D Pozdrawiam :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie zajmuj się nim
ja zmykam bo robie się spięca :) Zmęczona po całym tygodniu jestem. Czymaj się ciepło. Jak wyniknie jakaś nowa sytuacja i będziesz mieć ochote się wygadać, zawsze możesz podnieśc ten topik. Może ktoś dorzuci swoje spostrzeżenie. Chociaż ludzie na kafe są bardzo różni i raz ktoś coś odpowie a innym razem nie. Ale co tam. Wygadać się zawsze można a ktoś prędzej czy później i tak odczyta. Pozdrowionka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestes niesamowita, dziekuje Ci. A powiedz mi prosze jeszcze, on mial wczesniej dziewczyne, z ktora przezyl pierwszy raz, czemu ja tak jestem o to zazdrosna, czemu, jak czasami to robimy, to robie sie sucha, bo mysle o niej, ze on byl w niej, ze tak bardzo ją kochał, jak sobie z tym poradzic? My z jego inicjtywy juz w ogole nie wychodzimy, bo mowi, ze nie ma kasy. Jak ja powiem: \"pomoze pojdziemy na basen, jak kiedys\", to on na to, ze \"nie ma kasy\", wtedy zawsze mowilam, ze ja mam i zle. Co mam robic z tym? Ja chce czasem gdzies wyjsc:( A jak czasem on cos wspomni, to i tak, jak płace za siebie, bo to nie jest w formie: \"zapraszam Cie\", tylko \"moze pojdziemy gdzies...\"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×