Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość co by tu...

Mikymauzoleum

Polecane posty

Gość co by tu...

Rankiem mnie budzi ciemność więc dłonią szukam tętna czy w żyłach mych pulsuje jeszcze krew obojętna czy już po tamtym świecie chodzę w trumiennych butach marność to wszystko marność brzmi wciąż ta sama nuta Niema co nie ma jak dlaczego ani dokąd nie ma z kim nie ma o czym każdy jest sam ze sobą wychudły Don Quijote na szkapie mknie ulicą a Bóg to ślepy szofer siedzący za kierownicą Znów włączam telefon odbiornik obcych życzeń nachodzą mnie złe wieści jak policja o świcie pożegnać sen i wciągnąć znów jawy cztery łyki chciałbym się śmiać ale mam uśmiech Myszki Miki ranki bym skreślił W radiu znów Chick Corea poranne panaceum doprawdy jest wesoło prawie tak jak w mauzoleum w kolejce do mumii mam kręgi pod oczami jutrzenka w barwie różu już mych zmysłów nie omami Rozwijasz wciąż przede mną własny ideał stadła z dnia na dzień bardziej ziębną nasze dołki w prześcieradłach rachunek win i sumień robimy przed wieczorem przeze mnie czy przez ciebie drwal rozdzielił nas toporem Dwa łóżka podzielone na dwa suwerenne kraje kolczasty drut nas dzieli i ością w gardle staje nie myśleć o tym zasnąć bo sen to słodka słabość umarła we mnie miłość wyparowała radość druty bym skreślił Świt to przeklęta pora minuty ery całe gdy rzeczy nie są czarny ale także nie są białe gdy nie ma dnia ni nocy brakuje światłocienia czuwanie jest bólem bez błogiego znieczulenia Czuję szalone tętno i coś mnie w lędźwiach kłuje chciałbym się nie obudzić nie myśleć i nie ulec zwinięty w kłębek słyszę że w kącie łkasz boleśnie na życie już za późno a na śmierć jeszcze wcześnie Za naszym słodkim wczoraj zapadła głucho klamka kawa jest już wypita i stłuczona filiżanka złośliwość rzeczy martwych dawno udowodniono chleb z masłem spada na podłogę niewłaściwą stroną masło bym skreślił Mówisz mi o nadziei a myśli ci się plączą jak obce satelity które nad ziemią krążą myśl o nagości własnej jeszcze mą próżność łechce dwadzieścia lat gadałem a teraz mówić nie chcę W klozecie na plakacie mam śliczną tłustą świnię patrzymy sobie w oczy a woda z szumem płynie wszystko już powiedziano i w szambie utopiono a mnie w tym raju paroma kwadransami obdarzono Znów dłonią szukam tętna za oknem jutro wstaje za ścianą radio rzęzi sygnały dnia nadaje pożegnać sen i wciągnąć znów jawy cztery łyki chciałbym się śmiać ale mam uśmiech Myszki Miki miłość bym skreślił

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krakti
może....a może nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×