Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość qwerty12345

znęcanie psychiczne

Polecane posty

Gość qwerty12345

Mam 25 lat, mieszkam z rodzicami. Ojciec jest fajnym człowiekiem, ale matka to tyran. Juz od kilku lat psychicznie mnie wykańcza, wręcz znęca sie nade mna. Wszystko co zrobie jest źle, ciągle prowokuje awantury, zaczepia mnie. Nie ma do mnie wogóle szacunku, a sama twierdzi ze ja ją nie szanuje. Mam już dość tych ciągłych pretensji i awantur. Czasami myśle o samobójstwie, bo już nie mogę wytrzymać. Co mam robić?? Pomóżcie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miałam w domu to samo
ja wyszłam za mąż i wyniosłam się, tobie radzę to samo. Z wiekiem jest jeszcze gorsza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moze np wyprowadzic sie
z domu hmmm...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qwerty12345
Już myśle o zamążpójściu , ale czy to dobry pomysł?/ Na siłe nic sie nie da zrobić, a żeby się wyprowadzić to jeszcze trzeba mieć gdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miałam w domu to samo
zawsze mąż będzie wsparciem, to już coś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qwerty12345
Tak sądeze , że to choroba psychiczna, ale moja matka nigdy się nie zgodzi na leczenie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A jak na zachowanie twojej matki reaguje twój ojciec? Czy względem niego też jest taka konfliktowa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja sie wyprowadzilam
kupilam mieszkanie i mam swiety spokoj :) Teraz relacje sa ok :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A swoją drogą to nie widzę innej możliwości niż odizolowanie się od matki. Jakoś trudno mi uwierzyć, że się zmieni, za to z całą pewnością wiem, że Ty wkrótce będziesz wrakiem emocjonalnym. Ja mam ojca, który znęca się nad rodziną psychicznie. Niestety dopiero niedawno to zrozumiałam. Też nie mam gdzie się wyprowadzić, a rany jakie pojawiły się w mojej emocjonalności całkowicie rujnują mi życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiem co to znacz jesli ktos sie nad toba zneca . Moj partner z ktorym zyje zneca sie na demna i nad moja corka, wogole nas nieszanuje,a od nas oczekuje szacunku . Taki ktos nigdy nie przestanie,to sa niedowartosciowani ludzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubbbasek
a ja wyszłam za mąż ale jak na razie nie stać nas z mężem na własne mieszkanie..zwłaszcza że mamy małego dzidziusia..ale mieszkanie z rodzicami to masakra...wszystkiego sie czepiają..nawet tego ze mamy z meżem akuraty ochote na coś innego do jedzenia niz reszta..i wtedy pretensje ze mama robi obiad a my go nawet nie jemy ze wydziwiamy i wogóle..nawetjak akurat mam ochote na kanapkę z serem to mama ma pretenscje że oni szynke kupują a my sie jej nie jemy..no kurna wkurza mnie to..chce mieć juz własne mieszkanie..zeby mi sie nikt w zycie nie wpieprzał..tylko ja dziecko i mój ukochany..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ello 253
mam ten sam problem, chociaz mam 17 lat, u mnie jest to samo, wieczne pretensje, prowokacje do klotni, nigdy nie uslyszalam od niej "przepraszam" a ona wymaga go ode mnie za kazdym razem, nawet, gdy nie zawinilam... ale juz mi to przez gardlo nie przechodzi... nie umiem panowac nad nerwami czasami... stalam sie placzliwa, moj przyszly maz twierdzi, ze stalam sie krucha, i ze jeszcze kiedys potrafilam to olac... ale nie teraz, trace odpornosc na stres, latwo popadam w gniew, nie spie, nie jem, nie umiemsienie przejmowac! ona jest tyranem, ale wez jej to powiedz... potrafi wykrzyczec najbardziej przykre slowa, ktorych nigdy w zyciu juz nie chce uslyszec... jedyna radoscia, jaka mam w zyciu to ON :) bo bez niego juz nie poradzilabym sobie, nakreca mnie pozytywnie do zycia, gdy wydaje sie, ze sytuacja jest bezsensowna... co mam zrobic? nie dajac sobie rady z tym... czytalam duzo o problemie znecania sie, u mnie podpada powoli juz pod lek... wiec co? proszki, terapia? zastanawiamy sie wspolnie nad rozwiazaniem problemu, jak na razie to jest w rekach psychologa, chce pozbyc sie tych wszystkich przykrych uczuc... ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zniecanie psychiczne zle relacjie z mama jak ja to dobrze znam zaczne od tego ze moja mama oprucz tego ze urodzila mnie ''wychowala' czyli dawala mi jedzenie jezdzila do lekarza jak bylam chora itp, nie przekazala zadnych wartosci nawet nie pamietam kiedy ostani raz mnie przytulila musialo to byc bardzo dawno to co pamietam z lat nastoletnich to wyzwiska od szma* kure* su* dziwe* ze lepiej bylo skrobanke zrobic niz mnie urodzic,(obelgi byly kierowane takze do mojego rodzenstwa,kogo akurat sobie uaptrzyla na dluzej, lecz ja opisuje tu moje odczucia) ze nikt nie bendzie mnie chcial bo jestem nic nie warta , o sprawch intymnych wyrazala bardzo wulgarnie np dac ci takiego ogo** to cie wyropota to zmadrzejesz itd nieraz za agresja slowna szly czyny targanie za wlosy,bicie po twarzy, na poczatku nierozumilam dlaczego ? nie dawalm zadnych powodow zeby mnie tak osadzac nie chodzilan na dyskoteki z nikim nie spotyklam poza kolezankami w szkole,zaczelam sie buntowac przeciwstawic mamie bronic siebie ale na nic to zdalo z jeszcze silniejsza agresja reagowala. mialam czesto mysli samobojcze ,kiedys polknelam kilka tabletek na uspokojenie wieksza dawke mama jak dowiedzial zaczela grozic ze umiesci mnie w szpitalu psychiatrycznym gdzie moje miejsce.Pozniej gdy to sie powtarzalo wywiska jej szal po porostu zamyklam w sobie i cierpilam w samotnosi.Teraz gdy jestem juz dorosla patrzac z perspektywy czasu wstecz nigdy nie wybcze mamie ze tak mnie skrzywidzla , dzis zyje z bagazem ciezkich doswiadczen ja nie mialam nigdy wsparacia u mamy,zaufania nieraz jak zaczelam zwierzac sie jej z mojego zycia to pozniej jak jej cos niespaowalo albo po prostu chciala sie wyzyc potrafila szydzic z tego,z moich slow ktore powiedzialm jej w zaufaniu .Bardzo pomogla mi ksiazka toksyczni rodzice susan forward po prostu plakalm ja czytajac zrozumilam ze moja mama jest toksycznym rodzicem i wyrzadzila mi ogromna krzywde co odbija w doroslym zyciu. Tych uczuc odzucenia nie da sie opisac to niemme slowa .Zawsze marzylam zeby miec w mamie przyjaciolke tak jak maja inne dziewczyny ale niestety to byly moje marzenia.Dzis ten koszmar odbil w moim zyciu mam bardzo niskie poczucie wlasniej wartosci ,byl okres iz na oducenie ze strony przyjaciol czy bylego chlopaka reagowalm agresja wyzwiskami ale to bylo kiedys zrozumialm ze nie moge byc- stac taka jak moja mama ze to zla droga.Dzis mam kochajacego chlopaka ale czuje sie nie kochana,na slowo kocham cie trudno mi w to uwierzc ze ktos moze mnie pokochac przciez ja nie zasluguje na niczyjna milosc,nie umiem nikomu zaufac ,moje dluzsze zwiazki ropadaja sie ,mimo tego ze jestem juz od kliku dobrych lat dorosla moj chlopak nie moze nocowac w domu ze mna w jednym lozku spac czy przytulenie bo wedlug mojej mamy to k**w** w domu ,traktuje mnie niepowaznie jak gowniare ,zaczepila we mnie poczucie winy,nieprzyzwoitosci w kazdej sytuacji. Rodzicow sie nie wybiera nie napisalm tego zeby jej zyczyc zle tylko po prostu chcialm wygadac na forum ale jedno wiem na pewno nie wybcze jej tych krzywd do konca mojego zycia.Jesli ktos ma podobne problemy jak ja chcilam przekazac ze nie jestescie sami ja rowniez wiem jak to jest. Na koniec jeszcze tylko jedno slowo dlaczego nie szuklam pomocy w szkole instyucjach , ja mieszkam nadal z rodzicami z mama i to napewno odbilo by sie w domu, na stan obecny ucichly wyzwiska mama wobec otoczenia zawsze byla jest z ''pozoru''normlna kochajca matka lecz tylko ja znam jej druga mroczna strone.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona111
....Niestety też to znam i na co dzień borykam się z konsekwencjami dawnych przeżyć. Nie mieszkam już z matką od 13 lat ood razu po maturze wyszłam za mąż....i się wyprowadziłam... dzis jestem z mężczyzną którego raczej nie kocham ale mam do niego wielki szacunek za pomoc i oparcie jakie mi zapewnił , za jego miłość. Nie czuję się szczęśliwa ale na pewno spokojna i ten spokój mi wystarcza na ogół. Wychowuję nasze dzieci i cały czas myślę by nie stac się taką jak matka. Gdy coś idzie nie tak wpadam w frustrację i zaraz potem mam ogromne wyrzuty sumienia że jestem beznadziejną matką żoną , nie zasługuję na to co mam. Drobne nie porozumienia z mężem urastają w mojej głowie do tragedii, często myślę w takich chwilach że lepiej by było gdybym zniknęła. Ale dzieci dodają mi sił , więc staram sie jak tylko mogę zapanować nad tymi myślami ....wczuwam się w ich sytuację w różnych problemach i wtedy już rozwiazanie jest proste......cierpliwie słucham ,rozumiem , pomagam , czasem nie mówię nic....tylko głaszczę po głowie .... Czasem mi tylko żal ze nigdy nie dowiem się co to prawdziwa miłość ..... ale to może niska cena za bezpieczeństwo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×