Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość =-=-=-=-=-=-

córka mojego mężą

Polecane posty

Gość pasierbica
w ogóle zastanawiające jest, jak drugie żony walcza z dziećmi z pierwszego małżeństwa, stawiają się na nich poziomie, a przecież są starsze, mądrzejsze (?), a bezlitosne wobec małych smyków, czy też nastolatków (i co z tego, że nastolatki są zbuntowane?? to jednak wciąż dzieci)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uważam, że jeżeli dorosli ludzie zdecydowali, że nie moga być razem ... to w żadnym wypadku nie mogą na tym cierpieć dzieci, a już na pewno należy ograniczyc cierpienie niewinnych istot ... , na pewno w swoich \"rozgrywkach\" nie można posługiwać się dziećmi (dziecko to nie przedmiot, tylko żywa istota), bo to jest po prostu nieludzkie i wg mnie powinno być karane. Wypowiedź PASIERBICY świadczy o tym, że po prostu mozna sprawę rozwodu tak załatwić, żeby dziecko jak najmniej na rozstaniu rodziców cierpiało, ale trzeba chcieć i przy tym miec chociaz trochę oleju w głowie ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 88888888888888********
wszystkie kobiety mają problemy ze sobą, ale ex to już naprawdę powinny w wiekszości przypadków skorzystać z pomocy psychiatrów :P Jak mozna nastawiać dziecko przeciwko ojcu i jego żonie???? jakim prawem ex żona wie co jej dziecku zaszkodzi a co nie?????????? dlaczego uważają że żona exmęża będzie miałay gorszy wpływ na ich dziecko niż jakiś mąż ex ???? Po za tym nie bez powodu mówi się "córeczka tatusia" Ale ex tego nigdy nie pojmą bo zawiść przysłania im jasne spojrzenie na sytuację !!!!!!!!!! Po za tym każda macocha ma prawo wymagać od pasierbów szacunku do siebie!!!!!!!!!!!!!!!!! Każdy ojciec powinien tak samo uczestniczyć w życiu dziecka jak jego matka i powinien mieć wpływ na wybór szkoły i dodatkowych zajęć !!!!!!!!!!!!!!! Powinien mieć możliwość spędzania czasu z dzieckiem a nie ex !!!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mam macochę i
muszę Wam powiedzieć że bardzo ją lubię .Mój ojciec z nią jest naprawdę szczęśliwy, a i moja matka z czasem ułozyła sobie życie. I ja i moi bracia chętnie jeździmy do ojca - do ciepłego i przytulnego domu, bez wrzasków i awantur które zbyt dobrze pamiętamy z czasów gdy nasi rodzice byli razem. Nie byli całkiem złym małzeństwem - tylko ze uczucia pogubili gdzieś po drodze. I nie było to miłe, ta mroźna atmosfera w domu - choć dla postronnych wydawali sie idealnym stadłem. Partner mojej matki też jest ok, choć z nim mam zdecydowanie słabszy kontakt niz z macochą. I znam tez przypadki niestety gdzie nienawidzi się partnerów swoich rodziców. Tu wszystko zależy od nastawienia rozstajacych się dorosłych(najcześciej żony). Pozdrawiam Pasierbicę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smerfetka 280
Jestem drugą żoną mojego męża. Z pierwszego małżeństwa ma on 14 letnią córkę, która mieszka z matką a do nas przyjeżdża czasami na weekendy albo na niedzielę - jeśli jej mama \"pozwoli\". Nie jest to łatwy związek dla mnie. Czasem wydaje mi się że córka mojego męża nie zaakceptowała mnie do końca, tylko udaje że mnie lubi, a tak naprawdę to spiskuje ze swoją matką jak zatruć nam życie. Nie prowadzą z nami otwartej wojny bo boją się że mogą skończyć się prezenty i pieniądze. Mój mąż nie widzi często tych dziwnych zagrywek z ich strony, a jeśli już nawet coś zauważy to mówi że przecież jego córka jest jeszcze mała. Więc ja przestałam już rozmawiać z nim na ten temat bo czasem czułam sięjak bym go burzyła przeciwko córce. Sama też często myślę że może się mylę co do jego żony i córki, ale dla mnie nie jest normalne że jego dziecko mowi swojej matce o wszystkim co się u nas dzieje, co sobie kupiliśmy, co u nas jadła, gdzie byliśmy, o której wróciliśmy, a jeśli my zapytamy się o coś związanego z jej domem, matką czy jej przyjacielem - to dziewczynka nabiera wody w usta. Nie chcemy wiedzieć żadnych szczegółów, ale np: dlaczego nie może do nas przyjechać, albo pokazać się z nami w miejscowości w której ona mieszka z matką. Nie mogę też zrozumieć jej zachowania, kiedy jesteśmy w trójkę w naszym domu, a ona choć ma już 14 lat wciąż siada ojcu na kolanach, głaska go po głowie, całuje, czy \"wisi\" mu na plecach. Czasem nie wyglądają jak tata z córką tylko jak starszy pan z panienką. Nie wiem czy po prostu ona potrzebuje tyle czułości, czy jest to pokazanie mi że \"tata tylko ją kocha\". Gdy przestałam rozmawiać z mężem o zachowaniu jego córki zauważyłam, że teraz on sam zaczyna widzieć że coś jest nie tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do smerfetka odpowiedziałam ci na \"On się rozwodzi ..\" ;) trzymaj się będzie dobrze;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak smerfetka
powiem ci ze to sie dla ciebie nigdy nie skonczy do usranej smierci bedzie tak mowie ci to z ponad 20 lat doswiadczenia corka mojego meza jest po 30 i dalej jest tak samo przy niej nie mam zadnych praw do meza ona ma pierwszenstwo bo ja jestem tylko 2 zona czyli gownem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smerfetka 280
Do "tak smerfetka" Bardzo Ci współczuję, ale ja nie czuję się jak "gówno". Ja widzę jak mój mąż się stara abym ani ja ani jego córka nie czuła się żle - i za to go kocham. Porozmawiaj ze swoim mężem jak się czujesz i uwierz że masz prawo do swojego męża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
do "smerfetki i "tak smerfetka": niestety zazwyczaj macie to, na co same sobie zasłuzyłyście. smerfetka, zasługujesz na szacunek, ale córka twojego męża również, nie zapomnij o tym. siedzisz i knujesz, podejrzewasz, kombinujesz, usiłujesz "otworzyć" swojemu mężowi oczy (traktujesz go jak ślepca niespelna rozumu). nie ma otwartej wojny? jestes pewna swoich podejrzeń? to wyłóż kawę na kawę. nie zrobisz tego, bo tylko podejrzewasz. zatrujesz w końcu to swoje małżeństwo, wcześniej niż zrobi to, jak ci się wydaje, była żona twojego męża. współczuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do pasierbicy
niedziwię się twojemu ojcu że rozwiódł się z twoją matką :D:D:D pewnie charakterek po niej odziedziczyłaś co ????????:D:D:D:D:D:D Ty lepiej uważaj na swojego męża żeby miłej i grzecznej nie zaczął szukać :D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
mój charakterek to akuratnie po obojgu - oni też nie lubią niejasnych sytuacji, szukania dziury w całym, nikt mnie nigdy przeciw nikomu nie podpuszczał, a jak któreś miało jakieś podejrzenia to o tym rozmawiali, zamiast obgadywać się nawzajem. dziwicie się, że 14-latka opowiada wszystko matce, a ja się dziwię, tej dzikiej zazdrości, jaka w was rośnie o te dzieci. jeśli w 14-latce widzisz wroga to sama jesteś jeszcze niezbyt dojrzała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zaufanie zaufanie
az nie moge uwierzyc ze Wy na prawde widzicie w tym problem ze corka12-14 lat chce sie do ojca przytulic. Tlumaczycie sobie to ze moze z nia cos nie tak, a moze jednak lepiej powiedziec sobie przed lustrem ze chodzi tutaj o zazdrosc, wydaje sie Wam ze schodzicie na drugi plan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oj zaufanie...
Oczywiście przecież każda 14 latka "siada ojcu na kolanach, głaska go po głowie, całuje, czy "wisi" mu na plecach". Pomyśl, zanim coś napiszesz!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zaufanie zaufanie
a tlumacz sobie to tak ze to corka jest osoba niezrownowazona a Ty pomimo tego ze codziennie pokazujesz jej jak bardzo ja lubisz ona Ci sie odwdziecza tym ze chce pokazac ze tata jest jej...boSze, co za spekulowanie, zapytaj najlepiej corki dlaczego w jej wieku tak sie kleji do ojca a mozesz sie zdziwic ze odpowiedz nie bedzie miec nic wposlnego z Twoimi domyslami... Ja przystaje przy swoim, to jest poprostu zazdrosc, nawet ja mozna zrozumiec, ale zwalac i wymyslac jakies powody...to juz do jakies psychicznej choroby sie zalicza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
ZAUFANIE: zgadzam się z Tobą, traktowanie nastoletniej córki jak rywalki jest chore. mam dla drugich żon jeszcze jedna złą wiadomość: nawet jeśli doprowadzicie do tego, że kontakty męża z córką będa mnie intensywne, albo nie będzie ich wcale, to on i tak nie będzie was bardziej kochał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
bo to są dwie różne miłości i istnieją niezależnie od siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smerfetka 280
Do pasierbicy i do zaufanie: Wbrew temu co napisałaś "pasierbico" nie siedzę i nie knuję tylko rzeczywiście podejrzewam ze córka męża nie jest do końca z nami szczera. Nie "wyłożę kawy na ławę" tak jak mi radzisz, bo nie należę do osób twojego pokroju, które mając tylko podejrzenia wypowiadają innym wojnę i obrzucają ich błotem. Nie zrobię tego bo nie mam pewności czy dobrze odczytuję zachowania córki męża. Jak byś przeczytała to co napisałam wcześniej i cokolwiek z tego zrozumiała to byś wiedziała, że nie traktuję córki męża jak wroga, tylko zastanawiam się nad jej zachowaniem i próbuję ją zrozumieć. Do zaufanie... Nie wiedzę problemu że 14 latka chce się do ojca przytulić, ale nigdy nie widziałam żeby jakaś 14 latka "przytulała się w ten sposób"(siedzenie ojcu na kolanach głaskając i całując go po głowie, leżenie na kanapie z założonymi nogami na jego nogi,a gdy on stoi przy ścianie dobieganie do niego rzucając mu ręce na szyję i obcałowywanie go - jeśli ty takie zachowanie w stosunku do ojca a nie do chłopaka widziałaś często u innych 14 latek -to napisz mi o tym, może też uznam że to całkiem normlane? Nie zapytam córki męża "dlaczego w jej wieku tak sie kleji do ojca" bo może moje podejrzenia są błędne i ona takiego przytulania po prostu potrzebuje, a takie pytanie mogłoby ją wprawić w zakłopotanie. Ja nie jestem zazdrosna o córkę swojego męża, już wcześniej napisałam że mój mąż obie nas kocha tylko inną miłością - mnie jak żonę a swoją córkę jak córkę. Pasierbico ja nie chcę doprowadzić do ograniczenia kontaktów mojego męża z jego córką, wręcz przeciwnie ja chcę żeby mieli dobry kontakt. Kocham swojego męża i wiem że gdyby jego córka się od niego odwróciała, to tak naprwdę choćby nie wiem jak dobrze było między mną a nim - to on i tak do końca nie był by szczęśliwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do pasierbicy
bez wzgędu na to jak bardzo będziecie nienawidzić drugich żon ojców oni nie przestaną kochac tych kobiet :D:D:D:D:D:D A więc zarozumiała kobito spasuj z tymi chorymi tekstami :D:D:D:D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
"DO PASIERBICY": nie doczytałaś tych moich chorych tekstów, ja nie nienawidzę drugiej żony mojego męża, wręcz przeciwnie - bardzo ją lubię :) stąd się wziął w ogóle pomysł napisania na tym forum. to fajna kobieta. a z twojej ostatniej wypowiedzi widac tylko twoją niepewność, dajesz wyraz stereotypowi o nieustającej ponoć walce, jaka się toczy miedzy drugimi żonami, a córkami ich mężów. bo ta cała walka toczy się najczęściej w waszych głowach. smerfetko: używasz wciąż skrajnych pojęć - wojna? nikt nit mówi o wypowiadaniu wojny, czy o obrzucaniu się błotem. nie jesteś pewna swoich podejrzeń, ale sugerujesz mężowi, że córka nie jest z nim szczera. po co go buntujesz? coś mi tu nie gra. skoro mówienie o swoich podejrzeniach to dla ciebie od razu wojna to może po prostu nie potrafisz szczerze z kims rozmawiać. chyba niezbyt ci wychodzi to zrozumienie córki męża skoro dziwi cie, że opowiada wszystko matce, łatwo jest maipulować nastolatka rozdartą między rozwiedzionymi rodzicami, może porozmawiaj z jej matką?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smerfetka 280
Do pasierbicy : niestety nie możemy porozmawiać z jej matką bo zawsze się to kończy oobelgami i wyzwiskami z jej strony, z niektorymi po prostu nie można normalnie porozmawiać. A jesli chodzi o to że nie rozumiem dlaczego ona mówi wszystko swojej mamie, to chyba ty czegoś tu nie rozumiesz. Ja rozumiem że dziecko 14 letnie mówi wszystko mamie, ale nierozumiem dlaczego gdy tata jej się o coś pyta to dziewczynka "nabiera wody w usta" i milczy jak zaklęta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powiedzcie mi..prosze
jestem pierwsza ex zona i mam 13 letnia corke, ale to rozwine w dalszej czesci.. w kazdym badz razie nie jestem jedza, nie kloce sie z moim ex ( choc jak zylismy razem to nie bylo dnia)nie walcze o kase bo mi sam podwyzsza alimenty i daje na wszystko dla dziecka,mieszkam 500 km dalej, dzwonimy do siebie co dwa dni juz od 6 lat bo tyle jestesmy po rozwodzie, rozmawiamy praktycznie o wszystkim ze soba on mi sie zwierza itp.. i teraz mnie zadzwia jedno.. poznal dziewczyne nowa i nastepna lat ma 20 i normlanie juz jest nie do wytrzymania :( robi mu awantury doslownie o wszystko, a najbardziej o mnie.. ponoc jest strasznie zaxzdrosna o mnie i dlatego no ale na boga.. bylam ostatnio w miejscowosci mojego ex u moich rodzicow i widzialam sie z nim rowniez, zaprosil mnie dos iebie na kawe i "ploty" wyjechalam po trzech dniach , a on wczoraj dzowni i mi mowi ze ona przyszla do niego i zrobila sobie ze swoich jasnych blond wlosow taki sam kolor jak ja mam :O o co jej chodzi , upodabniasie do mnie czy co ?? Wracajac do tematu corki.. nigdy nie buntowalam jej przeciwko exowi , a wrecz zawsze jej tlumacze ze tat ma prawo ulozyc sobie na nowo zycie.. zreszta ex zawsze trzymal nastepne swoje panny z dala od niej... teraz jest juz na tyle duza ze nie da sie jej oczu zmacic i wlasnie jest problem.. bo powiedziala ze ona nie chce na oczy widziec tej dziewczyny.. na jedno sie nie dziwie bo ponoc nowa mojego ex chodzi i wyzywa od bekartow nasza corke ( moja cora sie dowiedziala od swojej kolezanki o tej sytuacji, a kolezanka od rodzicow slyszala) i na boga jaki to bekart jak bylismy 8 lat mlzenstwem.. i bedzie problem bo.. ja zla ex zapewnie nabuntowalam dziecko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
smerfetko: nie wierzę w to, że ta mała wymysliła to sama, może matka jej nie kazała opowiadać. problem lojalności - często się z tym borykaja dzieci z rozbitych rodzin. sama pamiętam, jak miałam 10-12 lat w głowie miałąm tysiące problemów, "czy mamie nie bedzie przykro", a to znowu "czy ojcu nie bedzie przykro". wystarczyło jedno nieuważne słowo ze strony któregoś, a ja juz miałam problem, a moi rodzicie w ogóle sobie z tego nie zdawali sprawy. w twoim przypadku jesli córka twojego męża ma matke, która ją buntuje to mogę tylko jej współczuć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smerfetka 280
Pasierbico też jej współczujemy bo wiemy jaka jest jej matka. Wiemy też że ma zakaz mówienia czegokolwiek o ich domu. Ale ta sytuacja dla nas też nie jest łatwa, czasem czujemy się jakbyśmy byli po przeciwnych stronach barykady. Mamy tylko nadzieje że córka męża sama kiedyś będzie potrafiła odróźnić dobro od zła, że zrozumie że to nie w porządku opowiadać mamie wszystkie szczegóły dotyczące nas i naszego domu, naszej rodziny i przyjaciół, a tacie na każde pytanie odpowiadać "niewiem".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość coś wam powiem drugie żony
Zawsze będziecie tylko drugimi, drugimi. Dzieci waszych mężów nigdy was nie pokochają bo to nie będą nigdy wasze dzieci. Zawsze będą nienawidziły was za to że zabrałyście im ojca i za to że ich mamy są wiecznie nieszczęśliwe przez was. TAKA JEST PRAWDA ,A JEŚLI TAK NIE JEST TO NIECH SIĘ WPISZE CHOĆ JEDNA PASIERBICA KTÓRA PO ROZWODZIE SWOICH RODZICÓW POKOCHAŁA MACOCHĘ I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE(oczywiście nie chodzi mi o wpisy obłudnych pasierbic które uśmiechały się do swoich macoch bo tata tak kazał, a gdy się macocha obróciła to najchętniej wbiłyby jej nóż w plecy razem ze swoimi mamusiami)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
przeczytaj ten wątek od początku, wpisałam się. głupoty piszesz i tyle, moje rodzice rozwiedli się i każde z nich jest szczęśliwe w drugim związku, ale nie będę sie powtarzać. głupoty opowiadasz i tyle. skąd ty masz wytrzasnąłeś takie rewelacje? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość coś wam powiem drugie żony
pasierbico - nie wierzę że pokochałaś swoją macochę jak matkę, że będziesz opiekowała się nią na starość, a ona przepisze cały majątek na ciebie a nie na swoje dzieci. To jest nierealne!!!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
cóż, to nie kwestia wiary, tylko faktów, dojrzałości, rozsądku, dobrego serca, dobrej woli. matkę mam jedną. ale to nie znaczy, że ma w moim życiu miejsca dla innych osób. zmartwię cię, ale mój ojczym jest też bardzo fajnym gościem. a jego rodzice wiekowi rodzice od początku traktowali mnie jak wnuczkę, co daje mi jeszcze dodatkowych dziadków. na spadek nie liczę, bo mam już swoje życie i swoją rodzinę, która niedługo się powiększy :) a moi rodzice (oboje) mają dzieci ze swoimi partnerami i to na nich wszyscy skupiamy swoją uwagę :) i wiesz co? jeśli pomyslałaś o spadku, to może pieniądze mają dla ciebie zbyt duże znaczenie? to o nie zazwyczaj wszyscy się szarpią. może wystarczy wybrać inne priorytety w życiu, np miłość? :) :) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oj pasierbico
jesteś fałszywa... nigdy nie uwierzę że tak po prostu pokochałaś swojego ojczyma i macochę, a swoje przyrodnie rodzeństwo kochałaś czystą miłością - w której nie było ani krzty zazdrości, niechęci czy zwykłej dziecinnej złości że twój tata "zrobił sobie dziecko" - tylko że nie z twoją mamą. Ojczyma i macochę można zaakceptować, tolerować - bo to wybór rodziców, ale każde dziecko chce aby jego mama i tata byli razem a nie z jakąś panią czy panem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
wierzysz mi czy nie to nie ma akuratnie żadnego znaczenia. ja po prostu wiem, że to jest możliwe i współczuję ludziom, którym rodzice zgotowali rozwodowe i porozwodowe piekło. nie wiem czy jesteś drugą żoną, pierwszą, czy dzieckiem rozwiedzionych rodziców. ale chyba nie zaznałaś w życiu zbyt wiele uczucia, skoro zazdrość o rodzeństwo jest dla ciebie taka oczywista. mam być zazdrosna o parę nastolatków?? :) młodszych ode mnie o + - 15 lat? są moimi oczkami w głowie, traktuję ich prawie jak własne dzieci, a ty mi mówisz o zazdrości? :) niedługo sama będę matką, a moi rodzice przeżywają to bardziej chyba niż ja z mężem. nigdy nawet przez chwile nie czułam się przez nich zaniedbana. wystarczyło im miłości dla wszystkich, to jest najważniejsze i tego wszystkim życzę. a czy wolałabym, żeby moi rodzice byli razem? żeby mieli więcej wspólnych dzieci? oczywiście, że każdy chciałby mieć idealną rodzinę. ale ja mam rodziców, których bardzo kocham, a którzy są dwojgiem zupełnie różnych ludzi. rozwiedli sie, kiedy jeszcze umieli to zrobić z tzw. godnością, dobrze, że nie mieli więcej dzieci i nie zostali razem "dla ich dobra", bo dobrze sie dogadują się tylko jako kumple, ale nie jako para, po prostu mają w życiu różne priorytety. a że nie słucham radia maryja dopuszczam do siebie myśl, że ludzie mogą tworzyć szczęśliwą rodzinę pomimo wcześniejszego rozwodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak tak a świstak siedzi...
żyliście wszyscy w takiej sielance, wszyscy się kochali, sobie pomagali, pewnie mieszkaliście też wszyscy razem = mama+ojczym, tata+macocha, ty i ich dzieci, które oczywiście traktowałaś prawie jak swoje własne. Jakoś w to nie wierzę, życie to nie bajka, czy kraina muminków, zawsze są jakieś spory, problemy i kłótnie - ale u was tego nigdy nie było- ha ha ha ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×