Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość =-=-=-=-=-=-

córka mojego mężą

Polecane posty

Rozwod rodzicow to dla dziecka wstrząs, ogromne przeżycie i PASIERBICA MA RACJĘ, przeciez to dziecko, zagubione dziecko, które tak na prawdę nie umie poradzicćsobie z nowa sytuacją, pododzić się z nią i nie wie o co w tym wszystkich chodzi ... dzieci często myślą, że są przyczyna tego zła, jakim jest rozstanie ich rodziców ... myslą, że jedno z rodzicow ich nie kocha ... Rozwód to ogromne przeżycie dla doroslych to trauma dla obojga, a co dopiero mowić o dzieciach, co one przeżywają ... ich przeżycia psychologowie porownują do utraty najbliższej najukochańszej osoby, to mówi samo za siebie, to rana, która w nich pozostaje bardzo często do konca ich zycia ............ i kto tego nie rozumie jest po prostu głupcem. Trzeba pamiętac o dzieciach o tych niewinnych istotkach skrzywdzonych przez los ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość większości z was nie da się
Przede wszystkim druga żona powinna mieć pozytywne nastawianie do jego dzieci i zdawać sobie sprawę, że bierze faceta z przeszłością. Jego dzieci są moimi dziećmi, to tyle, a rozsądne stosunki z czasem na pewno da się wypracować. Tylko to musi płynąć z serca, nie z przymusu. Czasem trzeba dać sobie czas, przeczekać, ale zawsze należy być otwartym, jeśli dziecko chce kontaktu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
do 'COś JEDNAK": takie rozumowanie, licytowanie się własnym nastoletnim) dzieckiem może świadczyć tylko o niedojrzałości ojca. "ona nie zadzoni, to ja też nie". To on jest ojcem, to on ma ją uczyć życia, dawać jej przykład, a nie odpuszczac sobie kontakty z dzieckiem, bo przecież nie będzie o nią zabiegał! a skąd macie pewnośc, że to jej fochy? może jest jakiś inny powód? powiem wam, że nie chce mi się juz czytać tych wypowiedzi, z każdej czuć zazdrość i niechęc do dzieci męża, walka z nimi, jakbyście były równymi przeciwnikami. jesli uważacie, że dziecko jest takim przeciwnikiem, to nie mam pytań

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość coś jednak
przyjęłaś sobie pewną hipotezę i nie dopuszczasz do siebie żadnych innych informacji. Skąd wzięłaś to licytowanie się z dzieckiem - jak ona nie dzwoni to ja też nie? To, iż nastoletnia córka czeka biernie na kontakty z ojcem nie wykazując nawet minimalnego zainteresowania nawiązywaniem tych konatktów także z własnej inicjatywy to moje stwierdzenie jako obserwatora całej sytuacji, a nie przyczyna wymyślonego przez ciebie odpuszczania - skąd to wzięłaś skoro wyraźnie napisałam, że nie jest to przykład, gdy ojciec nie utzrymuje kontaktu z dzieckiem, co więcej - te jego starania podyktowane zachowaniem córki w pewnym momencie przybrały nienormalną formę! i tylko tyle - i aż tyle. nie zawsze jest tak, że to ojciec odpuszcza sobie dzieci -i na pewno nie tak jest w naszym przypadku. i gwoli uzupełnienia - ja z nikim nie walczę, a już na pewno nie z kilkunastoletnią dziewczynką, bo mam przezde wszystkim jako takie pojęcie, na czym polega różnica między uczuciami do dziecka, a do dorosłej kobiety. A jeśli chodzi o określenie moich uczuć odnośnie całej tej sytuacji - to żal mi i tego dziecka, i jej ojca, zazdrośc to mogłabym ewentualnie odczuwać względem byłej żony - ale i tu niestety rozczaruję, bo mam świadomość, że ona i uczucia z nią związane należą już do przeszłości

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
to napisz, co zrobiliście, żeby dowiedzieć się dlaczego córka zachowuje się tak dziwnie. a czy wcześniej miała dobry kontakt z ocjem? kiedy jesdzcze był z jej matką?> czy twój mąż rozmawiał z córką o ich kontaktach> dlaczego się nie odzywa? czy rozmawiał ze swoją byłą zoną? jesli wcześniej nie byli sobie bliscy, to trudno,żeby teraz córka się do niego garnęła. a jeśli jest tak od czasu rozwodu, to chyba zastanawiające?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mimi 76
Jestem z mezem 6 lat po slubie i caly czas jest dokladnie to samo - on zabiegal o wzgledy corki. Dzwonil, wysylam emaile, prosil o cokolwiek ale powiem wam ze wreszcie dalismy sobie spokuj i chyba ta sytuacja mi bardziej odpowiada. Dodam tylko ze poznalam meza po tym jak nie mieszkal z ex zona jakies 5-6 lat ale nie mieli rozwodu. Jak sie poznalismy maz wystapil o rozwod i wtedy zaczelo sie cale pieklo. Od tamtej pory nie mial nigdy normalnego kontaktu z dzieckiem. Corka obwinia go o wszystko. Nigdy u nas nie byla odezwie sie tylko wtedy gdy cos potrzebuje. Zreszta u nas jest caly czas walka o pieniadze i ciagle awantury ze oszczedzamy na dziecku co jest nie prawda bo co miesiac dostaje alimenty i to nie mala sume. Ex ciagle miala i ma jakies nowe meskie znajomosci i to ona nie mogla usiedziec w domu. Jak sie moj M wyprowadzil od nich to nie bylo jeszcze takiej tragedi ale jak sie w jego zyciu pojawilam ja to juz inna sprawa. Jednym slowem jej wolno a jemu nie. A pech chce ze jego corka to wierne odbicie mamusi i to jest niestety tragedia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upupupup
upupupup

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jarek__
Tak czytam ten topik i zastanawiam się jak wy kobiety możecie być tak okrutne wobec dzieci swoich partnerów (poza wyjątkami - dla tych osób gartuluje). Cóż te dzieci Wam zawiniły? Piszecie, że sa nastawiane przez ex itd. A ja powiem Wam, że wy po prostu nie jesteście pewne uczuć swoich męzów wobec siebie i wszelką irytację przelewacie na dzieci. Ja tez jestm dzieckiem z robitego małżeństwa. Ojciec przestał utrzymywać ze mna kontakty na poleceinie drugiej. Teraz z perspektywy lat i tego co czytam na tym topiku to jestem zadowolony, bo widać, że moja "macocha" była taka sama jak wy. A na zakonczenie dodam, że mój ojciec juz nie jest z ta macochą, a ja i tak z nim nie utrzymywałem kontaktów, więc nie krzywdźcie tych dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stoperka five
a jak ja marzę o takiej córce mojego meża jak "Pasierbica"...Jestem macochą, ale zupełnie odtraconą przez pasierbice(dojrzałą juz przynajmniej metrykalnie dziewczynę).Jej matka robi jej wodę z mózgu na mój temat, a ja nie miałam zadnego wpływu na ich rozwód, poznalicmy sie później. Nie mnie jednak dziewczynka(..?) mnie obarcza winą, za to co sie stało.Ale tak naprawdę najgorsze jest to, ze jest kompletnie zamknieta na jakikolwiek kontakt ze mną. Jej ojciec niestety nie zwraca na to uwagi, chyba nawet nie smie z nia porozmawiac, aby nie urazic, czy zrazić jej do siebie. Nie widujemy się zbyt często, a i tak kazde spotkanie jest meczarnią i mnie także opanowuje to negatywne nastawienie - niestety. Chciałam cos poczytac na ten temat, ale oczywiscie brak takiej literatury...łapię się na tym, ze jestem zła, kiedy widzę, jak ona próbuje zaabsorbowac jego całkowitą uwagę w czasie spotkan, a jednoczesnie wiem, ze to po prostu biedna dziewczyna, której pewnie cały swiat gdzies tam kiedys runął. I wcale nie zwalam na nią winy za to zachowanie, ale jest mi z tym wszystkim bardzo cięzko, bo chciałabym bardzo przełamac te lody.Z moimi emocjami również jest niełatwo, bo nie jestem aniołem....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do pasierbicy > czy uważasz, że zle doradziłam tej dziewczynie??? Wiesz ja wiem, że dzieci po rozwodzie sa zagubione i trzeba im dużo uwagi poświęcać, ale wydawało mi się , że gdyby ta dziewczyna raz na jakiś czas sama do ojca zadzwoniła to on przyjął by to z ogromną radościa i mimo braku czasu znalazł by go dla niej ! ;) a i być moze dało by mu to do myslenia i więcej razy ona nie musiałaby się zastanawiać czy ojciec do niej zadzwoni bo może po jej telefonie on zaczął by częściej sam do niej dzwonić ? No ale to moje zdanie i moge się mylić ;) Pozdrawiam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
celineczko, to nie była rada, tylko dziki wrzask ;-) nie mam czasu teraz się rospisywać, powiem tylko szybko, że znów stawiasz na równi ojca i córkę. oni nie są sobie równi,. to tatuś z mamusią jej zgotowali taką sytuację, więc niech - w tym przypadku tatuś - się wysili. sama piszesz, że częściej by się do niej odzywał, gdyby ona do niego zadzwoniła. a co to jest?? córka ma go dowartościowywać? daj spokój. ale widze, że dobrze nie będzie, bo jego córa ma w tobie zawziętego wroga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
wiesz, nie obraź sie, ale z twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś jeszcze albo bardzo młoda, albo bardzo niedoświadczona. albo stara, doświadczona, tylko rozpieszczona i nie potrafisz wyciągać wniosków z otaczającej się rzeczywistości ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
i po raz kolejny pytam, czy wiecie, dlaczego ona nie szuka kontaktu z ojcem? jaki miała kontakt z ojcem przed rozwodem>? wyjasniej sytuacje, zanim znów podniesiesz głos :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość obowiązkiem rodzica
jest zadbać o kontakty a nie nieletniego dziecka ono przez sam rozwód czuje się odrzucone, pominięte w zyciu jego rodziców ojciec odpowiedzialny i kochający swoje dziecko powinien to zrozumieć i nie czekać aż dziecko pierwsze wyciągnie do niego rękę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do pasierbicy zgadzam się z tobą, ale mnie chodziło o coś innego , już wyjaśniam, Po tym co przeczytałąm o tej dziewczynie pomyślałam (moze złe założenie przyjełam) że skoro ojciec nie dąży do częstych kontaków, bo raz że ma nowa żoną dwa że ma małe dziecko , trzy czuje się jakby zwolninoy w tej sytuacji o dbanie o strszą córkę, - ta nie powinna się poddawać i dzc za wygraną , bo poprostu cierpi i ten koleś nie ma o tym pewnie zielonego pojęcia , więc trzba mu o tym powiedzieć!!!!! Ale jak to zrobić skoro on nie dzwoni, a ona czeka na jego telelefon z utęsnieniem!! Jedyne wyjście jakie widzę to takie zeby ta dziewczyna przełamała się raz i zadzwoniła do niego ! Nie mówię, że to ona ma naprawiać błedy rodzicielskie swoich rodziców, tylko żeby dała sobie szansę na ojca, bo on najwidocznioej przez nowe obowiązki zapomniała o starych obowiązkach i nie należy tego tak zostawiać !! Można jeszcze poprosić matkę, aby porozmawiał w ex o tym , ale najszybszym sosobem jest bespośreni kontakt! I wiesz co ja też mam już swoje lata i to ja dzwonię do rodziców, którzy też są po rozwodzie i nie uważam , że się im napraszam i nie uważam że oni powinni do śmierci o mnie zabiegac , bo mnie też nic się nie stanie jak to ja do każdego z nich zdadzwonię raz na 2 tygodnie ;) Nigdy nie wymagałam od ojca czy matki aby to oni o mnie zabiegali, jak ich potrzebowałam lub było mi zle to dzwoniłam i dzwonie do nich bez obciachu;) I nie dorabiam do tego filozofi dziecka rozwiedzinych rodziców, !!!!!!!!!! i nie użalam się nad sobą tylko działam ;) i wiem na czym stoję ;) Pasierbico i powiem ci że nie ty jedna jesteś dzieckiem z rozbitej rodziny i niestety nie masz monopolu na myśli i uczucia takiego dziecka!! Ja tez to przeżyłam i nie mam do rodziców o to żalu!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no no no *********
Pasierbico ale ty jesteś głupia :D :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfyjure
pasierbica to glupol jakich mało :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bzik bzik bzik x9
jest typowym rozpieszczonym dzieciakiem, któremu w dupsku się poprzewracało :D:D:D A te jej mądrości życiowe :D:D:D Są o kant dupy :D:D:D Pasierbico ty naprawdę jesteś głupia :D:D:D:D:D I nie jest to wynikiem rozwodu twoich rodziców, tylko ineligencji jaką po nich odziedziczyłaś :D:D:D:D Żal mi takich jak ty , bo nigdy nie poznasz życia:D:D:D Zawsze będziesz swoje teorie uważała za jedyne i słuszne?? :D:D:D Ciekawe czy też będziesz taka mądra jak zostaniesz rozwódką ??:D:D:D:D I ex będzie miał w dupie twoje dzieci? Też powiesz, że to on powinnien szukać z nimi kontaktu, a one mogą go olewać i tylko się żalić ?? :D:D:D Idiotyzm twój jest porażający :D:D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do obowiązkiem rodzica
jak z ciebie taki dobry rodzic to sie nie trzba było rozwodzić :P:P:P a teraz nie zwalaj na nikogo winy za swoją głupote :P:P:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do bzika
walnij się główką w ścianę może ci pomoże :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do sisi
to nie rozwodziecie się tak szybko to nie będziecie musieli pochylać się nad biedniutkimi dzieciątkami :D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
celineczko wyobraź sobie o mnie tez nikt nie musiał zabiegać :) ja tez nie mam i nie miałam kompleksów, ale mam normalnych rodziców i żadne z nich nie wydziwiało ani przed ani po rozwodzie i na szczęście nie zdarzały sie jakieś dziwne akcje z zabranianiem kontaktów. do nikogo nie mam pretensji, a tym bardziej do macochy czy ojczyma i pewnie dlatego wszystko gra. jesli jednak u tej dziewczyny coś nie działą i żadne z nich nie dzwoni, to sorry, ale uważam, że ojciec jednak powinien się tym zainteresować. a do bzika, czy ja mu tam: moge ci w takim razie tylko pozazdrościć tej znajomości życia ;-) wychodzi na to, że tylko wojujący ze sobą kłamiący, szujący, wyzywający się sie bez przerwy rodzice dają dziecku dobrą szkołę życia. taka "szkoła: to dobre usprawiedliwienie na swopje dalsze durnowate postępowanie, nie? ;-) można wtedy wieszać psy na ex żonach i dzieciach męża. "bo takie jest życie" :) ja w takim razie wolę żyć w błogiej nieświadomości :) :) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
jeśli mi się zdarzy zostać rozwódka to będę całkiem dobrą ex-żoną, wiesz, mam ten żałosny, nieżyciowy przykład moich rodziców - jak się rozwieść bez żenady ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pasierbica
celineczka: jeszcze co do tego dzwonienia - ja niestety (albo i nie) rozkłądamw szystko na czynniki pierwsze. jeśli dziewczyna nie miałaby jakichś kompleksów to by zadzwoniła, ale najwidoczniej je ma!! dlatego wciąż trzymam się wersji, że to ojciec powinien troche ja zachęcić do częstrzego kontaktu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to jasne
dziewczyna nie ma kompleksów, tylko jest obrażona bo tatuś ma nowe dziecko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mój mąż ma córkę
to jasne - niestety masz rację. Mój mąż ma córkę z pierwszego małżeństwa, kupił jej telefon, co miesiąc doładowuje jej ten telefon, płaci alimenty regularnie, przywozi ją do naszego domu co tydzien na niedzielę i co 2 tygodnie na weekend. I wiecie co on dzwoni do niej codziennie wieczorem na ten telefon, a ona jak coś od niego chce to wysyła mu "strzałkę" żeby do niej zadzwonił on ze swojego telefonu. Nie obchodzi mnie gdzie ona dzwoni z tego telefonu, ale boli nas to że chociaż to on placi za ten telefon, to gdy on czasem do niej nie zadzwoni, bo np. jest czymś zajęty i nie zauważy że jest już poźno to ona idzie spać i do niego nie zadzwoni. Dziewczyna ma 14 lat i jak mi wytłumaczycie że to tylko tat ma potrzebę dzwonieni ado niej a ona już takiej nie ma. Zresztą jak on do niej dzwoni to i tak niewiele to daje bo ona na jego wszystkie pytania odpowiada tylko: tak , nie ,niewiem, w porządku. Jak przyjeżdźa do nas i jak tylko na chwilę zeszłaby z "pierwszego planu" to zaraz jej się nudzi i ją głowa boli. Dlaczego mój mąż ma biegać za 14 latką jak za niemowlakiem, czy jeśli on rozmawia ze mną, albo mi pomaga w kuchni, to już jej się to nie podoba. Czy w pełnej rodzinie też jest tak że ojciec zajmuje się tylko 14 letnią córką , bo jeśli ogląda z żoną film i przytuleni siedzą na kanapie to już córka jest niezadowolona?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mój mąż ma córkę
to jasne - niestety masz rację. Mój mąż ma córkę z pierwszego małżeństwa, kupił jej telefon, co miesiąc doładowuje jej ten telefon, płaci alimenty regularnie, przywozi ją do naszego domu co tydzien na niedzielę i co 2 tygodnie na weekend. I wiecie co on dzwoni do niej codziennie wieczorem na ten telefon, a ona jak coś od niego chce to wysyła mu "strzałkę" żeby do niej zadzwonił on ze swojego telefonu. Nie obchodzi mnie gdzie ona dzwoni z tego telefonu, ale boli nas to że chociaż to on placi za ten telefon, to gdy on czasem do niej nie zadzwoni, bo np. jest czymś zajęty i nie zauważy że jest już poźno to ona idzie spać i do niego nie zadzwoni. Dziewczyna ma 14 lat i jak mi wytłumaczycie że to tylko tat ma potrzebę dzwonieni ado niej a ona już takiej nie ma. Zresztą jak on do niej dzwoni to i tak niewiele to daje bo ona na jego wszystkie pytania odpowiada tylko: tak , nie ,niewiem, w porządku. Jak przyjeżdźa do nas i jak tylko na chwilę zeszłaby z "pierwszego planu" to zaraz jej się nudzi i ją głowa boli. Dlaczego mój mąż ma biegać za 14 latką jak za niemowlakiem, czy jeśli on rozmawia ze mną, albo mi pomaga w kuchni, to już jej się to nie podoba. Czy w pełnej rodzinie też jest tak że ojciec zajmuje się tylko 14 letnią córką , bo jeśli ogląda z żoną film i przytuleni siedzą na kanapie to już córka jest niezadowolona?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czy to takie trudne
zrozumiec ze ojciec to też człowiek???tak jak i jego dzieci i te z ex żona i nowa żona.Najgorsze jest to ,że pierwsze nie chca pogodzic sie z tym że jemu moze byc lepiej w życiu-ot poprostu ktos moze go kochac.Ojciec to ma byc cyborg,który daje kase i nie dyskutuje,ojciec to ma byc duch świety ,ktory wie szybciej co dzieci pomysla.A gdzie te dzieci były jak rodzice byli ze soba.Wtedy nie musiał nic tak??Rozwiódł sie z zona do cholery a nie z dziecmi.Dzieci nie zmieniły nazwiska pierwsze tez nie .Wyimaginowane problemy po to żeby zmusic ojca do kapitulacji,upokarzania sie bo przeciez odszedł,pewnie wiedział dlaczego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stoperka five
hmmm...do "moj mąż ma córkę"-zastanawiam się, dlaczego te dziewczyny zachowują się w podobny sposób??Coś manifestują? Ze mogą sobie na wiele pozwolic, a ojciec i tak bedzie je kochał?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czy to takie trudne
To nawet juz nie jest wina tych córek ,tylko matek.To ciągłe saczenie do ucha tekstów-jak cie kocha to powinene zrobic dla ciebie wszystko.A gdzie milosc matek do córek na ten moment sie podziała pytam??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×