Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość bardzo cierpię

Moja Mama umiera !!!

Polecane posty

przepraszam zle doczytalam zabierasz matke do domu aby jak najdłuzej być z nią ppopieram

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mama przebywa na oddziale paliatywnym, przy którym działa tzw. hospicjum domowe. Dwa razy w tygodniu przyjeżdża do domu pielęgniarka dozować leki, obejrzeć odleżyny, ect. Mama wymaga opieki 24 h a ja pracuje. Wychodzę do pracy przed 8 i wracam około 15. Na ten czas mam zamiar wynająć kobietę, ale jedna osoba nie poradzi sobie przy Mamie. Nie wiem, co mam robić, z jednej strony bardzo bym chciała żeby Mama była w domu a z drugiej wiem, że przez wiele godzin będzie przebywała sama i wyła z bólu. Na jej kości krzyżoewj jest w tej chwili bardzo duża odleżyna martwicza (20x20) z cieknącą czarną raną. Mama rusza tylko rękoma, natomaist reszta ciała jest bezwładna z zanikiem mięsni. Nigdy w życiu nie miałam jeszcze takiego dylematu moralnego, nie wiem co robić poradzcie. Do tego dochodzą jeszcze sprawy mojego zdrowia. Sama choruje, często jestem na lekach, bardzo źle się czuje a mieszkam sama z 16 letnią córką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z motyką na słońce
bardzo cierpie - bardzo ci wspólczuję. Może to co napisze zabrzmi brutalnie, zapewne zostanę za moment zlinczowana ale : moim zdaniem porywasz się z motyką na słońce i dobrze o tym wiesz - świadczy o tym twój ostatni post. Matka to najbliższy człowiek na świecie, ale czy na pewno w ten sposób jej pomożesz? To straszne umierac w szpsitalu, ale mama na pewno rozumie, ze zabranie jej w tym stanie do domu jest zbyt wielkim obciążeniem i nigdy nie bedzie maiłą do ciebie żalu, ze tego nie zrobiłaś. Łatwo jest radzic komuś tak jak osoby, które tu zaglądają - wex mamę, dasz radę, Bóg ci pomoże. Może tak , może nie. Wiesz jak wygląda pomoc opiekunki? Masz 1 % szans, że trafisz na porządną osobę, która nie bedzuie cały dzień piła kawy , oglądała seriali w tv i plotkowałą z koleżankami przez telefon w przerwach plądrując ci szafy a twoja matka bedzie na to patrzyła ze spierzchniętymi ustami i przemoczonym pampersem. W czym bedzie jej lepiej niż w szpitalu w którym jest teraz? Bo bedzie w swoim łóżku? Co z tego? Ciebie i tak przy niej nie bedzie, bedziesz w pracy. Nie lepiej żeby mama została pod fachowa opieką tam gdzie jest? Nie lepiej wynając kogos na kilka godzin żeby doglądał mamę w szpitalu? Bedziesz miała przynajmniej nad tym kontrolę. Cały czas po pracy możesz spędzać przy mamie. Ale w tym ukladzie nie znienawidzisz z czasem swojego zycia. Pięknie wyglądają opisy na forum ale prawda jest taka, ze osoby opiekujące się tak chorą osobą w domu, rezygnujące z własnego zycia, bo z tym się to wiąże z czasem przestają sobie radzić z emocjami, gorycz zwycięża miłośc i oddanie, zabija poczucie winy, że czujesz jakieś negatywne emocje w stosunku do chorego. Moim zdaniem to nie ma sensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo ci wspolczuje.... Popieram rowniez powyzsza wypowiedz, ze nie powinnas mamy zabierac do domu. Odwiedzaj ja w szpitalu, mow do niej i pokaz jej tam cala swoja milosc. Twoja mama nie chialaby na pewno, zeby twoje zycie przez nia mialo sie skonczyc. Sama mowisz, ze jedna kobieta nie poradzi sobie z opieka. Myslisz, ze ty temu podolasz? Zycze wytrwalosci i wlasciwych decyzji....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja moze dodam
...ze zgadzam sie z powyższymi wpisami w 100 %.Niespełna 2 lata temu umierał na guza mózgu mój maz.Do końca był w hospicjum(bardzo dobrym,prowadzonym przez księzy Orionistów).Ja jeżdziłam do niego codziennie i przebywałam tam po kilka godzin.Wiem,ze w domu nie dałabym sama rady.tam miał fachowa opieke na czas,łózko przeciwodlezynowe,leki usmiezajace ból w zastrzykach,kiedy juz nie mógł nic przyjmowac doustnie...To było najlepsze rozwiazanie,w domu chyba bym umarła z bólu,zalu,bezsilnosci...Tam łatwiej-cierpienie łatwiej znosic,kiedy spotykamy innych,którzy przez to przechodzą.Nie miej wyrzutów sumienia-to normalne,ze ludzmi bardzo chorymi opiekuja sie osoby do tego powołane...Ty zas spedzaj przy mamie jak najwiecej czasu.Gdy nie będzie ciebie-bedzie miała fachowa opiekę. Trzymam kciuki i przytulam Cie mocno....To chyba nie potrwa juz długo.....Skoro mama jest w takim stanie.Bądż dzielna,dasz radę przejsc przez to wszystko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mi
bardzo cierpię ...trudno Ci doradzić,bo to bardzo trudna decyzja. Obie alternatywy są właściwe. Mama powinna być w szpitalu i Mama powinna być w domu.Jednak, przy takim stanie jak opisałaś wyżej bardzo trudno będzie Ci. Jednak pamietaj, że w szpitalu Twoja Mama jest traktowana prawie przedmiotowo, przepraszam, że tak piszę, ale coś o tym wiem. Bliska osoba mojego męża była przez krótki okres na takim oddziale i myśmy do niej chodzili i opiekowali sie nią. Widzialam jak traktują osoby schorowane, zniedołężniale z odleżynami. Brzydzą się ich, traktują je jak coś co nie jest istotą zywą. To weź pod uwagę. Dobrze by było właśnie w tym szpitalu mieć kogoś kto napewno zająłby się Mamą włąściwie. Ale to wymaga pięniedzy i znaleźć taką osobę to cud. Tak na koniec ja myślę, że decyzję podejmiesz Ty ale pamiętaj, że w chwili upadku Bóg daje nowe siły i może podołasz. Może to Twój krzyż! Zyczę Ci tej Bożej mocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta bez męża
Znów się wtrącę.Dasz rade w domu.Ja po pracy sama zajmowałam się mezem,leżał,nie ruszał nawet ręką,nie mówił,a do tego facet 185cm wzrosu.Do końca był w domu/guz mózgu/. Jezeli czegoś naprawdę chcesz to mozesz góry przenosic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja moze dodam
kobieto bez męza-a kto opiekował sie męzem,kiedy ty byłas w pracy? U mnie hospicjum domowe moze przyjezdzac do chorego raz w tygodniu,a na piersza wizytę trzeba czekac ponad tydzień... Piszesz,ze maz zmarł na guza mózgu-prawie zawsze towarzyszy tej chorobie obrzęk mózgu,a leki przeciwobrzękowe dostępne sa tylko w kroplówkach....Mój maz dostawał je bardzo często-takze,gdy juz był w agonii...Inna sprawa,ze kilka pielegniarek,nawet z duzym stażem nie potrafilo wkłuć sie w zyły,bo były juz tak zniszczone od chemii,ze pękały.. Doradzałabym bardzo cierpie zabranie mamy do domu,gdyby miała oparcie w rodzinie-rodzeństwo czy siostry mamy które byłyby chętne do pomocy.Jeśli zaś jest skazana sama na siebie-będzie jej bardzo ,bardzo ciezko,zwazywszy,ze jak wspomina sama jest osoba chorą...zaczna sie nieprzespane noce,co w połavczeniu z ogromnym stresem psychicznym.....ech,tak trudno o tym mówic,bo wszystko wraca.....macie rację,wierzacym jest łatwiej znosic taki krzyż i cierpienie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chyba naprawdę Bóg mi bardzo pomaga, bo dziś znalazłam dla Mamy opiekunkę na godziny popołudniowe. Jest to młoda dziewczyna,która jest salową na oddziale , na którym leży Mama. Już dawno zauważyłam, że ona bardzo Mamie zawsze pomaga (chociaż jej nie wolno robić pewnych rzeczy). Dowiedziałam się również, że kiedyś była wolontariuszką na tym oddziale. Kiedy jej zaproponowałam bardzo się ucieszyła i natychmiast zgodziła. Teraz muszę szukać osoby do południa, kiedy będę w pracy. Dziś Mama mi powiedziała, że chce wrócić do domu umrzeć. Jutro będę poszukiwać łóżka rahabilitacyjnego. Nadal nie wiem, jak się sprawy potoczą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta bez meża
Mój maż miał obrzeki mózgu,wszystko podawałam sama co 6 godzin plus inne kroplówki dozylnie,plus leki wątrobowe i przeciwdrgawkowe,przeciwgorączkowe.Gdy byłam w pracy zostawali moi rodzice i wtedy wszystko podawała pielęgniarka srodowiskowa.Ja przed wyjściem do pracy i ona kolejny ,później już wszystko ja.Mozna sie nauczyć to naprawdę nic trudnego.Spałam wtedy gdy spał mąż.Do końca był przytomny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta bez meża
Mój miał założony w żyłę podobojczykową/tam wszystko podawałam/.Żyły w rękach były do niczego,wszystko pękało i miał silny stan zapalny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mi
bardzo cierpię,-------- wiem, że bedzie Ci bardzo trudno ale to może ostatnie dni z Twoją Mamą. Jesteś kochającą córką. Widzisz sama Mama powiedziała, że chce umrzeć w domu. To tak ważne dla umierającego. Pisałam wyżej, że moja Mama tak szybko zmarła w szpitalu na kardiologii, trzy dni tylko tam była i tak mi teraz ciężko, że nie byłam w tym trudnym momencie przy niej.Nie wiedziałam, że to koniec a zmarła pół godziny po moim wyjściu od niej. Uwierz w swoje siły i w modlitwę, pozwolisz przeżyć Mamie ostatnie chwile godnie. Bądź silna, wspieram Cię z całego serca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Popieram to, co mówi \"przykro mi\"... nie będzie Ci łatwo opiekować się mamą w domu, ale czy teraz jest łatwo? te codzienne podróże do szpitala i z powrotem, przecież Ciebie prawie nie ma w domu... Cierpisz Ty, cierpi Twoja córka, cierpi mama, z dala od swojego otoczenia... nastawienie psychiczne jest bardzo wazne, w szpitalu Twoje mama prędzej czy później zgasnie... Trzymam za Ciebie kciuki!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mi
bardzo cierpię----- c i c h u t k o pytam, co u Ciebie? Mama śpi w domu. Czy jednak pozostała w szpitalu ? To co zrobiłaś to Twoja sprawa, ale wiedz, że jestem z Tobą i wiem jak trudno Ci teraz. Bądź silna, niezależnie od podjętej decyzji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ludzie co sie z Wami dzieje????!!!! PROWOKACJA ?? moglys wykorzystywac umieranie bliskiej osoby jako prowokacje?? Dajcie spokoj . bradzo cierpie ------> musisz byc silna i przetrwac te ciezkie chwile , jestem z toba ;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ręce opadają :o z pewnych rzeczy się nie żartuje, naprawdę, idźcie wylewać jad gdzie indziej :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mam nadzieję, że u mamy nieco lepiej... ja w piątek walczyłam ze szpitalem w sprawie mojego taty - po udarze 9 miesięcy temu załozyli mu rurkę tracheostomijną, którą ma do dziś - przez to żaden osrodek rehabilitacyjny nie chce go przyjąć... jakby to była jakas przeszkoda! przeciez ludzie np. po operacji raka krtani żyją z rurkami wiele, wiele lat, ech... w kazdym razie nie udało mu się wyjać tej rurki w piątek, niestety jeszcze podobno nie ma na tyle sprawnego języka, żeby niebezpieczeństwo uduszenia znikneło... mamy z nim ćwiczyć wysuwanie języka, tata nawet współpracuje :) ale podejscie szpitala okropne - nie chcieli odtransportować taty do domu karetką, wiec zapytałam dyrektora, czy w takim razie mam go zabrac do tramwaju ze szpitalnym łóżkiem? koniec końców wywalczyłam swoje, ale ile się człowiek musi naszarpać... :o i jeszcze te reportaże z ZakładuOpiekuńczo - Leczniczego w Krakowie... zupełnie jakbym widziała zakład, w którym tata był przez prawie 2 miesiące...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mi
azazella -------- kto tu pisze o prowokacji? Nie widzę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mi
dzięki ❤️ azazella Boże, jak ktoś mógłby żartowac z tak przykrej sprawy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mi
azazella ----czytam teraz o Twoim Tatusiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mi
azazella ----- tez bardzo Ci współczuję, tyle bólu wokół nas. Ja wiem z własnego doświadczenia jak zajmują się pacjentem w szpitalach. Jak im zależy na człowieku a zwłaszcza na starszym . Nie bedę rozpisywac się, bo moja rana jest tak świeża, że na wspomnienie bół potęguje i dusi gardło. Musimy te chwile w życiu przechodzić, jedni wcześniej inni później ale nikogo smutki i tragedie nie omijają. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie dziewczyny, moja Mamusia jest jeszcze w szpitalu. Wczoraj podjęłam decyzje o jej zabraniu, ale kiedy poszłam do szpitala spotkała się ze mną przełożona pielęgniarek i kazała mi poczekać z tą decyzją na jakiś czas. Dziś Mama wygląda odrobinkę lepiej , udało mi się nawet z nią porozmawiać, bardzo tęskni za domem. Cały czas dojrzewa we mnie decyzja zabrania jej , ale wiem także że jej bobyt w domu będzie bardzo krótki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nigdy nie wiadomo, bardzo cierpię, nigdy nie wiadomo... ja w kazdym razie bardzo Ci kibicuję i życzę siły i mimo wszystko pogody ducha, bo to własnie możesz mamie dać 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Więc pokój będzie dla mamy! Masz juz łóżko, materac? Może chociaż namiary na ten sprzęt? Wiesz, tak to wszystko głupio skonstruowane jest, że żeby dostać zlecenie od lekarza na pieluchy, pacjent musi juz być poza szpitalem, wcześniej sie nie nalezy. Zaopatrz się w te najpotrzbniejsze rzeczy - pieluchomajtki, spirytus do nacierania pleców (rewelacja, tylko nie wiem, co z ta odlezyną???), płyn, o którym wczesniej pisałam, sudocrem (pisałaś, że masz) i tę \"Maść na odlezyny\" firmy Pampa. Oprócz tego puder dla dzieci czy mączka, jak pisała wcześniej któraś z dziewczyn, kubek niekapiący do picia (w pozycji leżącej i półleżącej dobrze się sprawdza).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Materac mam własny, łóżko obiecali mi wypożyczyć z oddziału, a pieluchomjatki kupuje juz czwarty miesiąc na kase chorych mimo, że Mama leży w szpitalu. Z pozostałymi środkami nie będzie najmniejszego problemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×