Gość tailor Napisano Luty 8, 2010 witam raz jeszcze wszytskich tu obecnych. jak pisalam wczesniej moj dziadek trafil to szpitala w zeszla sobote tj. 30.01. dzisiaj mial byc wypisany ale niestety zatrzymaja go w szpitalu:( w rpzeciagu tyg choroba szybko postepuje jest juz pod tlenem i na morfinie:( jest bardzo slabiutki juz nie chodzi sam i tez trzeba go karmic. jedno pluco juz nie pracuje................a ja ni emoge patrzec jak marnieje w oczach:( to straszne!!! nie che zeby cierpial nie zasluzyl na to. ahhhhhhh......... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość tailor Napisano Luty 8, 2010 mam jeszcze jedno pytanie do was-czy w takim stanie jak jest moj dziadek obecnie jest szansa ze go wypisza do domu by tam byl wsrod bliskich i kochajacych go osob??? ile to jeszcze potrfa?????!!!!:( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
joanka35 0 Napisano Luty 8, 2010 tailor, musicie porozmawiać z lekarzem. Raczej nie są oni chętni do trzymania pacjentów (zwłaszcza w takim stanie) w szpitalu. Musi być jakaś uzasadniona przyczyna z powodu której dziadka zostawili w szpitalu. Trzeba iść do lekarza prowadzącego i zadać mu konkretne pytania. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość tailor Napisano Luty 8, 2010 hm..no wlasnie moja mama rozmawiala dzisiaj z lekarzem i niby maja go przeniesc na oddzial pulmologii(bo teraz jeszcze lezy na kardiologi bo przy tym mial jeszcze zawal;/) no ale moze jutro jeszcze zmienia zdanie:/ i go wypisza by mogl byc blisko nas! Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość busku Napisano Luty 9, 2010 do pylo jezeli moge udzielic rady moj maz tez mial przerzut na muzg nie meczcie dziadka pytajcie lekarzy czy naswietlania pomaga by juz wiecej nie bylo skutkow ubocznych godne umieranie tez jest wazne moj maz naswietlania dostal za pozno w ostatnim etapie nie widzial Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość busku Napisano Luty 9, 2010 pauli1974 mozesz mi podac namiry na ten wiersz kto jest autorem Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość tailor Napisano Luty 9, 2010 ahhh......brak mi słów na naszą służbe zdrowia! jak pisałam wyżej mój dziadek miał byc przeniesiony z kardiologii na pulmunologie. wczoraj jak do niego poszlam ok 15 okazalo sie ze nie dostal obiadu bo mial byc wypisany!!! nakarmilam go szybko!! i poczekalm do kolacji zeby przypilnowac ze na pewno ja dostanie! brak slow! czlowiek ktoremu zostalo max jak powiedzial pani dr zycia narazony jest jeszcze na taka skandaliczna opieke!!! tak wiec po rozmowie z pania dr dowiedzialam sie ze ma przezuty na wezly chlonne i ze choroba bardzo szybko postepuje. nie wypisza go do domu bo sobie nie poradzimy nawet z pomoca hospicjum gdyz dziadek potrzebuje stalej opieki. co najwyzej wypisza go na jego ostatnie dni:((( ahhhhhhhhhhhhh...........chcialam zapytac o jeszcze jedno poniewaz moj dziadek nie wie co mu dolega(decyzja mojej mamy i jej brata) choc ja uwazam ze to zle! ale kiedy tak siedzialam z nim wczoraj i mowil mi ze nie wie jak sie doprowadzil do takiego stanu ze przeciez ani przeziebiony nie byl ani nic .....to juz chcialm mu powiedziec ale nie mialam sumienia:(( co radzicie?!co jest lepsze .....prosze o rade:/ Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość sarao2 Napisano Luty 9, 2010 Ja tez poszukuje informacji na temat raka płuc i opinii na temat zalecanego przy tej choropie praparatu Transfer factor proszę o opinie. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
joanka35 0 Napisano Luty 9, 2010 tailor, trudno doradzać w takim przypadku. Moja mama wie, że ma raka z przerzutami. Nie wie tylko, że jest on złośliwy. Ale ja poprosiłam lekarkę aby jej to powiedziała i dała jej nadzieję, na wyleczenie. Tak się stało. Mama oczywiście strasznie to przeżyła, płakała ale postanowiła walczyć. My zmagamy się z tym choróbskiem od końca września. Strasznie się martwię bo mama nagle strasznie nam osłabła, dzisiaj to leci z rąk. Nie jest w stanie ruszyć się z łóżka i boli ją w prawym boku:( Jutro mam z nią jechać do szpitala na 7,00 rano na badania kontrolne. Aż się boję, jak ją tam dowiozę:( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
joanka35 0 Napisano Luty 9, 2010 jakoś ciuchutko zrobiło się na forum:( szkoda, bo zaczynam popadać w rozpacz. Moja siostra była dzisiaj zgłosić mamę do opieki paliatywnej (domowej). Bardzo sympatyczna pielęgniarka, w czwartek przyjadą do mamy z lekarką zobaczyć co i jak. Wszystko nam przywiozą w razie czego np. tlen (mama dodatkowo ma astmę), materac itp. Umówiły się z nami, że będą pod telefonem i ustalimy jak często mają przyjeżdżać, bo narazie nie ma takiej większej potrzeby. Powiem Wam, że zwlekałyśmy z tą "wizytą" w hospicjum ale to nie ma na co czekać. Widzę, że każdy dzień jest jedną wielką zagadką. Wczoraj samopoczucie ok a dzisiaj....brak słów. Ale dobrze wiedzieć, że jest ktoś kto pomoże ulżyć mamie w cierpieniu. Jak macie taką możliwość to korzystajcie z takiej opieki. Wiem, że kojarzy to się źle ale pomóżmy naszym bliskim odejść z godnością:( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość tailor Napisano Luty 9, 2010 joanka35 - masz racje kazdy dzien to zagadka. jak wczoraj bylam u dziadka to musialm go karmic ale jakies 2 h pozniej juz sam siedzial na lozku i wcinal kanapke:) w glowie niestety ciagle slysze glos lekarki: przy WIELKM CUDZIE przezyje miesiac, ale jak choroba bedzie tak postepowac bo uciska juz na wezly chlonne to kilka dni. i nie rozumiem jednej rzeczy, chociaz bardzo bym chciala zeby dziadek byl wsrod bliskich jak juz bedzie zblizal sie koniec to czy mozliwe jest ze w tak ciezkim stanie przetransportuja go do domu???!! Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
joanka35 0 Napisano Luty 9, 2010 tailor, ja Ci nie odpowiem na to pytanie. Poprostu nie wiem. Może być tak, że Twój dziadek do ostatnich dni zostanie w szpitalu, niestety. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
pauli1974 0 Napisano Luty 9, 2010 Witajcie .. milcze tak sobie poniewaz u mnie bez zmian czekamy na operacje mamy 15 lutego,i jest przestoj..najgorsze to choler..czekanie na wyniki i ból... -busku pojecia nie mam kogo jest ten wiersz mam go zapisane od dlugiego czasu a autora brak ..wiec nie pomogę.. -joanka35 jest mi ogromnie smutno ,ze twoja mamusia tak cierpi ..wiem najgorsze jest patrzenie na to i ta wielka niewiadoma`;( -tailor Nic mi nie mów o aszej sluzbie zdrowia opisywal tu na poczatku jak przyjmowana mojas mame do szpitala to co tam widzialam to naprawde godne pogardy warunki-traktowanie ludzi ja te odpady..sala operacyjna przy izbie przyjec tak ze po operacji przejezdzasz przez nia ..masakra ..i to duze Miasto-Szczecin szokkkkk.. ja oczekuje dalej dlatego nie umiem nic nikomu doradzic w taki smutnych sprawach ..co mohe napisac..to prosze was-BADZCIE DZIELNI ...NO I 3majcie sie jakoś :( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
pauli1974 0 Napisano Luty 9, 2010 wybaczcie za przeliterowania ... Kingsol--- co z tobą co slychać ??? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
pauli1974 0 Napisano Luty 9, 2010 ANDZIASLUPSK--- jak ty sie trzymasz koniecznie do nas napisz,,ogromnie cie pozdrawiam;) eh Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość jedzenie_ma_znaczenie Napisano Luty 9, 2010 Jeżeli nie można już nic zrobić dla waszych najbliższych, to zróbcie coś dla siebie, zacznijcie zdrowo się odżywiać, polecam str. poniżej: http://amigdalina.com.pl/?p=1021 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość busku Napisano Luty 9, 2010 ja mojemu mezowi nie powiedzialam bo sama nie chcialam nawet przez sekunde pomyslec ze sie nie uda balam sie wywolac zlo do konca wierzylam ze nastapi cud ale mysle ze jezeli chory bedzie chcial wiedziec to znajdzie sposob by sie dowiedziec wiec mysle ze jezeli nie szukaja to znaczy ze chca sie udzic ze wyjda z tego boja sie zalamania Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość Michał_29 Napisano Luty 10, 2010 Od smierci Taty mineło już 7 miesięcy a nie ma dnia żebym nie zadawał sobie pytania - dlaczego ? Myślę o Nim codziennie i nie potrafie zapomnieć. Ta choroba jest straszna i własciwie w naszych polskich realiach to właściwie wyrok. współczuję wszystkim którzy zmagają sie z tą chorobą osobiiscie lub u swoich bliskich. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość tailor Napisano Luty 10, 2010 dzien dobry..........kolejny dzień:/ wieczory sa straszne, poki w dzien mam co robic, jestem w pracy a pozniej bigne d o szpitala jest oki, ale gdy zapada noc to...........nerwy puszczaja przychodzi rozpacz, smutek i zlosc:( kiedy wieczorem zadzwonil dziadek nie zrozumialam ani slowa, ani jendego slowa mowil tak ichutko i tak bardzo sie przy tym meczyl:( dzisiaj ma bronchoskopie. czuje sie jak w letargu... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość tailor Napisano Luty 10, 2010 choc wyniki beda dopiero jutro juz lekarz mowil ze jest zle-zadna mi nowsoc:/ jutro przenosza dziadka wreszcie na onkologie i tam zapadnie ostateczna decyzja co dalej czy zatrzymaja go w szpitalu czy wypuszcza do domu:( nie wiem co lepsze!! Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość Pylo Napisano Luty 10, 2010 Ehh witam wszystkich ponownie. Tailor wiesz, tak, jak wspominalem 3 lata temu umarl mi dziadek na raka pluc z przerzutami na mozg, wtedy tez sytuacja byla krytyczna i lekarze dawali mu miesiac zycia. Puscili go do domu, tata byl przy nim do ostatniej sekundy jego zycia razem z babcia. Takze bardzo prawdopodobne, ze go wypuszcza, zeby mogl spedzic ten czas z najblizszymi, chyba, ze lekarze upatruja sie jeszcze jakiejs szansy to go zostawia w szpitalu. Co do mojego drugiego dziadka wiadomosci sa zle, mowilem ostatnio, ze tak samo ma przerzuty z pluc do mozgu. Ale wiecie co jest najgorsze? Podobno to ogniwo na plucach nie jest pierwszym ogniwem, tylko kolejnym, teraz szukaja pierwotnego ;( Powiedzcie mi, jak to bylo w Wasych przypadkach, mowiliscie choremu, z czym sie zmaga, czy zostawialiscie to dla siebie? Prosze Was odpowiedzcie, z jednej strony boje sie, ze dziadek sie przybije tym faktem, bo zawsze byl bardzo wrazliwy, ale z drugiej strony ma tylko 64 lata i mysle, ze moze sprobowac z tym walczyc. Przeciez ludzki mozg dziala cuda, tak samo przy regeneracji komorek... A slyszal ktos o soku Noni? Czy moze ktos z Was go stosowal? Podobno pozwala likwidowac komorki rakowe, nawet calkowicie. Albo o Aloesach? Dzwonilem ostatnio do kobiety zajmujacej sie tymi specyfikami i powiedziala, ze jej kolezance dawali 2 tyg zycia, a dzieki temu zyla 3 lata. A jej kolega ktory to stosowal mial miesiac zycia, a zyje 8 lat do dzis. Kurde staram sie lapac wszystko, przeciez trzeba chociaz probowac... joanka35, pauli1974 dacie rade, wszyscy dacie rade, tylko wszyscy musimy uwierzyc, ze z tego da sie wyjsc, albo chociaz przedluzyc zycie naszych bliskich, oczywiscie przedluzyc zycie i dobre funkjonowanie. Bo pamietam, ze nie moglem patrzyc, jak by w takim stanie, meczarniach mial zyc moj starszy dziadek;( Serce sie kraja jak mysle o tej chorobie... 3majcie sie jakos Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
pauli1974 0 Napisano Luty 10, 2010 PYLO-- co do tego soku noni to tez pytalam sie o niego tutaj na poczatku..nie dziala chyba zadnych cudów choc w jakims stponiu na pewno dziala ..ale moze tez nie na wszystkich . To prawda jesli sie cos zazywa i wierzy w to ze to pomoze to tez inaczej ,moja mama jest nie fajnie nastawiona do takich specyfików wiecznie cos marudzi wiec nawet nie chcem ja namawiac -bo wiem jak ma do tego stosunek wiec.. gdybym tylko sobie lub najblizszym mogla uratowac lub przedluzyc zycie ..ale nie cierpienie..na pewno by go kupila.:) ;;boze ile ludzie musza wycierpieć w tym swoim krotkim zyciu''.... cieplo pozdrawiam w ten nie ciekawy dzionek Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
joanka35 0 Napisano Luty 10, 2010 Witajcie. Nie było mnie od wczoraj bo pojechałam do mamy. Dzisiaj zawiozłam ją do szpitala. Niestety musiała zostać bo jest bardzo słaba. Ale najgorsze jest to, że lekarka w trakcie badania wyczuła dwa nowe guzy w okolicach brzucha:( bardziej z prawej strony. A od paru dni właśnie tam ją bardzo boli:( Jutro rtg i usg. Zobaczymy. Trzymajcie się Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
kingsol 0 Napisano Luty 10, 2010 pauli1974 u mnie na razie bez zmian, na szczescie:) mama dostaje troche na glowe:) bo praktycznie calymi dniami siedzi w domu. nie wychodzi bo wokol nas same domki i dym z kominow ktory ja dusi. w poniedzialek jedziemy do poznania, zrobia badania i dadza wieksza chemie. Pylo - padlo pytanie czy mowilismy z czym chory sie zmaga. u nas to bylo tak..w szpitalu w poznaniu na pulmonologii gdzie mama byla na badaniach po wykryciu guza, opiekowal sie nia doktor Cichocki. bardzo dobry i mily lekarz, dbal o czeste kontakty rodziny z pacjentem i z nim samym. pamietam, ze kiedy mial juz wyniki poprosil mnie i siostre do siebie i powiedzial co i jak. nie kazal jednak nam mowic o tym mamie, powiedzial ze sam jej to powie. i tak sie stalo. byl przy tym bardzo delikatny i po rozmowie z mama zaproponowal spotkanie z psychologiem. mama jednak nie chciala, nawet dobrze zniosla ta wiadomosc. doktor cichocki bardzo tez namawial mame na operacje, poczatkowo nie chciala sie zgodzic ale kiedy oznajmila mu ze jednak podda sie operacji bardzo sie ucieszyl. fakt nasza sluzba zdrowia jest jaka jest, ale mama jak dotad ma szczescie trafiac na dobra, fachowa opieke, zarowno lekarzy jak i pielegniarek. byly oczywiscie wyjatki ale nie bylo tragicznie. jedno co mnie bardzo zaskoczylo to to , ze gdy mama byla juz po operacji, na oddziale chirurgicznym bylo chyba z pieciu lekarzy. i obojetnie do ktorego sie szlo po informacje o stanie zdrowia, kazdy z nich byl w temacie,kazdy potrafil udzielic wyczerpujacej informacji. nigdy dotad sie z tym nie spotkalam, bo przewaznie jest jeden lekarz prowadzacy i tylko on udziela informacji... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
pauli1974 0 Napisano Luty 10, 2010 Noooo TO na szczeście bo juz sie martwiłam ,zniknełaś ty i nasz farbowany obywatel... trzymaj sie cieplutko..oby do wiosny Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Max Zander vel Klaun 20 Napisano Luty 11, 2010 " tailor ahhh......brak mi słów na naszą służbe zdrowia! jak pisałam wyżej mój dziadek miał byc przeniesiony z kardiologii na pulmunologie. wczoraj jak do niego poszlam ok 15 okazalo sie ze nie dostal obiadu bo mial byc wypisany!!! nakarmilam go szybko!! i poczekalm do kolacji zeby przypilnowac ze na pewno ja dostanie! brak slow! czlowiek ktoremu zostalo max jak powiedzial pani dr zycia narazony jest jeszcze na taka skandaliczna opieke!!! tak wiec po rozmowie z pania dr dowiedzialam sie ze ma przezuty na wezly chlonne i ze choroba bardzo szybko postepuje. nie wypisza go do domu bo sobie nie poradzimy nawet z pomoca hospicjum gdyz dziadek potrzebuje stalej opieki. co najwyzej wypisza go na jego ostatnie dni ahhhhhhhhhhhhh...........chcialam zapytac o jeszcze jedno poniewaz moj dziadek nie wie co mu dolega(decyzja mojej mamy i jej brata) choc ja uwazam ze to zle! ale kiedy tak siedzialam z nim wczoraj i mowil mi ze nie wie jak sie doprowadzil do takiego stanu ze przeciez ani przeziebiony nie byl ani nic .....to juz chcialm mu powiedziec ale nie mialam sumienia co radzicie?!co jest lepsze .....prosze o rade:/ Jak karmisz go byle syfem to raczej długo nie pociągnie:O.Czytałem że pieczywo w przypadku nowotworów jest niewskazane:O.Tu jest przykładowa dieta-ale lepiej robić przynajmniej to co się da z tej kuracji: http://video.google.com/videoplay?docid=6169050139483021263# .Ale już wspomniałem w tym temacie o różnych metodach na nowotwory:P. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
pauli1974 0 Napisano Luty 11, 2010 i Znowu sie zaczyna wymadrzanie...po co to cytowac a raczej przepisywac cale czyjes wypowiedzi...i znowu link i dieta ...nic madrzejszego...:( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość joanna 2880 Napisano Luty 11, 2010 Witam właśnie dowiedziałam się że lekarze podejżewają u mojego taty raka płuc, jutro jedzie na tomografię ,niepokoi mnie że przed szpitalem bardzo bolał go prawy bark i ręka do tego siusia z krwią ,Czy ktoś wie coś na ten temat? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość tailor Napisano Luty 11, 2010 Max Zander vel Klaun hm...te za przeproszeniem pierdolety na temat diety itp. srednio mi pomoga w opiece nad dziadkiem! takze daruj sobie te uwagi! one mi nie pomoga i mojemu dziadkowi tez juz nie! Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość joanna2880 Napisano Luty 11, 2010 Proszę niech ktoś napisze co oznaczają bóle barków ,ręki i krew w moczu u osób z podejrzeniem nowotworu płuca. Chociaż lekarz powiedział że to napewno nowotwór bo zmiany są ogromne,tomografia ma niby tylko potwierdzić jego diagnoze Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach