Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nieroztropny

porzuciłem własne dziecko

Polecane posty

Gość a ja uważam
słuchaj, nie rozumiem Cię wcale piszesz ciągle, że Twoja żona / partnerka Ci zabrania kontaktów - po co ten cały topik, jeśli z góry wiadomo jakie jest jej stanowisko i jaka będzie jej reakcja i konsekwentnie, z góry wiadomo CO TY ZROBISZ DALEJ...:o dla mnei to bez sensu, starasz się pokazać tutaj, że Ci zależy na kontaktach a potem piszesz jak małe dziecko, że jednak nic z tego, bo partnerka Ci zabrania - przecież to było wiadomo od samego początku!!!!! dla mnie to tak samo głupie, jakbyś się szykował na spotkanie z Johnem Lenonem, a potem przeczytał JESZCZE RAZ, że przecież się nie da, bo on nie żyje, rozumiesz o co mi chodzi?? najwyraźniej, Twoja wola nie jest na tyle silna, żeby te kontakty odnowić - inaczej miałbyś w dupie swoją partnerkę a z drugiej strony, uważam, że zachowujesz się nieodpowiedzialnie w stosunku do swojej byłej jak również do swojej obecnej rodziny - pomyślałeś o tym? robisz ze sowje partnerki potwora, który zrobi Ci piekło (Twoje słowa) - a jak ona do cholery ma zareagować?? jesteś z nią, macie dziecko - cały Twój świat powinien obracać się teraz wokół NICH, żeby nie powtarzać błędów z przeszłości i nie starcić ich tak samo jak straciłeś rodzinę poprzednią a Ty nagle, pewnego pięknego dnia, oznajmiasz jaby nigdy nic, że sobie przypomniałeś o synu z poprzedniego związku i to ON teraz będzie dla Ciebie najważniejszy, ON wyjdzie na pierwszy plan i teraz będziesz próbował naprawić więzi z nim, kosztem budowania więzi z dzieckiem które Ci się własnie urodziło... :o dla mnie to jest żałosne i wcale się nei dziwię reakcji Twojej partnerki - zwłaszcza, że od początku ja znaleś ona (czy dobrze czy źle robi) jest z Tobą szczera od początku, jasno postawiła sprawę i TY nA TO PRZYSTAŁEŚ, nagle ci się odmieniło i do niej masz pretensje??? to tak jakbyście na początku związku zaczęli budwać dom trzy piętrowy a Ty podczas budowy zmieniłeś zdanie i w połowie trzeciego piętra przerwałes budowę...DOM jest metafora waszego związku, tego obecnego, nie można ot tak sobie zmienić zdania, bo tak i oczekiwać, że druga strona podskoczy z radości - przecież Ty chcesz tej kobiecie i Waszemu dziecku przewrócić wszystko do góry nogami, dziwisz się, że ona się przed tym broni? już nie wpsominając o przewróceniu do góry nogami życia tamtego dziecka i Twojej byłej...:o skup się na tym co masz człowieku, raz już udowodniłeś, że z dnia na dzień możesz komuś rozwalić życie i plany, bez żadnych oporów - nie rób tego drugi raz, nie rozwalaj wszystkim dookoła życia, bo Ci się nagle odmieniło, bądź raz konsekwentny i wyciągnij wnioski z poprzednich błędów, żebyś za kilka lat niemusiał stawać przed podobnymi dylematami, z obecnym dzieckiem i Twoją partnerką w roli głównej... mądrych wyborów życzę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość azerta
kazdy z nas popelnia bledy (wiele osob popelnilo gdy ci takie bzdury wypisywali)nie jestes pierwszym facetem ani ostatnim ktory odsunal sie od wlasnego dziecka ,mimo wszystko dobrze ze wyciagnales jakies wnioski z tego co sie stalo i zalezy ci na kontakcie,poradze najpierw abys regularnie placil alimenty i wysylal chociaz kartki na swieta i urodziny twojego syna ,to ostatni dzwonek ,bo wkrotce wejdzie w wiek dojrzewania i byc moze zbuntowac sie przeciw tobie i to powaznie.na razie nie dzwon ,niech minie troszke czasu zanim twoja rodzina oswoi sie troche z wiadomosciami od ciebie,jak minie troche czasu zadzwon do bylej zony i popros ja o spotkanie z nia sam na sam,wytlumacz jej ze zrobiles blad i za wszelka cene chcialbys to naprawic -popros o szanse na spotkanie z synem-ona powinna sie w koncu zgodzic (moze nie od razu ale daj jej czas na to) nie strasz jej sadem ani niczym innym,powiedz ze niechcesz wchodzic w jej zycie z butami ale chcialbys od czasu do czasu spotkac sie z synem,wytlumacz ze mimo niewybaczalnego bledu jaki popelniles wasz syn potrzebuje kontaktu z ojcem.......zycze powodzenia i pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nieroztropny
ja uważam problem polega na tym że źle mi sie żyje z tą świadomoscia że taka decyzje podjąłem , prawda jest taka że zachowałem sie jak kretyn i nic tego nie zmieni, a moja obecna też miała w tym udział wiecznie mi ględząc a ja tego posłuchałem na zasadzie nie będę miał kontaktu nie będę miał problemu, teraz to widzę. Nie naprawie tego bo zależy mi na niej , nie chce tego zniszczyc ale nie sądze aby nadszedł dzień że poczuje sie błogo i spokojnie, cos mnie ciagnie do tamtego dziecka, nie wiem co to, moze wyrzuty sumienia , a moze to że to mój syn , tyle lat nie zawracałem sobie tym głowy ale ostatnio mam świadomosć że za chwilę ot będzie facet nie dziecko. Napisałem tutaj bo pomyslałem że część wypowiezi pewnie pokaże jka na to moze zareagować była która jest z dzieckiem. Byłem ciekawy czy kobiety zgadzają sie na kontaktpomimo takiej wtopy. Miałem nadzieje sam nie wiem na co . Koniec tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bez odbioru
a moja obecna też miała w tym udział wiecznie mi ględząc a ja tego posłuchałem na zasadzie nie będę miał kontaktu nie będę miał problemu, teraz to widzę." aaaaa więc to wina twojej obecnej!!!! wiesz co... szkoda słów :-o jakim cieniasem byłeś, takim jesteś. nawet nie potrafisz przyjąć na klatę odpowiedzialności za własne błędy, tylko starasz się winę rozłożyć na wszystkich dookoła. a prawda jest taka - olałeś dzieciaka, bo tak ci wtedy było na rękę. pfff tatuś z bożej łaski :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie czytałam całego topiku, ale jedno jest pewne: genów sobie Twój syn nie amputuje i co by nie było, to zawsze pozostaniesz jego ojcem, człowiekiem, który mu dał życie; no i zainteresowanie jego losem jest Twoim zakichanym obowiązkiem... choćby on twierdził, że nie chce Cię znać, itd; dzwoń do byłej, pisz; zaproponuj wreszcie dokładanie się do utrzymania Twojego syna - jak nie będzie chciała Twoich pieniędzy, to załóż mu konto i tam wpłacaj po prostu, itp; nie czekaj na otwarte ramiona raczej, ale weź się wreszcie chłopie za wypełnianie (w jakimkolwiek chociaż stopniu) swoich zakichanych obowiązków; syn może Cię wyklinać, twierdzić, że nie chce Cię znać, itp - ale kiedyś to, że sobie nie odpuściłeś będzie dla niego bardzo ważne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja uważam
no tak, dla niektórych wszystko jest jasne i proste - dzwoń, czyść swoje sumienie kosztem wszystkich dookoła - najlepiej rozłóz winę na swoją obecną bo Ci ględziła a jak kontakty się nie udadzą, to zwal wszystko na syna i byłą żonę, bo nie przyjęli Cię z otwartymi ramionami słuchaj, najwyraźniej chcesz, żeby Cię tu wszyscy pogłaskali po głowie, powiedzieli, że wszystko będzie super, żebyś się tylko "nawrócił", zaczął a reszta się SAMA ułoży - są tacy, którzy tak piszą, możesz ich posłuchac dla mnie nie wygląda to tak różowo i lepiej, żebyś nastawił się na ciemny scenariusz, nawet jeśli zdecydujesz się odezwać, bo możesz się mile zaskoczyć, a jeśli nie będzie różowo - to przynajmniej się nie zrazisz uważam, w przeciwieństwie do niektórych tu piszących, że powinieneś ponosic konsekwencje swoich decyzji i zachowań i zachowywać się jak dorosły facet, taki, który ma swoja opinię, WIE CZEGO CHCE i robi to, poprostu nie rozumiem czemu zganiasz wine na obecną partnerkę i nigdy nie zrozumiem - to była TYLKO I WYŁĄCZNIE TWOJA DECYZJA, bo to jest Twoje dziecko, nie jej! a Ty twierdzisz, że to przez jej gadanie, czyli gdyby ona Ci kazał utrzymywać kontakty, to tez robiłbyś to dla świętego spokoju - czekałes aż ona nagle zmieni zdanie i rozkaże Ci się kontaktować? gdyby Ci na synu zależało, nigdy nie pozwoliłbyś, żeby ktokolwiek ustalał czy masz go widzieć czy nie zrobiłeś to z czystej wygody a prawda jest taka, że jak ktoś wyżej napisał jestes cienki bolek, bo zamiast sam decydować, pozwalasz to robić innym a potem masz do nich pretensję - to tylko świadczy o tym, że tak naprawdę dziecko masz gdzieś, teraz próbujesz poprostu zagłuszyć wyrzuty sumienia - to normalne, urodziło Ci się nowe dziecko, widzisz jak się rozwija, wracają Ci wspomnienia i zaczynasz mysleć, tyle dla mnie, daj spokój przelej ojcowskie uczucia na dziecko, które masz przy sobie, zacznij żyć życiem swojej rodziny, nie oglądaj się, nie rozdrapuj ran, nie wracaj i nie marnuj życia ludziom, których podobno kochasz nie zachowuj się jak typowy egoista, który robi coś, żeby się poczuć dobrze, pomyśl najpierw jak INNI się z Twoim nowym zachowaniem poczują - nie tylko obecna partnerka, ale również była, i Twoje dzieci, im też zamierzasz przecież namieszać w życiu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja uważam
jeszcze jedno - może i poczujesz się lepiej, a może nie piszesz, że Cię to gryzie, chcesz uspokić swoje sumienie, coś naprawić a co jeśli tego już się nie da naprawić? co jeśli próbując załagodzić sytuację spieprzysz wszystko jeszcze bardziej? co jeśli Twoja była sobie nie życzy Twojej obecności i będzie Ci na każdym kroku umilała życie? co jeśli tamto dziecko jest tak źle nastawione, że nie będziesz umiał z nim rozmawiać, pokochać, tolerować, zrozumieć? co jeśli Twoim wielkim "powrotem do przeszłości" rozwalisz kolejną rodzinę, sprawisz, że obecna partnerka się od Ciebie odwróci, zabierze Ci dziecko - jak to wyjasnisz temu dziecku potem? powiesz, że tatus chciał pobudować więzi z poprzednim synem i nie bardzo mu zależało na obecnym w tamtych czasach, a po latach będziesz próbował naprawić, tak jak próbujesz naprawiać tamto? no i najważniejsze pytanie, co jeśli Twoja była rodzina jest SZCZĘŚLIWA, tak poprostu, jeśli była ma faceta, jeśli ten chłopiec uważa go za ojca, otrząsnął się po waszym rozstaniu, wylizał rany, jest mudobrze, nie rozpamietuje, nie płacze, pogodził się? chcesz zburzyć jego mały ułożony świat poraz drugi, żeby się poczuć lepiej? będziesz się czuł lepiej, wiedząc, że zamiast naprawić coś co nie wyszło Ci przed laty, spieprzyłeś życie kilku innym osobom i tak naprawdę, zamiast zrobić coś dobrego, zrobiłeś tylko więcej zamieszania? ja wiem, nigdy nie jest za późno i takie tam, ale do mnei nie przemawiają Twoje argumenty gdybyś napisał "kocham to dziecko, zrobiłem błąd, byłem głupi, chcę, żeby ono należało do naszej rodziny, chcę żeby moja partnerka je polubiła" - to co innego wtedy napisałabym Ci - porozmawiaj z partnerką przede wszystkim, powiedz jej o swoich uczuciach, przygotuj ją, spraw, żeby zobaczyła pozytywne strony w tym wszystkim a wtedy, z jej wsparciem działaj! dzwoń do byłej, pokaż, że Ci zależy ale nie poradzę Ci tak, bo Ty sam nie wiesz co Toba kieruje najprawdopodobniej są to tylko wyrzuty sumienia i przy pierwszym niepowodzeniu usuniesz sie znowu a pojawią się schody napewno ludzie popełniają błędy, czasem mają szansę, żeby je naprawić dla mnie Twoja szansa jeszcze nie nadeszła może kiedyś, za parę lat do tego dorośniesz, może kiedyś syn sam Cię znajdzie i zbudujecie więzi jako dorośli faceci teraz, powinienes myśleć o innych, nie o swoim sumieniu i żyć z tym co zrobiłeś, ponosic konsekwencje tej decyzji - te wszystkie doły, zastanowienia, to, że czujesz sie źle - to jest właśnie ta konsekwencja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiesz co dla mnie
powinieneś posłuchać głosu rozsądku, jesli taki słyszysz i zająć się życiem, które masz teraz, nie przeszłością masz dziecko, jak pisałeś, kobietę na której ci zależy, zajmij sie byciem ojcem dla tego dziecka i partnerem dla niej przeszłości nie zmienisz, a możesz sobie popsuć to co jest teraz - po co? staraj się nadrobić to co straciłeś przy obecnej rodzinie, daj z siebie wszystko i nie rób drugi raz tego samego błędu!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"a ja uważam" - on po prostu znalazł sobie tutaj ujście i grupę ewentualnego wsparcia i nic poza tym; dzięki temu miejscu rozgrzeszy siebie i dalej będzie sobie żył, jak żył do tej pory; ale serce mi się radowało, kiedy czytałam,że obecna partnerka grozi mu piekłem z okazji kontaktu z synem:D kurcze:D mam wrażenie, że ona tym piekłem to grozi przy każdej lepszej okazji:D więc drogi niezdecydowany:) masz oto zycie, na jakie sobie w pełni zasłużyłeś i zapracowałeś:) swoją niedojrzałością, brakiem "jaj", wygodnictwem własnym i własnym egoizmem:) dlatego zostaw tych dwoje, którzy są najprawdopodobniej szczęsliwsi bez ciebie, niż z takim toba, jakim jesteś choćby i teraz; powiem tak ciut patetycznie: jesli twoje uczucia są prawdziwe, to niech to niespełnienie będzie twoim "krzyżem", który będziesz sobie targał do końca swego zycia; choć myślę, że gdybyśmy spotkali się za rok, po twoich obecnych uczuciach sladu by nie było:) pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesz, idalio, ja nawet tę partnerkę rozumiem i wcale nie widzę w niej złej, rozkapryszonej czy nadpobudliwej kobitki poprostu oni sie tak UMÓWILI ona od początku powiedziała, że jego przeszłości nie widzi i widzieć nie chce, na co on OCHOCZO PRZSTAŁ, więc czemu teraz się dziwić? że ona trwa przy tym samym? przecież to jemu się nagle odmieniło, to on nagle stwierdził, że może jednak pójdzie inna drogą i zagra rolę dobrego taty, nawet nie dlatego, że po latach stwierdził, że kocha tamtego dzieciaka, tylko dlatego, że mu \'\'źle z ty\" i, jakoś się dziwnie czuje :o dla mnie to żenujące wymaga od swojej partnerki, że zaklaszcze w łapki i da mu POZWOLENIE, a on wtedy pobawi się w dobrego tatusia (kosztem ich wspólnego dziecka, jakby nie patrzeć) a potem, jak się coś nie po jego mysli ułoży to zawsze się znajdzie ktos inny, na kogo będzie można zwalić to, że \"nie wyszło\" - a przecież była żona i syn mogą zareagować tak samo jak obecna partnerka, niekoniecznie muszą klaskać w łapki bo tatuś marnotrawny postanowił zadzwnić po latach..:p ale przecież jemu o to chodzi, prawda, nieroztropny? tak samo jak sobie ładnie wytłumaczyłeś to, że się od syna odwróciłeś (bo partnerka nie chciała) tak samo i teraz do niego się nie odezwiesz (bo partnerka robi piekło) a jak się jednak odezwiesz i nie wyjdzie, to też nie będziesz miał SOBIE nic do zarzucenia, bo przecież TY CHCIAŁES, ba, nawet spróbowałeś! zapewne będzie to wina albo znowu nieszczęsnej partnerki (bo odejdzie od takiej dupy w końcu, za którą o wszystkim trzeba decydować) albo byłej żony (bo nie będzie chciała przewracać swojego życia do góry nogami i ustawić go pod byłego męża) albo może syna, który nie będzie miał czasu na spotkanie kiedy tatuś znajdzie ochotę, albo będzie zadawał zbyt wiele pytań... no ale decyzja należy do autora, ja już się zamykam, bo zaraz mi ktoś zarzuci że wszystkie rozumy pozjadałam i sie wymądrzam wiem trochę jak to wygląda, nie teoretyzuję sobie i naczej nie zabierałabym głosu na koniec, nieroztropny, życzę Ci męskiego podejścia i konsekwencji, bez względu na to co zdecydujesz i pamiętaj, obie rodziny (i Twoja obecna i ta była) mają prawo być szczęśliwe, z Tobą czy bez Ciebie jeśli chcesz być w którejś z nich, rób to całym sobą, bo jak zaczniesz na pół gwizdka, to może okazać się, że decyzja o tym w której rodzinie Ty się znajdziesz, wcale nie będzie należała do Ciebie jak już pokazałeś, Twoje kobiety potrafią całkiem nieźle kierować i swoim życiem i Twoim... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja uważam:) z obecną partnerką mozliwe, że jest tak, jak ty to przedstawiasz; ja jednak miałam okazję dwukrotnie widzieć NOWE partnerki swoich znajomych i miałam okazję usłyszeć ich (NOWYCH) poglądy na temat kontaktów z dziećmi, z byłymi żonami i td:) stąd moja teoria:) i stąd odczucie, że autorowi topiku to pasuje - bycie podległym odciąża go z podejmowania jakichkolwiek decyzji życiowych:) od czasu do czasu targną nim jakieś emocje, które uzewnętrzni w domu "z pewną taką nieśmiałością", dostaje werbalnie po głowie od ukochanej i znów życie staje się dobre i proste, bo ktoś za niego podejmuje decyzje:) ot i tyle:) ale przecież to tylko moja teoria i moje odczucie:) a autor pewnie absolutnie temu zaprzeczy:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość drutowiczz
Nieroztropny powiedz mi taka rzecz? a jak twoja obecna ma sie do tego ze chcesz odnowic sytuacji z synem? Jezeli chcesz to zrobic w tajemnicy przed nia to uwazaj, bo jak wpadniesz na tym ze tam jezdzisz moze od ciebie odejsc a to by chyba bylo wiekszym dramatem niz spotkania z tym dzieckiem. Kobiete masz przy sobie caly czas, wspiera cie w trudnych chwilach a dziecko zobaczysz raz na miesiac. zastanow sie czy warto?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w tym cały ambarasss
stary, ja ci powiem z męskiego punktu widzenia - musiało ci być źle w tamtej rodzinie, skoro odszedłeś myślę, że rozwód, niepłacenia na tamtego dzieciaka i brak wizyt nie zmienił sytuacji na lepsze i nikt się na twój powrót nie ucieszy a któraś pani ci pisała, żebyś trzymał się tego co masz, bo możesz i to stracić i to jest chyba prawda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yylylylyl
a kim jest Twoja obecna? Osobą o az tak niskim poczuciu własnej wartosci, ze Twoje pierwsze dziecko budzi w niej poczucie zagrozenia? Wyobraz sobie, ze nie jestes wieczny a Twoje dzieci kiedys sie mogą odszukac/poznac, co wtedy? A gdyby to mlodsze potrzebowałoby np szpiku i jedynym zgodnym dawcą mogłoby być starsze? Dziwie sie Tobie, ze ulegasz zakompleksionej obecnej zonie. To dla mnie chore. Nie wiesz co mysli Twoj syn, ale powiem Ci ze nawet dzieci patologiczne umieszczone w domu dziecka z wielką miłoscia i tesknotą wyrazają sie o rodzicach.... Mozesz zostawic to tak jak jest, albo okazac sie FACETEM i wziąc odpowiedzialnosc za swoje zycie i dzieci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eeeeeeEEEEeeeeeee
Do autora topiku - Twoja obezna partnerka nie ma prawa zakazywać Tobie kontaktów z synem. Co z niej za wiedźma i manipulantka. Jeżeli nie postawisz się twardo to zawsze będzie sterowała Twoim życiem. Facet jesteś i chociaż raz bądź twardy. Ten chłopiec nieczemu nie zawinił i ma prawo poznac ojca. jeżeli nie będzie sobie życzył kontaktów z Tobą to już inna sprawa. Ale obowiązkiem Twoim jest zabiegać o kontakt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do powyżej
"Twoja obezna partnerka nie ma prawa zakazywać Tobie kontaktów z synem. Co z niej za wiedźma i manipulantka." mhmmm...a autor topiku to dla ciebie biedny, mały zagubiony miś, który nie potrafi się zdecydować czy woli mieć kontakt z synem czy święty spokój..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wierzę w to co czytam
serio:O z jaką kobietą ty się związałeś??? zrobi ci piekło jeśli spotkasz się z synem? wiele epitetów mi się ciśnie na usta więc opuszczę ten temat bo jeszcze coś napiszę...:O i to jest matka...:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
\"nie wiezę\" - no matka; ale własnego dziecka; dlaczego ma ma być dobra dla cudzego, którego nie zna??? to nie moje podejście, ale tak właśnie myślą niektóre kobiety; ale ona jest obca; a rodzony ojciec to co??? nie miał języka w przysłowiowej gębie, żeby ustawić priorytety na początku nowego związku???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daj im spokój.sam wybrałes,oni napewno już ułożyli sobie życie bez ciebie,po co chcesz niszczyc ich spokój i włazic z buciorami w ich życie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nieroztropny
napisałem wczesniej że chodziło mi o odpowiedzi jak oni zareagują na to ze chce nawiązać kontakty z dzieckiem( chodzi mi o byłą i o dziecko) już wiem że moze byc kiepsko. Moi rodzice mają kontakt z nimi, wiem ze ona jest sama , że nie chciała nowego związku bo jak to pwiedziała miała jeden i starczy jej do końca życia. Byliśmy smarkaczami jak sie pobraliśmy, ona byla w ciaży a ja chciałem wyjsć z tego z twarzą, wtedy byliśmy w sobie zakochani ale nam nie wyszło. Wiem od mojej matki że ona nigdy nie porusza mojego tematu i prosiła żeby oni nie rozmawiali z dzieckiem na moj temat. Sama mu wszystko wytłumaczy, wiem że ten mały podpytuje co jakis czas o mnie, jest ciekawy jak wyglądam. Moi staruszkowie szczególnie matka nigdy nie wybaczy mi do konca tego co zrobiłem, wiem o tym, mówiła mi to nieraz. Z obecna rodzina maja ograniczony kontakt, moja partnerka nie za bardzo za nimi przepada. Ot jest poprawnie i tyle. Poczekam aż on dorośnie, widziałem u rodziców ostatnio jego zdjecia. Jest do mnie podobny,matka mi mówiła że jest chyba szczęsliwy, w każdym razie takie odniosla wrazenie. Była o niego dba, jest dobrą matką, zreszta widać ( to też słowa mojej matki) że jemu niczego nie brakuje. Nie bedę tego zmieniał. Podjąłem decyzję. Poczekam aż dorośnie. Najwyżej mnie pogoni kiedys ale to ja do tego doprowadziłem. Te sprawy są trudne i tyle. Stłumiłem w sobie uczucia do dziecka bo tak mi było latwiej, a wcale tak łatwo na początku nie było, kochałem go i teśkniłem ale nie umiałem sie dogadać z byłą. Urodziło mi sie drugie dziecko i nagle wszystko wróciło , do tego jeszcze wyrzuty sumienia . Ale wiem ze chyba nie mam prawa jak to wczesniej ktos napisał niszczyc im życia. Dzieki za wypowiedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość amoze
a ja uważam, że tchórzysz i tyle, znowu wybierasz łatwiejszą drogę i jeszcze usprawiedliwiasz się dobrem dziecka :o mam nadzieję, że nigdy nie trafię na taką karykaturę męskości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość amoze
a i nie pomyślałeś o tym, że jak zaczniesz się z nim spotykać teraz to szybko zapomni o tym, że kiedyś Cię nie było? A jak postanowisz się z nim spotkać za kilka/kilkanaście lat to w tedy będzie świadomy tego, że przez tyle lat miałeś go w dupie a jak on zaczął układać sobie życie to nagle pojawił się ukochany tatuś który zmącił całe ego dorosłe życie. Tak w ogóle to proponuję żebyś się do niego odezwał jak już będziesz stary i niedołężny i będziesz potrzebował niańki do podcierania dupy, może do tego syn się nada skoro na razie nie jest godzien przebywać z tatusiem. Poza tym nie pomyślałeś o tym, że on niedługo zacznie dojrzewać, zacznie się buntować? Będzie potrzebował już nie tylko mamy, ale też męskiego wzorca. A jak wpadnie w złe towarzystwo, bo nie miał mu kto zaimponować wcześniej (bo tatuś ma go w dupie) to pewnie poleciesz obwiniać byłą żonę? Jej a ja myślałam, że nie ma już takich osób na świecie :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość amoze
Podsumowując, uważam, że powinieneś starać się nawiązać z nim kontakt teraz, przynajmniej będziesz mógł powiedzieć, że próbowałeś. Nie wiem czemu, ale jeszcze w Ciebie wierzę, przynajmniej chcę wierzyć w to, że nie jesteś taki beznadziejny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aż nie wierzę
poczekasz az dorosnie???????????!!!! A wtedy po jaka cholere miał byś się pokazywać w jego zyciu"????Żeb co wytłumaczyc mu gdzie byłeś przez ostatnie 18 lat i ze miałes ochote odezwac się wczesniej ale nie chciałeś zburzyć jego spokoju????????!! Jesteś dla mnie żałosnym gnojem! To Twoje własne dziecko Jak dla jedne kobiety mozna porzucic własne dziecko dlatego ze ona tego oczekiawała! Jak można tak to tłmuaczyć! Ale moze lepiej ze podjąłeś decyzję aby nie pokazywać się w zyciu własnego syna-tyle że może ja zmodyfikuj i dodaj ze NIGDY nie "zaszczycisz" go swoja osobą! Żal mi Cie.Nie potrafisz kochać i nie wiesz co to miłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gruszka wiliamsa
Nie bedę tego zmieniał. Podjąłem decyzję. Poczekam aż dorośnie. Jesteś gówniarzem, tchórzem i wymyslasz sobie szczeniackie usprawiedliwiania. twoje dziecko potrzebuje ojca TU I TERAZ!!! Nagrabiłeś sobie w życiorysie to sprzataj natychmiast a nie czekaj, az ktoś to za ciebie zrobi w imię fałszywie pojetego dobra dziecka :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość normalnie nie wierzę
w to co tutaj przeczytałam. Jak dobrze że moj ojciec jest mężczyzna i zafundował mi takiego czegoś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Myślę że powinieneś pojechać
I wiesz co? Nie rozumię Twojej obecnej kobiety... Ja jestem jeszcze z mężem ale kocham innego. On ma syna. 10 lat. I gdyby doszło co do czego i bylibyśmy razem, to wyganiałabym Go do tego syna. Chciałabym abyśmy razem spędzali wakacje. Organizowałabym specjalnie jakieś wypady do wesołych miasteczek i innych ciekawych miejsc. Ale nigdy, ale to NIGDY nie zabraniałabym Mu widzeń. Chociaż nigdy nie rozmawiałam z tym chłopczykiem, już go kocham. Bo kocham jego ojca. Więc nie rozumię Twojej kobiety... Pamiętaj... KOBIET SĄ TYSIĄCE... SYNA PIERWORODNEGO MASZ TYLKO JEDNEGO... A skoro już teraz myślisz o nim, to będziesz coraz więcej myślał. Przegapiłeś już tyle czasu w jego życiu... Pamiętaj, że już nigdy nie będzie miał 10 lat... Naprawdę szkoda czasu... To kawałek Ciebie - ten młody człowiek... Życzę Ci już tylko mądrych decyzji. Powodzenia!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość porzucona przez ojca
Jezu. Gdyby mój ojciec zjawił się po latach i Twoimi słowami wyjaśniał, dlaczego go nie było, to już bym wolała, żeby nigdy się nie zjawił. Rzygać mi się chce, jak to czytam. Pomyśleć, że dziś właśnie zastanawiałam się, co też myśli ojciec na mój temat. Czy myśli w ogóle? Pamięta, że ma córkę, która przeżyła 17 lat bez niego czy raczej wyparł mnie z pamięci, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia? Jakie Ty masz priorytety??? Powołałeś do życia człowieka, do końca życia jesteś za niego odpowiedzialny i nie zmieni tego żadna "obecna" czy Twoje wygodnictwo. Twój syn jest jeszcze dość mały, żeby nie żywić wobec Ciebie uczucia skrzywdzenia. Może jeszcze Ci się uda. Boję się tylko (tak jak inni, którzy Cię czytają), że za przeproszeniem z gówna bata nie ukręcisz - tzn. Twoja nieodpowiedzialność i tak weźmie górę i porzucisz dziecko ponownie. Trzylatek nie odczuł tego aż tak, ale dziesięciolatka skrzywdzisz do końca życia. Wiem, co mówię. Nie masz chyba pojęcia, co czuje dziecko porzucone przez rodzica. Nazywasz to "wtopą". Normalnie niedobrze mi. Mój ojciec prawdopodobnie myśli podobnie, jak Ty. Oby nigdy nie zjawił się w moim życiu z tak dennymi tłumaczeniami. To już wolę nie wiedzieć, kim jest, niż żyć ze świadomością, że mój ojciec jest idiotą. Koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do porzuconej dlaczego uważasz, że ojciec \"wyparł Cię z pamięci, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia\"? dlaczego uważasz, że ma jakiekoliek wyrzuty sumienia? niby masz doświadczenie, niby powinnaś wiedzieć jak jest naprawdę, bo na własnej skórze poznałas jak w życiu bywa, a mimo to, rzucasz oklepanymi frazesami typu: \"Powołałeś do życia człowieka, do końca życia jesteś za niego odpowiedzialny i nie zmieni tego żadna \"obecna\" czy Twoje wygodnictwo\" czy Ty dziewczyno naprawdę widzisz jakąkolwiek ODPOWIEDZIALNOŚĆ u autora tego topiku albo u swojego ojca?? bo ja nie widzę żadnej... :o po co wmawiasz sobie i innym, że ludzie poprzez rodzicielstwo staja się odpowiedzialni? może i powinni się stać, ale w dużej ilości przypadków wcale tak nie jest - stąd masz przykład pod własnym nosem ludzie różnie podchodzą do ojcowstwa, macierzyństwa - jednych to zmienia, na innych nie robi większego wrażenia.. na twoim ojcu Twoje przyjście na świat raczej wrażenia nie zrobiło, skoro się odciął i nie ma z Tobą kontaktu, po co sobie wmawiasz, że on o tobie myśli, że ma wyrzuty sumienia, skoro najpewniej tak wcale nie jest? znam kilku facetów w podobnej sytuacji - wierz mi, ci co mają rodziny, ci którym się w życiu poiodło nie wracają, nie myślą, dla nich to zamkniety rozdział, ot błąd w przeszłości, który udało im się wymazać i już myślisz, że chodzą i płaczą myśląc jak ich dziecko wygląda i co robi? bzdura! ci co płaczą, płaczą dlatego, że nic im potem nie wyszło, nowa miłość odeszła a oni zostali z ręką w nocniku i jedyne co sprawia, że wracają do przeszłości to czysty egoizm, żeby nie być samemu, żeby mieć coś w życiu, kogoś, nawet tylko po to, żeby sobei popłakać od czasu do czasu przy lampce czerwonego lub bez :p dorabiasz sobie ideologię, ale zapominasz, że nie każdy myśli tak jak Ty, to, że Ty pamiętasz o ojcu, zastanawiasz się jaki jest, nie musi znaczyć, że on myśli tak samo i jeszcze jedno: dla normalnych ludzi liczy się to co jest teraz, nie to co było tylko nieudacznicy oglądają się wiecznie za siebie, rozpamiętują, płaczą i myślą co by było gdyby normalni ludzie nie żyją fantazją, dbają o ludzi ktorzy z nimi są, są obecni w ich życiu, których kochają chyba normalne, że jeśli facet ma nową rodzinę, żonę, to ta rodzina będzie dla niego na pierwszym miejscu, a nie dziecko, które nie było nawet na tyle ważne, żeby z nim zostać... wmawiasz sobie, jak niektóre panie, że dzieci są takie ważne, ale zaskocze Cię - nie dla każdego prosta analogia - gdyby dzieci (te \"jedyne i pierworodne\") były ważniejsze od kobiet (których ponoć jest \"tysiące\"...) to tatusiowie naturalnie wybieraliby dobro tych dzieci ponad dobrem swoim i innych, myśleliby o ich szczęściu a co za tym idzie, czasem poświęcaliby swoje własne szczęście dla dobra tych dzieci a tym czasem, kiedy pojawi się na horyzoncie jakaś fajna kobieta, panowie zapominają o swoich \"najważniejszych pierworodnych\" dzieciach i układają sobie życie z ową obietą, mało tego, często z nią mają dzieci dla których rezygnują z różnych rzeczy, poświęcają się itp... i o czym to świadczy? ano o tym, że te \"najważniejsze\" i \"pierworodne\" to tylko pompatyczne nazewnictwo, które w życiu realnym niewiele tak naprawdę znaczy i nie ma co się obrażać i licytować, kto powinien być ważniejszy i kto jakie powinien mieć priorytety - jeden ma takie, drugi inne, co nie znaczy, że tylko jedne wybory są prawidłowe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do: myślę że powinieneś pojechać wiesz co? a ja nie ROZUMIĘ ;-) Ciebie masz męża a kochasz innego? różnie się życie układa, jak widać, nie każda kobieta kocha dzieci swojego partnera nie każda mężatka kocha innego :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×