Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Problem z glowy

nazwisko z zerwanie zaręczyn

Polecane posty

Pytanie jest czy my mamy rozstrząsać co jest słuszne, sprawiedliwe, czy tak poradzić autorce, żeby było dla Niej jak najlepiej. 1. Bo słuszne i sprawiedliwe są różne rozwiązania. One są zawarte w prawie. 2. Dobrze dla autorki oznacza kompromis, porozumienie z narzeczonym i budowanie wspólnego życia lub rezygnacja z buraka jeśli się w przyszłości okaże nieodpowiedni. Ale tego nie wiemy. Nic więc nie wiemy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oszczedna, Twoje myslenie jest na zasadzie walki. Ma być tak jak ja chce, a to jest egoizm. Czasami upieranie się przy swoim zdaniu ma sens jeśli prowadzi do ważniejszych racji. Ale napisałaś słusznie, że chodzi o podporządkowanie się. Jeśli to ma być podporządkowanie tradycji, małżeństwu, męzowi to po co się wogóle żenić. Jeśli jedna osoba tak to czuje i postrzega, powinna pozostać niezależna i wszyscy będą szczęśliwi. Moim zdaniem brak umiejętności kompromisu, pewnego oddania, podporządkowania się np. tradycji, mężowi, żonie (oboje robią coś dla drugiego, małżeństwa, z czegoś rezygnują) nie sprzyja budowaniu małżeństwa. Takie jest moje zdanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bez odbioru
Wykładowco, ślub (cywilny!!) jest czymś o wiele więcej niż przejawem tradycji. To umowa cywilno-prawna dająca pewne wymierne korzyści (wspólne rozliczenia podatkowe, dziedziczenie, podejmowanie decyzji za osobę niezdolną do tego, itp) więc nie mieszajmy do tego tradycji. Ślub cywilny jest ważny z punktu widzenia prawa. Ślub niekoniecznie wiąże się z białą suknią i przyjęciem, może zostać zawarty jedynie w obecności świadków i zakończyć się np. pójściem na kawę... albo nawet i to nie. Zatem przyjęcie nazwiska również w takim ujęciu nie powinno być kwestią argumentowaną tradycją. A w przypadku autorki wątku małżeństwo stało się polem do popisów ambicjonalnych TYLKO z winy niedoszłego pana młodego używającego argumentu "co ludzie powiedzą". I teraz pytanie w dążeniu do kompromisu: czy ważniejsze jest ZACHOWANIE czy ZDOBYCIE? Dla mnie zdecydowanie jest ZACHOWANIE, czyli brak utraty, niż ZDOBYCIE, a więc powiększenie stanu posiadania. Utrata tożsamości (z doświadczenia wiem, że zmiana nazwiska jest czymś, co zmienia własne spojrzenie na siebie samego, a także spojrzenie innych na nasza osobę) kontra zdobycie uznania w oczach kumpli... No cóż... Dla mnie sprawa jest jasna. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie zgodzę się z częścią definicji dotyczącej kompromisu. Niesłusznie to uważa się, że aby osiągnąć kompromis każdy musi z czegoś zrezygnować. Kompromis jest bardzo dobrym rozwiązaniem, pod warunkiem, że ktoś wie jak go osiągnąć... i pod warunkiem, że obie strony dążą do porozumienia a nie do uzyskania przewagi. Wikipedia nie jest jednak najdoskonalszym źródłem informacji :) Co do reszty definicji w zasadzie nie mam zastrzeżeń :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale czy dziewczyna nie ma prawa zadecydowac tak jak ona chce o JEJ nazwisku? Dlaczego on ma? Dlaczego on moze jej narzucac swoje zdanie, a o tym, zeby przyjac jej nazwisko nawet mowy nie ma?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No, wlasnie, a kompromis to nie to samo, co podporzadkowanie. Zrozum to wreszcie. Dlaczego tradycja ma byc dla kobiet tak wazna, zeby zmuszac je do podporzadkowania sie (a nie kompromisu)?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wykladowco - to Twoje myslenie jest egoistyczne. Kobieta ma sie podporzadkowac i nic innego sie nie liczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
te verde - zauważ, że nie jest tak że On narzuca, oboje sobie narzucają a do niezgadzającego się z definicją kompromisu, cóż, musisz zmienić encyklopedyczne definicje pojęć, tylko kto Ci uwierzy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Definicja jest akrat trafna, ale kompromis to nie podporzadkowanie (tak, bede to powtarzac, az wszyscy zrozumieja). Dlaczego nie moze byc tak, ze decyzja dotyczaca tylko kobiety, jej latania po urzedach, jej tozsamosci, nalezy tylko do niej, a mezczyzna pozostaje po prostu te decyzje uszanowac? Co to za krzywda dla niego i rezygnacja z jakich interesow?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
on narzuca, bo chodzi o jej nazwisko, nie jego - ona, i tylko ona powinna o tym decydowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
on narzuca, bo chodzi o jej nazwisko, nie jego - ona, i tylko ona powinna o tym decydowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tylko widzisz, oni nie usiedli, nie przedstawili swoich racji, nie porozmawiali. Z jednej strony dziewczyna oczekuje malżeństwa i jego nastęstw w pewnej formie, tak samo chłopak. Nie dogadają się to nie wezmą ślubu. Proste to jest jak ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem, czy usiedli i rozmawiali, skoro jest konflikt, to jakas tam rozmowa musiala byc. Nie wnikam w szczegoly historii tych dwojga, bo mnie tam nie bylo i za malo wiem. Ja tylko nie zgadzam sie z pogladem, ze facet ma prawo decydowac o tym, jakie nawisko ma nosic jego zona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
OK. Z tym się można zgodzić. To ja mam pytanie do Ciebie. Jeśli chcą wziąść ślub, obstawać przy swoim, jakie prawa i obowiązki mają mieć w małżeństwie, kto np. ma decydować o kolorze kupionej kanapy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pytanie nie do mnie, ale pozwole sobie odpowiedziec. Kanapa to nie nazwisko (jest rzecza dla obojga nowa i nikt nie musi wyrzucac dotad posiadanego mebla, ktory darzy sentymentem albo chociaz przyzwyczail sie do niego). Decyzja powinna byc wspolna - wybrac model i kolor akceptowany przez oboje malzonkow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wykladowco, nie chodzi o bezsensowne "obstawanie przy swoim" czy "pokazywanie, kto tu rzadzi". Po prostu, decyzje dotyczace wlasnej osoby, powinna podejmowac ta osoba (o ile nie jest ubezwlasnowolniona).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Razem powinni decydowac. Dopoki nie wybiora razem, nie kupowac zadnej. Tak samo mysle o slubie. Dopoki nie bedzie zgody, nie bedzie slubu, pospiechu nie ma. [Z ta kanapa to moze byc tez tak, ze decyduje osoba zainteresowana - np. moge zostawic wybor facetowi, bo on sie bardziej zna, dajmy na to, tak jak i ja wybiore mikser - ze sobie pozwole na stereotypowosc].

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wykladowco, naprawde nie rozumiesz, ze w zwiazku nie powinien byc rzadzacy i poddany, ale rownorzedni partnerzy? Naprawde nie musi byc tak, ze jedna osoba to osrodek glownodowodzacy, a druga to sluzacy bez wlasnego zdania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zgadzam się z tym całkowicie. Ma to również odniesienie do problemu nazwiska. Prawo daje trzy opcje. Słówko prawo oznacza, nie mniej, ni więcej jak PRAWO. Prawo dziewczyny wynika nie tylko z opcji w prawie ale również, jak ktoś mądrze zauważył z "prawa" do zachowania. Prawo chłopaka wynika nie tylko z opcji w prawie ale również z tradycji, z tego co się dzieje w jego otoczeniu, jak było u jego rodziców. Wy odmawiacie prawa chłopakowi dając je dziewczynie. A ja uważam, że istotą konkfliktu jest brak porozumienia tam i tutaj między nami i zauważenia, że nawet prawo jest tak skonstrułowane, że skoro daje kilka możliwości to są one możliwe i jak, najbardziej słuszne. Każda z nich może być poparta argumentami i obalona kontrargumentami. A co wybiorą zależy od nich. A problem kanapy jest jak najbardziej słuszny, bo skoro teraz nie mogą się dogadać to jak ustalić, kto ma decydować o kolorze kanapy. Poza tym brakuje trochę logiki w tym, że o kolorze kanapy mają decydować wspólnie a o nazwisku indywidualnie. Ponawiam więc pytanie, które sformułuję może inaczej, o jakich rzeczach w małżeństwie małżonkowie mają decydować wspólnie a o jakich indywidualnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nigdzie nie brakuje logiki, poza Twoimi wypowiedziami. Twoje slowa: \"Wy odmawiacie prawa chłopakowi dając je dziewczynie\" - pokaz mi zapis, w mysl ktorego mezczyzna moze decydowac, jakie nazwisko przyjmie kobieta. Nie ma takiego prawa, wiec nikt nikomu tego prawa nie odebral. Poza tym, kanapa jest wspolna rzecza, do uzytkowania przez oboje malzonkow, a nazwisko zony to nazwisko zony i tylko zony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Polskie prawo daje mozliwosc przyjecia przez kobiete nazwiska meza, ale z tego prawa korzysta nie maz, ale zona. Zrozumiales juz, czy jeszcze kilka razy mam powtarzac to samo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wykladowco.. ale sam powiedziales ze kompromis to znalezienie rozwiazanie na ktore moga sie zgodzic obie strony.. a z tego co tu bylo widac takiego rozwiazania nie ma - pozostaje wiec albo sie rozstac albo jedna strona musi ustapic.. tylko dlaczego to ma byc ona? chodzi tylko o to zebys przyznal rownorzednosc ich stanowisk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
choc fakt ze jego argumentu byly porazajace :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie kumam, trzeci raz zapytam, oczym i jak małżonkowie mają decydować. Bo ja bym to podzielił na dwie kategorie, spraw ważnych i mniej ważnych. Uważam ze np. wspólny ślub, nazwisko, mieszkanie należą jak najbardziej do spraw ważnych, o których powinni decydować wspólnie. Wybór pracy w mieście, kupno gazety, są to już sprawy indywidualne. Nawet menu małżonkowie często ustalają wpólnie kierując się upodobaniami i oczekiwaniami. Ty możesz mieć inną hierarchię ale i tak prędzej czy później nie unikniesz problemu i pytania, w jakim stopniu ma być ograniczona moja wolnośc decydowania, na jakim poziomie ma być możliwość kompromisu jeśli tworzy się coś wspólnego z drugim człowiekiem takiego jak małżeństwo. Ja doskonale rozumiem zdanie dziewczyny ale wy nie rozumiecie zdania chłopaka. Są różne środowiska. W dużym mieście nie ma problemu. Napisałem już, ze pozwoliłbym zostawić nazwisko żonie. Ona przed ślubem uważała, że cała nasza rodzina, dzieci powinna nosić to samo nazwisko. Byliśmy zgodni. Mogę sobie wyobrazić nieco inna sytuację. Małe miasto, wieć, jakieś zamknięte środowisko, gdzie możliwa jest sytuacja, że koledzy, rodzina mogą z zażenowaniem i ironią komentować "sytuację chłopaka". Można być oczywiście ponad to ale różne aspekty trzeba rozważyć. Dlatego oboje mają prawo do róznych rozwiązań, ale żadne nie ma przewagi słuszności. Osobiście, jestem za tradycją, ktoś inny za niezależnością. Rozumiem to, ale istotą tej sytuacji jest coś zupełnie innego. A jest to brak zrozumienia drugiej strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
decyzje dotyczace wlasnej osoby, powinna podejmowac ta osoba (o ile nie jest ubezwlasnowolniona). - tak napisalam i przeczytaj to, nie ma sensu dzielic spraw na wazne i mniej wazne, sa sprawy indywidualne (nazwisko zony nalezy do zony) i sprawy, o ktorych mozna decydowac wspolnie (jesli skutki decyzji ponosza obydwoje). Maz nie ponosi zadnych konsekwencji przyjecia lub nie przez zone jego nazwiska.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a teraz mi odpowiedz.. co jest wazniejsze.. przyszla rodzina czy kumple z "ironia komentujacy" - ktorzy pewnie po jakims czasie umilkna jak im sie znudzi.. swoja strona "fajni kuple" - tylko pozazdroscic. ja sie umiem postawic w tej sytuacji.. tylko podejmowanie wspolne decyzji DLA MNIE oznacza kompromis lub w sytuacjach krytycznych, jak ta, ustepstwo ale KTOREJKOLWIEK ze stron.. a nie tylko i wylacznie kobiety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oszczedna masz racje ale Twoje argumenty sa czysto racjonalne. Czasem jeszcze trzeba wziasc pod uwage uwarunkowania spoleczne, wychowanie, no i przede wszystkich ta druga osobe.. w koncu to ma byc osoba ktora kochasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×