Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Problem z glowy

nazwisko z zerwanie zaręczyn

Polecane posty

jestem kobieta.. oczywiscie:) tylko do tego potrzeba inteligencji i dojrzalosci mezczyzny (czasem odwagi jak np ma trudna rodzine). W koncu jak kumple sie zaczna smiac to mozna ich wysmiac odpowiednio.. od razu sie zamkna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
widzisz.. nazwisko jest bo jest.. takie Ci nadali.. ono zawsze bedzie Ci towarzyszyc chocby w papierach jako panienskie - a jak ma to sprawic ze Twoj mezczyzna bedzie dumny ze nosisz jego nazwisko (czasem tak maja) to czemu nie.. o ile z kolei ktos nie ma wiekszych przeciwskazan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Napisałem już, ze pozwoliłbym zostawić nazwisko żonie." A, i widzisz, tu sie mylisz, wykladowco. Jak pozwolil, a co ona, male dziecko? Nikt jej nie wychwala pod niebiosa, ze POZWALA mu zostac przy jego nazwisku. Dla mnie jakakolwiek zmiana nazwiska tez nie bylaby problemem [za wyjatkiem podwojnych, ktore sa dla mnie pretensjonalne], ale nie podoba mi sie Twoj sposob myslenia w tej kwestii. To jest wazne dla obojga, ale ona, jej zdanie jest wazniejsze. Bo to jej nazwisko, on o swoim decyduje sam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokladnie, dokladnie, dokladnie - ta dyskusja nie ma sensu bo sprowadza sie jedynie do mozliwosci lub jej braku zrozumienia drugiej strony a te same argumenty i kontrargumenty moga zostac wykorzystane przeciwstawnie. To jest po prostu kwestia wyobrazni. Np.: "Maz nie ponosi zadnych konsekwencji przyjecia lub nie przez zone jego nazwiska." Oczywiście, że ponosi. Gdyby nazwisko nie miało znaczenia to by go nie było. W rejstrach dłużników, możliwości wzięcia kredytu, prestiżu, opinii, itd. Ma to ogromne znaczenie, którego chyba nie muszę tłumaczyć. Okreśłone rozwiązanie niesie za sobą również wiele określonych konsekwencji. "a teraz mi odpowiedz.. co jest wazniejsze.. przyszla rodzina czy kumple z "ironia komentujacy" - ktorzy pewnie po jakims czasie umilkna jak im sie znudzi" Tak samo żonie, co jest ważniejsze przyszła zgodna rodzina czy przeszła rodzina (bo prestiż poprzedniej rodziny był podawany jako argument) to jest dokładnie ten sam argument itd. można argumentować a waga argumentów będzie zależała nie od ich sensu i treści ale od strony, która będzie je używała. Ja nie podejmuj się rostrzygnięcia tego sporu a chciałem zwrócić uwagę na ważne okoliczności, których nie bierzecie pod uwagę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wykladowco, wyjasnij, bo nie rozumiem, jakie konsekwencje, chocby w kwestii dluznikow itd niesie dla faceta to, ze zona nie ma jego nazwiska? w rodzinie, w gronie przyjaciol, to i owszem, ale formalnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no dokladnie.. moim zdaniem fajnie jak rodzina nazywa sie tak samo.. obojetnie czy nazwisko zony czy meza:) teraz juz rzadko pojawiaja sie nazwiska szlacheckie z dziadow pradziadow zeby tak bardzo chciec przekazac je dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wykladowco jak najbardziej wszelkie okolicznosci sa bardzo na miejscu.. ale wszyscy zaczeli sie z Toba klocic poniewaz nie dopuszczales mozliwosci ze on moglby ustapic.. caly czas upierales sie ze to kobieta powinna bo tradycja tak nakazuje..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wykladowca zyje w swoim swiecie, ze swoimi wlasnymi prawami, dlatego sa jakies \"konsekwencje\" :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sorry, ale jak ktos zmusza kobiete, zeby przyjela jego nazwisko, bo boi sie, ze koledzy go wysmieja, to jest cofnietym w rozwoju emocjonalnym, plytkim czlowiekiem, niezdolnym do budowania sensownego zwiazku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale ciekawe, jakoś autorki nikt nie zmusił do zmiany nazwiska, ani przyszły mąż, ani rodzina. Zrobi i tak co zechce, co będzie uważała za słuszne. A co do "dumy" z tego, że żona nosi nazwisko męża. Akurat w moim środowisku nie ma to znaczenia ale ma znaczenie inne z punktu widzenia tego jak się czuję z kontakcie z teściami. Otóż, gdybym miał idealne stosunki z nimi, nie miało by to dal mnie znaczenia, jako mężczyzny, czy żona nosi nazwisko ich czy moje (mogę to tak postrzegać skoro wg. was sprawa nazwiska nie jest sprawą wspólną). Jeśli jednak te stosunki są niedobre, jest to dodatkowa drzazga, która by mnie bolała w stosunkach z hipotetycznymi teściami, wyraz ich wpływu na moją żonę, i wyraz możliwości wpływu na nasz związek (wg. was powinienem napisać na mój związek). Dlatego, dla mnie jako mężczyzny ma to znaczenie. Ale jak sobie z tym poradzę, jak się będę czuł z określonym rozwiązaniem, to jest już zupełnie inna sprawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
""Napisałem już, ze pozwoliłbym zostawić nazwisko żonie." co to znaczy POZWOLIŁ???? czy kobieta sroce spod ogona wypadła, czy co?? no nie wyobrażam sobie, żeby mi facet POZWALAŁ lub nie na MOJĄ decyzję o MOIM nazwisku! nie wyobrażam sobie, żeby mojej córce za jakiś czas facet ZEZWALAŁ na nazwisko, w końcu nie jesteśmy Arabkami, u których facet o wszystkim decyduje, jużby ze mną miał do czynienia co do bzdur, które często na forach są wypisywane, że jak matka nazywa się inaczej, niż dzieci, to rodzi to problemy, to powiem, że to gówno prawda sama mam swoje nazwisko, mąż swoje, a dzieci męża i nigdy nie spotkaliśmy się z tego powodu z żadnymi problemami, nikt nie ucierpiał, nikt się nie dziwił, chodze z dziećmi do lekarzy, szpitali, na wywiadówki, zebrania i jakoś nikt sie ani o to nie zapytał, ani nie zdziwił

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wykladowco, w sumie zgadzasz sie z nami, ze to powinna byc jej decyzja, ale nadal sie klocisz :) Troche to smieszne - sama tez tak robie. Choc i tak masz gdzies zakodowane myslenie, ze kobiecie POZWALA sie na samodzielnosc, to smutne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wykladowco, pojmij, ze to zona decyduje o tym, jakie nazwisko nosi. A Ty jak nie twierdzisz, ze to ma byc decyzja meza, to teraz wymysliles, ze jak zona zostaje przy wlasnym nazwisku, to na pewno rodzice ja do tego zmusili. Wbij sobie do glowy, ze kobiety to istoty autonomiczne, ja Ci radze :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dopuszczałem a na innej zasadzie. Nie na zasadzie akceptacji postanowienia przyszłej żony ale na zasadzie wspólnego kompromisu. Dla mnie to jest istotna różnica. Dlaczego? Ponieważ, już w tym momencie pojawił się problem umiejętności porozumienia się. Przyjęcie modelu stawiania żądań i ich akceptacji lub nie zamiast wspólnego stanowiska, źle wrózy przyszłemu małżeństwu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Gdyby nazwisko nie miało znaczenia to by go nie było. W rejstrach dłużników, możliwości wzięcia kredytu, prestiżu, opinii, itd. Ma to ogromne znaczenie" w jaki sposób ma to ogromne znaczenie przy braniu kredytu niby?????? my kiedyś bralismy kredyt i nazwisko nie miało ŻANEGO znaczenia, skąd wy te bzdury bierzecie? I w jakim prestiżu ma nazwisko znaczenie????? Następna bzdura. I w jakiej opinii??? Jak ludzie nie maja pojęcia o czyms to wymyślają nzdury. I piszę to jako osoba, która nazywa się inaczej, niż mąż, która nosi nadal nazwisko panieńskie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz co, kobieto, ja tez juz wymiekam przy tej dyskusji. Niektorym w glowie nie moze sie zmiescic, ze kazdy ma prawo decydowania o sobie, niezaleznie od posiadanych organow plciowych, dlatego zaczyna wymyslac wlasne prawa, wlasne zasady brania kredytow itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zgadzam się, że jest jakieś zakodowanie myślenie. Ale to też daje siłę do podjęcia odpowiedzialności, tej odpowiedzialności, której póżniej wymagacie od mężczyzn. A co do dłużnictwa. Jeśli ktoś się nazywa Kowalski to może nie ma znaczenia czy żona się nazywa Kowalska czy Michalska ale jeśli ktoś się nazywa np. Hinc ma znaczenie czy żona przyjmuje Jego nazwisko czy pozostaje np. przy nazwisku panienskim Cipka. Przy żadkich nazwiskach zaraz jest pytanie, co to ktoś z Pana rodziny, itd. Bardzo częste w zamkniętych środowiskach. Poza tym, w małych miastach mieszkanie z żoną o innym nazwisku może być postrzegane jako konkubinat i oboje narażać na pewne niedogodności społeczne, uwagi i uszczypliwości. O tym jakoś nie pomysleliście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A co do dłużnictwa. Jeśli ktoś się nazywa Kowalski to może nie ma znaczenia czy żona się nazywa Kowalska czy Michalska ale jeśli ktoś się nazywa np. Hinc ma znaczenie czy żona przyjmuje jego nazwisko czy pozostaje np. przy nazwisku panienskim C*pka. - co to ma wspolnego z dlugami?? no co???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Przyjęcie modelu stawiania żądań i ich akceptacji lub nie zamiast wspólnego stanowiska, źle wrózy przyszłemu małżeństwu." Ale to przyszly maz stawia rzadania, co do czegos, o czym ona powinna decydowac - fakt, wziawszy pod uwage jego opinie czy uczucia, ale nie rozkaz! Ja jestem ogolnie za przyjmowaniem nazwiska meza, nie widze przeszkod, nie przepadam za swoim. Ale rozumiem postawe kobiety, ktora nie chce, to w koncu dodatkowe kombinacje, i po co to? A nawet jesli to robi z przekory - w momencie, kiedy on rzada zmiany JEJ nazwiska, popieram czysta przekore. Kwestie komunikacji, umiejetnosci rozmawiania, pomijam. Wyklocam sie tylko o 'prawo' dla kobiet do decydowania o swoim zyciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A jesli mezczyzna nazywa sie Cipka, a kobieta, powiedzmy, "Domańska", to nadal bedziesz gadal durnoty, ze przyjecie nazwiska meza to prestiz, splendor itp.? A czy przypadkiem w malomiasteczkowym srodowisku takie nazwisko byloby przyczyna nieprzyjemnosci doswiadczanych przez zone i dzieic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z natury buntownicza, opinie malomiasteczkowych spoleczenstw mam gdzies ;) Sama pochodze z malego miasteczka, a do tego znam chlopaka ze wsi, ktory przyjal nazwisko zony, to dopiero odwazny facet, nie?! :P A co do Twojego wywodu, Wykladowco, o 'zadkich' nazwiskach - to chyba w razie czego nawet lepiej miec inne - w koncu kto pomysli, ze pan Hinc jest mezem zadluzonej pani Cipki :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oszczędna, bo ten cały wykładowca to ćwok jakis. :) jeszcze teściów miesza w nazwisko, mnie nie obchodziło, co tesciowie myslą na temat MOJEGO nazwiska, a jak teść zaczął coś tam zrzędzic, to mój ojciec poiwiedział mu stanowczo i grzecznie :proszę pana, to jest NASZA córka, i nie życzę sobie, żeby pan się do niej w ten sposób zwracał, a już nie do pomyślenia jest, zeby pan ingerował w jej decyzje" jakoś tak powiedział i przyszły teśc się zamknął ja sama podjełam decyzję o tym jak się będę nazywać, dla mnie było to naturalne, ze jak sie urodziłam jako Kasia X to jestem Kasią X, a nie Kasią Y, niezrozumiałe było dla mnie to, że z dnia na dzień miałabym się stać jakąś inną osobą, że przestałaby istnieć Kasia X ale ja byłam wychowywana w rodzinie, gdzie kobiety nie sa podległe facetom, gdzie kobiety mają swoje prawa, a nie są tylko od rodzenia dzieci i usługiwaniu swoim facetom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moze byc ale tak samo jak mezczyna bedzie musial zniesc uwagi kolegow tak samo kobieta w sadzie, na policji moze czesto spotkac sie z terminem konkubina w stosunku do siebie i to znosic ze spokojem ale oczywiscie wszystko jest dla ludzi tak to po prostu w Polsce jest ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
odwazny zwlaszcza ze slyszalem o przypadki kiedy ojciec wydziedziczyl takiego syna, w takich srodowiskach rodzice moga nawet nie zaakceptowac synowej ale co to zaproblem, kazdy jest autonomiczny i mozemy zyc sami ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Ale to też daje siłę do podjęcia odpowiedzialności, tej odpowiedzialności, której póżniej wymagacie od mężczyzn." Kto wymaga, ten wymaga. Ja, i podejrzewam, ze inne, co sie z Toba kloca, wolimy niezaleznosc, decydowanie o sobie samej - oczywiscie polaczona z partnerstwem, miloscia, oparciem, ale nadal niezaleznosc. Moj facet jest za mnie odpowiedzialny w dokladnie takim samym stopniu jak ja za niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"odwazny zwlaszcza ze slyszalem o przypadki kiedy ojciec wydziedziczyl takiego syna, w takich srodowiskach rodzice moga nawet nie zaakceptowac synowej ale co to zaproblem, kazdy jest autonomiczny i mozemy zyc sami" Gdyby ojciec zagrozil mi wydziedziczeniem za przyjecie nazwiska meza czy inna podobna glupote, w podskokach lecialabym do USC, czy gdzie to tam sie zalatwia :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tez slyszalam o takim przypadku, ze maz przyjal nazwisko zony (NA WSI to bylo), a wcale nie mial jakiegos szczegolnie brzydkiego, a ona szczegolnie pieknego - oboje takie zwyczajne i zadne nikogo nie osmieszalo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Rodzice moga nie zaakceptowac synowej" - i Ty, wykladowco, wczesniej mowiles cos o przedkladaniu "nowej" rodziny nad "stara"? Maz ma zmusic zone do przyjecia jego nazwiska, zeby sie mamusia i tatus nie denerwowali, tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No u tych moich to byl taki argument, ze jej nazwisko sie 'konczy', i dziewczyna chciala 'przedluzyc rod'. Do mnie to nie przemawia, mam gdzies ile jest na swiecie Kowalskich, a ile Hincow, ale skoro oboje sie z tym zgodzili, to super. Jej nazwiska nie pamietam, jego bylo calkiem normalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×