Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

gwiazdki

problem z mamą, jak pomóc?

Polecane posty

zazwyczaj to ja się wymądrzam na kafe, a dziś chciałabym usłyszeć opinie z zewnątrz o problemie mojej rodziny. niestety długie :/ w sumie problem mnie mało dotyczy bo nie mieszkam w domu rodzinnym, mam swoją rodzinę i sprawy. w domu została młodsza siostra (21lat). mama od tych 21 lat nie pracuje, prowadzi dom, w miedzy czasie opiekowała się najpierw swoją umierającą mamą, później tatą. ogólnie życie jak życie, na przemian radości i troski. były i dobre lata (rodzice postawili duży piękny dom) i zmartwienia i tragedie. jak to w życiu. mama po urodzeniu siostry nie wróciła do pracy, wersji czemu tak było słyszałyśmy z siostrą kilka, żaden powód nie wydaje nam się wystarczający, a wiemy że mama nie znosiła swojej pracy (była nauczycielką). z mamą był zawsze tylko jeden problem, że nie umiała powiedzieć wprost że czegoś potrzebuje, czy z czymś ma problem i uważała np że nie ma prawa pytać tatę o pieniądze skoro nie zarabia. no a tata jak to facet za domyślny nie był, dopóki byłyśmy najedzone i jakoś ubrane to nie widział problemu. dodatkową cechą mamy jest to, ze uważa się za osobę obdarzoną intuicja i wyczuciem do ludzi. jakoś latami było w miarę ok byłyśmy z siostrą młode, nie wtrącałyśmy się w sprawy dorosłych latka leciały. a teraz pewne sprawy stają się nie do wytrzymania. zaczęło się od menopauzy. średnio co 2 miesiące mam na wizycie siostrę z pytaniem co robić, a sama przestaje mieć cierpliwość na rozmowę telefoniczną z mama dłuższą niż 5 minut. i teraz wreszcie konkretnie w czym jest problem. - mama nie słyszy co się do niej mówi, tnz. słyszy, ale we wszystkim doszukuje się znaczenia którego tam nie ma i dopasowuje to chyba do jakiegoś obrazu który ma w głowie. czasem mam wrażenie że usłyszała zupełnie co innego. to jest w stylu sytuacji że rozmawiamy z siostrą o gustach kulinarnych, a ona zaczyna peorować że jej się ani śni przy garach stać i że nie jest naszą służąca i wyrobnikiem. potrafi na podstawie jednego czyjegoś zdania wywnioskować że ktoś jej nie lubi albo że nie szanuje. coraz rzadziej ojciec chodzi z nią do ludzi, bo nigdy nie wiadomo kiedy ona sobie ubzdura, że np ktoś ją obraził. wnioski na temat ukrytych treści zawsze sa negatywne - w rozmowie nie umiem wyłapać logiczności, coś jak humor absurdalny w stylu ja mówię że idę na spacer a ona że też lubi parówki. w sprawach emocji nigdy nie można dostać odpowiedzi na to o co się pytało. np spytam się co takiego zrobiła ciocia x, że uważasz, że cię nie lubi, to usłyszę o tym, że ciocia x nie szanuje swojego męża. - ostatnio mówi tylko o złych rzeczach. jak ostatnio zdechł mi szczurek to usłyszałam przez telefon całą historię wszystkich moich zwierzaków (którą znam bo pamiętam) jak który zdechł, później o tym ze jej przyjaciółka musi uśpić psa, a na koniec żeby było bardziej dramatycznie o jakiejś jej znajomej o której nigdy nie słyszałam, która urodziła dziecko z wadą genetyczna i nie przeżyje ono nawet roku. jak poszli z tatą na sylwestra, to z relacji usłyszałam tylko ogólnikowe że było fajnie, a później długą historię jak to jakiś znajomy znajomych coś jej tam powiedział i było niemiło. - pięć razy słucham o tym samym, rzadko jest to coś pozytywnego. - jak tylko któreś z nas coś powie o jej zachowaniu to sama siebie obraża mówiąc \"a ja wiem ze wy macie mnie za głupią\" \"a bo ja jestem popierdółka\". choć wszyscy staramy się raczej ja komplementować i doceniać (co najczęściej jest albo puszczane mimo uszu, albo brane za kpiny). - przez telefon praktycznie nie daje dość do słowa. jakby od niemówienia miała umrzeć. do tego na prawdę dużo rozmawia przez telefon. siostra najgorzej znosi to ze słychać ja na cały dom i nie przejmuje się ze młoda lub tata słyszą jak ona opowiada o nich. siostrę strzela cholera, bo to co mama mówi zazwyczaj jest nie prawdą, tylko jakimiś dziwnymi wnioskami nie wiadomo z czego. - eskalował się problem niemówienia o problemach. np nie powie że ja boli noga (ma czasem ataki podagry), wysprząta cały dom, zrobi obiad, a wieczorem jest lament, że ją tak bolało i musiała zrobić i ze oni (siostra i ociec) są podli. ostatnio ojciec już nie wie kiedy ją boli a kiedy nie. w ciągu ostatnich 2 miesięcy ojciec namówił mamę na psychologa. teraz jesteśmy na etapie że pani psycholog to zimna suka i koniec chodzenia, gadania że my próbujemy z niej zrobić psychiczną. z tego co widzę to siostra robi sporo obowiązków w domu, a poza tym to z domu zwiewa na zajęcia/do chłopaka. do znajomych. ojciec na przemian stara się mamę uszczęśliwić (restauracje, kwaiaty itd) lub zamyka się w gabinecie i ani ja ani siostra nie wiemy na ile ucieka a na ile serio ma ogrom pracy. teraz jest tak, że nie mamy pomysłu co dalej, a sytuacja ledwo daje się wytrzymać bo ciągnie się już chyba z rok. czy ktoś miał podobny problem? jak to widzicie? jakieś rady?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gitarra
znam to znam.... czy jesteś może moją siostrą ? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a co takie dokładne podobieństwo sytuacji? ja to mam w miarę ok, bo nie często jeżdżę do domu, a jak już to zawsze jest tata pod ręką a przy nim mama trochę się pilnuje. tyle co telefon. ale myślę czy można coś z tym zrobić bo mama przy takim funkcjonowaniu jest nieszczęśliwa (albo jest masochistką i to sprawia jej frajdę)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmanierrowana
teraz jest tak, że nie mamy pomysłu co dalej, a sytuacja ledwo daje się wytrzymać bo ciągnie się już chyba z rok. popros mame, zeby ci powiedziala kiedy skonczy miesiaczkowac i kupcie dom perignon na te okazje sa hormony ale trudno je dobrac i duzo skutkow ubocznych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale myślę czy można coś z tym zrobić bo mama przy takim funkcjonowaniu jest nieszczęśliwa niestety mozliwosci sa bardzo ograniczone, to mama musi dostrzegac problem i chciec go naprawic, inaczej to droga przez meke dla wszystkich czasem ludzie przyjmuje postawe cierpietnicza i naprawde ciezko taka osobe zaprowadzic do psychologa i jeszcze sprawic by w tym wytrwala, zwlaszcza gdy to cierpienie jest sila napedowa czlowieka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmanierrowana
zwlaszcza gdy to cierpienie jest sila napedowa czlowieka i zwlaszcza kiedy gospodarka hormonalna jest zaburzona niestety menopauza zwykle trwa dluzej niz rok

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
może potrzebuje jakiejś kuracji hormonalnej? bo menopauza różnie się objawia. a może to początki demencji starczej? ale pewnie do lekarza nie da się zaciągnąć i usłyszy po swojemu, że ją do psychiatryka chcecie zamknąć... a jak do tego podchodzi twój ojciec? może razem z nim coś ugadajcie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość frufru
- albo początki menopauzy - da sie złagodzić i przeczekać; - albo początki Alzheimera - trudny temat; - albo wyłazi niestety cały charakter; moja babcia ma podobnie, ale to na tle tego trzeciego... tak czy siak lekarz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
właśnie wszystkie problemy zaczęły się jak mama zaczęła przechodzić menopauzę. myśleliśmy o hormonach, ale mama ma nadciśnienie i problemy z krążeniem, od zawsze problemy z gospodarką hormonalną i ciężko ją zagonić do lekarza. bo ona wiele lepiej od lekarza. ledwo się udaje wymóc prawidłowe leczenie nadciśnienia, ale podsunę tacie pomysł hormonów. jeśli chodzi o tatę, to tata do mnie czasem przychodzi po radę. on bardzo źle się czuje jak mama jest nieszczęśliwa, stara się. nauczył się puszczać mimo uszu mamy pretensje i reagować spokojnie na wymyślone zarzuty, bo wcześniej bywały awantury. stara się często mamę wyciągać z domu, a to knajpka, a to basen. niestety mama bardzo rzadko jest zadowolona. to jest tak ze tata coś proponuje, żeby jej sprawić przyjemność, a ona przyklaskuje bo jej się wydaje że ma obowiązek i czasem bywa tak, że później ma pretensje bo wolała zostać w domu a on ją ciąga dla swojej przyjemności :/ nie wiemy kiedy ona coś robi bo chce a kiedy bo sobie wymyśliła że musi. zresztą mama wymyśla sobie całe listy \"musów\", których wcale nie trzeba robić. nie wiemy też jak ruszyć z psychologiem bo było już trzech i każdy był zły. pierwsza pani psycholog dała się mamie wykołować i stwierdziła ze nie ma żadnych problemów. pozostała dwójka która chciała z mama pracować została przez mamę uznana za niekompetentną. mama jest po pedagogice i interesowała się kiedyś psychologią...i wie lepiej. teraz gdy dość intensywnie rodzinka twierdzi że mama powinna chodzić do psychologa to weszliśmy na etap \"chcecie ze mnie zrobić psychicznie chorą\". a ja coraz częściej jak słucham od niej wymysłów o tym jaka jestem, albo co według niej zrobiłam (a nie zrobiłam) to mam wrażenie że mam do czynienia z jakąś emocjonalną schizofrenią :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gitarrra
ze znalezieniem psychologa i podjęciem terapii jest jak z myciem zębów- każdy musi zrobić to sam. myśl więcej o sobie, wiem ,ze dobro mamy leży Ci na sercu, ale nie masz wpływu na to jakich ona doznaje stanów emocjonalnych. Hormony pewnie robią swoje. Ale są też pewnie nierozwiązane konflikty z przeszłości, poczucie bycia ofiarą i manipulacja bliskimi- rola którą gra jest jej do czegoś potrzebna...coś jej daje. Współczuję ojcu, bo jest najbliżej. Tobie życzę dużo cierpliwości, spokoju i bycia max asertywną by chronić - siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hehe ja tez rozumiem
No wiec moja mama jest identyczna. W domu zostala jeszcze siostra, lat 20 wiec podobnie. Mozna oszalec czasami. Ale pocieszam, ze z czasem to trcoeh miaja. Mama zaczela wchodzic w menopalze dosc wczesnie bo jakos z 10 lat temu i byla nie do wytrzymania. Nic nie mowna powiedziec - doslownie jak u ciebie, bo we wszytkim na pewno jest ukryte negatywne znaczenie. Jak ktos sie osmielil skrytykowac to zaraz gadki w rodzaju "wszyscy uwazacie mnie za durnia", "jestem tuman bez szkoly po zawodowce" i podobne. Cos zrobic w domu? Dla obrazowego opisania, mama mowi zeby rozwiesic pranie. Ja mowie, ze za 10 minut jak sie program skonczy i co? One bierze pranie i idzie rozwieszac a potem biadoli jak to jej nikt nie chce pomagac. Albo kiedys przyjechala moja ciocia, siostra taty. Mama siedziala w drugim pokoju i grala w pasjansa. Tata zawolal zeby przyszla a ona dalej siedziala. Ciocia pojechala do domu i ... zaczelo sie pieklo. Dlaczego nikt do niej nie przyszedl i nie poprosil, zeby przyszla do pokoju. Dlaczego nikt z nia nie rozmawial o swietach. tata mowi, ze sama chciala siedziec i grac to o co teraz pretensje. Final taki, ze w swieta siedzielismy sami, dziadkowie sami bo mama uznala, ze tesciow nie chce widziec a ciocia tez siedziala sama ze swoja rodzina. I tak w kolko, powiesz byle co i juz dramat. Ostatnio oswiadczyla, ze jak urodze dziecko to ona zwolni sie z pracy zeby sie wnukiem zajmowac. Powiedzialam, ze nie ma mowy bo ja mieszkam za granica i wlasciwie to co ona bedzie tu robila skoro tu dzieci od 2.5 roku musza obowiazkowo isc do przedszkola? Obrazila sie. Niestety to jest troche rodzinne, babcia tez tak ma a teraz na dodatek schizofrenia i boje sie, ze i mnie dopadnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość frufru
spokojnie, schizofrenia to to nie jest, schizofrenia się ujawnia u młodych ludzi, tak do 30. już prędzej Alzheimer, chociaż to słaba pociecha... teraz są preparaty hormonalne które w niczym nie przeszkadzają przy nadciśnieniu. tylko trzeba mamę zmusić do wizyty u lekarza. jełśi masz zaufanego rodzinnego to umów mamę na wizytę, a przedtem zadzwoń i opowiedz mu wszystko. bo mama sama to oczywiscie powie ze wszystko OK. ja z moją babcia też chodze do lekarzy bo gdyby nie to to przecież na nic by się nie leczyła, bo przecież "ona jest zdrowa!". i żadne soje, zadne preparaty dostępne bez recepty - to nic już nie da. konkretna terapia potrzebna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gittara--> wiem że tak jest z psychologiem, pewnie dlatego to wygląda jak wygląda i tu na razie średnio pokładam nadzieję. na razie czuje się wyrodną córką bo staram się rzadko kontaktować przez telefon (nie znoszę gadać przez telefon, z nikim) albo się wyłączam i tylko udaje że słucham, bo ile można w kółko o tych samych nieszczęściach słuchać. po 10 minutach rozmowy czuję się jak przepuszczona przez wyżymaczkę (o tym że powiem co u mnie słychać to już nie marzę nawet, bo szanse na dojście do słowa są zerowe) siostrę (bo siostra najczęściej prosi o radę) ostatnio pouczyłam (nie wiem na ile słusznie) żeby nie urządzała dociekań w stylu "dlaczego myślisz że ciocia x cię nie lubi", bo to nakręca spiralę bezsensownych dyskusji i nerwów. żeby starła się odciąć i żeby z pomocą taty postarali się ustalić zasady rozmów przez telefon, które mają się odbywać poza uszami domowników.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hehe ja tez rozumiem--> no tak u mnie akcje w podobny deseń :/ frufru--> z tym Alzheimer to mnie troszkę przestraszyłaś, ale poczytam po sieci, z hormonami posłucham rady. to przekwitanie tu ma na pewno spory wkład, mama sobie ze swoim wiekiem ewidentnie nie radzi. nawet nie daje się przekonać do pielęgnacji cery odpowiedniej dla jej wieku (choć tu były sugestia tylko super delikatne, żeby nie urazić).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gitarrra
dosyć korzystną taktyką ;) jest zmienianie tematu (jak z małym dzieckiem- zasada odwrócenia uwagi) oraz asertywne stwierdzenia, "oj tak, pamiętam doskonale tę historię ostatnim razem mi ją opowiedziałaś ze wszystkimi detalami" i szybka zmiana tematu ;) powiem jeszcze raz: chroń siebie gdy piszesz, że w 10 minut czujesz sie odessana z energii/przepuszczona przez wyżymaczkę - to znak , że paradoksalnie i zupełnie wbrew jej wyobrażeniom- to Ty jesteś jej "ofiarą" a ona "agresorem". Daj sobie przyzwolenie na bycie "trochę dalej" od matki. Kochasz ja i nie jesteś złą córką. Masz prawo do swojego życia i swojego szczęścia, nawet gdyby ona miała jakieś inne wobec Ciebie plany czy opinie na Twój temat - trudno. Rolą dziecka nie jest rozwiązywać problemy emocjonalne rodziców. Nawet gdy dziecko już duże. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hehe ja tez rozumiem
Dokladnie - tez powiedzialam siostrze, zeby nie zadawala pytan, nie nakrecala spirali bo to nic nie da tylko wieczne pretensje. Niby mieszkam 2 kilometrow do domu a nawet przez telefon musze wysluchiwac tych bzdur. Wielkim wysilkiem namowilismy mame na wizyte u lekarza homeopaty, ktory zajmuje sie rozniez troche psychika bo do normalnego psychologa by nie poszla. Zobaczymy co bedzie po tej wizycie. Bylam i ja i siostra i nawet nam sie poprawilo wiec moze i na mame podziala. problem w tym, ze ona uwielbia robic z siebie cierpietnice i mowic rzeczy w rodzaju "mnie sie nic od zycia nie nalezy". Kiedys narzekala, ze nie ma na nic pieniedzy a sasiadka ma 4 raz do roku kupuje garsonke za 500 zlotych. Pokazalam jej czarno na bialym, ze palac 20 paczek papiersow miesiecznie po 6 zlotych wydaje 360 zlotych na 3 miesiace na same fajki a sasiadka na garsonke. Moglaby miec tak samo ale nie chce. palenia jednak nie rzuci bo to jedyna przyjemnosc w jej zyciu. Pytalam czy nie wieksza przyjemnoscia jest kupic sobie nowy ladny ciuch i nie smierdziec fajkami na kilometr? Obraza boska. Pytam po co robila nowe zeby, ladna proteze skoro po pol roku te zeby sa niemal czarne od papiersow. Nie ma dyskusji, jej pieniadze i wyda na co chce. Pracuje jako sprzataczka chociaz miala mnostwo okazji pracowac gdzie indziej za lepsze pieniadze. Ale nie, w sklepie nie jest dobrze bo nie wzieli jej na kierownika tylko na sprzedawce a ona sie tak ponizac nie bedzie bo 25lat temu byla kierownikiem. Nie oplaca sie pracowac za 500 zlotych wiecej bo nie ma sie wolnych sobot (2 soboty w miesiacu sie pracuje ... amle za to wolny jest jakis inny dzien). Praca byla 10 minut piechota od domu co jest roznica bo dojezdza autobusem godzine, od 7 do 15 a nie tak jak teraz od 11 do 19. Ale sie nie oplacalo. Nie oplacalo sie wiele innych rzeczy, w tym i praca w sklepie odziezowym, to samo bo raz na miesiac trzeba by bylo przepracowac jedna sobote i jedna niedziele.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gitarra--> wiem ze masz rację :/ w sumie ja to się mocno od tego odcinam. tyle że siostra i tata przychodzą po radę. ja interesuje się trochę samodoskonaleniem, chodziłam kiedyś do psychologa i na warsztaty i rodzina ma mnie za autorytet. ojca odesłałam do psychologa, żeby albo sam poszedł albo żeby pomyśleli o wspólnej wizycie. ostatecznie poszła tylko mama bo według niej ojciec jakby poszedł to nie dlatego że on ma problem tylko po to żeby się dowiedzieć co z nią zrobić, to jak ona pójdzie to on już nie ma po co chodzić. i kazałam mu dbać by młoda miała azyl, bo ma się zajmować studiami, a nie problemami rodziców. ojciec jest skryty i niby słucha ale jednak działa według jakiegoś własnego planu. a w dodatku jest konformista. jednak młoda regularnie wraca po poradę bo źle znosi sytuację, a najlepszej rady - wyprowadzka, nie chce posłuchać. na razie wpajam jej że nie od niej zależy to jak mama się poczuje gdy ona coś powie i żeby się odcinała i starła nie słuchać i nie przejmować. ale młoda jest młoda i się przejmuje :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hehe ja tez rozumiem
mieszkam 2 tysiace kilometrow od domu ... anyway, nie wiem czy to poczatki alzheimera czy innej schizofrenni ale niestety to ponoc rodzinne. oszalec mozna od tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hehe ja tez rozumiem-->gdyby nie różnicę w temacie pracy to bym myślała ze jedna matkę mamy :P tata dawał jej wolny wybór, trochę podszeptywał żeby znalazła sobie zajęcie i wyszła do ludzi, ale nie nachalnie. rok temu jak zajmowała się wolontariatem było ciut lepiej, ale doszła do wniosku ze jest wykorzystywana i przestała. no a teraz wresja jest oczywiście że my ja udupiliśmy w domu :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zawsze szczery--> no wiem i amen. powiedz jak to młodej wytłumaczyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hehe ja tez rozumiem
moja mama najchetniej siedzialaby w domu i uzalala sie nad soba. kiedys jak nie pracowala to brakowalo nam pieniedzy wiec ciagle narzekala, ze na to czy na tamto nie ma a my wszystkiego chcemy. no rzeczywiscie, majac 7 czy 8 lat to mozna duzo o pieniadzach wiedziec i czemu mama ich nie ma i ciagle jest zla. poszla do pracy bo jej zalatwili zastepstwo na 3 lata, na pol etatu. jak stracila prace to nowej nawet nie szukala tylko oswiadczyla rodzinie, ze ma ograniczyc wydatki. Potem sasiad zalatwil sie jej sprzatanie u siebie w firmie, poprosil ojciec bo inaczej nie mielisbysmy na chleb - kredyt mieszkaniowy do splacenia, wysoki czynsz w bloku i dwojka dorstajacych dzieci a moja matka przez telefon mowi "no szukam pracy i prosze boga, zeby nie znalezc". odtad wiedzialam, ze jest po prostu leniwa i jej sie nie chce bo jak sama mowi juz sie w zyciu napracowala. te napracowala to 7 lat odkad skonczyla zawodowke do kiedy zaszla w ciaze ze mna czyli majac 25 lat. Teraz pracuje juz 10 lat, ma 51 i uwaza, ze nalezy sie jej emerytura.zadnym sposobem nie da sie jej przekonac zeby jednak zmienila prace, bo dla niej najlepiej na panstwowym. Zeby odlozyla na emeryture bo nie wiadomo co bedzie za 10 lat. Ona uwaza, ze na emeryturze sprzeda mieszkanie i wprowadzi sie do ktorejs z corek. Boje sie tego dnia bo zwyczajnie nie chce z nia wiecej mieszkac. nawet tydzien swiat to koszmar. W swieta sama wszytko robi, siostra i ojciec no i kiedys moglismy najwyzej posprzatac. Oczywiscie sprzatanie nigdy nie bylo wystarczajaco dobre. Ona gotowala przez 3 dni. Potem siadala do stolu i ciepetnicza mina mowila jak bardzo jest zmeczona, jak jej nikt nie pomgl i w ogole. Az wszytkim apatyty odeszly.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zawsze szczery--> no wiem i amen. powiedz jak to młodej wytłumaczyć? to jeszcze raz, dzieci nie sa odpowiedzialne ani za swoich rodzicow ani za swoje rodzenstwo niestety ale nie znam twojej "mlodej" - na poczatek daj jej link do forum niech sobie poczyta, google, empik - no rusz troszke glowa :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gitarrra
gwiazdki, bierzesz na siebie trudną rolę mediatora. Wygląda to -domyślam sie na podstawie tego co piszesz- że usiłujesz wszytskim wokół pomagać, wspierasz ojca, wspierasz siostrę, ratujesz matkę przd nią samą , a kto wesprze Ciebie???? Nie naprawiaj nikogo, bo po co? Wszyscy są dorośli, każdy bierze odpowiedzialność za siebie. Nie musisz dawać nikomu dobrego przykładu, ani nawet dobrych rad, nie musisz załagadzać sporów, ani ratować sytuacji czy znajdywać rozwiązania. Byłoby dla Ciebie samej dużo lepiej, gdybyś zwyczajnie skoncentrowała się na sobie i dała sobie do tego prawo. Wyjście z roli- to jak rozpakowane plecaka z ciężkich kamieni , które utrudniają wędrówkę ...przez życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyjście z roli- to jak rozpakowane plecaka z ciężkich kamieni , które utrudniają wędrówkę ...przez życie oj tam, a moze to jest jej sila napedowa :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zawsze szczery--> dzięki. pff..ostatnio mam słabszy okres i się trochę rozjeżdżam psychicznie, a twoja stanowcza wypowiedź troszku mnie otrzeźwiła. hehe ja tez rozumiem--> no ja o mojej że jest leniwa to nie powiem. najwyżej tyle że uważa że nie ma prawa robić tego co lubi i że zawsze na wszystko był nieodpowiedni czas a obecnie na wszystko jest za późno. za to święta ten sam schemat, co u ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gwiazdki bedzie git, bo jeszcze nigdy tak nie bylo zeby jakos nie bylo, dobrze ci radzi gitara - trzeba uwazac by nie brac za duzo na siebie,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolooo
zróbcie jej badanie cukru, jak na moje to ma cukrzyce - poważnie. W ramach testu daj jej cos słodkiego i zobaczysz ze bedzie inna. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja tak czasem mam że biorę cudze problemy na siebie nawet nie zauważywszy kiedy. zazwyczaj wtedy gdy mam słabszy okres, bo wtedy się przejmuję byle czym. normalnie to bym pewnie to samo co zawsze szczery wiedziała. tak wiec dzięki za przypomnienie. następnym razem siostrze powiem, że ma pomagać przede wszystkim sobie, a jak nie umie to ją odeślę do specjalisty bo ja już więcej pomysłów nie mam. mi specjaliści pomogli to i ona przeżyje i jej raczej nie zaszkodzą. powiem jej że mogę najwyżej posłuchać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×