Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

gwiazdki

problem z mamą, jak pomóc?

Polecane posty

nie znosi słodyczy :/ "przegląd techniczny" i tak jest w planach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hehe ja tez rozumiem
Ja nie mowie, ze moja mama jest leniwa tylko, ze najchetniej pracowalaby w domu. Praca w domu wbrew pozorom nie byla dla niej ciezka bo od zawsze jej pomagalysmy z siostra, jej zostawalo tylko gotowanie i zakupy. Ciesze sie ze poszla do pracy bo przynajmniej ma po co wychodzic z domu. Moja tez nie znosi slodyczy a przynajjmniej tak sie wydaje. Ale czasem odwala takie akcje jak np. ta. Siedzi rodzina je czekolade. czestujemy ja. Mowi, ze nie chce. Po tygodniu czekolady juz nie ma (kazdy podciaga po kawalku) a ona wtedy mowi - no a mnie nawet nikt nie poczestowal. Kidys sie tym wszytkim strasznie przejmowalam i chcialam ciagle pomagac ale to nie ma sensu. Finalnie po prostu to olewam i mowie, ze nic nie umiem poradzic. Prawda jest taka, ze kazdy musi zyc swoim zyciem i nauczyc sie asertywnosci. Widze, ze moja mama nbaral do mnie szacunku odkad pracuje. Nie jestem na jej utrzymaniu wiec nie moze mi nic zarzucic, nie mieszkam z nia. Kiedys przyjechal a w odwiedziny i od progu 'no alez ty tu masz balagan, jak mozna w takim chlewie mieszkac'. I to akurat wtedy kiedy specjalnie staram sie posprzatac chociaz normalnie wole balagan. I juz mialam sie tlumaczyc ale wypalila" ze jak sie nie podoba to moze isc do hotelu bo to jest moje mieszkanie, ja place za nie i meiszkam jak chce". zrobila wielkie oczy ale do konca odwiedzin nie pisnela slowkiem na temat gory talerzy w zlewie. na pocieszenie dodam, ze teraz juz jej troche przeszlo i sie zmienila. Wczesniej byla nie do zniesienia a teraz jednak jest inaczej, widac. Mysle, ze to menopauza juz przechodzi i nadchodzi jako taka stabilizacja. Widac burza hormonow jest dwa razy w zyciu - przy pokwitaniu i przy przekwitaniu :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość guijuud
Twoje problemy są prawie identyczne z problemami mojej przyjaciółki. Jej matka też nauczycielka - wykształcona, zna się na psychologii. Przyjaciółka starała się podobnie jak Ty pomóc swojej matce, zrozumieć, że jest jej ciężko, że jest w etapie życia kiedy dużo się zmienia. Poświęcenie życia dla dzieci, a teraz nadchodzi etap kiedy jest się im mniej potrzebnym. Też cała rodzina wg niej była niedobra, koleżanki, przyjaciółki, inne zajęcia też do niczego. Starali się, ale ten stan narastał właśnie przez ich nadskakiwanie wokół matki. Nie chcieli dopuścić, żeby matka skończyła jak babcia, więc się trochę odsunęli od niej. Długo był płacz, wypominanie, że przez nich ona umrze niedługo. Jednak jak zobaczyła, że musi sama wziąć życie w swoje ręce to się wzięła w garść. Teraz już nie narzeka na koleżanki tylko umawia się z nimi na kawkę, sama organizuje sobie czas i jest coraz lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
guijuud--> dziękuję za wpis. z techniką odsuwania się może być dużo racji...od jakiegoś czasu ojciec nadskakuje, młoda chodzi na paluszkach i lepiej nie jest. przypomniała mi się jedna sytuacja po której ja miałam spokój od słuchania samooskarżeń. jak w rozmowie matka powiedziała o sobie że jest głupia, to powiedziałam że nie będę rozmawiać z kimś kto obraża moją matkę, wyszłam ciapnąwszy drzwiami i się obraziłam. przez kilka miesięcy był spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koti
Spróbujcie ją ignorować. Jeśli nie będzie w centrum zainteresowania, zmieni taktykę. A z psychologa nie rezygnujcie. To, że mamie się tak nie podba, to najlepszy dwód na to, że zaczyna działać. Na początku zawsze jest opór przed terapią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×