Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Tajemnica_Mandragory

...z Przyjacielem do łóżka?

Polecane posty

Gość Tajemnica_Mandragory

Jesteśmy trzydziestolatkami, znamy się prawie 10 lat.Swietnie sie rozumiemy, szanujemy i jesteśmy sobie w pewien sposób bardzo bliscy. Zawsze mozemy na siebie liczyć w trudnych sytuacjach. Umiemy sie razem smiac i płakac. Bawić, pracowac i wypoczywac.Przeszliśmy wiele i razem i towarzysząc tej drugiej stronie w ważnych dla niej wydarzeniach, w kłopotach, w radościach, we wzlotach i upadkach. Umiemy spedzic razem cały dzien bez poczucia zmeczenia intruzem z zewnątrz, czasem nie widujemy sie przez kilka, kilkanascie tygodni i to nie zaburza naszych relacji. Przerobiliśmy już nawet wyprowadzkę do miast oddalonych o kilkaset kilometrów. Lubimy spedzac ze sobą czas, niejednokrotnie przegadaliśmy całe noce nad sercowymi rozterkami. Nie ma też tematów tabu typu seks, rodzina, pieniądze itd. Troszczymy sie o siebie i sobie ufamy. Znamy swoje tajemnice i umiemy je bezwzgldnie zachować. Oboje jestesmy w związkach. Mocno niedoskonałych. Oboje w nich tkwimy nieuchronnie z pewnych przyczyn i pewnie długo trwać bedziemy. Od ponad roku iskrzy miedzy nami. Chociaż pewne przesłanki które za kazdym razem jakoś bagatelizowaliśmy pojawiały sie wiele razy, jeszcze za czasów studiów, naszego wspólnego pomieszkiwania w akademiku. Balansujemy na granicy kuszących niedopowiedzeń, słów-kluczy, tęsknienia za dotykiem... ale oboje wiemy że jesteśmy blisko tego by nasza przyjaźń zyskała wymiar seksualny. Bardzo blisko. Z duża pewnoscia mozna zalozyc ze nasze dopasowanie łóżkowe i otwartość w tym zakresie byłaby po stokroć większa niż w naszych formalnych związkach. Oboje tęsknimy za bliskością. Tęsknimy za sobą. Tylko.... czy taki układ może się sprawdzić ? Proszę o Wasze obiektywne opinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
---------------------------------> UP

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
---------------------------------> UP

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samanta lisiczkaaaa
Jezeli bylam bym na twoim miejscu to: 1. porozmawialabym z tym twoim 'przyjacielem' SZCZERZE, opowiedziala o swoich uczuciach, co on o tym mysli, czy ma tak samo itp. Ale chwilaaa. Skoro jestescie nieszczesliwi w swoich związkach to po co w nich tkwicie, macie dzieci??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość napiszę coś o swojej historii
może Ci się przyda:) Ja też miałam pewnego przyjaciela/kumpla. Super wypady na miasto, rozmowy. Znamy się już z 8 lat. I kiedyś wypiliśmy za dużo i pocałowaliśmy się. Ja byłam w związku z innym ale nagle oszalałam na punkcie tego przyjaciela. Zerwałam z tamtym dla niego. I przez jakiś czas tego zauroczenia było super. Wydawało mi się, że najlepszy związek tworzy się właśnie z przyjacielem. Teraz jesteśmy ze sobą 2 lata. On mnie strasznie kocha, myśli o ślubie a ja... myśle o tym, żeby odejść. To było dłuższe zauroczenie. Nic poza tym. I stwierdziłam, że owszem kocham go ale właśnie jako kolegę/przyjaciela. I wiem, że jeśli odejdę to skrzywdzę go najmocniej na świecie. Ale najgorsze jest to, że nie będę miała już przyjaciela:( Zastanów się 2 razy zanim coś zrobisz. Ja popełniłam błąd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
Długo by opowiadać, zycie tak sie poukładało i w tym tkwimy, troche z przyzwyczajenia do pewnych bezpiecznych chociaz nudnych reguł gry, troche ze strachu przed zmianą, troche z desperacji jakiejś, troche z poczucia obowiązku... Odpowiadając na Twoje pytanie : nie mamy dzieci. Ani On, ani ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
No własnie tego sie boje... Bo wiem ze bedzie przyjemnie, na poczatku moze nawet fascynująco ze smakujemy zakazany owoc a jednoczesnie sobie ufamy, ale nie chce go stracic gdyby cos sie miało nie udac... Z drugiej strony zycie nam obojgu dało w tyłek wystarczajco, wiec dlaczego by nie sprobowac sie zmierzyc z takim wyzwaniem i moze w koncu odnaleźć w tym jakąs ukryta droge do szczescia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samanta lisiczkaaaa
no to nie jest tak źle :) Chcialabym Ci cos poradzic, ale nie wiem czego oczekujesz. Moze kiedy bedziecie razem, bedziecie szczesliwi, a moze ta sielanka miedzy wami sie skonczy tak jak w wpisie nademna... Ja bym zaryzykowała. Lepsze to niz bycie w związku w którym nie czujesz się szczesliwa. "Kto nie ryzykuje, ten nie ma"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mixxx
powiem tylko tyle: w życiu najbardziej żałuje się tego, czego się NIE zrobiło. Jeśli widzisz w tym szansę na szczęście dla was obojga, to wchodź w to. Ryzyko jest zawsze, ale o ile milej ryzykować z przyjacielem? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Solena
Zapoznając się z Twoim problemem doszłam do wniosku że ani Ty ani Twój przyjaciel w cudzysłowiu (bo dla mnie to nie przyjazń)zle postepujeci.Skupiliscie się na sobie a wasz zwiazek załozony przed Bogiem???????? hyymmm... może skupcie się na nim ZWIĄZEK TRZEBA PIELĘGNOWAĆ.To nic że nie amcie dzieci ale łączy was coś ze sobą nie powinniście o tym zapominać.Żal mi was troszkę bo to musi być trudne dla was.jesteście sprzecznościami losu które to nie mogą żyć bez Siebie..... współczuję , jednakże naprawdę zastanówcie się nad swoimi związkami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
Dodajecie mi odwagi :) Wiem, że z nikim innym bym się nie odważyla zaryzykować. Jemu ufam że mnie nie skrzywdzi, ze to co ewentualnie sie wydazy zachowa dla siebie. Wiem ze to nie bedzie tylko przelotny seks zeby cos sobie udowodnic, po którym ktos z nas bedzie miał mega kaca moralnego i wstret do samego siebie. Ale wiem też ze po tym jak bedziemy sie kochac ze sobą to juz nie bedzie tak samo... Czemu zycie ma takie pogmatwane ścieżki....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
Solena - oboje mamy sluby cywilne. Boga do tego nie mieszamy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kwitek plum
Sprobuj najwyzej bedziecie mieli za soba kolejne wspolne doswiadczenie i kolejna wspolna tajemnice pamietasz film "Kiedy Harry pozał Sally ?"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
---> UP ---> Czekam na opinie pozostalych z Was

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
---> UP

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bellag
hmmm trudno powiedziec, nie mam pojecia czy czyjes rady sa w stanie komus pomoc, mam przyjaciela i jednoczesnie chlopaka mojej przyjaciolki, 2 razy po pijaku cos wybuchlo, nie bylismy w stanie tego powstrzymac, nie wiem co zrobic czy to olac, czy powiedziec przyjaciolce, cos czuje ze jezeli to ja bym bylam na jej miejscu to zabilabym dziewczyne ale dlaczego ten facet tak postepuje???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Byłam kiedyś w podobnej sytuacj.Na tyle,że on miał dziewczynę ja chłopaka.Przespałam się z nim.Po tym nasza przyjaźń się rozpadła.Ja wyjechałam do innego miasto.Nie widziałam go już kilka ładnych lat.Także, zastanów się dobrze zanim cokolwiek zrobisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiesiek w kapciach
No ja bym sie zastanawial nie czy tylko w jakich okolicznosciach, tak zeby to po raz pierwszy bylo niesamowite i niezapomniane, skoro miedzy wami iskrzy od dawna to przed tym nie uciekniecie i tak.Dziewczyno, cieszcie sie zyciem oboje i tym ze macie siebie, zebys nie zalowala ze cos straciliscie ze strachu przed konwenansami, jak bedziesz miala tyle lat co ja. Kto lepszy na takie pogotowie seksualne niz najblizszy przyjaciel / przyjaciolka ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
Gimme More : długo sie znaliście zanim to sie wydarzyło ? ile mieliscie wowczas lat? rozmawialiscie o tym przed / po ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
Bellag: ja nie chce zeby cos sie stało po pijaku, mysle ze jestesmy na tyle dojrzałymi ludzmi i laczy nas na tyle dojrzała przyjażn ze nie potrzebne nam dopalacze na odwage a potem chowanie głowy w piasek, jak juz pisałam, temat wraca emocjnalnie i kiełkuje w nas od roku niezmiennie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tajemnica_Mandragory Znaliśmy się przedtem 10 lat.Mieliśmy wtedy po 19 lat.Rozmawialiśmy o tym po...Bo to się stało na urodzinach naszego wspólnego kolegi.Wiadomo był alkohol.Byliśmy pijani.On bardzo tego żałował ja nie.Jego dziewczyna nigdy się nie dowiedziałam o tym.A pół roku po naszej wspólnej nocy wziął z nią ślub.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chociaż,jeżeli oboje coś do siebie czujecie to zmienia to trochę sprawę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
Na wzajemną dyskrecję mozemy liczyc - tego jestem pewna na 100% sprawdzone. Czytam te posty i sama nie wiem.... Ci co przeszli przez to są chyba raczej ostrożnie na NIE, ci którzy nie odważyli sie spróbować są za tym by iść za głosem serca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tajemnica_Mandragory
Co ciekawe to On mi przypomina czasem wiele szczegółów z przeszłosci do których ja nie przywiazywałam wagi - a teraz okazuje sie ze w jego pamiec one zapadły z jakąś "wartością dodaną" w kontekscie "nas". Jakieś nasze wspólne śniadania, zasypianie z głową na kolanach, obcinanie włosów, wygłupy w przymierzalni, jakieś rozmowy, jakies drobne gesty czułosci ... Oboje jesteśmy ( a raczej tkwimy ) w zwiazkach z tymi samymi partnerami od 10 lat - ja od poczatku, on formalnie od niedawna, ale tak "z poczucia obowiazku bo taka kolej rzeczy" nizli z "szału uniesień". A moze ja na coś byłam ślepa wczesniej....? Znamy siebie, znamy i dobrre strony i niedoskonalosci naszych zwiazkow i stanowimy wzajemnie panaceum na nie, znamy też jakies incydentalne zauroczenia innymi osobami w trakcie... Im wiecej o tym mysle tym mam w głowie wiecej znaków zapytania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kremilka
ja mam podobną sytuacje, tylko, że...odwrotnie jakby ;) Ja zaczęłam przyjaźń z moim przyjacielem po naszym nieudanym 'związku' tzn on zabiegał o mnie ale ja nie kochałam go, prawdę mówiąc nie bardzo go jeszcze znałam (dopiero rok jak się poznaliśmy). Od tego czasu minęło już trochę, jesteśmy świetnymi przyjaciółmi i dogadujemy się niesamowicie. On wie o mnie wszystko, ja o nim też. Nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. On teraz jest w związku, ale zwierza mi się, że nie jest do końca szczęśliwy... Ja od pewnego czasu zrozumiałam, że nie kocham go jedynie jako przyjaciela, ale boję się mu wyznać miłość bo nie chcę stracić najbliższego mi człowieka, w razie gdyby on nie odwzajemniał uczucia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość To ja wiśnióweczka
ja bym radziła i kremilce i mandragorze żeby pogadały szczerze ze swoimi bratnimi duszami i wybrały konsekwencję jednej podjetej wspolnie decyzji , bo takie szarpanie sie was wykonczy, i was i ich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie odpowiem sama sobie
szukaj tematu do telewizji porannej i dupa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość śliwkarobaczywka
dobrze powiedziane: w życiu najbardziej żałuje się tego czego się NIE zrobiło!! FAKT! nie wierzyłam, dopóki nie odważyłam się "pójść na całość" z moim kolegą z czasów dzieciństwa - było warto choćby po to, żeby zrozumieć że to co mam jest więcej warte, niż to o czym całe życie marzyłam dasz wiarę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość utya
każda sytuacja jest inna, więc nie do końca rozumiem, dlaczego uważasz, że historie dziewczyn, które przespały się ze swoimi przyjaciółmi Ci pomogą, Mandragoro? Moge dorzucić też swoja historię do kolekcji. Miałam przyjaciela na studiach, on w nieudanym zwiazku - niezwiazku, złapany na dziecko, ale mieszkał sam. Spędzaliśmy mnóstwo czasu razem, uczyliśmy się wspólnie, gadaliśmy, zwierzaliśmy się sobie z sercowych rozterek, analizowaliśmy nawzajem nasze życie uczuciowe. Robiliśmy razem szalone rzeczy, jak bitwy śnieżkami o 2 w nocy, rajdy po knajpach do białego rana, dyskusje, wspólne pasje, byliśmy po prostu jak łyse konie. Nigdy się w sobie nie zakochaliśmy, ani ja w nim, ani on we mnie. Było nam po prostu razem fajnie. No i przespaliśmy sie ze sobą, tak wyszło. Było super, przyjacielsko, czule. Powtórzyliśmy to jeszcze wiele razy. Nasze drogi się rozeszły za jakiś czas, on wszedł w zwiazek, ja się zakochałam w kimś, brak czasu dla siebie. Seks nie miał tu nic do rzeczy i nic między nami nie zmienił wtedy. W Twojej sytuacji, mandragora, jest inaczej, on ewidentnie chce być z Tobą... Przemyśl to, czy wyobrażasz sobie bycie z nim i... skacz do wody :) Kremilka, ja bym tu radziła poczekać, aż będziesz miała od niego ewidentne sygnały, że jest Toba zainteresowany, że Cię chce. Nie zrób falstartu, bo szkoda by było go spłoszyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Amika212
bylam w podobnej sytuacji... zaryzykowalismy i z pary najlepszych przyjaciol stworzylismy zwiazek. Bylo cudownie ale tylko 2 lata. zaczelo sie psuc gdy zaszlam w ciaze... i rozstalismy sie. teraz zaluje. nic juz nie jest tak jak przedtem bo nie mam juz przyjaciela ani wspanialego faceta przy sobie. i co z tego ze relacje miedzy nami sa "kolezenskie". stracilam to co kochalam najbardziej. i nawet moj synek, nasz synek nie umie mi tego wynagrodzic do konca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×