Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Verus

DZIECI Z ZAANGAZOWANIEM KIEROWANE PRZEZ RODZICOW

Polecane posty

Witam! Wczoraj bylam w filharmonii na koncercie mlodych talentow ze szkol muzycznych pierwszego stopnia.Bylo poruszajaco o najniesamowitsze bylo to,ze niektore dzieci mialy po 7,8 lat a graly na klarnetach, frtepianach czy skrzypcach niczym dorosli muzycy:) Cos niesamowitego a zarazem zastanawiajacego.Te dzieci wydawaly sie nadwyraz dojrzale,jakby tacy \"malutcy dorosli\".Sluchajac wystepow zastanawialam sie jak wlasciwie wygladalo wczesne dziecinstwo tych dzieci, od kiedy zaczely ciwczyc i czy to oby na pewno byl ich wybor....Jak wychodzi 7 latka w czerni na scene grajac jak dorosly czlowiek,powazna z takim dostojenstwem to az nie chce sie wierzyc,ze ona ma dopiero 7 lat.Podobne uczucie towarzyszy mi jak spogladam na najmlodsze baletnice i zastanawiam sie w ilu przypadkach taka kariera jest wyborem tych dzieci a w ilu -zafundowanym przez rodzicow spelnieniem ich wlasnych ambicji.Jakie jest Wasze zdanie?Na pewno jest wiele z Was,ktore same mialy podobne dziecinstwo.Jesstescie zadowolone i wdzieczne rodzicom czy plakalyscie w poduszke po ciezkich probach marzac o podworku, bankach mydlanych ,strupach na kolanach po rowerze i orenzadce w proszku ?:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja co prawda zadnym mlodym talentem nie bylam ale chodzilam do szkoly muzycznej wiec powiem jak bylo jako dziecko chcialam kilkakrotnie zmienic szkole, bylam zla ze musze tam siedziec do pozna, cwiczyc w domu, nie moglam wychodzic ciagle na dwor, tak jak inne dzieci. Zazwyczaj wracalam do domu okolo 15-17 i pozniej musialam cos pocwiczyc, odrobic lekcje, wyjscia na podworko byly 1-2 razy w tygodniu plus w weekendy, to byl max ale teraz tego nie zaluje, w pewien sposob rozwinelo mnie to no i plusem na pewno dla rodzicow bylo to, ze szkola byla super, miala dobry poziom, nauczyciele zajmowali sie dziecmi bo bylo nas malo i dzieki temu ze nie wluczylam sie calymi dniami po dworzu to teraz jestem normalna, wyksztalcona osoba, osiagnelam juz pewien status spoleczny a Ci ktorzy tak szaleli na podworku teraz najczesciej nie maja nic, nie skonczyli zadnych studiow, siedza na kupie z rodzicami ja dzieki temu nauczylam sie pracowitosci, samodzielnosci a przede wszystkim nie zadawalam sie z tym towarzystwem i nie mieli oni na mnie wplywu to tyle z mojej strony :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hallo! Nikogo nie interesuje temat?ehh... wazny mysle ,ze jest to bardzo wazny aspekt wychowywania dzieci i tak samo boje sie go jak i aspektu wiary,ale o tym nie teraz.Jestem dopiero w ciazy a juz zastanawiam sie czy wogole powinnam i jak waczesnie starac sie ukierunkowywac rozwoj dziecka czy wychowaywac je raczej w zgodzie z jego natura tak jak zalecal to Rousseau:)wg niego wlasnie dorosli nie powinni \"lepic\" dziecka lecz umozliwiac mu tylko prawidlowy rozwoj psychiczny i biologiczny...Wlasnie wrocilam z basenu, na ktory chodze z 2 znajomymi,ktore sa absolwentkami szkol muzycznych.pochadzac z rodzin muzykow rowniez byly kierowane od najmlodszych lat.Co prawda nie wspominaja tego jakos strasznie,ale nie ukrywaja ,ze nie obylo sie bez lez zwiazaych z \"przymusem\" grania na skrzypcach.... Ja z kolei pochodze z rodziny w ktorej wiekszosc osob zajmuje sie plastyka w sensie naukowym i zawodowym i moi rodzice nigdy nic mi nie narzucali-raczej zarazili umilowaniem i z wlasnej woli skonczylam studiujac na ASP....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej, to wazny i madry temat, ale obawiam sie watek szybko umrze... Pytanie takie jak ty zadaje sobie w kolko, i nic niesttey madrego nie wymyslilam. Pewnie ze najlepiej byloby tylko wspomagac naturalny rozwoj dziecka, ale JAK TO ZROBIC???? Ja sama chodzilam do szkoly zwyklej i muzycznej, bylo to duze obciazenie, ale raczej ze wzgledu na to ze muzyka klasyczna nie byla nigdy moja pasja. Gdyby bylo inaczej, na pewno brak czasu i \"normalnego\" dziecinstwa nie przeszkadzalby mi w najmniejszym stopniu :) Wniosek - moj - trzeba wyczuc co jest prawdziwa pasja dziecka, i pozwolic mu sie w niej realizowac. Biegania po podworku raczej mu wtedy nie bedzie brakowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
NO-TEZ TAK MYSLE.CHCIALABYM W GLEBI DUSZY ABY MOJA DZIDZIA MIALA TAKA PASJE,KTORA ALBO BEDZIE MI BLISKA,ALBO BEDZIE MNIE NIA ZARAZAC:)JEZELI ZAS POJDZIE W SLADY TATUSIA I DZIADKOW OD STRONY JEJ OJCA TO LEZE-WSZYSCY SA CHEMIKAMI:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Spokojnie :) Chemia to tez sztuka :) Zawsze moze sie zajac alchemia - albo rzezbieniem na poziomie czasteczek - albo wymyslic jakis nowy rodzaj muzyki :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
;) Trąbka podpisuję się :) Chodziłam 12 lat do szkoły muzycznej, skrzypce. Najgorzej było w podstawowce. Bylo mi przykro, że inne dzieci latają z kluczem na szyi a ja ćwiczę... potem...w liceum już było lepiej...to była wspaniała szkoła i świetni ludzie. Nie było tam za przeproszeniem tłumoków, tylko każdy reprezentował jednak niezły poziom intelektualny. Ta szkoła niesamowicie mnie rozwinęła i uwrażliwiła, nie mówiąc o wiedzy którą nabyłam. Mimo, że poszłam w zupełnie innym kierunku, to jestem dozgonnie wdzięczna rodzicom, że mnie dali do szkoły muzycznej...do dzisiaj widzę tego skutki. i tak sobie myślę, że jeśli moja córka będzie przejawiać talent muzyczny, to na pewno poślę ją choćby do ogniska muzycznego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aha...i nie mam dzisiaj żadnej traumy na punkcie swojego dzieciństwa...wręcz przeciwnie - wspominam je świetnie :) jak większość dzieciaków urodzonych pod koniec lat 70 :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trudno sie wypowiedziec na temat dzieci grajacych na instrumentach, bo wiadomo, ze znakomita wiekszosc musiala dlugo i ciezko cwiczyc. Na pewno czesto ciwczyly pod przymusem. Nie wiem, czy warto przymuszac dziecko do dodatkowej nauki i miec nadzieje, ze to kiedys doceni lub mu sie kiedys przyda. A moze lepiej zostawic dziecko w spokoju, bo i tak ma duzo na glowie w normalnej szkole? Sama nie wiem. Jedno jest pewne- dziecko powinno samo zdecydowac, czy chce grac na instrumencie i jak sie zdecyduje, to niestety musi poniesc konsekwencje i wytrwale cwiczyc. To taka nauka na przyszlosc. Ja natomiast chcialabym poruszyc taki bardziej przyziemny temat, jakim jest przerzucanie niespelnionych marzen rodzicow na dzieci. Ogladalam niedawno male modelki w telewzji. Matki wozily je po castingach i pokazach mody, tudziez sesjach dla katalogow. I kazda matka mowila, ze 4-5-letnia corka to uwielbia i zamierza zostac top modelka w przyszlosci. Czy te dzieci naprawde czerpia radosc z tej ciezkiej pracy, czy jest to raczej pomysl matek na zbicie kapitalu kosztem swoich slodkich dzieci? Bo ja uwazam, ze zadna normalna matka nie zafunduje czegos takiego swojemu dziecku. No chyba ze jako przygode lub na wyrazne zyczenie dziecka. Zastanawiajace jest to, ile na tych pokazach jest bezrobotnych, niewyksztalconych matek....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jako pomarańcza tym razem
trąbka, ale z tym: "teraz jestem normalna, wyksztalcona osoba, osiagnelam juz pewien status spoleczny a Ci ktorzy tak szaleli na podworku teraz najczesciej nie maja nic, nie skonczyli zadnych studiow, siedza na kupie z rodzicami" to przesadziłaś ja nie chodziłam do żadnej szkoły muzycznej, ani na balet ani nawet na języki. Siedziałam dużo na podwórku i mieliśmy z moją paczką super zabawy. Nie było play station, komputerów ani w telewizji programów dla dzieci tyle co teraz. Jestem wykształcona, mieszkam w swoim mieszkaniu, jestem niezależna. Więc chyba wpływ na to, czy ktoś ma coś czy nie i siedzi na kupie z rodzicami nie zależy od dodatkowych zajęć, na które zapisuje się dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja znam trąbke
z innych topików młoda ma męża dziecko w drodze studiuje ale sobie nie bardzo radzi(TERAZ WSZYSCY KOŃCZA STUDIA)i moge powiedziec po jej wpisach ze takiej super mega kariery w życiu nie zrobiła (i nie chodzi mi o wiek ciąże ,slub) sama mam podobnie jak ona młody wiek męża studia jestem w ciąży obydwoje mamy własne firmy swoj dom a szkoły muzycznej nie kończyłam a mimo to jakos w zle towarzystwo nie wpadłam i rodzice nie musieli mi wypełniać czasu żebym nie zadawala się z marginesem społecznym sama wiedziałam czego chce w życiu i mimo młodego wieku mam dużo z rzeczy które sobie zaplanowałam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
TAK-TO COS STRASZNEGO-TEZ KIEDYS WIDZIALAM W TV DOKUMENT O MATKACH BIEGAJACYCH Z DZIECMI PO CASTINGACH-NIEWIARYGODNIE PRZYGNEBIAJACE!OHHHH

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale ja nie mowie ze Ci co nie chodzili do szkoly muzycznej sa z marginesu. Bron boze. Ja chcialam powiedziec ze gdybym ja nie chodzila to pewnie bym z tymi ludzmi spedzala mnostwo czasu ( u mnie na podworku bylo naprawde nieciekawe towarzystwo) i prawdopodobnie bym miala takie ambicje jak oni. Oczywiscie nawet u mnie na podworku zdazaly sie osoby, ktore mimo zadawania sie z tamtymi "wyszly na ludzi". i nigdzie nie napisalam ze zrobilam jakas kariere ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×