Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Neffa

Ja już go chyba nie kocham

Polecane posty

Gość Conflux
ja myśle, że jak się po prostu kocha to sie nie trzeba nad tym zastanawiać... To jest cos co nie gaśnie. Jeśli zastanawiasz się and tym, co do niego czujesz - moim zdaniem prędzej czy później to się rozpadnie... Bo raz pzreczekałaś, teraz przeczekasz, a raz Ci sie ktoś trafi kogo uznasz za lepszego... Moja rada to odejdź. Obydwoje jesteście młodzi i amcie szansę na udane zwiazki. Ps. T ze byś patrzyła na tel jak byś z nim zerwała to raczej oznaka tęsknoty za kimś do kogo byłaś przywiązana. Nie mierz tym miłosci. Miłość jest w sercu i czujesz ją w każdej sekundzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Conflux
Eustachyyy - a mój facet ciagle mi słodzi i mówi, ze jest mój i nigdy mnie nie opusci, a ja z każdym dniem kocham mocniej. Nie mierz wszystkich swoja miarą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eustachyyy
Nie że przyjebie, tylko facet musi być stanowczy, mieć własne zdanie. Nie można kobiecie pokazać do końca, że jest się tak zakochanym, że poza nią życia nie ma. Kobieta nie może czuć się zbyt pewna w związku, bo wtedy przestaje się starać. A jak ma się starać, skoro jej misio jest taki słodki, że od tej słodkości się żygać chce. Jak kobieta ma coś czuć do faceta, jak on się zachowuje jak jej przyjaciółka, tyle że w męskim wydaniu. Ciągłe słodzenie, czułości, dobroć zabijają związek. I nie odkrywam teraz Ameryki, tak było, jest i będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja powiem teraz wam
droga autorko- według mnie ty go bardzo kochasz tylko dopadła was cholerna rutyna! jak czytam to co piszesz to mi sie przypominaja moje młode lata- było identycznie- on za mna szalał a ja ciagle fochy stroiłam! ciagle udawałm rozkapryszona panienkę a on za mna jak pies biegał! zrywałam z nim conajmniej raz w miesiącu, darłam jape o byle co! mimo to on zawsze dzwonił, płakał i przepraszał! aż w koncu powiedział mi nie to nie! nie dzownił, nie pisał! - a ja myslałam ze chyba sie wscieknę! nie mogłam sobie znalezc miejsca, nie mogłam spac, jesc, nie umiałam normalnie funkcjonowac! wkoncu zrozumiałam ze chyba czas dorosnąć! chwyciłam za telefon i pierwszy raz to ja zadzwoniam, przepraszałam i powiedziałam mu ze zrobie wszystko zeby wrócił! ... dzis jestesmy małżeństwem i nie wyobrazam sobie bez niego zycia! on chyba beze mnie tez :) mówi ze kocha za wszystko za dobre serduszko i za te muszki w nosie czasami!!!! głowa do góry! jesli to co was łączy to miłosc to przetrwacie ten kryzys i bedziecie razem! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eustachyyy
No i właśnie, o tym piszę! Zaczął olewać, to zaczęło się staranie. Teraz tylko pytanie. Czy ten chłopak w swoim zaślepieniu miłością zda sobie sprawę że "nie tędy droga"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Eustachyyy, ale w drugą stronę też to działa! Ja też słodziłam mojemu facetowi i zaczął pisać z byłą. Więc to nie tylko kobiety są takie bleeee! Myślę, że to pieprzona rutyna. Zastanowię się dziś, co zmienić w życiu, czym go zaskoczyć, albo może nie spotykać się przez jakiś czas...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Conflux
Mam inne zdanie Eustachy. Ja uwielbaim czuć sie kochana, pewna tego co mam. Nie mogłabym żyć martwiac sie czy nie stracę zaraz tego na czym mi zależy... To by było męczące. Nie uogólniaj wiec, ze kobieta nie moze czuć się pewnie. Napewno są takie, o jakich mówisz, ale są tez inne. A według mnie facet który tak "słodzi" zupełnie nie jest męskim wydaniem przyjaciółki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zastanawia mnie jedno
Eustachy ma trochę racji w tym co mówi :) wiem z własnego doświadczenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eustachyyy
Ale moja kobieta też jest pewna tego, że ją kocham, mimo wszystko jest coś takiego, że nie jest mnie do końca pewna. Wynika to po pierwsze z mojego charakteru - nieskromnie napiszę, że zawsze byłem pewny siebie, przebojowy i zawsze miałem wlasne zdanie. Po drugie - jestem przystojnym facetem i podobam się innym kobietom, przez co moja dziewczyna jest bardzo zazdrosna. Nawet jeśli jej mówię, że ją kocham i żeby nie była zazdrosna, to ona wie swoje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eustachyyy
A i jeszcze jedna ważna rzecz. Moja kobieta doskonale wie, że gdybyśmy się rozstali to mój świat się absolutnie nie zawali i dam sobie radę bez niej. Mam ciekawe życie, ktorego ona jest tylko częścią (wspaniałą częścią), ale nie jest jednak całym moim życiem. To ważne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Eustachyyy - gratuluję samooceny heh ;) żart nie no ja pomimo mojego glupiego zachowania też jestem zazdrosna, bo pomimo tego, ze moj chlopak jest niziutki, to tez ma powodzenie wsrod dziewczyn ;/ wkurza mnie to. Jak sobie wyobrazam ze ktos mu cukruje, slodzi, pisze do niego to mam ochote pozabijac wszystkich wkolo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Conflux
No ja mam trochę inne podejście niż Twoje :) pzdr dla Ciebie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oki ppapappa dobranoc, musze sie wyspac ;) (choc pewnie i tak wstane ok. 13.00 ;P ) papatki ;*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja powiem teraz wam
na pożegnanie opowiem jeszcze jedno- kiedy juz byliśmy na tyle dojrzali że zaczeliśmy planować wspólne mieszaknie, slub, ect - stało sie cos strasznego! mój M bardzo poważnie zachorował. zamiast cieszyc sie przygotowaniami do slubu walczyliśmy o jego zycie! i wtedy kolejny raz zrozumiałm jak bardzo go kocham! powiedziałam sobie że jesli on umrze to ja razem z nim! dziś kiedy wszystko mineło odbieram to jako wielką lekcję pokory! tej lekcji nie zapomne nigdy! pamietam gdy w tamtych chwilach wspominałam nasze wspólne lata i te moje głupie i szczeniackie zachowania to serce mi rozrywało! Nie wiem komu dziś dziękowac ze jesteśmy razem! ale wiem jedno- jesteśmy dla siebie stworzeni! A pisze to po to szanowna autorko żeby powiedziec Ci ze zanim uświadomiłam sobie ten fakt życie kilka razy solidnie kopneło mnie w dupe! więc kochaj i szanuj, bys kiedys nie musiała żałowac!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Adaniewypada
Witam. Zagląda tu jeszcze ktoś? Potrzebuje rady, pomocy. Jesteśmy razem ponad 7 lat, mamy super dziecko. Wspólny biznes. Mieszkamy razem już 6 lat. Coś się zepsuło, pogubiłam się. Od kiedy byłam w ciąży zmienił się bardzo. Pisał z jakimiś dziewczynami- zrobilam awanturę i przestał. W czasie kłótni zaczal mnie wyzywać, od różnych. Po wszystkim przepraszał, do kolejnej kłótni było ok. Po porodzie starał się, ale już do mnie nie mówił kochanie, rybki, nic. W lozku zaczął być egoista, mówiłam mu o tym. Nic z tym nie zrobił do tej pory. Przez to mam niechęć do seksu, już mnie nie pociaga, przypomina mi się zawsze jak mnie wyzywal a teraz oczekuje ze zrobię mu dobrze, bo mi zawsze jest dobrze- jego teoria. Nie mam swoich pieniędzy, bo jego zdaniem nie są mi potrzebne. Ale jak chce sobie coś kupić to tez jest mi to niepotrzebne. Stał się strasznie skąpy. Ogranicza mnie. Strzela fochy. Może 2 razy w tym roku powiedział ze mnie kocha. Jest agresywny slownie jak się z denerwuje a ostatnio jakoś ciągle coś go wkurza. I oczywiście odbija się na mnie. Po kłótni nie mogę na niego patrzeć. Nie podoba mi się w nim już chyba nic. Kryzys czy raczej wypalanie, może koniec. Pozdrawiam Adaniewypada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×