Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Paczkodan

Jak wam się żyje z waszymi partnerami?

Polecane posty

Gość mam czarny nick......
rozwod dostane od razu... bo bez dzieci, majatku wspolnego sie nie dorobilismy i tu chce zeby bylo bez orzekania o winie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nudny temat
No, OK. Rozumiem, ze kara musi byc. Zgadzam sie tez z tym, ze upokozen sie nie wybacza. Ale i tak to co zamierzasz odwalic jedzie mi farsą na kilometr. Biedni goście. zastanawiałaś sie chociaz przez hwile w jak niezrecznej sytuacji ich postawisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sama nie wiem czego
chcę....od jakiegos czasu :( ja mam 21 on 23 jestesmy w zwiazku 2,5 roku ostatnio mam takie głupie mysli czy ja nei jestem z nim czasem dlatego ze boje sie zatyzykowac i poznac kogos kto da mi to czego on nie chce...ale z drugiej strony kocham go nie mogłabym zyc bez jego spjrzenia usmiechu jego obecności :( nie wiem czyto kolejny kryzys czy tylko mnie juz odbija....nie wiem czy to przyzwyczajenie czy naprawde go kocham...nie umei sobie z tym poradzic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nudny temat
sorki za orty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam czarny nick......
nudny temat nie interesuje mnie to... ze mna nikt sie nie liczy wiec ja z nikim tez nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nudny temat
wiec wez pod uwage, cie cie po prostu aleją, uznają za wariatke i z zemsty nic nie wyjdzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nudny temat
wiec wez pod uwage, ze cie po prostu oleją, uznają za wariatke i z zemsty nic nie wyjdzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam czarny nick......
mam to w dupie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Beczan
Nie chcialabym byc na miejscu gosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eL O eL
bez urazy ale zaczynam myslec, że to nie z twoim facetem jest cos nie tak ale z tobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez ...
tez uwazam, ze goscie to oleja i wyjdziesz na wariatke, ktora po nie wiedziec jaki h.u.j siedzi z debilem, a potem jeszcze chce sie z nim zenic. a jesli chodzi o rozwod, to skoro zenilas sie juz wiedzac o tych jego wybrykach, to tez po jaki h.u.j.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem, ja chyba jestem zbyt dojrzała i za poważna na takie akcje. Zemsta na takim dupku, to próżny wysiłek. Jeśli zdradzał, bił to był po prostu kretynem, którego albo to nic nie nauczy, albo nauczy ale nadal będzie dupkiem i kretynem z natury. A rodzinę możesz poinformować tak czy inaczej. Więc nie wiem po co ta farsa, a do tego goście chyba nie poczują się zbyt komfortowo. Nikt nie będzie wiedział jak się zachować, co powiedzieć. Jemu rodzina w końcu i tak wybaczy, a Ciebie będą żałować, i tak to się po prostu skończy. Nikt go nie zlinczuje, nikt nie wyśmieje, goście zamilkną, on Cię wyzwie, coś nazmyśla żeby się wybronić i wyjdzie z sali, nie daj bóg jeszcze Cię skompromituje. Ciebie wszyscy uznają za niedojrzałą albo zaczną sztucznie pocieszać. Goście się zmyją i wkurwią się, że wydali kasę na prezenty. Taki może być skutek jedynie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeżywam agonie zwiazku
Ja 22 on 25 razem 2 lata ale caly czas na odleglosc...kocham go ale mam go juz szczerze dosc ii zastanawiam sie czy tego nie skonczyc...zawsze cos jest ode mnie wazniejsze...10 mam absolutorium i co? i nie przyjedzie chociaz obiecal bo szefowa zmienila zdanie i nie dostał urlopu na ktory sie juz wczesniej zgodzila a on mowi ze nie moze juz nic zrobic (albo nie chce ale to inna kwestia) mieslismy jechac nad morze na 2 tyg ale skoro przesunal sie jego przyjazd o 5 dni to z 2 tyg zostalo 9 dni z czego on chce spedzic kilka dni uwaga ze swoją mamą....zaproponowal mi zeby jego mama dojechala do nas na weekend...tak marze o tym zeby jechac na wakacje z jego mamą i caly czas siedziec sama jak oni sie beda zamykac w innym pokoju i debatowac o wszystkim lacznie ze mna... a on sie dziwi ze jestem zła.... a ja nie jestem zla ja jestem tak wsciekla ze jestem gotowa zmienic palny i rzucic go w cholere (chociaz mielismy ze soba zamieszkac oczywiscie znowu ja mialam sie dostowac do niego).... mam juz naprawde serdecznie dosc nie chce juz maminsynka bez jaj chce mezczyzny kotry wie czego chce... acha i zeby mu dac nauczke to sobie zaplanowalam tak po pierwsze juz szukam ekipy z ktora moge sie zabrac na wakacje (bez rodzicow oczywiscie) mam zamiar sie do niego nie odzywac do czasu jego przyjazdu do polski nie odbiore go z lotniska bo bede jeszcze na wakacjach, chce umowic go na odbior jego rzeczy z moją mamą bo tak mnie wkurzył ze ja nie chce go widziec a jak mi sie uda to sie do niego w zyciu juz nie odezwe...niech on sobie gada z mamusią... dodam ze to nie pierwszy raz jak mi tak robi bo mial przyleciec 19 czerwca i mielismy pojechac do krakowa na koncert lenego kravitza i tez niby wolnego nie dostał (całego szalonego 1 dnia na dodatek piatku) a jego mama sie we wszystko od samego poczatku miesza i sabotuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do przeżywam agonie w związku - współczuje...mój co prawda nie jest maminsynkiem, ale wiem jak to jest gdy 'teściowa' wtrąca się we wszystko. Powiem szczerze, że gdyby mój facet zaproponował aby mam z nami pojechała na wakacje, to wybuchła bym gromkim śmiechem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fanaberiaaa
oboje mamy po 21 lat, jesteśmy ze sobą już 4 rok. Wszystko układa się świetnie, oboje jesteśmy szczęśliwi ale... no właśnie. Coraz częściej we wszystko oczywiście 'w dobrej wierze' wtrąca się jego mamusia... I teraz sama nie wiem co robić. Kiedy z nim rozmawiam - on nie widzi problemu, niestety mnie coraz bardziej zaczyna to wnerwiać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeżywam agonie zwiazku
no wlasnie moj nawet nie wiem jak go nazwac bo jak narzeczony to on sie nie zachowuje... tez nie widzial nic zlego...a jego mamusia potrafila nam powiedziec ze mamy isc zjesc omlet na obiad...a jak sie odezwalam ze ja to tak niekoniecznie (bo nie znosze omletu na sama mysl sie robie zielona na twarzy) to ona ale dobry omlecik jest idzcie zjes omlecik...chyba w wieku 22 lat jestem na tyle rozumna ze wiem co chce jesc na obiad... malo tego on stwierdzil ze jak przyleci 14 we wtorek to pojedzie do mamy na uwaga CO NAJMNIEJ DZIEN wiec mowie mow na ile bo nie bede siedziec na dupie w domu i czkeac az kasiaze zechce mi udzielic audiencji i pojechac na wakacje wiec powiedzial ze pojedzie we wtorek po przylocie a wroci w srode wieczorem ( czyli tak naprawde kolo paitku pewnie) a takie wakacje to ja pierdole.... a wiecie co jak mi powiedzial ze jego mama przyjedzie na weekend do nas to mu powiedzialam w ogole jedz sobie na wakacje tylko z mamą to mi trzasnal sluchawka i wylaczyl telefon... ale to ja sie zachowuje jak dziecko na to ze jest mi przykro smutno i zle ze nie bedzie go na najwazniejsze dla mnie uroczystosci (absolutorium) powiedzial Studia konczylas dla siebie nie dla mnie... zajebistego mam faceta nie? i najlepsze ze wine za klotnie zwala na mnie... wkurzyl mnie ostro az tak ze na jego porozmawiamy jutro powiedzialam jutro nie bedziemy rozmawiac... Najgorsze jest to ze w gruncie rzeczy dobry z niego czlowiek w kryzysie stara sie pomoc i staje na wysokosci zadania ale jak jest dobrze to tak jakby mial wyjebane.... A ja glupia debilka nie wiem co mam robic chociaz wiem ze to sie nie zmieni a ja chce tylko zdecydowania i konsekwencji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeżywam agonie zwiazku
z drugiej strony sama nie wiem na co mi facet ktory sie ze mna nie liczy, nie szanuje i co najwazniejsze nie chce spedzic ze mna dnia zaraz po swoim przylocie...to juz jest naprawde szczyt

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A jego mama mieszka w tym samym mieście co Ty? Jeśli nie to może jest mu po drodze do matki, a jak już się do niej przywlecze zmęczony po podróży to po prostu nie będzie miał sił za chwilę wsiadać w auto/pociąg i jechać kolejne ileś tam km. Co do historyjki o omlecie, znam to. U mnie jeszcze dochodzi (gdy już zjem) pytanie czy mi smakowało zadawane po 100razy. I nie tylko gdy zjem ale również w trakcie. Wyręczanie mnie we wszystkim, np. krojenie pieczarek, bo ona umie lepiej. Lepiej umie wytrzeć łapy mojemu psu, nawet z nim kurwa lepiej umie wyjść na spacer jak do tam do niej zabieram. Z resztą moja przyszła teściowa to temat rzeka. Co do twojego faceta i tego absolutorium, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Albo z nim poważnie pogadaj albo rzuć w diabły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fanaberiaaa
widzę, żę mamusie (potencjalne teściowe) to ten sam typ --> łączę się w bólu. Mam wrażenie, że piszemy o tej samej osobie... co do faceta to uważam, że: 1) tekst o studiach to hit i jeśli ma taki sam stosunek do wszystkich ważnych dla Ciebie momentów to wybacz, ale to jest już mega ignorancja a przecież jeśli byłabyś dla niego kimś ważnym (nie wspominając już o tym, że powinnaś być najważniejsza, bo przecież ze wszystkich wybrał właśnie Ciebie, poza tym nie widzieliście się tyle czasu) - to by tak nie powiedział po prostu. Nawet nie pomyślał. 2) to, że ma taki bliski kontakt z mamą można zrozumieć i to, że tęskni za nią też - ale mógł inaczej to załatwić, zapytać cię, co o tym myślisz skoro wcześniej coś wspólnie planowaliście lub obiecać, że potem będziecie już tylko we dwoje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam wrażenie, że kobiety ogólnie są bardzo wyczulone na punkcie kontaktów swoich mężczyzn z ich matkami. Najczęściej dlatego, że wiele matek podejmuje walkę o miłość syna i rywalizację o jego względy. Bo jednak najbliższa osoba wyfruwa z gniazda do innej kobiety, i to inna kobiet jest teraz najważniejsza. Wam też się tak wydaje? Ja staram się 'teściową; oduczyć pouczania, że tak powiem:) Sama powoli się wykrusza, bo okazuje się, że to ja wiele rzeczy robię lepiej, a najbardziej dotyka ją, że lepiej gotuje. Takie życie. Obecnie, choć pewnie na krótko, nasze kontakty się oziębiły bo powiedziała o jedno słowo za wiele i do tej pory nie przeprosiła a ja niestety jestem nieugięta...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fanaberiaaa
Paczkodan --> to prawda. Ja sama kiedyś słyszałam (!!!), jak ona komuś mówiła, że boi się momentu, w którym on odejdzie z domu i że to ważne jaką będzie miał kobietę - od niej zależy czy będzie utrzymywał konakt z rodzicami czy nie. Ja też walczę, na początku byłam grzeczną dziewczynką, ale to z czasem staje się nie do wytrzymania. No i ostatnio to mnie trochę poniosło, no bo ona wogóle nie liczy się z moim zdaniem. Pyta 100 razy, ja 500 razy mówię, że czegoś nie chcę, że nie potrzeba a ona i tak robi po swojemu. No żesz do h*** wacka ile tak można?! i długo już nie pokazywałam się, kiedy ona była w domu. Tylko tak się zastanawiam czy na tym najbardziej nie ucierpi synek/facet??? Skoro to dla niego tak ważne? I wtedy mam wyrzuty sumienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fanabieria, teraz to ja mam wrażenie, że mówimy o tej samej osobie. I to prawda, też byłam grzeczna, jeszcze nie zdążyła przez te 3 lata poznać mojej walecznej i stanowczej natury. Teraz to się skończy. My jeszcze nie jesteśmy na swoim choć to kwestia już tylko 4 miesięcy. Więc do teraz było tak, że przyjeżdżałam tam na noc. Wyobraź sobie teraz taką sytuację: Śpimy, niedzielny poranek, jego matka wchodzi do naszej sypialni, siada przy kompie, włącza sobie na głos jakąś gierkę i zapala papierosa....(my oboje nie palący). A ostatnio taka sytuacja (przez którą nie mam zamiaru się tam pojawiać póki co): Śpimy, mój facet chory, ona nam włazi do sypialni i coś zaczyna się wydzierać ( a przysięgam, drze się jak opętana), coś tam mu każe załatwić bo on ma auto a jej się nie chce autobusem -.-' (chłopak 38 stopni gorączki na antybiotykach). On coś tam odburkuje i odwraca się na drugi bok, to ta bezczelna baba z mordą do niego, że to ja mam na niego zły wpływ i że ona nie chce mnie tutaj już widzieć i że jemu też nie pozwala do mnie przyjeżdzać...no śmiech na sali... Myślała, że śpie, chora baba a ja niestety a może stety wszystko usłyszałam. I kiedy ona wyszła, spakowałam się, pojechałam do siebie, i na razie nie mam zamiaru się tam pojawiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeżywam agonie zwiazku
zaraz doczytam wasze posty ale szybko chce odpowiedziec:) słuchajcie on mieszka za granicą jego matka mieszka 200km ode mnie... On bedzie ladowal w moim miescie i zaraz po podsrozy chce wsiac w pociag i jechac do mamusi....wiec nie chodzi o zmeczenie i odpoczynek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fanaberiaaa
Hahah nie no nie mogę !!!!!!!!!!!!!!!!!! popier******* babsztyl!!! uh. Bardzo dobrze zrobiłaś. Ale widzę, że taki stosunek 'ich do nas' to po prostu pakiet promocyjny z tym , jak traktują (jak popychadła) swoich synków... u mnie to samo: Kiedy np zdarza się, że wyjeżdżamy na weekend my i m.in ona to ja prawie nie widzę się z moim facetem bo ciagle jest (do niego) "przynieś, wynieś, pozamiataj, szybko, szybciej, już, w tej chwili (!!!) bo ja chcę, muszę" itp. Az mi go szkoda... Dla mnie na razie stara się jeszcze być miła, ale przecież ja wiem, że to tylko dlatego, żebym właśnie nie zaczęła przemawiać mu do rozumu i jeszcze bardziej wyciągać z rodzinnego gniazdka... ;/ Paczkodan, a co w tej sytuacji zrobił Twój facet?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fanaberiaaa
przezywam agonie zwiazku - jesli taki stosunek jego do matki łaczy sie z takim jak opisalas traktowaniem Ciebie to... ja bym kazala mu sie ogarnac. a jesli nie pomoze to si ju nara. Jakaś hierarchia musi być. I to ustalona i zaakceptowana przez oboje, a nie tak, że tylko jemu pasuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fanabieria, stanął murem za mną na szczęście. Zdarzenie miało miejsce tydzień temu, do dziś albo się do matki nie odzywa, albo odzywa się z chłodno, z dystansem. Do faceta nie mam zastrzeżeń, on też nie może już znieść swojej matki, dlatego podjęliśmy decyzję o wynajmie mieszkania (dawna, wstępna wersja zakładała mieszkanie z nią - never ;) ). Będzie nam trudniej, ale przynajmniej w końcu sami i na swoim. Boje się tylko na samą myśl o tym, jak ona będzie wtrącać się w wychowanie naszego dziecka...ale myślę, że dam sobie z tym radę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeżywam agonię związku - jeśli tak wygląda sprawa, to albo daj mu nauczkę i powiedz mu żeby sobie na urlop wyjechał z matką...dodaj żeby od razu ślub wzięli, może zrobi mu się głupio... ;), albo...niech idzie w cholerę. Możesz kiedyś żałować, że z nim zostałaś. Męczącą teściową da się jeszcze znieść, ale gdy syn też pierdolnięty...to już nie do wytrzymania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fanaberiaaa
tak, ja o dziecku też myślałam... I wiem, że będę walczyć :) miło wiedzieć, że nie jestem sama :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×