Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość uczuciowaaa

Zimny chów

Polecane posty

Gość uczuciowaaa

Witam! Wczoraj przezyłam ciężką rozmowę z moim ukochanym. To juz bardzo powazny związek, myślimy o ślubie. Mieszkamy razem od 3 lat, znamy się na wylot (oczywiście czasem potrafimy sie jeszcze zaskakiwac). Kochamy swoje wady jak i zalety. Jednak jedna jego wada ciązy na mnie najbardziej. wychowałam się w domu, gdzie przytulenie i pocałunki były na porządku dziennym. Miłośc była widoczna gołym okiem w moim rodzinnym domu. Natomiast w domu mojego kochanego był tzw. zimny chów. Nie bylo tam miejsca na przytulenie i pieszczoty, on tego nie zna. Na poczatku naszego związku okazywał mi to uczucie na każdym kroku, a teraz musze się prosić o to aby mnie pocałował (o calowaniu na języczki mogę zapomnieć- on juz tak nie chce:(), aby przytulil. Gdybym nie mówiła mu o tym, to chyba 3 razy na tydzień miałoby to miejsce. On tego nie potrzebuje tak jak ja...Nawet niemamy gry wstępnej, od razu przechodzimy do sedna sprawy...Coraz ciężej mi z tym. Też macie takich pratnerów? Jak to wytrzymujecie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uczucowaaa
Jego drażni już to, że mam do niego pretensjeo o to, że mnie nie pieści. A mnie skolei to, że tego nie robi!!! Powiedział wczoraj, że powinnam sie głęboko zastanowić (jeszcze przed ślubem) czy mi taki związek odpowiada, bo on nie potrafi tego zmienić. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie zniosłabym. Wychowanie wychowaniem, nie dbanie o potrzeby partnera to gruba przesada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dancel
Witam! Wiesz ja mam z kolei taką żonę! Od czterech lat jesteśmy małżeństwem, a ile ja się z tego powodu nacierpiałem, to juz tylko ja i bóg wie! Najgorsze jest to że tego, chyba za żadne skarby nie da się zmienić! Wiesz odkąd jestem z nią w związku cały czas czuję się niespełniony miłośnie, emocjonalnie i sexualnie. jak jej zwracałem na to uwagę, mówi porostu że taka jest i tego nie zmieni i nie zamierza - a to jeszcze tym bardziej boli. Dziewczyno zastanów się. Mi coraz bardziej uderza ten głód, i do tego stopnia, że wszysgtko inne przestaje się liczyć. Wpływ takiej osoby na czułego partnera jest bardzo destrukcyjny!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uczuciowaaa
danzel- czyli mnie rozumiesz w 100%. Moj narzeczony potrafi mnie jednak zaskoczyc tak, że odbiera mi mowę i brak tchu- taki potrafi być romantyczny, co prawda nie czesto się to zdarza, ale moze głupio to zabrzmi ale dla tych paru jego "odmian" potrafię mu wybaczyc tą jego oschłość. Piszesz, że Twoja żona zarzeka się, że nie zmieni swojego zachowania. Mój też czasem mówi, że nie potrafi, choć CZASEM widzę, że się stara, niestety to tylko czasem. Mówi, że jeśli ta "czułośc" jest dla mnie naważniejsza to nie widzi innego wyjścia, jak tylko się rozstać :( Mimo, że go kocham nad życie, to boję się, że kiedyś tak będzie brakowało mi tej czułości, że ucieknę do innego, który bedzie umiał mi ją okazać...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uczuciowaaa
niby roziwązanie jest proste, zerwać ten związek, ale on ma tez tyle zalet za które go kocham! Nie potrafiłabym żyć bez niego! Jestem typem który baaardzo przywiązuje i "uzależnia" się od drugiej osoby. Choć czasem mam już dość i ochotę odejść to jednak chyba nigdy nie odważyłabym sie na ten krok. Może to głupie, ale mam nadzieję, że uda mi się zrobić z niego czułego faceta...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To będziesz cierpieć :( Jeżeli On nie widzi problemu , nie zmieni się .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 9876543211234567889
oj będziesz cierpieć. Będziesz szukac tej czułości gdzie indziej i w końcu i tak rozpadnie się ten związek. Takie moje zdanie. zycze Ci szcześcia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Życie bez czułości i zainteresowania jest puste , szare i smutne .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Związek to sztuka kompromisu. W waszym przypadku kompromis powinien wyglądać w sposób następujący: * jeden dzień okazujecie sobie czułość i jest gra wstępna, wszystko tak jak Ty chcesz * kolejny dzień jest bez tego wszystkiego, jak lubi Twój partner czyż nie jest to uczciwa propozycja? jeśli jednak Twój chłopak jej nie przyjmie, oznaczać to będzie, że jest egoistą, który chce brać nic w zamian nie dając, zatem należy się pożegnać 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uczuciowaaa
No wlasnie...on nie widzi problemu...Juz czasem zastanawiałam sie, że ze mna jest cos nie tak. Że to ja jestem jakas dziwna, że za dużo od niego wymagam. On ciagle powtarza, że wieczni mi niedogoda. Np. Kiedy da mi buziaka, to ja chce jeszcze zeby mnie przytulił. Ciągle mi mało...ale skoro rzadko zdarza się oby on sam od siebie mi okazał troche uczucia to wtedy chce wszytsko na raz, bo boje się ze znowu bede musiała czekac z 4,5 dni na kolejne oznaki. Tak jak denzel pisał to się póżniej przelewa na inne sprawy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uczuciowaaa
wyszłam z kąpieli--> dobry pomysł, jak dla mnie wręcz rewelacyjny! Że też wcześniej na to nie wpadłam. Hmmm sama jestem ciekawa jego reakcji. Przy najbliższej okazji zaproponuję mu taki układ. Wielkie dzięki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tsh
Może sama próbuj okazywać mu wylewnie swoje uczucia, caluj go, przytulaj - na naukę nigdy nie jest za późno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uczuciowaaa
Myślisz, że tego nie robię? Tylko też chciałabym aby on też miał taką potrzebę pogłaskania, posmyrania mnie... Uczę go już od 3 lat, nie powiem jest troszkę lepiej, ale nie wiem na ile mi starczy na to sił. Mardzo lubię jak ktoś mnię masuje. Sama też mogę masować, drapać. Ale on nie lubi jak jemu sie tak robi i komuś też nie lubi. Pod tym względem wogóle nie jesteśmy zgrani... Wiem, że to kogoś może nudzić, ale mi jest chociaż trochę lżej jak sobie tak popisze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też byłem wychowywany "na zimno" ale jest we mnie potrzeba czułości i jej okazywania. Ale żonę mam niestety - zimny sopel lodu. Ona o tym wie, wiele rozmów już się na ten temat odbyło i nic. U Ciebie Doga Autorko też się pewnie niewiele zmieni. Gdybym miał drugi raz wybierać to dałbym sobie spokój z zimną kobietą. To się nie zmieni. Czasami widzę że próbuje (zwłaszcza po moich żalach wypowiadanych głośno) ale słabo jej te starania wychodzą. Niestety albo się z tym pogodzisz albo lepiej zmień partnera bo życie z takim człowiekiem jest ogromnie frustrujące.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czytam o sobie
mam wrażenie, że wszyscy piszecie o mnie. Też byłam wychowywana bez czułości. Niby normalna, zdrowa rodzina ale bez przytulania, całowania itp. I jestem w 3 dłuższym związku i powtarza się historia. Mija 1,5 roku i już jestem zimna jak lód. Schemat jest ten sam. Nie potrzebuje nic a nic bliskości. Nie potrzebuje całowania, przytulania, dotyku. Wystarcza mi po prostu bycie z tą osobą na co dzień. Ale widzę jak mój partner się męczy.. To jest straszne wiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czytam o sobie
Autorko nie wiem co Ci doradzić. Wiem tylko jak to jest z mojej strony. To nie jest tak, że nie kocham mojego faceta, wręcz przeciwnie. Przez 1,5 roku było ok, byłą bliskość, przytulanie i teraz nic już nie potrzebuje. U mnie w domu nawet nie rozmawiało się za bardzo ze sobą a co dopiero okazywanie miłości, bliskości. Ale nie powiązałam tego ze swoim problemem. Więc dziękuje Ci za szybką psychoanalizę:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
poprostu tak mi się wydaje, że wszytsko wynosimy z domu. Widze to na przykładzie moim i mojego narzeczonego oraz jego siostry. Jego siostra ze swoim partnerem ma ten sam problem. Ja wiem ze on mnie kocha ponad zycie. Wczoraj rozmawialismy dosyc powaznie na ten temat. Mi poleciały łzy. On jak zwykle twardy. Ale dzisiaj przyniósł mi piekny bukiet róż! Chciał się przytulic i wogole. On ma takie napady. Przez 5 dni bedzie oschły a na 6 przelezalby w łózku cały dzien...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z chłodu
Szczerze , choć pewnie dotkliwie powiem,że miłośc ptrafi obudzić w człowieku ciepło i chęć okazywania uczuć. U mnie w domu nie bybło ,głaskania , mówienia o uczuciach. Nigdy gdy płakałam nie otrzymałam wsparcia czy choćby przytulenia. Nigdy nie usłyszałam,że jestem kochana,wszystko co tyczyło się mojej osoby było obojętne,gdy odnosiłam sukcesy żadnych oznak radości , czasem tylko gdy coś przeskrobałam poprostu obrywałam bure i tyle. Póżniej byłam w kilku związkach w dwóch dwuletnich i w jednym 4 letnim , zwykle na początku okazywałam uczucia...ale po blisko pół roku wszystko stopniowo zaczynało wygasać, kazde przytulenie traktowałam jako obowiązek...na efekty nie czekaałam długo,zaczynały się kłótnie awantury,również z tego powodu.Ale teraz wiem,ze prawdziwa miłość daje chęć i ochote na to aby dać siebie komuś. Szczęściem, człowieka jest drugi człowiek i ja pomiomo teraz już 3 letniego związku nie zmarnowałam ani jednego dnia. Kazdego okazuje swojemu ukochanemu czułośc i miłość, buzi na dzień dobry przytulenie,pogłaskanie przy wspólnym oglądaniu wiadomości....i nie dlatego,ze musze,że wypada,że wiem czego on pragnie ale dlatego,że chcę,kocham,pragnę. Wnioski wyciągnij sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmmm u mnie w związku też to jest: pocałunek jak wychodzimy do pracy, jak sie widzimy po pracy, przed spaniem. Jak leżymy przed Tv to też przytuleni. Ale oprócz tego to nie ma więcej bo on uważa, że to i tak już jest dużo. Ja bym chciala, zeby przy zwykłych czynnosciach, np. podbiegł i przytulił ot tak, zdarza sie to rzadko, nawet bardzo rzadko. I to nie jest tak, ze on mnie nie kocha az tak bardzo, bo wiem to, czuje ze jestem dla niego najwazeniejsza. I tez to było dla mnie takie oczywiste, tłumaczyłam mu to, że jak sie kochos naprawde kocha to nie trzeba pamietac o tym pocałunku, tylko poprostu samemu ma sie ochote to robic. Nie wiem jak długo tak wytrzymamy, narazie bede czeka, jesli jeszcze przez jakis czas az tak bardzo bedzie mi tego brakowac to poprostu nie bedzie innego wyjscia jak to zakonczyc :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tezuczuciowa
lepiej przemysl ten zwiazek, żebranie o czułosc jest upokarzajace zas lugujesz na kogos kto okaze Ci milosc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czytam o sobie
z chłodu => też się tego obawiam, że to po prostu nie ten. Chociaż kocha mnie strasznie, widzę to. A ja nie mogę się przemóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×