Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kasia151994

Śmierć bliskiej osoby

Polecane posty

Gość kasia151994

10 Czerwca zmarł mi dziadek...miał 7 wnucząt- 6 wnuków i jedną wnuczkę-mnie. nadal nie mogę w to uwierzyć,ze nie ma go wśród nas...wydaje mi się,ze po prostu gdzieś pojechał i ze za pardę dni wróci.... gdy pół godziny po jego śmierci się dowiedziałam...zaczęłam płakać...praktycznie non stop płakałam przez 4 dni później trochę się uspokoiłam...ale gdy tylko usłyszę jego imię..lub coś związanego z nim po prostu płacze... nie mogę sobie z tym poradzić...nie potrafię się z czegoś sie ciszyyć tak jak cieszyłam się wczesniej..Bardzo go kochałam...ból jest ogromny... niedługo minie 3 miesiące od jego smierci...a ja nadal.... nie mogę się z tym pogodzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też kasia
witaj imienniczko znam ten ból,mój dziadek też odszedł w tym roku,teoretycznie był dla mnie obcym facetem ale w całym moim zyciu był ze mną moja śp babcia była jego partnerką przez wiele lat,od jego smierci minęlo już pół roku a ja dalej w to nie mogę uwoerzyć i nie pogodziłam się z tą śmiercią,to takie przykre w niedzielę byłam jeszcze u niego (bo teraz mieszkam z mężem) rozmawiałam z nim mówił żebym jeszcze przyjechała a w środę już odszedł serce pękało i pęka mi z żalu,najsmutniejsze jest to że jego prawdziwa rodzina prawie nie uroniła łzy na pogrzebie,mam nadzieję że tam gdzie jest teraz jest mu lepiej ale to bardzo ciężko przetrwać najbardziej bolał mnie fakt że przez całe to moje życie nie powiedziałam mu dwóch prostych wyrazów KOCHAM CIĘ nie zdążyłam ale powiedziałam to stojąć nad trumną i trzymając jego rękę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość I ja cos dopisze...
Bardzo Ci współczuję. Nam udało się jeszcze odratować babcię, ale z racji wieku (95 lat) nie liczymy na znaczną poprawę. Każdy dzień jej życia to dla nas cud. Gdy śpię przy niej (w tym samym pokoju) to budzę się w nocy i patrzę czy oddycha... Jest mi również ciężko, ale wiem,że wszystko jest teraz w rękach Boga. To On mi ją dał i On tylko może ją zabrać. Wiem,że u Niego będzie szczęśliwa, sama tak mówi. Póki co cieszymy się, że ją mamy, kochamy ją z całych sił. Najwspanialsza osoba... Pomyśl sobie,że Twoj dziadek jest "tam" szczęśliwy i kiedyś się jeszcze spotkacie. Bądź dzielna. Jeżeli złe samopoczucie, dołek będzie się pogłębiał- udaj się do psychologa, psychoterapeuty- to pomoże... Pomyśl sobie- Twój dziadek nie chciałby byś płakała i cierpiała... Taka jest kolej rzeczy, ludzie rodzą się, odchodzą, umierają... Czyż nie warto się z tym pogodzić? Czas leczy rany... Dla Ciebie ode mnie... Trzymaj się!!! http://www.youtube.com/watch?v=tnwewwP1RBk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia151994
nam niestety dziadka nie udało się uratować..we wtorek wieczorem około 20.00 jeszcze kosił trawę..podnosił stoły..krzesła. około 1.00 w nocy złapało go serce nie mógł oddychać..wezwaliśmy pogotowie..zabrali do szpitala około 1,5 godz później już nie żył...w chwili śmierci miał bardzo wysoki cukier. nie wiemy dlaczego.ale nie zgodziliśmy się na sekcje. nic by to nam nie dało tylko by jeszcze pocięli Dziadziusia;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość I ja cos dopisze...
Kasiu, jesteśmy z Tobą. Bądź dzielna i pamiętaj co pisałam... Pokój jego duszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kasia151994
Czasami wieczorem po prostu kładę się w łóżku i płaczę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×