Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość tonący wodnik

JAK ODEJŚĆ Z TOKSYCZNEGO ZWIĄZKU?

Polecane posty

Gość iza:ch
Pypek-widzę,ze jedyna "świeża" wypowiedz... u mnie nie aż tak drastycznie(przynajmniej już nie),ale również żyję w toksycznym związku- już cztery lata...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 9 lat
hej, widzę, że wątek już nie dość świeży, ale postanowiłam napisać.. mój toksyczny zaczął się 9 lat temu...9 lat za długo, 9 lat nerwów,9 lat zmian...chociaż może nie,8 lat,początki jak u każdego-motylki w brzuchu, szał ciał, młoda naiwność.. wtedy miałam 19 lat, świeżo po maturze, studia, swoje życie, jak to teraz mówię "bajkowe"- chociaż było po prostu życiem nastolatki, ale w porównaniu z tym teraz...on miał 20, umięśniony, trochę na bakier z prawem, robił to, czego ja nigdy na oczy nie widziałam, znał policję i sądy od podszewki, ja na oczy pistoletu czy kajdanek nie widziałam. rodzice...byli na nie odkąd go tylko zobaczyli.. to nie chłopak dla ciebie...inny świat, co on robi w życiu.. jak w piosence "matko córko" Edyty geppert. ale stało się.. brnęłam w to bagno z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, potem z roku na rok...pierwsza zdrada... był ze mną mimo, że był w związku 2 lata.. da się wyjaśnić, wybaczyć, ciągłe kłamstwa, chodzenie po kątach, po cichu, z kolegami i niewiadomo jeszcze z kim...jego rodzina...podobne zapatrywanie na życie, zero trzeźwego myślenia, przyszłości, ciągłe problemy z prawem, pieniądze były zawsze.. jak nie stąd, to stamtąd, ale patrzyłam na zupełnie inny dom niż mój- trochę patologiczny, na bakier z prawem, niby rodzinny, ale każdy sobie, ale coś sprawiało, że tkwiłam w tym, wracałam, choć nie raz uciekałam.. najpierw rodzice zabrali w góry, nie brałam telefonu, bez słowa.. był, stał pod blokiem, na telefonie 200 smsów.. czemu nie zmieniłam numeru? nie wiem.. wtedy była pierwsza zdrada...rodzice się dowiedzieli, zakazali kontaktu, wywieźli na ferie.. wróciłam...po co? Miesiąc może dwa było bajkowo.. potem znów to samo- znikanie z domu, komendy, problemy z prawem, dziwne smsy niby od koleżanek.. drugi telefon z numerem, jakieś tapety dziewczyn, dziwne smsy, znikanie wieczorem, nie odbieranie telefonu..,wracałam…nie raz, nie dwa pakowałam się i uciekałam do rodziców, bo mam jeszcze gdzie. Mijał tydzień, dwa- telefony, stanie pod blokiem, smsy- wracałam. Jak mantra. Później coraz gorzej.. święta osobno albo z łaską, wakacje osobno.. ferie osobno.. dla mnie to szok, jesteśmy z rodzicami zżyci, każda okazja jest dobra do wspólnego wyjazdu.. z nim wielka łaska.. poszedł siedzieć.. 3 lata.. czekałam, wtedy była wielka miłość.. obiecanki, plany, wspólna przyszłość, wielkie zmiany po powrocie, prezenty.. wzięliśmy ślub cywilny.. haha pierścionek tylko w więzieniu był na palcu.. po powrocie na wolność a to za mały, za ciasny, trzeba zdjąć.. z planów i obietnic nic nie zostało, do pracy nie trzeba, ja pracuje, skończyłam studia.. jemu ciężko gimnazjum dokończyć było.. dalej- po co? Skoro koledzy na tym samym poziomie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 9 lat
Teściowa.. zawsze go kryła, niby do mnie 'synowa kochana', ale była po jego stronie. Potem kłótnie przerodziły się w awantury.. nie patrzyliśmy jakich słów używamy, dochodziło do popychania się, przewracania na łóżko.. szarpania.. dusił mnie kilka razy, poduszką.. kiedyś go uderzyłam.. z bezsilności, bo podeszła do mnie na imprezie laska i powiedziała, że z nią on też pisze i spotykają się.. nie oddał mi, przekręcił tak kota ogonem, że na drugi dzień ja go przepraszałam..żenada. czytam Wasze posty Kochane i widzę swoją historię, dzień po dniu, rok po roku, etap po etapie. Tylko, że jestem w tej dobrej sytuacji, że mam pomoc, mam rodziców, którzy jak tylko jest gorzej przygarniają mnie do domu, mój pokój jest ciągle mój, mam rodzeństwo, siostrę psychologa, mam pracę, znajomych, kilku, chociaż kiedyś było ich mnóstwo. Mogłoby się wydawać mam wszystko i o co tej lasce chodzi.. wracam, za każdym razem wracam. Słucham od 9 lat tych samych obietnic- że skończy szkołę wyższą niż gimnazjum, że pójdzie do pracy, bo nielegalne interesy już raz skończyły się więzieniem, że wyprowadzimy się z dzielnicy, w której mieszkamy, że znikną koledzy z grafiku 24h/dobę, że pomyślimy o mieszkaniu, dziecku, normalnym życiu… co się zmieniło? Jest gorzej. Mijamy się.. ja wracam z pracy o 17, on wychodzi, wraca o 2, śpi do 13, ja wracam o 17, on wychodzi ble ble ble, dzień za dniem. Gdy go poznałam.. heh blondynka, 175 cm, 65 kg, nogi do nieba, pasje, hobby, znajomi, podróże z rodziną, po szkole dziennikarskiej.. lubiłam czytać, pochłaniałam książki.. co z tego zostało.. wzrost 175 i rodzina jest nadal przy mnie.tyle.aż tyle. Czytam Wasze posty i mija 3 dzień, jestem w górach z rodzicami, on nie pojechał 2 h przed wyjazdem wymyślił denną historię o wizycie u lekarza, dojedzie w środe.. nie dojechał, nie odbierał telefonu.. głupia wierzyłam! Napisał w czwartek, że psuje mu humor i że myślę tylko o sobie i on ma dosyć i jak jestem niedowiarkiem to mój problem. Czytam Wasze posty i wiem, że tym razem nie mogę wrócić. Mam część rzeczy na wyjazd, wrócę od razu z rodzicami do domu, koniec z wymówkami, że „jak zabiorę resztę rzeczy, auto spod bloku, klucze od pracy, majtki i ciuchy”- pierdoły! Zabiorę, za kilka dni, za tydzień. Byle nie wracać tam! Ma tylko nadzieję, że nie wrócę.. nie uda mu się znów wmówić mi bajek.. eh, Wam Drogie życzę wytrwałości i dziękuję za swoje "bajki" i rady co do książek- po powrocie mam zamiar przeczytać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Życzę wam wszystkim abyście cierpiały bardzo mocno i doznały możliwie dużo dotkliwych krzywd w relacjach z waszymi "bad bojami", i piszcie o tym jak najczęściej i jak najbardziej szczegółowo się da bo to dla mnie prawdziwa ekstaza czytać o tym jak wam źle i jaki ból odczuwacie. Dziękuję za uwagę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość breeeeeee
bardzo ciężko się odchodzi z takich związków, terapia jest najlepszą drogą, sama jestem po takiej, chodziłam na piękną we wrocławiu - jak ktoś stąd, to polecam. Było ciężko. Związek 3 letni, najpierw słodko, uroczo, później coraz większe gotowanie żaby i przemoc psychiczna, poniżanie, umniejszanie. Czułam się strasznie, nienawidziałam go podświadomie, ale bałam się, że bez niego będę niczym. Więcej - on mi to mówił. Odeszłam, gdy okazało się, że z inną będzie miał dziecko, ze mną nie chciał, mówił, że możemy poczekać. Wtedy coś pękło. Nigdy już nie dam sobą pomiatać, od razu wieję teraz jak widzę złe symptomy. Nie ma co czekać, pakować się i odchodzić. Życie jest piękne, szkoda go marnować na dupków

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość K28
Ja odeszłam...po roku czasu i to zdecydowanie za późno..On rozwodnik z dziećmi,ja wolna i niezależna.Miłość od pierwszego wejrzenia..jak to mówił..i zamienił moje życie w piekło.Wydobył ze mnie wszystko co najgorsze..co najczarniejsze!Sama siebie takiej nie znałam nigdy..minął tydzień..mam chwile załamania.Początkowo oskarżałam siebie o wszystko..dopóki nie stanął przede mną-mężczyzna terapeuta..i wszystko wyjaśnił!Otworzył mi oczy!Będę walczyć dalej,ale sama o siebie!!O godność i szacunek..który on mi zabrał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja wywaliłam go za drzwi po 6 latach związku i prawie 3 wspólnego mieszkania.Osobnik ewidentnie toksyczny.Stosował przemoc psychiczną wobec mnie i dzieci.Prosiłam żeby się uspokoił,ale to nic nie dawało.W końcu miarka się przebrała.I jakoś od razu przyjemniej i spokojniej się żyje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zauważyłem że kobiety bardzo często zwracają uwagę właśnie na takich facetów, a później się w nich zakochują. Mam przykład na swojej teściowej. Ożeniła się z facetem który ją poniżał, bił, wyganiał z domu, znęcał sie nad nią i dziećmi. Wkońcu od niego odeszła i co, poznała drugiego jeszcze gorszego. Jej horror zaczął się od nowa, a ona w nim trwała. Mimo że znęcał się psychicznie nad jej dziećmi z pierwszego małżeństwa, dla niej to on był najważniejszy..... Ożeniłem się z jej córką i dla jej córki koszmar się skończył. Moja żona może zawsze liczyć na szacunek z mojej strony. Po kilku latach przestała się budzić w nocy z przerażenia, wie że może liczyć na ciepło i miłość z mojej strony, jej lęki powoli wygasły...... Jednak dla mojej teściowej ja to nie facet. Co to za facet jak nie przyp...... jak nie wyrzuci z domu , jak nie wyzwie od ku..... jak nie przyjdzie uchlany. Nawet jak znajduje sobie przyjaciół to właśnie takich.... Dla niej jestem mało interesujący i nieciekawy mimo że jej córce ze mną dobrze..... Ja szczerze mówiąc mam gdzieś to co ona sobie o mnie myśli. Próbuję tylko zrozumieć czemu tak jest, i nie potrafię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość K28
Dlaczego?Otóż trzeba wejść jeszcze w dzieciństwo..uzależniamy się od takich facetów...początkowo są czarujący,obiecują,kochaja ponad zycie i jakby mogli po tygodniu by się oswiadczyli..jednak zycie pozniej jest inne...jak ktos powiedział..to ich taka natura...zdobywają,pożniej nudzi ich kobieta i niszczą..psychicznie..gnębia,przynajmniej ja tak mialam...choć czasem wolałam dostać w twarz niż słyszec to co słyszałam!Nigdy nikt mnie tak nie upokorzył.I wiem jedno,że nigdy na to wiecej nie pozwolę..zaczęłam życ innym zyciem..nowym,spokojnym,podobam się facetom..ja czuje ze w koncu zyje!Wspomnienia wracają..ale tylko na chwile.Wiem jedno...ze KWIECIEŃ URATOWAŁ MOJĄ PRZYSZŁOŚĆ!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość damanawsi
Dziewczyny, dobrze wiem co czujecie. Ja mam partnera, który bywa Aniołem, a bywa Tyranem, i do tego trójkę dzieci, co nie ułatwia sytuacji. Nie będę się tu wynurzać, zapraszam do lektury mojego postu "Przemocowo" na http://damanawsi.pl . Nie ma u nas przemocy fizycznej, przynajmniej tyle, ale doskonale rozumiem, co to jets dostać się pod jurysdykcję "Pana i Władcy". A dodam , że zanim go poznałam byłam świetnie sobie radzącą w życiu, atrakcyjną i wesoła kobietą. Ale ponoć osoby z tendencjami do psychopatii takich właśnie 'mocnych' kobiet szukają aby na nich zbudować poczucie własnej wartości. Suma sumarum, nie wiem co wam poradzić, ale wiem, że naskrobanie nawet 'kilku słów' szczerze o swoich uczuciach znacznie poprawia samopoczucie. Chyba będę musiała to częściej robić, a rozwiązanie, mam nadzieję, że przyjdzie "Gdzieś z Góry". Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku , może po prostu to, ze zaczynamy o tym publicznie mówić, to jets właśnie ten krok? Może warto byłoby stworzyć mapkę takich kroków do pokonania. Kto ma pomysł na drugi krok? Dajcie mi znać na bloga jeśli macie jakieś pomysły i życzę wszystkim siły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pierdoły! Jak nie chce się z kimś być, to się odchodzi i koniec, a nie soli się smętnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćhjkko8ii
Nie zawsze da sie odejsc ot tak sobie..jesli sie nie było w podobnej sytuacji trudno zrozumieć a wymądrzać sie łatwo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rzep.....nie kobieta!!! Tylko współczuć mężczyznom!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie wiedziałam ze aż tyle kobiet żyje w toksycznych zwiazkach? moj chyba tez taki jest :( M oj facet ma firmę w której tyra fizycznie po 18 godzin, do tego bierze dragi ( amfa I efedryna), mieszkamy u jego rodzicow przez jego długi firmy. Mam dosc, nie wiem jak odejsc, ciagle mówię sobie ze bedzie dobrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja chyba też, 5 lat, wśród znajomych uchodzi za ideał związku dzentelmena a ja za tą najgorszą, której mniej zależy i nawet wobec niego trzyma dystans. Ciągle słysze ze kazdy ma go za wspaniałego człowieka a mnie za zero. Ale jak można nie trzymać dystansu jeśli ktoś traktuje Ciebie raz jak najwieksze g****o a potem ukochany, że do rany przyłóż i wieczne kłamstwa. Tylko mało kto wie jak jest między nami, wczesniej awantury o wszystko, jak chciałam odejść to za każdym razem słyszałam jakim zerem jestem, że nawet wszyscy znajomi mają o mnie taki zdanie, że jestem sierotą i tym podobne. Człowiek staje się mały, że myśli że na nic lepszego go nie stać i nie da sobie rady. Aż zaczęłam sama mieć problemy z nerwami i zaczęłam na każde jego słowo reagować nerwowo zaczepkami i stałam się strzepkiem siebie. Bez tabletek na uspokojenie, albo alkoholu czasami bym nie dała rady ze sobą. Teraz też się rozstajemy i cchyba już mi wszystko jedno co zrobi, co znajomi mówią, co on mówi na mój temat, ze skompromituje mnie przed rodziną... Tylko ciągłe słuchanie jaka jestem beznadziejna, że znisczyłam mu życie że każdy tak uważa i że on teraz zniszczy życie mi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hmmmm.Czytam i czytam i sama nie wierze.Od 1.5roku bylam w takim zwiazku .Facet na poczatku cArujacy potem psychopata i damski bokser.Wyrzucalam go a on wracal niw dal mi odejsc.Teraz juz jestesmy kilka dni bez siebie .Nie powiem ze mi lekko ale wiem ze to zle by sie skonczylo.W sumie i tak zle sie skonczylo .Czuje sie nic nie warta ponizona a takich slow jak od niwgo w zyciu nie slyszalam.I takiwj patologii nie znalam lacznie z hego znajomymi .Gdzie bylam?Nie wiem ?Moze twn strach jak zyc dalwj sanej?Rozstanie boli zawsze boli .Na ta chwilw poblokowalam go wszedzie i nigdy wiwcwj manipulowania mna .Lacznie rak naprawde z jwgo mama bo sama jest wspoluzalwzniona .Moze nie jestem szczesliwa na ta chwile ale spokojna bo nikt mbie nie poniza .Choc moja psychika siadla na bakier .Pomyslalam ze szkoda mi nstp.jego partnerki bo bedzie to samo coz .....trzeba poprostu zyc dalwj a wyczuc po takiwj nauczce gnoi z daleka i uciekac .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
My się rozstaliśmy po 4latach i byliśmy oboje toksyczni. Wydaje mi się że ona bardziej BO U NICH WSZYSCY TACY. Kochałem ją 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sorry ale toksyczność z faceta wychodzi dosyć szybko.W ostatnim zwiazku po 9 mc a przy ostatnim kolesiu 6 tyg i ostry kop w tyłek ...ludzi gdzie wy macie oczy ..,takie osoby nie potrafią długo kamuflować sie ..;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×