Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zmęczonapani

czy powinnam odejść

Polecane posty

Gość zmęczonapani
pelusia i wlasnie dlatego jestes bardzo wartościowym człowiekiem bo nie ma prawa nikt osadzać drugiego nieznając go, całkowicie się z Toba zgadzam no i oczywiście nieładnie jest dorabiać sobie negatywną ideologie do tematu którego się nie zna, można było wczesniej zapytać pelusia dzięki jeszcze raz ze ze mną jesteś i podgrzewasz do walki bo o milosc trzeba walczyc tylko czasami taki dół przychodzi ze tylko dzieki takim ludziom jak Ty można się podnieść!!! WIELKIE DZIĘKI bede walczyc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pelusia
:) Trzymaj sie... I nie poddawaj... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pelusia
ty jestes debilka autorko... a skad wnioskujesz, ze podstarzala?? Kazdy mierzy swoja miara.. co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
ja nic nikomu nie odebrałam, wrecz przeciwnie zawsze mu mówiłam, zeby walczyl o dziecko i sie nie poddawał, bo wiele razy miał juz tak dość ze odpuszczal i nie widywał dziecka przez dłuzszy okres. tak sie zastanawiam skąd u niektórych tyle jadu......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość odpuściłabym i tyle
ta sprawa bedzie sie za Tobą ciagneła całe Twoje życie, jezeli odejdziesz to moze Twój facet jeżeli mu naprawde na Tobie zależy, zrozumie i postara się zmienić ta sytuację. Inaczej do końca zycia bedzie Cię upokarzać i poniżać "była" a potem kto wie moze jej dziecko? Zastanów sie czy warto? A jak na swiecie pojawi sie wasze dziecko to dopiero zacznie sie sajgon.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
myslę o wielu rzeczach, które moga sie dziać w przyszłości i zdaje sobie sprawe, że moze byc mi cięzko, wiem ze jeśli teraz ona odpuści i nie bedzie jej przeszkadzalo ze jestem to za chwile wymyśli znów cos nowego zeby tylko nas rozdzielic, skłócić itp. wiem o tym! Okropne jest to że ludzie sie tak zachowują, mnie jest też cięzko i ciężko mi zaakceptować wiele rzeczy ale siedze i tłumacze sama sobie ze tak trzeba, ze bedzie dobrze, ze dam rade. nie wiem na ile mi jeszcze sil wystarczy ale wiem jedno: bez jego wsparcia, zrozumienia, wspólnych rozmów i decyzji nie na długo, bo on tez musi chciec, dlatego jak moja ulubiona Pelusia powiedziala bede walczyc dopoki bede widziala sens i dopoki starczy mi sil. Jeśli trafi tu jakaś dziewczyna z podobnym problemem tez jej tak poradze, bo nie można odpuszczac, trzeba zrobic wszystko co sie da zeby potem nie zalowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pelusia
o raju.. ale sie poczulam... nie jestem zadna psycholozka i tak na prawde nigdy nie mialam takich problemow... ale byl czas w naszym zwiazku kiedy wiele sie popsulo i ktoregos dnia rece mi opadly i powiedziala mu ze tym co robi zabija we mnie milosc do niego... siedzielismy w jadacym aucie, wiec nie mogl wysias i sobie pojsc... nie wiedzialam, ze dolewam oliwy do ognia... myslalam, ze tak bedzie najlepiej... teraz bym cofnela te slowa i wiele sytuacji ktore sie wtedy wydarzyly... ale niestety czasu nie mozna przewinac w tyl... jestesmy teraz ze soba bardzo blisko, kochamy sie i wierze, ze razem zawalczylismy wtedy o siebie po to zeby teraz cieszyc sie soba... w kazdym zwiazku sa lepsze i gorsze chwile... trzeba umiec przechodzic z podniesiona golowa nad tymi, ktore sa dla nas trudne i nie widzimy z nich wyjscia..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żal mi tej kobiety.. Nie dlatego, że rozpadło jej się małżeństwo, ale dlatego, że nie rozumie, że sącząc tyle jadu i nienawiści w stosunku do innych ludzi szkodzi przede wszystkim sobie... Bo to my dajemy innym wraca do nas z nawiązką... Kobieta szalenie potrzebuje miłości... Nie może spełnić tego pragnienia, więc nie pozwala też swojemu byłemu budować swojego szczęścia z nową kobietą, czyli z Tobą. To przykre... Zastanawiam się dlaczego Twój partner boi się tej kobiety?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
SJK o ile byłoby prościej gdyby ludzie tak po prostu zachowywali się w stosunku do siebie chocby poprawnie, prawda? ja nie oczekuje, że ona mnie przyjmie z otwartymi ramionami bo jestem w stanie w pewnym sensie ja zrozumieć, jest zazdrosna, chyba nieszczęsliwa ale myslę że zaden człowiek nie zasługuje, żeby go traktować tak jak ona mnie> Wiesz SJK wydaje mi się, że ponieważ ta sytuacja trwa już ok 3 lat to w tym przypadku ten czas tą bojaźż spowodował, mówię Ci jak on czasami mi opowiadał co ona wyprawiała to byłam zszokowana. Codzienne sms gnębienie, wyzywanie, jak wcześniej napisałam wyciagała łapy do niego i oczywiście dostał w twarz, więc teraz każde spotkanie jest dla niego stresem bo zastanawia się co się wydarzy, nie jestem w stanie opisać tego wszystkiego, myślę że rozmowy, czas, cierpliwość i zaufanie moga przynieść dobry efekt. pelusia - po długich wczorajszych rozmowach pogodziliśmy się, jest ok, dziekuje jeszcze raz za wsparcie boje się tego co mnie dalej czeka ale postanowiłam że spełnianie mojej pasji (wreszcie) może mi pomóc i postaram się to realizować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przecież ona swoją nienawiścią może też nastawiać syna przeciwko ojcu, o Tobie nie wspominając... A to przecież nie jest dobre... Poza tym skoro kobieta jest agresywna to na dziecku też może się wyżywać:/ Czy Twój partner nie zastanawiał się nad tym, by przejąć opiekę nad synem? Nie wiem no... moim zdaniem ktoś tej kobiecie musi się wreszcie przeciwstawić, bo ona zrujnuje wam życie :/ Siły i wytrwałości życzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
SJK dziękuje za wsparcie, mam nadzieje, że oboje damy radę, na razie mamy plan co robić dalej, zobaczymy czy poskutkuje. Wiem, że może nastawiać dziecko przeciwko nam i znając ją napewno to zrobi no ale niestety nic na to chyba nie poradzimy, najgorsze jest to, że wydaje mi się ze to dziecko jest jakieś zastraszone, boi się głośnych dzwięków, radia, nie lubi jak zabawki wydają jakiś dzwięk - boi się ich nie znam się na tym ale wydaje mi się ze to nie jest noramlne, oni chyba w tym domu (tzn. ona i rodzice) ciągle muszą się drzeć i dlatego on tak reaguje. Ja to bym zrobiła dziecku badanie u psychologa żeby stwierdził czy nic mu nie jest, jeśli by się okazało ze jest cos nie tak to bym wystapiła o odebranie praw. Mówiłam o tym mojemu facetowi ale on na razie chyba nie jest na to gotowy, on musi zadecydować co zrobic ja mu moge tylko podpowiedzieć, mysle że jeśli będa jeszcze jakieś niepokojące sygnały to może się zdecyduje bo przeciez najważniejsze jest dobro dziecka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A w jakim wieku jest dziecko? Jego zachowanie rzeczywiście jest niepokojące... Twój partner nie powinien zwlekać z decyzją...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
SJK a znasz się trochę na psychologii dziecka, to może podpowiedz jakiegoś który by zrobił takie badanie i wystawił stosowny dokument, ma niewiele ponad dwa latka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niestety nie znam się na psychologii dziecka zbytnio i niestety nie jestem w stanie nikogo Ci polecić. Ale wydaje mi się, że warto dziecko na taką wizytę zabrać... Szukałaś może w internecie czy są jacyś psycholodzy dziecięcy w Twojej okolicy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sonia12073
Jeżeli Ty jesteś powodem rozpadu poprzedniego małżeństwa Twojego faceta,to bardzo dobrze Ci tak!!!!nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wydaje mi się, że dzieci w tym wieku raczej lubią wszelkie głośne zabawki - im głośniejszy i dziwniejszy dźwięk wydaje tym jest atrakcyjniejsza...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
Sonia12073 gdybys dokładnie przeczytała wczesniejsze posty to bys wiedziała, że tak nie jest ale napiszę jeszcze raz NIE JESTEM POWODEM ROZPADU ICH MAŁŻEŃSTWA, poznałam mojego partnera kiedy był już ponad rok po rozwodzie!!!!!!!!!!! Dlaczego nie czytacie tylko z góry zakładacie ze to ja jestem winna? Ona jest sama sobie winna, tak to juz czasami jest, że niektóre kobiety są takie właśnie i ogólnie ludzie są okropni (niektórzy) Pozdrawiam Miłego dnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Krótko, daruj sobie związek z gościem, który nie jest mężczyzną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
dlaczego uwazasz ze nie jest mezczyzna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sam jestem rozwodnikiem. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której moja ex miałaby jakikolwiek wpływ na budowanie nowego związku. Nie umie się postawić? Jak widzisz swoją pozycję gdzie była dyktuje co mu wolno (spotkania z dzieckiem) a co nie. Uwierz mi, (43 lata) z takiego pieca chleba nie będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oczywiście jak znam życie zrobisz jak uważasz.. a potem będziesz się dziwić. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a rozbilas ten zwiazek
? masz babo problem...koles cie zlał a ty siedzisz i myslisz:> ale se chłopa wezmiesz na męża;/;/;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jesli on nie potrafi powalczyc
o spokuj w waszym zwiazku to daj sobie siana z nim;/...to nie facet tylko cipka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
Myrevin ja też jestem po tzw przejściach czyli po rozwodzie i uwierz mi nie jest mi łatwo.Może jestem trochę naiwna w tym świecie ale wydaje mi się że staram sie być sprawiedliwa, rozważam tą sytuacje z każdej strony. Z jednej strony jestem ja, posrodku dziecko a z drugiej ona,niestety jest matką i tak naprawde to ona rozdaje karty, wiem że jemu bardzo na mnie zalezy ale czuje sie tez odpowiedzialny za dziecko i tak kółko się zamyka. Oni się rozstali przez jej wieczne awantury a nie były to tylko krzyki jak już napisałam wczesniej (razy, rozwalanie meble, wyzywanie) on tego nie wytrzymał ale myśle ze moze trzeba czasu na załatwienie pewnych spraw, zauważenie pewnych rzeczy, zrozumienie. Nie moge sie poddać tylko dlatego, że ona tak chce!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
i jeszce jedno, nie walczyłabym gdybym nie widziała, że on też się stara, a widzę, że robi to i idzie mu coraz lepiej. Mam nadzieje, że kiedyś nie powróce tu i nie napisze, że przegrałam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No widzisz, a jego jakoś nie widać w tej wypowiedzi.. jasne że chęć kontaktu z własnymi dziećmi jest wielka. Mam dwoje więc to rozumiem. Tylko że najwyraźniej jego była jest nienormalna a on nie potrafi nic z tym zrobić. Choćby z obraźliwymi sms.ami.. chęć kontaktu z dzieckiem nie może oznaczać zgody na patologiczne zachowania.. .. Strach pomyśleć co będzie jak do tego dojdzie jeszcze WASZE dziecko..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmęczonapani
Myrevin a powiedz jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko, jak Tobie układają się stosunki z byłą żona, nie robi Ci problemów z widywaniem dzieci i czy zaakceptowała Twoja partnerkę (jeśli oczywiście ją masz). Ja nie wiem jakim sposobem pozbyć się tych okropnych smsow (z NK po prostu sie wykresliłam) Co Ty bys zrobił?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieci mam z dwóch związków... Dzieci są pełnoletnie więc ich rodziny nie mają nic do tego z kim się widują. Z byłą nie widziałem się już ponad rok czasu. Trochę mam inną sytuację. Co bym zrobił? Będąc na miejscu.. twojego? Tak jak napisałem nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. Obraźliwe smsy to świetny materiał dla sądu np. Nie wiem.. na pewno stałbym po stronie "nowej" wybranki serca.. nawet kosztem kontaktów z dzieckiem.. Córka dziś mnie rozumie że kiedyś nie mogłem się z nią często spotykać. To nie miejsce na osobiste wyznania.. szczególnie że piszę na czarno. Nie oceniam źle ciebie tylko tego twojego mężczyznę. Tak jak już napisałem, to że nie potrafi się rozliczyć z przeszłością.. nie może oznaczać zgody na sytuację jaką opisujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×