Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość przyszłamama89

młode macierzyństwo?

Polecane posty

urodziłam dokładnie w twoim- przesadzasz trochę. Można osiągnąć dużo i to w miarę szybko niekoniecznie pracując w skrajnym zmęczeniu robiąz parę rzeczy jednocześnie. Nie martwię się tym, że nie chcę dziecka ciągać w samochodzie parę godzin. Absolutnie mi to nie przeszkadza. Całe życie mam na to, żeby z własnym dzieckiem podróżować. Mnie dziecko absolutnie nie ogranicza. I wydaje mi się, że jest tak, bo po prostu nie muszę się szarpać, ciagnąć parę srok za ogon- teraz jest czas mój, męża i dziecka:) Stąd nie chcę żyć w ciągłym pędzie nie mając dla niego czasu. Bo moim skromnym zdaniem, czas spędzony w foteliku w samochodzie z mamą to trochę za mało :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urodziłam dokładnie w twoim
magda240777"I wydaje mi się, że jest tak, bo po prostu nie muszę się szarpać, ciagnąć parę srok za ogon..." dokładnie o to chodzi - świetnie ujęłaś różnice- ty to widzisz jako szarpanie- mnie to przychodzi z naturalna ŁATWOŚCIĄ- co więcej tak potrafię teraz wszystko zorganizować, że nie tylko ja ale i dzieciaki sa zadowolone i maż i pracownicy. Oczywiście nie zawsze tak było - z tym pierwszym dzieckiem- zanim doszłam do wprawy i rytmu - to właśnie była taka szarpanina- teraz za to życie sprawia mi ogromną frajdę - dlatego uważam, że było warto wtedy podjąć taką decyzję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vlvvlvvlvvlv
Dzieci raczej nie wiedzą, czy są zadowolone, bo nie mają pojęcia, że można żyć inaczej. A ich właściwe zadowolenie zweryfikuje czas - jak już dorosną, będą mogły ocenić swoje, twoim zdaniem, szczęśliwe dzieciństwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja mam 21 lat i jestem w ciązy
Ja się zgodzę z Magdą. Jak już pisalam obecnie jeszcze pracuję i stuiuję zaocznie. Jestem nastawiona pozytywnie i wiem, że sobie poradzę, jak już się dziecko urodzi. Ale zgodzę się z Magdą, to nie kwestia ograniczenia...Owszem, uważam że raz na jakiś czas można z małym dzieckiem pojechać gdzieś dalej, ale pakować się w 10 minut i niespodziewanie wyjeżdżać hmm. Ja bym tak po prostu nie chciala, nie to że mnie by to ograniczało. Sama może bym tak zrobiła, ale z dzieckiem jednak nie, co nie znaczy że mnie to ogranicza. Po prostu mam inny pogląd na ten temat... Też uważam, że na wszystko jest w życiu czas, a pewne decyzje wymagają przemyślenia, no ale... jak ktoś wpadł, to nie ma co kogoś besztać z tego powodu, a samemu się załamywać. Bo to niczego nie zmieni, trzeba patrzeć w przyszłość :) I myślę, że nie ma sensu wzajemne przekonywanie się do swojego sposobu na życie, bo to bardzo indywidualna sprawa. Każdy ma prawo układać sobie zycie na swoj sposob, a inny sposob nie znaczy gorszy. Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem skąd startujesz do wiednia, ale pamiętam jak swego czasu jechałam do Wloch przez Wiedeń- z południa kraju zajęło nam to mniej więcej koło 5godzin. Zakładam, że wracałaś w ten sam dzień- trzymałaś więc koło 10godzin w samochodzie małe, 10miesięczne dziecko. Było szczęśliwe? Dołóż do tego wielkie korki na wjeździe, których nie ominiesz nawet jeśli prujesz dalej - więc dziecko siedzi z Tobą w tym samochodzie jeszcze dłużej- pomijając fakt jakości powietrza:) Tak samo jak pomijam fakt, że jak już pisałaś zrobiłaś mu po drodze spacerek. Z drugim dzieckiem się już nie widzisz, no bo kiedy? Abstrahując od tego, że skoro osobiście jedziesz Ty lub mąż na przetarg jest potrzebny właściciel firmy- czyli nie zostawiasz tylko oferty ale zostajesz na rozmowach. Więc dochodzą do tego kolejne godziny. Co wtedy robisz z dzieckiem? Nie wiem co Ci przychodzi z naturalną łatwością- ale z całym szacunkiem dla Twojej organizacji- ja tu takiej nie widzę. Życie pewnie sprawia Ci ogromną frajdę i fajnie. Tylko, że ja nie widzę tu miejsca na dzieci... Ja mam 21lat...- ja nikogo nie besztam za młode macierzyństwo. Przecież każdemu, kto uprawia seks takie coś może się przydarzyć:) Ważne, żeby się w tym wszystkim odnaleźć, czego mocno Ci życzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja mam 21 lat i jestem w ciązy
Magda, spoko ;) Nie tyczyło się to bezpośrednio Ciebie , raczej tak ogolnie ;) Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urodziłam dokładnie w twoim
tak ok 10h w samochodzie - ale wź pod uwagę, że ja tam na co dzień jeżdżę - mam po drodze znajomych - wiem gdzie się zatrzymać na postój -gdzie jest przytulny zajazd- jak ominąć korki - w końcu to ponad 10 lat praktyki! poza tym ja nie jechałam do centrum! co do wyjazdu niespodziewanego - niby nie spodziewany - ale ja oczywiście brałam to pod uwage- to jest tez umiejetność nabyta dzięki wczesnemu macierzyństwu - zawsze mieć plan b :) choć dla kolezanki, która była rano na kawę- dla dzieci... do 10 dzień toczył się zupełnie normalnie- ja plan B miałam w głowie- mąz pojechał do Włoch - w drodze powrotnej miał byc w Wiedniu - ale zamknieto te cholerne lotnicka i były korki - wiedziałam o tym juz dzień wczesniej - po telefonie, starszego syna odebrałam ze szkoły i jechalismy wszyscy razem - mielismy byc na 17 - zdążyliśmy ... po drodze bawiliśmy w słowne gierki - bo mały zaczyna powtarzać - ćwiczyliśmy dzielenie i mnozenie ze starszym :) zaznaczam tez ŻE NIE KAZDY DZIEŃ TAK wygląda - np dziś cały czas jestem w domu -zaraz po obiedzie pakuję netbooka i idę z małym do piaskownicy - ja bede robiła papiery a on ćwiczył chodzenie :D nie mniej jednak takie awaryjne sytuacje nie stanowią dla nas problemu- dzieki czemu ja czuję sie pewnie i bezpiecznie w każdej sytuacji.... śmiem twierdzić ze wczesne macierzyństwo bardzo mi w tym pomogło. ...co do tego na jakiej podstawie oceniam, że dzieci sa szczesliwe- to to ze dobrze się rozwijają są uśmiechnięte - radosne- otwarte - a ja zawsze staram się zeby każde z nich cos miało z jakiejś niedogodności np facet od przetargu miał ferrari testarossa - mój starszy syn dosłownie oszalał - całą droge powrotną przeżywał.... przejazdzke- o która udało mi się uprosić - na pewno na długo zapamieta - młodszy jest tez bardzo ruchliwy i uwielbia jak się coś dzieje - gości - wyjazdy- tamtego dnia ominęła go tylko kąpiel - ze stałych punktów dnia :D ps nie nakłaniam nikogo do takiego trybu zycia - ani nie krytykuje innego - choć przyznam- czasem mi trochę mi żal koleżanek, które mimo siedzenia w domu i jednego dziecka wyglądają jak cień - ich sprawa - ja tylko chciałam pokazać, że wczesne macierzyństwo moze mieć WIELE NIEDOCENIANYCH ZALET :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
urodziłam dokładnie w twoim- szczerze mówiąc dla mnie to jest właśnie łapanie paru srok na ogon- i naprawdę nie widzę nic dobrego dla dzieci w tak długim siedzeniu na tyłku w samochodzie. No i podziwiam za zdążenie na 17na przetarg po otrzymaniu informacji o takiej konieczności koło godz.10.00- wliczając w to zatrzymanie się u znajomych, w zajeździe, spacerek, zmienianie pieluszek małemu :) Ja jechałam motocyklem a pięciu godzin nie pobiłam:) Rozumiem też, że synek przyzwyczaił się do spania w foteliku samochodowym parę godzin? Rozumiem też, że "robiąc papiery" masz tak podzielną uwagę, że jesteś w stanie kontrolowac dziecko, które dopiero zaczyna uczyć się chodzić? Ja też nie nakłaniam Ciebie na zmianę trybu życia- w końcu grunt to byc zadowolonym z życia. Natomiast szkoda mi Ciebie, bo moim skromnym zdaniem "jak ktoś jest do wszystkiego to tak naprawdę jest do niczego"- a Ty sprzątasz, pierzesz, gotujesz obiady dla was i dziecka osobno, do tego jeździsz po Europie, prowadzisz firmę, która zatrudnia ludzi i do tego masz jeszcze czas i chęci na rozrywki. Pozdrawiam A tak na marginesie, napisz proszę jak ominąć kilometrowe korki przed Wiedniem jadąc np. do Włoch albo choćby na przedmieścia Wiednia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość urodziłam dokładnie w twoim
z korkami przed Wiedniem nie ma problemu odkąd kilka miesięcy temu otworzyli wreszcie odcinek autobany :D problem jesli chce się objechać miasto- co mnie nie dotyczy - bo to co mnie interesuje jest od strony mego dojazdu oraz przy wjeździe do centrum - co również mi jest nie potrzebne... skąd wiesz czy pokonywałam dokładnie taka samą odległość jak ty? z mojego punktu startu samochodem -no może nieco naginając przepisy ;) 5h to norma.... a u znajomych zostwiłam małego na czas załatwiania swoich spraw - a nie w czasie dojazdu - trochę wyobraźni. kto ci powiedział że dla dziecka osobno gotuję? to jest moje 2 dziecko :D juz tak nie cuduje jak przy pierwszym ;) może jeść to co my, tyle że mniej przyprawione, może sobie raczkować po piachu - bez stojącej nad nim jak cień mamy - która kontroluje go dyskretnie - zza kompa ;) ps ja za to współczuje ludziom którzy do wszystkiego zabierają sie "jak pies do jeża" :P.... głupi wyjazd kosztuje ich tyle stresu co mnie pół roku zycia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak czytam o "zerkajacej dyskretnie zza kompa mamie" to troszkę śmiać mi się chce:):) Czyli dojezdzasz do Wiednia, zostawiasz małego u znajomych, ze starszym jedziesz na przetarg- rozumiem, że rozmawiasz z potencjalnym klientem o swojej ofercie a drugi syn...hmmm...czeka przed drzwiami? w aucie? Czy z Tobą? Potem przejażdzka ferrari, wracasz do znajomych po małego, pakujesz do auta i pięć godzin z powrotem? Skoro ja startowałam z południa Polski do Włoch przez Wiedeń to i tak przyjęłam wersję minimum dla Ciebie :) Raczej się nie dogadamy. Ponieważ ja nie mówię o stresowaniu się wyjazdami. Ja mówię o wychowywaniu dzieci. Tak, żeby być w zgodzie z samym sobą, żeby miec czas dla własnych dzieci. Moim skromnym zdaniem Ty go po prostu nie masz, więc "kontrolujesz dyskretnie 10miesieczniaka zza kompa" "robiąc papiery" :):) Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo szczęścia:) No i wygrania przetargu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kuki123
moja córka na 3 roku dziennych studiów urodziła dzidziusia jestem szczęśliwą babcią

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do kuki123
fajnie. Duzo sie im zajmujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i myślisz, że jestes
lepsza , bo jeździsz z dzieckiem w 10 godzinne podroze ?? To jest ta organizacja czasu wielka ?? Wyobraź sobie, że inni też maja ta cenną umiejętnośc organizowania czasu sobie i dzieciom, ale zwyczajnie NIE CHCĄ targać dzieci w takie podroze. Ja cieniem człowieka nie jestem, wręcz przeciwnie, a dzieci ( 14 miesięczne bliźniaki) szczęsliwe i radosne... ale mam tak wlasnie wszystko zorganizowane, że wiem kiedy na co jest czas. Jeśli nagla zmiana planow i pakowanie dzieci w 10h podroz w 5 minut to ta wielka organizacja czasu, to ja dziekuje bardzo:D Co do zabierania się jak "pies do jeża", widze że znasz tylko skrajnosci.... albo puścic dziecko samopas, albo skakac nad nim . A szkoda... bo jest jeszcze coś pomiędzy, i to pomiędzy jest bardzo piękne ;) Pzdr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość helga z syfonu
widzę, ze rozpetała sie kłotnia odnośnie wychowania dzieci. Widze, ze Pnia: urodziłam dokładnie w twoim... za wszelką cena cche nas przekonać, ze wspaniale sobie radzi w życiu i jest wspaniałą matką, hmm...Według niej moze i jest według innych niekoniecznie, ona krytykuje inne matki, inne ją. Nie ma sensu sie nad tym rozczulac. Jej życie , jej dzieci. Ja uważam, że każdy niech żyje jak chce i nic nikomu do tego. I wszystko pwnie byłoby ok, nie wypowiedziałabym się na ten temat jak i pewnei magda... gdyby Pan urodziłam... nie wciskała nam ciagle jakie ona ma wspaniełe życie, jaka jest suoper matką itd. I zgadzam się z tym iz czy dzieci są szczęśliwe same ocenią za kilka lat, gdy beda wspominac dzieciństwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość biała mewa
a niech ejżdzi sobie z dziećmi samochodem i 20 godzin ale ja na jej miejscu nie chwaliłabym sie tym tylko raczej wstydziła tego.Narzuciła swoj tryb życia dzieciom i to ona jest scześliwa a nie jej dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestem w takiej samej syt. :) Też mam 21 lat, jestem na 2 roku studiów z tym, że ciąża nie była aż takim zaskoczeniem bo planowaliśmy zacząć starania jakoś w kwietniu-maju, ale zaszaleliśmy wcześniej :P Ja studiuję zaocznie, pracuję i prowadzę wspólnie z mężem dom. Najbardziej martwi mnie to jak poradzę sobie z zaliczeniem praktyk, ale myślę, że wszystko będzie ok :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak długo STUDENTKA
Ja też wpadłam, jestem w drugim miesiacu:( I jestem przerażona!!!!Na studiach zaliczony pierwszy semestr, mam nadzieję, że uda mi się zamknąć pierwszy rok, potem może dziekanka a może uda mi się to jakoś połączyć. Z chłopakiem długo jesteśmy razem, teraz razem mieszkamy na stancji, nie jest źle ale cholernie boje się zmian!! Boję się odpowiedzialności za dziecko, boję się, że moje życie przewróci się do góry nogami, boję się, że to koniec beztroski... Chłopak jest rok starszy ale do tej pory też tylko studiami się zajmował. Nie wyobrażam sobie mieć dziecko i być utrzymywaną przez rodziców! Pewnie pomogą ale pewnie czeka nas szukanie jakiejś pracy. Przeraża mnie!!!!! Nie chcę jeszcze pracować, studiować i wychowywać dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość srete tete
tak radzicie sobie wszyscy az sie rzygac od tego chce jak sie czyta jakie to wszystkie wpaniale i idealne mamusie jestescie.. same sobie radzicie po czym jest dodane ze tesciowa sie dzieckiem zajmuje, mama sie dzieckiem zajmuje... jakie to jest dawanie sobie rady? tak, dajecie rade i jest cudownie ale to babcia jedna z druga siedzi z wnukiem byscie mogly dalej studiowac i "dac rade"... ciekawe madrale jakbyscie sobie "dawaly rade" gdyby rodzicow w poblizu nie bylo, bo moze rodzice nie pomagaja finansowo ale swoja pomoca zapewniaja wam mozliwosc tych finansow zdobyc... podziwiam mlodych rodzicow ktorzy naprawde musze zorganizowac sobie czas tak by uczyc sie, zarabiac i zajmowac dzieckiem BEZ jakiejkolwiek ingerencji rodziny... zenada!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość coco chanell
Myslij ze babcie sie nie ciesza jak zostaja z wnukiem ? Mam roczna corke i mam 21 lat, mieszkam z tesciAMI. Studiuje i pracuje, oni bardzo pomagaja, ale nawet nie wiesz jaka maja radosc!!!!!!!!!! Chca brac to dziecko wszedzie, chca ja karmic, usypiac. Czlowieku nie masz pojecia co gadasz!!!!!!!!!!! taki co sam sobie niby radzi ze wszstkim za kilka lat bedzie umeczony wszystkim , bo przez kilka lat mial jazde na maxa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama Kalinki
dokładnie zgadzam sie z poprzedniczką. W moim przypadku wcale nie musiałbym zostawiac dziecka z babcią bo studiuję zaocznie, a mąż ma wolne weekendy, takze on mogłby sam z nią być ale teściowa zawsze chce żeby mój mąż z dzieckiem do niej przyjechał, wiec mąż korzysta z okazji i w sobotę zawozi ją i jedzie sobie dorobić. Dziadkowie bardzo kochają swoje wnuki. Moji teśiowie też uwielbiają sie zajmowac małą. chcą wszystko przy niej robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość biała mewa
do srete tete.... włąśnie srete tete to ty wiesz o życiu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mamy kalinki
skoro studiujesz zaocznie to dlaczego oddajesz małą babci? Mąż ma wolne weekendy i też dziecko podrzuca. Dla mnie to chore! Co z tego, że teściowe uwielbiaja małą!?? To twoje dziecko, czy teściów?? Po co niektórym cudakom dzieci? Nie mam pojęcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No nie moge z osob pokroju trete tete czy jak temu leci;/ Zawsze tak było ,że dziadkowie od czasu do czasu się wnukami zajmują, pewnie tobą tez się zajmowali.Ale niestety widac, że jestes małym wrednym trolem, ktory musi się wpierdalac tam gdzie nie trzeba;/ Ja urodzilam corke w wieku 22 lat , poszlam na studia zaoczne w pazdzierniku 09 i moi rodzice zajmują się mała z piątku na sobote i nie cuzje się przez to neiudacznikiem ,czy nie dobra matką ;) Moi "wykorzystywani" rodzice i "podrzucona przezemnie " córka ,wręcz się uwielbiają do tego stopnia ,że rodzice chcieli ją wziąść teraz na wies na 4 dni ,ale się nie zgodziłam bo bym się chyba zatęsknila za nia ;p Ty wredny trolu myslisz ,że jest dziecko dobrze jak cale dnie spedza tylko z matką? Czasem po0trzebuje odmiany :)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do kasiulka
Głupia jesteś dziewczyno:) To, że ktos nie pozbywa się dziecka tłumacząc się, że "zawsze tak było" nie oznacza od razu, że jest trollem. To, że ty tak robisz- twoja sprawa ale nie pierdziel farmazonow, że każdy tak robi, bo wyobraź sobie, że ja, np. dziadkom nie podrzucam. Owszem odwiedzamy moich rodziców, teściów, znajomych ale zawsze MY- a nie samo dziecko- proste. To, że dziecko nie ląduje u dziadków nie oznacza, że całe dnie spędza tylko z matką głupiutka dziewczyno, a może lepiej "wredny trollu" .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powiem tyle: czasami dobrze, że ą te WPADKI, bo tak by Nasz polski wskaźnik urodzenia byłby jeszcze niższy... ale przyznam się szczerze, że moje 2 ciąże były zaplanowane w 100% i trochę dziwią mnie wpadki w dzisiejszych czasach - przy dzisiejszej antykoncepcji. A 21-22 lata to nie taki "straszny" wiek..... znam mamy nastolatki... i często studia zaczynają dopiero jak dziecko (nawet - dzieci) mają kilka latek... wić głowa do góry!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×