Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kicia....83

Slub....kocham innego...CO ROBIC?

Polecane posty

taka dorosła kobieta....a niewie co zrobic...porozmawiac szczerze z K...idzdo niego, umów sie na spotkanie...zrob cos nim bedzie za pozno.. jezlei nie uda ci sie z K..niewychodx z T...nierozumiem takich kobiet jak ty sorry..ale jezeli sie kogos nie kocha jak mozna wyjsc za niego za maz..to nie malzenstwo to wiezienie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia.....83
dziekuen wszystkim, mamie 26, oli, "nie przeczytalam wszystkiego"-wybieram sie juz do lozeczka ale zajrze jutro! dobranc kochane!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie czytalam wszyskiego
olka ma racje to wiezienie pomysl o tym zycze powodzenia ja ide spac bo mi sie tu obserwator wlaczyl z dziwnym usmiechem hehe powodzonka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja nie moge czuje wczoraj to wszystko zakończyłam i jego zachowanie az mnie po prostu zaskoczyło.....ale teraz to juz sama nie wem czy dobrze zrobiłam czy nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia.....83
Barbie, jak wygladala jego reakcja? co Cie zaskoczylo? jak wyglada to na chwile obecna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia.....83
moze ktos jeszcze mial podobna sytuacje??? a w ogole to dzien dobry wszystkim:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nclfjvklmmklfdv
sluchaj serca, choc to trudne wykonac potem ale sie nie zlam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nimfa bez błota
nie zlam sie, hahahhahahahahahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
jest ktos???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kicia.....83 dzień przed rozmową z nim napisałam mu smsa ze musimy pogadać....i chyba był juz na to przygotowany bo był nadzwyczaj spokajny, ale to nie była miła rozmowa....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeczytalam cale autorko
i powiem ci co mysleNie wiem czy to przeczytasz ale musisz jedno wiedziec,ze sama sie dobijasz,sama sie meczysz i po prostu mowienie gdybanie ze moze to a moze tamto,a czemu on nie odpisuje jest bez sensu.Mialam podobnie,bylam w kims szalenie zakochana ale bylam z innym,potem wyjechalam i przez te pare lat myslalam tylko o tamtym,myslalam co zrobic,siedzialam z jego zdjeciem,mowiac inaczej moje zycie nie bylo zyciem,ciagle zastanawialam sie co by bylo gdyby,czy powninnam wrocic do tamtego i walczyc,ale z drugiej strony nie chcialam tego zostawic bo tez go kochalam.I tak sie sama na wlasne zyczenie dobijalam,zwlaszcza jak tamten pisal i przesylam mi jakies dziwne sygnaly ze tez zaluje i wogole a jak zaczynalam z nim rozmowe to odbiegal od tematu,mowil ze juz za pozno,ze mnie i tak nie ma.No i pewnego dnia powiedzialam sobie dosyc,siadlam i logicznie pomyslalam nad tym co normalnie myslacy czlowiek zrobilby na moim miejscu...stwierdzilam ze tak dalej zyc sie nie da,ze zycie jest za krotkie na zastanawianie i gdybanie,ze musze miec czarno na bialym,ze musze byc pewna i wtedy wybrac wlasciwa droge.Wiec wzielam sprawy w swoje rece,kupilam bilet,polecialam do Polski i pojechalam do tamtego...powiedzialam mu ze przylecialam specjalnie ale nie dla niego tylko dla siebie,bo moje zycie jest na rozstaju,bo sie mecze.Pogadalismy i wiesz co sie okazalo cala ta moja milosc do niego prysla jak mydlana banka.Siedzialam i zastanawialam sie co ja tu robie,pomyslalam sobie ze to nie ten czlowiek z ktorym rozmawiam na necie.I dodam ze on nie wykazal zadnej chceci do bycia razem,krecil tak samo jak przez internet.Ale ja wiedzialam i mysle ze to byla jedna z najmadrzejszych decyzji w moim zyciu.Tym wyjazdem przekreslilam swoja przeszlosc,uwolnilam sie i moge teraz dalej zyc nie zadreczajac sie co by bylo...bo wiem co by bylo...nic by nie bylo. Tak wiec mysle ze ten sms cos znaczyl ale co nie wiem i to dziwne ze on sie nie odzywa...no a ty sie zadreczasz wiec jak chcesz zyc normalnie po prostu jedz sie z nim spotkac i tyle,tylko tyle i az tyle.I nie wazne jak daleko,nie wazne ze nie masz kiedy...zawsze sie znajda srodki jak sie czegos chce wiec wez zycie w swoje rece,przestan sie zadreczac i jedz rozwiazac sprawe raz na zawsze bo nigdy nie da ci spokoju i bedzie sie tak ciagnelo az wpadniesz w depresje.Nie mowie ze sie stanie tak jak ze mna chociaz to jest mozliwe.Ale mozliwe jest tez to ze jak pogadasz z nim i spedzisz troche czasu zrozumiesz bez kogo nie mozesz zyc,czy bez niego,czy bez tamtego i wtedy bedziesz juz wiedziec,bedziesz wiedziec co masz robic.I nie patrz na rodzine,nie patrz na nikogo,tylko na siebie,bo to jest tylko i wylacznie twoje zycie!!!!!!!!!!!!!!!powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
dziekuje Ci bardzo, autorko ostatniego wpisu, za Twoje madre slowa i czas, jaki poswiecilas zeby przeczytac cala moja historie! ciesze sie rowniez, ze sama dokonalas wlasciwej decyzji, ciesze sie, ze udalo ci sie pojsc jakas droga zamiast stac na rozstaju drog. ja stoje na takim wlasnie rozstaju i wszystko prawie, co napisalas, dotyczy tez mnie-tez mysle codziennie, co by bylo gdyby, ogladam zdjecia bardzo czesto, generalnie wchodze czesto do swiata, gdzie jest on, ja i szansa na cos, gdzie czas zatrzymal sie w miejscu. a czas pedzi jak szalony dalej i ten swiat jest tylko odbiciem czegos co bylo, moglo byc. ten swiat chce mnie pochlonac a ja sama ulegam i musze sie nieraz sila przywolywac do rzeczywistosci. Twoja rada konfrontacji jest bardzo madra, tylko ze on sie teraz nie odzywa, ja jestem za granica, nawet nie wiem, gdzie mieszka, bo sie wyprowadzil od rodzicow. tym oto sposobem zostaje nadal tu sama, natym cholernym rozdrozu, ja, palace slonce, brak cienia i ten jeden sms, dajacy nadzieje na znalezienie wlasciwej drogi, ale dziwny jednoczesnie i jakby juz nieaktualny, choc nie wiem niczego na pewno. wiec nadal tu stoje i stoje...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
moze dzis ktos sie wypowie? dzieki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nimfa bez błota
ciekawe, ciekawe. ta hisotria coś mi przypomina, ale to chyba nie zakończyło się dobrze;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia.....83
cytrynko, dziekuje. uczciwa jestem wobec niego, powiedzialam mu, ze chyba czuje cos do kogos jeszcze, ze to takie uczucie niespelnione, trudno w to uwierzyc, ale tak bylo naprawde, reakcja byla taka, ze T. plakal jak dziecko, zebym go nie opuszczala, ze tak bardzo mnie kocha, ze bedzie o mnie dbal, ze jego zycie beze mnie to bedzie wegetacja itd itd. ja wobec takich argumentow miekne, nie dosc, ze moje serce jest wciaz dla niego otwarte to ta niepewnosc ze strony K. tz gra duza role. a porozmawiac z K. to juz sztuka, nie wiem jaks ie do tego zabrac technicznie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość twoj facet zareagowal tak
bo naprawde cie kocha i musisz cos z tym zrobic bo niszczysz zycie tez jemu,bo jest z kims,kocha i zasluguje na milosc a ty nie mozesz mu jej dac bo caly czas myslisz o innym.Pomysl sobie jak ty bys sie czula na jego miejscu?ktos tam napisal zebys pojechala do niego i rozwiazala to raz na zawsze i ten ktos ma racje.Tylko ze mowisz ze nie masz adresu,ale masz nr telefonu mozesz jakos zdobyc adres albo przez znajomych na nk lub gdzie indziej.Sprobuj chociaz i jedz i wyobraz sobie jego mine jak cie zobaczy:)bedziesz wszystko wiedziec po tym spotkaniu i przestaniesz zaderczac i siebie i twojego T. I jeszcze jedno moze tak byc ze wybirzesz K a po jakims czasie bedziesz zalowac ze nie jestes z T ze go zostawilas,a on tak cierpial i tak cie kochal.Pelno tutaj takich tematow na kafeterii.Ja mysle ze powinnas albo pojechac i z nim pogadac,albo zostac sama zeby zrozumiec co tak naprawde chcesz.Mysle ze ty docenisz milosc T jak nie bedzie go w poblizu i wlasnie powinnas tak zrobic zeby go nie miec przy sobie,zeby poczuc jak to bedzie. Nie mowie o zrywaniu tylko o pojechaniu gdzies do kolezanki na jakis czas i urwaniu kontaktu.Ja zrozumialam jak bardzo kocham mojego teraz meza dopiero jak sie z nim rozstalam.Tak to spowszednial mi po paru latach mieszkania,zaczelam myslec o innych,zaczely sie klutnie i ja myslalam ze jestem z nim tylko z przyzwyczajenia.Rozstalismy sie i zrozumialam dopiero wtedy co mialam.Ty tez powinnas sie poczuc tak jakbys go nie miala i wtedy ci latwiej bedzie zdecydowac,no i przestaniesz go oszukiwac bo go oszukujesz.Niby mowisz prawde ale oszukujesz bo zawsze mozesz odejsc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia.....83
do autorki ostatniego wpisu: dziekuje Ci bardzo!!! wiesz, bardzo duzo racji masz, w ogole ciesze sie, ze tak wiele osob doradza mi prosto z serca. masz racje w tej kwestii, ze niby powiedzialam T. o moich uczuciach, ale tak na dobra sprawe daje mu do zrozumienia, ze to nic takiego, bo nadal z nim jestem. utwierdzam go w czyms innym niz mowie. powinnam sie odseparowac na jakis czas ale rowniez technicznie nie mam jak, pracuje za granica, nie mam zadnej kolezanki, do ktorej moglabym sie wprowadzic na jakis czas a wynajecie mieszkania osobnego nie wchodzi w rachube.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciezkooooooooooooo
radz sie sreca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia....83
jest moze ktos kto zainteresuje sie moja historia? dzieki!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość n kjnvgljvjf
tez tak miałam i potem żałowałam że zostawiłam tego pierwszego chłopaka. nie bierz K.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czerwony kapturek........
ciekawa historia. nie widze wyjscia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia.......83
nikt?...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia ja ci napiszę
jak to było u mnie , też długoletni związek i też ktoś się pojawił , starszy ode mnie , dojrzalszy , czasem się spotykaliśmy niezobowiązująco w większym gronie i mnie trafiło , nie miałam pojęcia co robic , męczyłam się koło roku , nie umiałam zerwac a z drugiej strony chorowałam z tęsknoty za tamtym , mi pomogło to że odpuściłam , chciałam ratowac swój związek , z tamtym drugim się nie kontaktowałam chyba z rok , po roku spotkanie - i zonk , nie mogłam uwierzyc w to że chciałam dla niego tak bardzo zmienic swoje życie i to nie chodzi o to że on się zmienił , mi po prostu spadły różowe okulary . Do dzisiaj dziękuję Bogu że wtedy nie podjęłam decyzji której żałowałabym do dziś , jestem tego pewna , problem polega na tym że nazywasz miłością zauroczenie , fascynację bo przecież nie możesz wiedziec jak by się wam układało na codzień , słowa to są tylko słowa a prawdziwe życie to zupełnie inna bajka - takie jest moje zdanie , ale dobrze by było gdyby jakieś wydarzenie pozwoliło ci docenic to co masz teraz , tylko oby nie było za póżno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam podobnie :(
za kilka miesiecy slub a we mnie zkaochal sie ktos inny, a ja sie zauroczylam, zakochalam nie wiem...kocham jednego i drugiego wiem ze to brzmi jak dziecinada i zawsze krytykowalam akie osoby, ktore mowily, ze kochaja 2 na raz ale mnie tez to trafilo...zerwac nie umiem, nie chce a jednoczensie chce sprobowac byc z tym drugim...nie wiem chyba jednak nie zaryzykuje bo za duzo mam do stracenia. Moja milosc to tez nie ejst milosc przez wielkie M...raczej taka spokojna milosc...ale fajna, jestem go pewna, kocha mnie ponad wsyztsko...ale ten drugi kocha mnie tez ponad wszystko...ehhh ciezkie to jest...gdyby nie ten slub to tez by sytuacja inaczej wygladala...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona_MK
wiesz... chyba wiem co czujesz bo mialam tak samo... mieszkam z najcudowniejszym chlopakiem pod sloncem za granica. Sytuacja jest taka sama zawsze byl przy mnie w najtrudniejszych chwilach, dzieki niemu jestem tutuaj i nie sprzatam ulic w polsce, moje zycie jest normalne mieszkamy sobie razem i jest fajnie... mialam okres w zyciu ze wydawalo mi sie ze nie kocham go i nie cche z nim byc. to trwalo dosyc dlugo... ale on za kazdym razem udowadnial tylko jak bardzo mnie kocha... za kazdym razem odnawial we mnie to uczucie ktore we mnie wygaslo... jestesmy ze soba 4 lata mieszkamy razem w anglii od 2... i musze powiedziec ze wiem ze go kocham... ze mimo wszystko chce z nim byc bo jest cudowny i nie chce nikogo innego!! znowu jestem z nim szczesliwa!! Dlatego wydaje mi sie ze ten facet o ktorym piszesz nei jest tego warty, nie jest warty zebys rzucala dla niego mezczyzne ktory kocha cie nad zycie i ktory zawsze cie wspieral... sproboj go pokochac od nowa! zobaczyc dobre strony i zapomniec i reszcie! sproboj byc szczesliwa ! nie wartomarnowac 5 lat z mezczyna z ktorym ci sie naprawde uklada.... dla zaczynania czegos z innym i potem rozczarowania sie ... NIE WARTO!! pozdrawiam i zycze powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oczywistyfakt
a co zrobisz jak T. kiedyś Cię zdradzi i zostawi dla młodszej?? powiem Ci - będziesz sobie wówczas pluła w twarz, że nie wybrałaś tego, którego kochałas naprawdę. tylko, że wtedy będzie już za poźno!!!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia.......83
dziekuje Wam za odpowiedz! wiele osob mi pisze, ze K. okazalby sie moze calkiem inny w zyciu codziennym, ze to, ze tamto, ze spadna rozowe okulary. moze i tak, ale jednego jestem pewna i to mnie najbardziej przytlaza, ze z K. moge zartowac godzinami i pekam ze smiechu, ze momentalnie myslimy o tym samym, mamy takie same "glupie" poczucie humoru, ze pod tym wzgledem do siebie idealnie pasujemy. Z T. jest natomiast inaczej, jestesmy generalnie do siebie podobni, spokojne typy ceniace stabilizacje ale jesli chodzi o poczucie humoru chociazby, T. nie rozumie moich zartow, owszem, smiejemy sie razem itd. ale wiem, ze on nie docenia moich ripost itd. nie jestem w stanie tego dokladnie przekazac, moze ktos mnie rozumie? po prosu z K. chwytamy wszystko w lot, co chcemy powiedziec, on ma fantastyczne poczucie humoru, uwielbiam je, rozmowy z nim to sztuka...hmmmm...znow sie rozplywam...:( a T. jest naprawde poczciwym, ale rowniez bardzo inteligentnym chlopakiem! jestem z nim juz tak dlugo i to moj pierwszy mezczyzna, w lozku rowniez! do autorki ostatniego wpisu: kiedy slub?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oczywistyfakt
i jeszcze jedno... nie da się zakochać na komendę. serce nie sługa, a życie masz jedno i krótkie...........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oczywistyfakt
zatem po co pytasz?? przecież sama wiesz kogo kochasz naprawdę, a kogo nie! nie da się kochać dwóch jednocześnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia.......83
o slub pytam "mam podobnie". do dziewczyny z Anglii-dziekuje Ci! masz racje, powinnam sprobowac tez dac cos z siebie, ale nie umiem:(. powinnam spojrzec na nasz zwiazek inaczej, od nowa, cokolwiek, ratowac, ale...jestem zwiazana myslami o K., to jest jak narkotyk!!!!!!!!!!1:((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×