Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kicia....83

Slub....kocham innego...CO ROBIC?

Polecane posty

Gość kicia....83

witam cieplo wszystkich, nie jestem w stanie opisac teraz wszystkiego tak, jak bym chciala, postaram sie przekazac najwazniejsze. otoz od 5 lat mieszkam z chopakiem, ktorego kocham, ale jest to bardziej milosc za milosc, jaka on mnie darzy. byl przy mnie w chwilach, w ktorych go potrzebowalam, opiekuje sie mna, jest gotowy zrobic dla mnie wszystko. mimo, ze brzmi to patetycznie moze przesadnie, niczym w idylli, to tak wlasnie jest. od poczatku jednak nie czulam, ze jest to milosc przez wielkie M, z mojej strony oczywiscie, choc chcialam dac jej szanse, bo T. jest wyjatkowym, kochanym, dobrym czlowiekiem, laczy nas rowniez duzo, zgodne poglady na zycie itd. gdy poznalam go, czulam cos do swojego kolegi K. z pracy, on rowniez, ale to okazalo sie po czasie, gdy juz zamieszkalam z T. spotkalimsy sie kiedys spontanicznie, kazde z nas mialo sobie to wlasnie do powiedzenie, w obliczu jednak mojego zaczetego zwiazku, mojego strachu przed zranieniem partnera, zrezygnowalam z milosci K., mimo, ze czulam, ze to jest wlasnie to:((( dzis T. nalega na slub, moja sytuacja rodzinna (mama nie akceptuje mieszkania bez slubu, jest chora na nerwice i bardzo to przezywa) rowniez przemawia za wzieciem slubu. Z T. czuje sie bezpiecznie, ale wiem juz dzis, ze nie jest to to, co czuje do K. On rowniez znalazl sobie kogos innego w tym czasie i wszystko byloby pogrzebane, gdyby nie to, ze pewnej nocy, w chwili slabosci, napisalam mu, ze go nadal kocham i ze przepraszam, ze mu to pisze, ze wiem, ze ma juz kogos, ale musialam wyrzucic to z serca...:(((. na co dostalam taka odpowiedz: "nie przepraszaj, tylko kochaj, prosze...". zapytalam, co to mialoby oznaczac, jak mialoby to wygladac, czego oczekuje, ten sms dal mi wiele do myslenia, bylam jak w transie, uswiadomilam sobie, jak bardzo kocham wlasnie K. ale...on juz nie odpisal. ani slowa. od tego czasu minely 2 miesiace. nie wiem co mam zrobic...drazyc temat, pisac, probowac zadzwonic (ja mieszkam za granica z T., K. w Polsce). czy zostawic to, wziac slub z czlowiekiem, ktory mnie kocha ponad wszystko, nasze rodzin sie znaja i akceptuja, ja tez darze T. uczuciem, ale nie jest to na pewno nic porownywalnego z tym, co czuje do K. PROSZE O JAKIEKOLWIEK OPINIE...czy warto burzyc teraz dwa zycia, moje z T., niszczyc go jako czlowieka, bo tym byloby zostawienie go po 8 latach razem (5 mieszkamy razem), mieszac w zyciu K.? dlaczego napisal to co napisal, a teraz sie nie odzywa. co to moze oznaczac...prosze o opinie...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
szkoda, ze nikomu sie nie chce czytac:((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eee tammmmm
to, że tak napisał nie znaczy wcale, że Ciebie kocha, przeciez to jasne...więc nad czym tu się zastanawiac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
ale dlaczego mialby to w ogole pisac? mogl nie odpowiadac wcale. nie rozumiem tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kiszona
A ja przeczytałam :) ojj nie warto kochana ;/ Bądz z chłopakiem :) a niee.....pozdrawiam ciepło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ggggggggggggggggggggg
wiesz, ja myślę, ze on napisał to tak sobie... niektórzy faceci tak mają, nie umiem Ci tego wyjaśnic, ale moj były lubił puszczać oczko i uśmiechać się do kobiet zwłaszcza tych, które kiedyś dały mu kosza. Taki odwet, że niby one o nim później myślały... Jak masz poukładane życie to nie psuj tego, na rzecz niepewnej przyszłości z facetem, który nie odpisuje na smsy... Tym bardziej, że rodziny wasze się lubią...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eee tammmmm
po prostu chce, abyś to Ty go kochała...a tak poważnie, to napisał to tak sobie i prawdopodobnie nic nie znaczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tytyt
Zanim coś zrobisz z T. ,pogadaj szczerze z K.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wirowka
w kapciach kazdy facet wygląda tak samo, a trwa na innej łące jest zawsze bardziej zielona... Pewnie w Twój wieloletni związek wdarła się rutyna, nuda i fascynację "nowością" nazywasz miłością. nie niszcz wartościowego związku z człowiekiem na którego możesz polegać dla faceta o którym nie wiesz jak zachowuje się na codzień, jak ci z nim będzie itd. Puknij się w głowę i otrzeźwiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie moge czuje
sie jakbym czytala sama siebie,normalnie jestem w szoku ze ktos poza mna tak jeszcze ma.Zalozylam tu raz temat o tym,zaraz poszukam...nie pamietam jak sie nazywal hmm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asdase324324234
mam ten sam problem, ale nadal nic nie robie w tym kierunku bo nie chce ranić mojego partnera za dużo mam do niego szacunku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
dziekuje wam bardzo za odpowiezi! to dla mnie wiele znaczy. tytyt: piszesz, ze mam porozmawiac z K. zanim wezme slub z T.? ale jak? on nie odpowiada, od smsa, w ktorym prosil, zebym go kochala, nie padlo z jego strony ani slowo. nic. zero. ja napisalam nawet, ze jesli z jego strony to juz over, zeby mi to powiedzial, ze bede mogla sobie jakos zycie ulozyc, bo poki co jest on trucizna w mojej krwi, ze wciaz o nim msle i nie moge sie od tego uwolnic, ze chcialabym miec jasnosc, nawet taka, ze on nie chce ode mnie juz niczego. a u nic...nie moge funkcjonowac a nasze rodziny juz planuja slub, ja ide z tym jak g...z pradem, za przeproszeniem, przytakuje. nie mam sily i motywacji. kocham K.!!!!!!!11:(((((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eee tammmmm
daj sobie spokój z tym drugim... mam wrażenie, że Ty jakas niedojrzała jesteś do tego ślubu, żeby taki bezsensowny sms wprowadził u Ciebie tyle wątpliwości..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tytyt
Czyli niestety jest tak, jak pisali moi przedmówcy. Koleś nie jest zainteresowany. A może 3 opcja? Zostaw T, bo go nie kochasz i szukaj innego, ale nie K.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kachnaa
ale ona go kocha ale nie tak jak prawdziwą miłość tylko bardziej jak przyjaciela prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
dziekuej!!11 do dwoch ostatnich dziewczyn-tez nie sadzilam, ze ktos ma identyczna sytuacje. moze opiszecie mi je albo dacie linka do swoich tematow? mimo, ze nie za bardzo moge doradzic bo sama sie miotam, to tak trudne, wlasnie o ten szacunek chodzi, wiem, ze wbilabym mu nz w samo serce, ze on jest zbt dobry, ze nie pozbieralby sie z tego. ale na codzien nie czuje niczego, oprocz tego wlasnie szacunku. czy tak mozna zyc. zyje w pajeczynie powiazan, rodziny sie lubia, itd. trudnos ie z tego wydostac. i jeszcze kwestia-czy jest cos, dla czego warto to robic. czy mam szanse na zwazek z K., kiedys...co on czuje, dlaczego tak napisal. dodam, ze gdy sie widzielismy ponad rok temu, powiedzielismy sobie, ze sie nadal kochamy, to raczej on czekal na moja decyzje, czy zostawie T., na co nie bylam gotowa, bo wlasnie nasze rodziny, szacunek, przywiazanie itd... a K. zerwal ze swoja dziewczyna, z ktora byl 4 lata, choc nie mieszkali razem i oczekiwal tego samego ode mnie. ja nie dalam rady wtedy, nie mielismy ze soba kontaktu potem. a teraz ta sytuacja.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
ta kachnaa, masz racje. nie umiem go zostawic, tyle da mnie zrobil. po tym smsie probowalam porozmawiac z T., powiedzialam mu, ze nie wiem, czy go kocham na tyle, zeby brac slub. plakal i blagal moja miloc... mowil, ze zrobi wszystko, bym byla szczesliwa, z enie umie beze mnie zyc. ja nie umiem na to patrzec, jak on placze. nie mam sily.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
bede bardzo wdzieczna za wszystkie opinie, temat dodam do ulubionych i zajrze po pracy. teraz musze niestety wyjsc. DZIEKUJE WAM WSZYSTKIM!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kachnaa
dokładnie rozumiem przez co przechodzisz, tylko ja ze swoim jestem 2 lata, próbowałam wiele razy to zakończyć ale on błagał płaczem i tak jak właśnie tu opisujesz, moja sytuacja polega na tym, że przed nim miałam faceta którego kocham do dziś czułam przy nim że naprawde kocham po rozstaniu poznałam aktualnego, pomagał mi i kocha mnie tak bardzo, że nie umiem z nim zakończyć tego wszystkiego, nie chce łamać mu serca, jest mi z nim dobrze bo to wspaniały człowiek ale to nie jest prawdziwa miłość, z drugiej strony patrze troche źle gdyż boje sie ze nie znajde juz tak dobrego człowieka, tylko nie wiem czy na dłuższą metę bede potrafila zyc szczesliwie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
kachna, jeszzce Ci odpisze krotko, bo zaraz musze wychodzic. otoz ja w swoim zwiazku rowniez mialam takie chwile jak Ty, i to rowniez po 2 latach. moze zabrzmi to okropnie, ale dzis zaluje, ze nie mialam w sobie wiecej sily, zeby to zakonczyc wtedy, na tamtym etapie. bo kazdy rok spedzony razem ujmowal mi tej slily, po drodze stracilam K., ktory rowniez mnie kochal, wiem to na pewno, chcial ze mna byc, ale czekal na moja suweenna decyzje, zeb zostawiam T. a ja nie potrafilam ze wzgledu na czas, jaki bylismy razem. ludzie sie przywiazuja, maja coraz wiecej wspolnego, czas plynie szybko. ja dzis zaluje, dzis nie umiem z tego wyjsc, nie chce go krzywdzic. a przy tym krzywdze codziennie siebie sama. nie znam Twojej sytuacji dokladnie, ale u mnie tak to wlasnie wyglada, ze zaluje, ze nie zakonczylam tego 6lat temu. dzis wiele wody uplynelo, rodzinne spotkania itd. dzis trudo to zakonczyc. ale wiem, ze gdybym mogla cofnac czas, bylabym byc moze z K. a T. znalazlby kogos, kto y pokochal bardziej niz ja. zycze Ci duzo sily. porozmawiaj z kims, kto zna Twoja sytuacje dokladniej. duzo slonka Ci zycze!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie moge czuje
nie moge za nic znalesc mojego tematu bo go juz jakis czas temu napisalam.Pamietam tylko ze kazdy mi nagadadal ze wogole smiem myslec o tamtym.Ja cie rozumiem,wiem dokladnie jak sie czujesz i to naprawde moze zniszczyc zycie.Tez bylam z moim obecnym raczej z rozsadku,to nie byla milosc,fajerwerki itp,chcialam zapomniec o tamtym bo nie zwracal na mnie uwagi,ale sie mylilam bo on byl taki niesmialy.Zaczelam byc z tym i po jakims czasie sie zakochalam.Tylko ze o tamtym nie zapomnialam i wiem ze wtedy powinnambyla to zakonczyc.Tamten zaczal do mnie pisac,ja jemu ze go kocham ale nie potrafilam zrezygnowac z tego,nie chcialam go zranic.Tamten czekal na moj ruch a ja miotalam sie jak debil pomiedzy nimi.Po paru latach dostalam staly pobyt za granica i wczesniej sie z nim spotkalam.Spedzilismy cudowny dzien razem i zrozumialam ze go kocham ponad wszytsko ale bylo juz za pozno,musialam wyjechac.Tutaj przeplakalam rok,on znalazl kogos tam a ja probowalam o nim zapomniec.Zamieszkalam z tamtym i mieszkamy juz 4 lata.Dalej mam kontakt z tamtym,pisze do mnie czasami i nasza rozmowa nigdy nie jest typowo przyjacielska.Nie wyznajemy sobie milosci tylko piszemy takimi podtekstami bo chyba zadne nie chce zaczac tematu.ja nie chce tym bardziej ze wiem ze z kims jest juz cztery lata.Tylko ze ja dalej go kocham po tylu latach i jak napisze mam motylki w brzuchu,serce wali jak oszalale.I tez nie wiem co zrobic,bo wrocic i co?rozbic jego zwiazek?jak nawet nie wiem czy on by naprawde chcial.Moj tez jest kochany i tez wszyscy nalegaja na slub no bo tyle lat juz ze pasuje tylko ze ja czuje ze to nie to,ze chcialabym taka milosc jaka z tamtym przezylam,ze chcialabym sie poczuc tak jak wtedy kiedy z nim sie spotkalam.Przy nim czulam ze nic sie nie liczy,ze caly swiat moze sie zatrzymac.Oddalabym za jesczze jeden taki dzien piec lat zycia z tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taaaa trzeba było
już dawno ten związek z T zakonczyc skoro kochałąś inneho. ja jestem w podobnej sytuacji mam chłopaka który mni koch ale wiem ze to nie jest to i dziś postanowiłam to wszystko zakoinczyć bo dłuzej juz tak nie pociągne to jest bezsensu być wzwiązku z kims kogo sie nie kocha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joasia_32
Jak masz jakieś wątpliwości to radzę wstrzymaj się ze ślubem. Tak mówią osoby, które na co dzień zajmują się psychologią małżeństw. Pogadaj ze swoim narzeczonym o tym... Znam przypadek, że niedoszła panna młoda zmieniła zdanie w ostatniej chwili. Teraz jest szczęśliwą mężatką, tylko dlatego, że zrozumiała, że ten pierwszy to nie ten i była nim tylko zafascynowana. Zadam tobie pytanie: A jak wyjdziesz za mąż i zdarzy ci się podobna historia i zobaczysz, że z mężem nie łączy cię nic? To chyba będzie tragedia. Musi być miłość i wierność, co wynika z dojrzałości naszych uczuć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kingaaaaa
Nie niszcz twoje zwizku. Taki facet to skarb. Tym drugim jestes pewnie zafascynowana, ale tak naprawde go nie znasz i nie masz pewnosci, ze kiedys tam bedzie ci z nim dobrze. Przekonasz sie o tym po paru latach malzenstwa. Moj maz tez nie byl najwieksza miloscia mojego zycia, a jednak jestesmy udanym malzenstwem. Po jakims czasie zrozumiesz co oznacza slowo " kocham"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kachnaa mam podobnie jak ty tylko ze ja jestem ponad rok z chłopakiem i on bardzo kocha, ale ja już chyba dłuzej tak nie dam rady, a boje sie zerwać bo wiem ze go skrzywdze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie moge czuje
barbie ja ci radze zebys zakonczyla to od razu.Myslalam dokladnie tak samo i teraz po latach wiem ze powinambyla zakonczyc ten zwiazek,tylko juz jest za pozno zeby cokolwiek naprawic.Gdyby wrocily sie te czasy na 100 procent zerwalabym i to bez mrugniecia okiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość błędy jeszcze raz błędy
ja miałam tak samo...nie wiem od czego zacząć bo bardzo dużo pisania byłoby a nie mogę za bardzo czasu nie ma... z tym którym jestem jest gdzieś ok 6 lat za jakiś czas ślub chyba...Z tym z którym spotykałam się znamy się już ok 9 lat ale na początku znajomi/przyjaciele były sytuacje w których zbliżaliśmy się do siebie ale wtedy jeszcze nie było tego obecnego ale była już tamtego dziewczyna postanowiliśmy zakończyć za jakiś czas znowu się odezwaliśmy do siebie jest takie przyciąganie między nami dziwne to wszystko jest spędziłam z nim najpiękniejsze chwile w życiu których nie zapomnę do końca życia on o tym wie wyznaliśmy sobie miłość chociaż już byliśmy w stałych związkach długo ale właśnie z obawy chyba przed nowymi wydarzeniami przed zmianami rozstaliśmy się nie wiem czy dobrze zrobiliśmy teraz wspominam niezaplanowany wypad w 2 piekne miejsca z których było widać i wisłę i bałtyk pięknie ale co zrobić powiedziało się A trzeba powiedzieć i B.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no ja juz mam zamiar od lutego to zakonczyc i jakoś cały czas to ciagle i z kazdym miesiącem jest coraz gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja nie moge czuje
barbie zakoncz to i nie patrz na niego bo wkopiesz sie w dol bez wyjscia.Sama sobie robisz siano z mozgu tak jak i ja robilam.probowalam zrywac ale on plakal,on strasznie mnie kochal i mowil ze i tak zawsze bedzie na mnie czekal i ja nie moglam normalnie nie moglam tego skonczyc a poza tym sobie caly czas myslalam gdzie ja takiego drugiego dobrego znajde.I jest dobry chociaz mielismy juz nie jedna burze i rozstania ale za bardzo do siebie sie przywiazalismy i nie potrafimy zyc bez siebie.I jestem z nim ale czegos mi brakuje,brakuje mi tej namietnosci,tego co mialam z tamtym.Ja z tym nigdy nie przezylam takich chwil,nigdy nie czulam sie podobnie i chcialabym to poczuc od nowa,takie zatracenie sie w milosci.Ciagle mysle o tamtym,po tylu latach nadal siedze z jego zdjeciem w rekach i placze ze taka glupia bylam ze wiedzialam ze kocham a nie potrafilam walczyc i to mnie dobija.Mysle ze ty go nie kochasz a bedac z nim dalej tylko sie przywiazujesz i pomysl co sie stanie za pare lat jak pojawi sie ten na ktorego widok spadniesz na kolana?jak on zakocha sie w tobie?a ty nie bedziesz potrafila zrezygnowac tak jak i ja nie potrafilam bo za duzo cie bedzie laczylo z obecnym.Pomysl o tym i pogadaj z tamtym i najwyzej zrob sobie przerwe,powiedz mu ze musisz sobie przemyslec wszystko bo sie pogubilas i nie chcesz go kiedys zranic.Po prostu zacznij myslec o sobie,bo to o twoje zycie chodzi.Ja myslalam o innych i czuje sie teraz okropnie i nie zycze ci takiego czegos nigdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×