Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kicia....83

Slub....kocham innego...CO ROBIC?

Polecane posty

Gość Kicia.......83
oczywistyfakt: masz racje, nie da sie chyba, choc czasem mozna miec takie wrazenie. wiem, sama sobie tez to tlumacze, ze zycie jest jedno, ale w tej sytuacji jest tyle niezaleznych czynnikow ze mi sie odechciewa podazania tylko i wylacznie za glosem swojego serca. tak jak pisalam, nasze rodziny znaja sie i lubia, jestesmy razem tak dlugo, przywiazanie tez gra duza role, teraz to naleganie na slub, mieszkamy razem, mamy 2 koty, plany, itd. ciezkie to wszystko. a serce wyrywa sie do K.:(. tylko ze on sie teraz nie odzywa. nie moge tego zrozumiec choc analizuje to na wszystkie sposoby! dlaczego napisal mi "nie przepraszaj ylko kochaj...", czemu mialoby to sluzyc??? a teraz cisza? ktos ma pomysl? ja oszaleje!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość erogenna twarz
daj sobie spokoj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sama sobie odpowiedziałaś na pytanie w pierwszym poście :"kocham go w sensie miłość za miłość" odejdź od niego póki czas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona_MK
ślub?? wiesz jesteśmy jeszcze młodzi mamy po 21 lat ale co do ślubu to chcemy tak za jakieś 2-3 lata. Ale jednego jestem pewna wiem ze chce byc tylko z nim i chce byc jego zona! mimo wszystko, bo to jest naprawde dobry czlowiek naprawde mnie kocha i wiem ze moge mu ufac... wiesz my tez sie troszke roznimy, mamy rozne poczucia humoru! ale dopiero niedawno to docenilam... kocham go za to ze jest inny niz ja ! ze dzieki niemu moge widziec co robie zle... bo on mi sie wydaje taki perfekcyjny... dlatego pokochalam go od nowa... bo urzekl mnie swoja dobrocia i miloscia... wiem zee nie znalazlabym nikogo lepszego.... bo nie ma takiego drugiego... ciezko jest mi ci cokolwiek doradzac bo musisz sama zdecydowac, ale naprawde wydaje mi sie ze szkoda zaprzepascic to wszystko... ja bym nie potrafila nawet jesli czulabym cos do innego... nie zranilabym osoby ktora zawsze byla przy mnie i mnie wspierala... wiem bo przechodzilam przez to... ale na szczescie udalo mi sie odbudowac w sobie ta milosc... udalo mi sie i ciagle powoli to robie z tymze teraz widze w nim coraz wiecej dobrych cech... odkrywam coraz bardziej jaki jest wspanialy i jaka jestem szczesciara ze go mam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia.....83
tylko ze nie takie proste, ja nie mam sily na udzwigniecie tego ciezaru, ciezaru tej decyzji-bo co, jesli okaze sie zla, ciezaru jego smutku, zalu, zalu i rozczarowania innych, calej rodziny, nie wiem czy dam sobie rade sama ze swoim smutkiem, z ztym, ze tak go rozcarowalam, ze ugryzlam reke, ktora mnie glaszcze, kocha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skrzywdzić raz czy krzywdzić przez całe życie? zdecyduj się. wychodząc za niego- unieszczęśliwisz 3 osoby: siebie, narzeczonego i ukochanego. nie wychodząc, będziesz szczęśliwa ty i ukochany. facet po cierpi po cierpi i się pozbiera

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taakaa
malinowa damo... lubisz maliny ?? masz całą dupę w malinach ??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malinowa damo pocierpi
się pisze razem :O , gdybys tak napisała raz to rozumiem ale nie po kolei :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja sobie tak myslę
że co niektóre z was o poważnych problemach życiowych to raczej bladego pojęcia nie mają i wyszukują sobie na siłę , odpowiedzcie mi jak możecie pisac że kochacie kogoś z kim nie spędziłyście razem czasu , przy kim się nie budzicie co rano , nie wiecie jak reaguje w taiej czy innej sytuacji ? Na jakiej podstawie myślicie że ich znacie ? Z tego co piszą w słodkich sms-ach czy mailach ? Wam się drogie koleżanki po prostu nudzi , macie przy swoim boku sprawdzonych , dobrych facetów i nie dostałyście jeszcze w kośc od życia to wymyślacie jakieś miłości nie z tej ziemi , jakieś czytanie w myślach i inne pierdoły , szczerze mówiąc to ja tego nie rozumiem ale ja w życiu lekko nie miałam i jak już spotkałam na swojej drodze wartościowego człowieka to ani mi w głowie było zastanawianie się czy ten pan z pracy który tak pięknie na mnie patrzy i jeszcze piękniej do mnie mówi nie jest czasem lepszy niż ten którego mam "na codzień"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicia....83
dzien dobry wszystkim, jestem znow. nadal nie zdecydowalam sie na zaden krok, ale rozmawialam juz z moimi dwoma bliskimi przyjaciolkami na ten temat i dostalam dwie identyczne rady-skontaktowac sie z K. i zazadac wyjasnien. nie baczac na to, w jaki sposob to zrobie, jedna doradzala mi rezygnacje z jakichkolwiek podchodow w stylu sms proszacy o termin rozmowy tel., druga natomiast uznala, ze glupio go stawiac podsciane dzwoniacw byc moze niestosownym momencie, ze moze to zawazycna calej rozmowie, jesli bedzie np. z kims. dlaego w tej kwestii sie jeszcze waham, zadzwonic po prostu z ukrytego numeru z zaskoczenia czy wyslac najpierw smsa informujacego, ze mam taki zamiar. jak myslicie? pierwsza wersja jest dosc radykalna, wolalabym chyba ta z smsem ostrzegawczym, ale z drugiej strony moja obawa jest, ze on rowniez na tego smsa sie nie odezwie i co wtedy? dzwonic mimo wszystko z zaskoczenia? ile odczekac? doradzcie prosze? niczego bardziej nie pragne niz tej rozmowy, tej konfrontacji, tego przyparcia go do muru, bez wzgledu na to, co uslysze, chce zaczac zyc od nowa i nie modlic sie do jego ikony! moze ta rozmowa sprawi ze ta ikona nabierze groteskowych ksztaltow, moze uslysze od niego cos bolesnego, co sprawi, ze wroce na ziemie! a moze uslysze, ze kocha mnie tak samo jak ja jego ale tak samo mu ciezko z tym? wtedy pomysle, co dalej, dzis chce tylko tej rozmowy!!! ale jak do tego doprowadzic? pomozcie prosze i doradzcie... dziekuje!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marcepanik mniammniammmm
hmmm, przeczytałam i cóż, muszę powiedzieć, że to dośc skomplikowana sprawa, ale ja doradzałabym spokój i tą rozmowę faktycznie z tym drugim, jeśli się okaże że chce z tobą być wtedy masz problem tak naprawdę bo musisz działać czyli zostawić chłopaka a jeśli tego nie zrobisz to dasz krótko mówiąc d...bo tamten drugi na pewno już tego nie wybaczy bo ile można sobie z kogoś jaja robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia....83
dziekuje, marcepanik! Twoja odpowiedz daje duzodomyslenia, masz w zupelnosci racje, musze byc przygotowana na dwie opcje, jakie po tej rozmowie sie wyklaruja, albo K. powie mi, ze juz nic do mnie nie czuje i ten sms nic nie znaczyl i wtedy bede musialasobie po prostu z tym jakos poradzic i nastwaic sie na cos innego, albo powie, ze czuje do mnie to samo co ja do niego. iwtedy zaczna sie schody z uregulowaniem calej tej sytuacji. czy musialabym wrocic dla niego do Polski, czy on przyjechalby tutaj? druga opcja troche nieprawdopodoban bo on nie znaniemieckiego, opcja z moim powrotem tez taka sobie bo tu mam stala prace. wtedy bedzie jasnosc co do naszych uczuc ale co z tym zrobimy w sensie czysto technicznym? ale zanim zaczne na ten temat spekulowac musze doprowadzic do tejze rozmowy,ktora ma wszystko wyjasnic!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nodjfjvgvkmrg
ale dlugie! ale przeczytalam. zadzwon do niego z zaskoczenia. nie dawaj mu czasu na nic,niech to bedzie naturalna reakcja jego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kura domowa......
masz problem rzeczywiście, ale jest on do rozwiązania. najlepiej gdybyś się mogła z nim spotkać, ale jeśli mieszkasz za granicą może to być trudne. ale rozmowa telefoniczna też może wiele wyjaśnić, tylko przemyśl dokładnie co cchcesz mu powiedzieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia...83
dziekuje:). czy ktos jeszcze sie moze wypowie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Indra
Nie przeczytalam calego topiku, tylko pierwsza strone, wiec sorry, jak cos napisze nieadekwatnego. Ale sie tu cholerne Matki Teresy nazbierały! Dziewczyny, no co Wy??? Takie z Was strasznie zagorzałe altruistki, że gotowe jesteście poświęcic całe swoje życia, żeby nie skrzywdzić chłopaków? Złoty medal Wam się należy, ale za głupotę! Po pierwsze, do miłości się zmusić nie można i choćbyście nie wiem jak się przekonywały, że faceta kochacie, to nic nie zdziałacie! Argumentujecie, że oni tacy mili, uczynni, dobrzy (od takich aż się mdło robi), a ja bym wolała być z facetem, który czasem sie wydrze, pokłóci, wkurzy mnie, ale jest między nami pasja, żar, emocje, miłość! Po drugie, wydaje Wam się, że robicie dobrze, ale pomyślcie, jakbyście się czuły, gdyby wasi faceci byli z Wami z litości, a nie prawdziwej miłości? Dajcie chłopakom szanse na znalezienie dziewczyn, które beda w nich zakochame po uszy, swiata poza nimi nie widzac, a nie tak jak wy - myslaly wiecznie o innym facecie. A mnie się wydaje, że Wy wcale tego nie robicie dla nich, tylko dlatego, że macie niskie poczucie własnej wartosci i boicie się, że na lepszą miłość was nie stać. Boicie się o własne tyłki i o to, że zostawicie to, co dobre i nigdy już takiego drugiego nie znajdziecie. Dajcie spokój! Idzcie za głosem serca. Jezeli tego nie zrobicie to unieszczęliwicie siebie, partnerów, a może i przyszłe wasze dzieci. Autorko topiku, weź miej trochę jaj i zerwij z nim. Już nie dlatego, że masz drugiego w głowie, ale dlatego, że nie ma sensu wychodzic za mąż za faceta, za którym się nie szaleje (chyba że jest stary, schorowany i bogaty). Mam znajoma, która dwa razy już odwoływala sluby z facetami w ostatniej chwili, mimo, że rodziny się lubiły i wszystko było zaplanowane. Teraz ma męża i dziecko i jest szczęsliwa. kicia...83, nie słuchaj rodziny, znajomych, tylko siebie. A matce wytłumacz, że nie jestes na tyle głupia, żeby brać slub bez uprzedniego mieszkania razem. A do tego, że slub nie jest az tak wazny dla Ciebie itp. W koncu jest 21 wiek! Nikt już krzywo nie patrzy na pary żyjace razem na kocia lape (chyba ze ktos jest jakis zacofany). Rób tak, żebys TY byla szczesliwa, a nie ludzie dookola. Z wlasnego doswiadcznia wiem, ze jak próbuje na sile uszczesliwic innych to sie zawsze cos P.I.E.R.D.O.L.I., ale jak ja sama robie tak, zeby mi bylo dobrze, to moje zadowolenie sie przenosi na moich bliskich i wszystko jest git. TY sie boisz, ze za duzo Cie z nim laczy - daj sobie spokój, poważnie. Wyprowadz sie i idz do mamy i juz po klopocie! A rodzina zrozumie, jak im powiesz ze to nie bylo to i ze nie bylas szczesliwa. Bo jak za niego wyjdziesz i jeszcze bardziej wpadniesz z dola to co ci rodzina powie wtedy? To nie ich zasrane zycie tylko Twoje i to nie Twoja rodzina tylko ty bedzie sie meczyc z tym cudownym facetem, do którego czujesz jedynie szacunek, sympatie i litosc. Zrywanie wydaje sie takie ciezkie (wiem, tez przez to przechodzilam), ale w rzeczywistosci dojscie do siebie zajmuje jakis tydzien, góra dwa i czujesz sie jak nowonarodzona. Odważ się i nie odwracaj za siebie. Bo inaczej bedziesz sobie do konca zycia pluc w brode, ze moglas cos zrobic, isc za glosem serca, a bylas na to zbyt wielkim tchórzem!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Indra
No i co postanowilas?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kicia....83
oj Indra, duza sila argumentow...i argumentow duzo! zdecydowanie masz racje jak i inne osoby, ktore doradzaja zerwanie. zdecydowanie! tym gorsze jest jednak to, ze moje serce tez to mowi od dawna tylko rozsadek gra nadal glowna role, chec uszczesliwienia wszystkich dokola, tak jak piszesz. i tak jak piszesz jest to na pewno podszyte duza miara strachu o to, ze nic lepszego mi sie przytrafic nie moze, taki chyba raczej podswiadomy strach, ktorego sobie na codzien nie uswiadamiam, ale cos w tym jest. nie zapominajac o podswiadomym dazeniu do wygodnictwa i jak najmniejszej straty energii, bo co by nie mowic, trzeba jej troche spozytkowac na realizacje wlasnych marzen, o cos walczyc. wydaje mi sie czasem (czesto?), ze jestem na to wszystko za slaba. mam w glowie scenariusz idealny. ale jego realizacja to zburzenie doszczetne wielu rzeczy budowanych przez dlugie lata. boje sie tej odpowiedzialnosci. wiem, ze to wszystko sie kupy nie trzyma, te wymowki przed sama soba, proby wytlumaczenia sobie samej kazdego dnia wszystkiego na nowo. ta terapia przynosi efekty na pewien czas ale ciern daje o sobie znac. czy nauczylam sie juz z nim zyc? a moze zwariowalam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Indra
Oj, Kicia, teraz jestes za slaba na zmiany, a kiedys pojawi sie jakis zajebisty facet, który Cie zwali z nóg i doda sily i odwagi. I wtedy rozwalisz sobie rodzine tak czy siak. Juz pewnie bedziesz mezatka z dziecmi. A jak teraz sie odwazysz to przynajmniej bedziesz miala szanse na stworzenie rodziny z odpowiednim dla Ciebie facetem. Moze on bedzie troche mniej milusinski, moze sie bedzie czesciej klócil, moze czasem beda Ci z nim puszczac nerwy, ale... w jego obecnosci bedziesz miala kolana z waty, bedziesz patrzec na niego z uwielbieniem w oczach, bedziesz chciala zerwac z niego ubranie i kochac sie z nim jak szalona, bedziesz w stanie mu latwiej wybaczac, bo bedziesz w nim po uszy zakochana. A zaloze sie, ze z tym twoim obecnym to lapiesz sie na tym, ze czasem sie wstydzisz jego ciapowatosci, a potem sama siebie besztasz, bo on jest taki kochany, a ty masz takie mysli. Twój chlopak pewnie czesto pytany o opinie mówi cos w stylu: "No nie wiem...", pewnie nie decyduje o niczym, pewnie to ty musisz inicjowac wszelakie wyjscia, imprezy, zabawy. Pewnie masz juz tego po dziurki w nosie. Pewnie chcialabys sie poklocic, chcialabys, zeby cos sie dzialo, a nie dzieje sie nic, bo Twoj chlop jest taki mily i kochany, ze nawet jak cos mu sie nie podoba to i tak nic nie powie. Zastanów sie czy chcesz takiego zycia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×