Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

druga222

Jak to jest być numer 2!

Polecane posty

Już prawie rok jestem w szczęśliwym związku z moim partnerem. Idyllę tą psuje jednak fakt, że on nie potrafi sobie poradzić z przeszłością. Adama poznałam parę miesięcy po tym jak rozstał się z żoną. Właściwie to ona rozstała się z nim Powodem były, a jakże, pieniądze. Teraz ma zapewnione wysokie alimenty, dostała mieszkanie, samochód, no i najważniejsze prawo do opieki nad ich synkiem. Historii jakich wiele pomyślicie. Ja jednak nie potrafię sobie poradzić z tym jak ta kobieta, nazwijmy ją Harpia, terroryzuje Adama i całą jego rodzinę. Na porządku dziennym są: - Telefony, e-maile obrażające Adama za wszystko, za to, że chce pożyczyć od niej aparat, kamerę (które dalej pozostają wspólne, o ile będą się tym dzielić), o terminy (wszystko jedno jakie zawsze jest kłótnia) o to, że żyje generalnie Powodów wymyśla tyle, że naprawdę można by napisać o tym co najmniej trylogię. - Telefony, e-maile obrażające mnie za to, że jestem młodsza, dlatego pewnie głupia, interesowna, żałosna i w ogóle za wszystko, o co może posądzać zazdrosna baba kierująca się wypaczonymi stereotypami, której na drugie imię Zawiść. - Harpia, poza uprzykrzaniem życia nam, generalnie wydzwania do całej rodziny Adama zmyślając chore historie. Jest na tyle bezczelna, by podrzucać mamie Adama psa, gdy wyjeżdża na wakacje, mając za nic, to co jak ją wcześniej obrażała. Szczęśliwie, po roku mącenia wody wiele osób przekonało się już co owa istota nosi w głowie siano. Mimo, to Harpia zawsze dopnie swego, czy to groźbą, krzykiem, płaczem, czy też nękaniem. - Poza rodziną pozostaje jeszcze cała rzesza znajomych, przyjaciół i ludzi obcych, którzy na co dzień słuchają jak bardzo została skrzywdzona, jak strasznie utrudniamy jej życie. - W najgorszej sytuacji jest mały chłopiec, któremu mama co dzień wmawia różne głupoty, utrudnia kontakty z ojcem i całą jego rodziną (przy czym obraża ich na lewo i prawo),aranżuje chore sytuacje (np. dzwoni do Adama, jesteśmy w restauracji, jemy obiad. Adam pyta o co chodzi, a ona krzyczy do słuchawki by nie nazywał jej suką. Dziecko tego słucha z drugiej strony słuchawki. My siedzimy osłupiali). BAJKA-KOSZMAR Potok słów, potok sytuacji, potok wydarzeń. Nie da się opisać tej gehenny. CODZIENNIE są obraźliwe telefony, a każde spotkanie jest okazją do rzucania mięsem. Harpia jest zazdrosna, że jej były mąż jest w stałym związku i jest szczęśliwy. Dlatego też nie szczędzi nam złośliwości. Po rozwodzie bowiem, okazało się, że ona tak naprawdę chciała go „tylko postraszyć wnosząc sprawę o rozwód i oskarżając o niewyobrażalne na rzecz rodziny zbrodnie. Harpia czysty kryształ: Co weekend buja się po dyskotekach i klubach, mimo swojego wieku, co tydzień nowy kochanek przy czym zasypuje Adama informacjami z kim ona nie sypia i się nie spotyka (absolutnie nie mam nic przeciwko Paniom przed 40-tką, bo sama nią kiedyś będę, jednak takie zachowanie matce nie przystoi). Po prostu się nie szanuje. Mały non stop śpi u jej rodziców (Harpia nie zgadza się przy spał u Adama poza dniami widzeń, chyba, że sama tego nagle zażąda) Korzysta z życia pełną piersią balety, tańce, drogie sprzęty, wycieczki, wycieczki, wycieczki!!!!!!!!!!!!! Mimo to, wiecznie narzeka, że nie ma na nic pieniędzy. Harpia naprawdę dostaje duże alimenty jak na polskie warunki. Niektórzy nie mają takiej pensji. Jest jednak tak biedna (mimo dobrze prosperującej firmy), że dziecko prosi Adama w sklepie, by kupił mu buty na zimę, bo nie ma czy ubranie, a nawet leki z recepty. Aż serce się kraje. Takich rzeczy nie można odmawiać. Nigdy. Tylko dlaczego ona o tym nie wie? Dlaczego podpuszcza Synka by za wszystko płacił tata? No i najgorsze. To co tak przepełnia mnie smutkiem i żalem. DO TEJ PORY NIE POZNAŁAM SYNKA ADAMA, gdyż cała rodzina obawia się, że Harpia urządzi piekło i nigdy już im go nie pokaże lub wyjedzie z nim z kraju (już tym straszyła). Jest mi szalenie przykro, bo czuję się jak intruz. Mimo, że ja, naprawdę nikomu krzywdy nie wyrządziłam. Za każdym razem, jak jest Mały mnie ma nie być w domu. Są sytuacje, że Harpia dzwoni i mówi wprost, że tu i tu mamy się dzisiaj nie pojawiać, bo ona tam będzie z dzieckiem. Ba, kiedy upiekłam ciasto i Małemu strasznie posmakowało, Harpia dowiedziawszy się o tym, zapowiedziała, że następnym razem zadzwoni na policję, jeśli jej dziecko jeszcze raz zje coś przygotowanego przeze mnie. Oczywiście wulgarne epitety pomijam Są sytuacje, gdy mamy np. zaplanowany wyjazd na weekend i ona dzwoni, że ma odebrać dziecko, bo ona wyjeżdża. Ja muszę wtedy szybko się pakować i uciekać. Bo dla mnie to są ucieczki. I nici z naszych planów. Oczywiście, tak jak Adam, nie chcę by dziecko kolejny weekend spędzało u dziadków. Nie chcę by Mały się tułał od domu do domu. Ale czy nie byłoby wspaniale, gdyby mógł pojechać z nami na wycieczkę. Nie przeszkadzałabym im już nawet w rozmowie czy zabawie, a stałabym obok. Ale bym BYŁA. Konkluzja Naprawdę nie chcę krzywdy dziecka. Kocham dzieci. Sama chciałabym mieć już swoje. Usiłowałam działać: Proponowałam wizyty u psychologa „Jak Harpia dowie się, że zabrałem dziecko do psychologa to już go nie zobaczę! Proponowałam zebrać „materiał dowodowy i wytoczyć sprawę w sądzie, by ponownie rozpatrzyła podział rodzicielskich obowiązków „Taka batalia trwa kilka lat i najbardziej ucierpi na tym dziecko. Poza tym takie działania bardzo dużo kosztują. Proponowałam metody małych kroczków. Coś wspomnieć. Spotkać się „przypadkiem na 5 minut „tak, obiecuję - nic z tego nie wyszło. Cała rodzina Adama, cały Adam, boją się „co będzie gdyby. Uważam jednak, że w taki sposób będą terroryzowani i dadzą sobą pomiatać dopóki Mały nie skończy 18-lat. A do tej chwili jest jeszcze trochę czasu... Gryzę się w język, chowam głowę w poduszkę i płaczę. Znoszę to jak Harpia mnie obraża, to jak wygaduje bzdury na mój temat psując reputację. Naprawdę przez takie zachowanie czuję do niej tylko litość. Ale boli mnie, że mój Adam, mój najukochańszy ze wszystkich mężczyzn na świecie tak się blokuje, gdy ja chcę połączyć dwa światy, kwitując krótko „nie rozumiem o co Ci chodzi Boję się, że moja arkadia pozostanie arkadią właśnie, a nigdy początkiem mojej wyczekiwanej od lat rodziny. Może łatanej ale mojej. Naszej. Proszę. Pomóżcie mi. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji. Jak sobie poradziłyście? Mi już brakuje sił. Adam mówi, że przesadzam, że robię z igły widły. Jak to możliwe? Przecież sam dostaje białej gorączki przez Harpię. Proszę kochani pomóżcie. Druga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rany boskie za dlugie
skroc do 5 zdan, moze ktos przeczyta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaa....aa...
przechodzimy przez to wszystko i my. Mamy tez wezwania policji, groźby itd. Sprawa w prokuraturze nic nie dala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przykro mi ale 5 zdań tego nie opisze. Dziękuję za wszystkie pomocne słowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malenkaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Ja przeczytałam.. Matko boska kobieto z kim ten Twój facet był?! Przecież to jakaś wariatka. Myślę, że nie byłoby to aż takie trudne żeby z nią wygrać. Jednak do tego trzeba chęci a Twój facet się jej zwyczajnie boi. Ja się nie dziwie, jest w końcu psychiczna i nieobliczalna, ale przecież jeśli nic nie zrobicie to ona zmarnuje wam całe życie. Ja bym poszła po poradę do jakiegoś dobrego prawnika. A przy okazji może biura detektywistycznego, żeby móc zebrać naprawdę mocne dowody na jej niestabilność emocjonalną. Myślę, że sąd bez problemu odebrałby jej prawa do dziecka mając dowody na to, że kobieta jest nieobliczalna, zachowuje się wulgarnie i agresywnie a w dodatku nie zajmuje się dzieckiem i wmawia mu różne niestworzone historie. Ale tak jak piszę, najlepiej będzie jeśli pójdziecie do prawnika. On takich historii zapewne zna dużo i wie jak postąpić, żeby wygrać. Na własną rękę bym nie próbowała z takim czubem. Jeszcze naprawdę gotowa to dziecko gdzieś wywieźć :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja przeczytałam. Ale odpiszę jak mi minie szok,nie mogę uwierzyć że aż tak daliście się wszyscy sterroryzować. Spokojnie autorko, wszystko da się zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaa....aa...
pomysły nam się już skończyły. Wystarczy, że ona nakłamie i zrobi z siebie biedna pokrzywdzona przez los, a mojemu mężowi nikt nie wierzy. Nawet przedstawione dowody w sądzie i prokuraturze nic nie dały.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaa....aa...
do malenkaaaaa mylisz się, nie można w tym kraju wygrać i liczyc na sprawiedliwość. Jesli jest się facetem to z góry jest sie na przegranej pozycji. Co z tego, ze niewinny i wrobiony? Nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aaa...aa - wiem co czujesz bardzo dobrze Was rozumiem i mam nadzieję, że Wam się uda! Matko, jak to dobrze, że ktoś mnie rozumie. Już myślałam, że zwariowałam. Dziękuję Wam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaa....aa...
ja też myslałam, ze zwariowałam. Były nawet momenty, ze zwątpiłam, bo przeciez nie mozna wrabiac nikogo za pomoca policji. Byłam w błedzie. Mozna jak najbardziej. Teraz jestem tego naocznym świadkiem. Ty tez sie trzymaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Droga autorko.Jestem z facetem,który ma dziecko z poprzedniego związku.Jestem również mamą,także mam syna z poprzedniego związku.Syn jest przy mnie. Czyli oboje mamy dzieci (mój syn mieszka z nami) i oboje mamy 'byłych'. W tej chwili kontakty z dziećmi zostały już poukładane i wszystko jest w porządku. Ale bywały czasy kiedy działy się cyrki. Po pierwsze.Była Twojego faceta nie może znieść myśli,że poukładał sobie życie i jest szczęśliwy.To już zauważyliście. To co piszesz świadczy tylko o tym,że wali jej równo,jest tak zazdrosna i wściekła,że tylko kombinuje jak się zemścić. Odradzałabym próby odebrania jej dziecka na ten moment. Wydaje mi się,że to ostateczność. Po drugie. Czy Twój facet ma sądownie uregulowane widzenia z dzieckiem?Jeżeli nie,to pierwsze co powinien zrobić to złożyć pozew do sądu rodzinnego celem ustalenia kontaktów z dzieckiem.Ja taki pozew złożyłam,mój facet również.Napiszę Ci jak to wygląda u mnie: ojciec spotyka z synem 2 razy w tygodniu (możliwe częściej),zabiera go do siebie co drugi weekend od piątku do niedzieli,spędza z nim miesiąc wakacji,tydzień ferii,świeta po połowie (tak w skrócie).Tak oboje złożyliśmy wnioski, tak nasi byli się zgodzili i tak sąd 'przyklepał'. Co to znaczy,że ona Wam karze wziąć dziecko?! Kazać to ona sobie może,takie rzeczy się ustala wcześniej.Mówicie "nie".Po złożeniu wniosku Twój facet i jego była zapewne zostaną skierowani na mediacje sądowe.Tam się ustala ile razy w tygodniu,co z wakacjami,weekendami itd. Jeżeli ona się na mediacje nie zgodzi,sąd ustali to sam- czyli podane będą dni kiedy może zabierać syna i ile weekendów itd. Aczkolwiek sąd dobrze nie patrzy na utrudnianie dziecku kontaktów z ojcem przez mamusie. Po trzecie autorko, zgodę na wyjazd dziecka na stałe lub dłuższy okres czasu musi wydać ojciec,inaczej jest to uprowadzenie. Nie mówiąc już o tym,że sama zgoda na paszport dla dziecka wymaga podpisu obojga rodziców. Po czwarte.Ta baba się może zgadzać lub nie na Twoją obecność przy dziecku,tylko że ona nie ma nic do gadania...Ojciec ma prawo zabierać syna na 'widzenia' gdzie chce,także do domu w którym mieszka ze swoją partnerką. Może piszczeć,wrzeszczeć i wyzywać- żadnym sposobem nie może zabronić ojcu zabierania dziecka na spacery wraz z Tobą. A teraz idę zapalić zanim napiszę resztę, bo się zmęczyłam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro wariatka Was wyzywa,to trzeba coś z tym zrobić. Skoro macie maile, sms-y,świadków- zgłoście to. Mówisz,że na policji nie pomogło.Hmm, dziwne to skoro macie dowody.Załóżcie jej sprawę w sądzie. Skoro Twój facet nie chce- zrób to Ty.Jesteś dla niej obcą osobą, a ona nie ma prawa Cię nękać i obrażać. Zbieraj maile,nagrywaj rozmowy,nie kasuj sms-ów,pogadaj z ludźmi czy pójdą do sądu na świadków. Walcz dziewczyno! A jeżeli będziesz olewana- składaj skargi,pisz odwołania. Z tym dzwonieniem do Was,że macie się gdzieś nie pojawiać to już na prawdę padłam:) Powiedz autorka,dlaczego Wy z nią w ogóle dyskutujecie na takie tematy? Poważnie nie wiesz, co na taki tekst należy odpowiedzieć?;) Jeżeli chodzi o nastawianie dziecka przeciwko ojcu. Ile dziecko ma lat? Wystarczy wszystko opisać we wniosku do sądu i poprosić o skierowanie syna,jej i Twojego partnera na badania psychologiczne.Trzeba to wszystko umotywować,dokładnie napisać do odwala mamusia,podać świadków.Z tych badań dostaniecie opinie psychologiczną,która i teraz i w przyszłości bardzo Wam się może przydać.Miałam okazję widzieć taką opinie,tam jest wszystko bardzo szczegółowo opisane.Jak zachwuje się matka,ojciec,co mówi dziecko,co opowiada mu mama,jakie jest podejscie dziecka do rodziców,czy dziecko lubi przebywać z tatą itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Proponowałam wizyty u psychologa „Jak Harpia dowie się, że zabrałem dziecko do psychologa to już go nie zobaczę! - mamusia nie może decydować o tym czy dziecko zobaczy jeszcze tatę czy nie:) Może i by chciała,może nawet by próbowała,ale nic jej to nie da.Tzn co?Zje syna czy schowa w wersalce?Jeszcze są sądy,policja itd. Proponowałam zebrać „materiał dowodowy i wytoczyć sprawę w sądzie, by ponownie rozpatrzyła podział rodzicielskich obowiązków „Taka batalia trwa kilka lat i najbardziej ucierpi na tym dziecko. Poza tym takie działania bardzo dużo kosztują. co to znaczy podział obowiązków,chodzi Ci o kontakty z dzieckiem i to kiedy kto go zabiera,odwozi i gdzie? Otóż taka 'batalia' to mediacje sądowe.Ja za swoje zapłaciłam caaałe 180 zł:) Ale były tylko 2 spotkania 2-godzinne i spisaliśmy porozumienie.Trwało to wszystko całe 4 godziny.Dziecko na tym nie ucierpiało,bo nie było przy tym obecne- co więcej- zyskało- rodzice się teraz super dogadują:) Proponowałam metody małych kroczków. Coś wspomnieć. Spotkać się „przypadkiem na 5 minut „tak, obiecuję - nic z tego nie wyszło.- niech przyjdą do parku,gdzie Ty już będziesz. Przyjdź do domu,jak dziecko jest,wpadnij po coś na chwilę.Rozwiązań jest tysiąc- porozmawiajcie o tym jeszcze raz i jeszcze- do skutku autorko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I na koniec: Cała rodzina Adama, cały Adam, boją się „co będzie gdyby. Uważam jednak, że w taki sposób będą terroryzowani i dadzą sobą pomiatać dopóki Mały nie skończy 18-lat. A do tej chwili jest jeszcze trochę czasu... I tu masz rację,to niestety jest Wasz największy problem.Jesteście sterroryzowani przez zazdrosną wariatkę.Aż nie do uwierzenia,że dorośli ludzie boją się jednej głupiej baby!!!Autorko,ja Cię nie chcę absolutnie obrazić,ale to co piszesz brzmi tragicznie:( Przeciez ona Wam weszła na głowę i robi z Wami to co chce!! A Wy się na to zgadzacie!Straszne. Powiedz mi,wyobrażasz sobie dalej tak żyć?Ile tak wytrzymasz?! Co to znaczy że na siłe podrzuciła psa jego mamie?Tzn wrzuciła go przez okno i uciekła czy jak?! Co do Twojego faceta...wiesz co...nie wyobrażam sobie uciekania z własnego domu bo syn mojego partnera przychodzi....nie wyobrażam sobie uciekania z domu z żadnego powodu.I nie wyobrażam sobie tego,że mój były 'wygania' swoją Partnerkę bo mój syn do niego przyjeżdźa...to jest dla mnie szok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kim Ty dla niego w takim razie jesteś,że masz się 'błąkać po deszczu' bo w Waszym domu przebywa akurat jego syn przed którym MUSISZ uciekać?!Tak się traktuje kochaną osobę?Tak postępuje odpowiedzialny,dorosły i kochający facet? A jak na wycieczkę kiedyś pojadą to Ty będziesz biegła za samochodem w przebraniu batmana,żeby nikt Cię nie poznał?Przepraszam,że piszę tak dosłownie,ale zastanów się nad zachowaniem Twojego faceta...Bardziej się boi byłej czy bardziej kocha Ciebie? Ja wiem jedno- miłość to również partnerstwo i szacunek do kochanej osoby- a tego mi w tym opisie niestety brakuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×