Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mamamamamamamamamddddddfdfdf

jak dalej zyc

Polecane posty

Gość mamamamamamamamamddddddfdfdf

Jestem z fazetem 11 lat, 8 po ślubie mamy 2 dzieci, 8 lat i 3. Jestem u kresu sił. Niby się kochamy {tzn ja za niego życie bym oddała}, zawsze robię to czego on chce, gotuję dla niego, staram się byc jak najlepszą żoną a on.... wywodzi się jakby z patologii, ma ojczyma który go nienawidził, teściowa alkoholiczka. Ale już o tym nie chce pisac tylko o tym co on potrafi, ja jestem po studiach, miałam kochających rodziców, wychowałam się w domu gdzie okazywano sobie uczucia a na codzień mam takie wyzwiska że aż wstyd tu powtarzac. tzn nie zawsze, jak mężowi, wielkiemu panu chce się bzykac to potrafi byc miły a jak nie to najmniejsza drobnostka wyprowadza go z równowagi, wtedy takie słowa w moją stronę lecą że wstyd, a najgorsze że dzieci to słyszą. Problem w tym że córki tak go kochają, ogólnie całe życie mam poj**ane przez to wszystko, z jejdnej strony chce miec pełną, kochającą się rodzinę, a z drugiej nie wiem czy samej z dziecmi nie byłoby mi lepiej, do tego mamy ogromny kredyt wzięty, który jest na mnie, ale na podstawie jego dochodów nam go przyznano. i on jak ma te swoje jazdy to mi gada że mam sama to spłacac, że nie da mi wypłaty itp itd, masakra, czasem nie mam siły żeby życ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamamamamamamamamddddddfdfdf
nikt mi nic nie poradzi???? aż tak to beznadziejne???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poradź się jakiegoś psychologa, facet ma zrytą psychikę i obawiam się, że sama nic z tym nie zrobisz :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×