Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość JuliaCiemnowłosa1234

TO TRZEBA CHYBA LECZYC...?

Polecane posty

Gość JuliaCiemnowłosa1234

a więc tak, w mojej rodzinie nie układało się dobrze.. chodzi tu głownie o mnie, nie było problemu alkoholowego ani nic z tych rzeczy.. teraz jestem już dorosła, ale kilka lat temu robiłam różne, przeróżne głupoty - okres buntu etc.. uciekałam z domu.. było naparwdę źle.. w rodzicach nie miałam oparcia, oni nigdy nie rozmawiali ze mną, w ostatanich latach się to nasiliło, słowa padają przeróżne, najgorsze, w dwie strony, do moejgo rodzeństwa również takie typu PSIE, CHUJU itd, są młodsi. Ja przez te moje wybryki uchodzę za czarną owcę w rodzienie,każdy patrzy na mnie jak na wroga, kolo mnie mieszkaja ciotki itd a widuje je czasami raz na miesiąc i rzadziej, unikam ich ,boje i wstydze sie ludzi. Moja matka jest osobą uznawaną za dobrą, pracowitą, wspaniałą, która ma mnie potwora..ale przejdę do rzeczy. Ostatanio miałam wesele w rodzinie, od strony mamy, zaproszenie dostałam wraz z moim chłopakiem. bałam się isc, bałam się rodziny, sztucznych usmiechów, matka narobiła szumu, bo chciałam na buty( nie pracuje, ucze sie), wojna na całą moja miejscowosc.. no ale poszłam na to wesele, miałam jego u boku, ale nikt nie ma pojęcia co ja czułam, siedziałam wśród tych twarzy patrzących na mnie, bałam się spojrzeń, witałam się z ciotkami, które mnie obgadywały.. złapałam bukiet, wujek mói do mojej matki NO TRZEBA SZYKOWAC PIENI,ĄDZE NA WESELE, moja matka na to PFFF, JA NIE WIEM SKĄD, NIECH IDZIE DO ROBOTY I SOBIE ZAPRACUJE, poczułam się jak zero, wujek zażartował a ona zrobiła ze mnie śmiecia.. dużo gości było na weslu, również rodzina z drugiego konca Polski.. i wujek pyta.. NO JAK TAM ZDROWIE (do moejj mamy, bo chortowala) a ona NO JUZ LEPIEJ, ALE NIE MA SIE Z CZEGO CIESZYC, WOLALABYM NIE MIEC NIC A BYS SZCZESLIWA (tu wzrok na mnie), łzy mi się cisnęły do oczu, znowu poczułam się ja dno...na poprawiny poszłam bez chłopaka, bo rano miał badania, chciał wypoczac, wazne sprawy zdrowotne.. i wtedy się zaczęło ja sama przy stoliku wsrod całej rodziny, patrzyłam na nich, na ciotke i kuzynke jak super się dogadują, spuściłam głowę i poleciała mi łza, patrzyłam na tych ludzi i było mi tak przykro i tak zle, nawet sama nie wiem czemu, czułam się jak na jakiejś widowni, jakby każdy chciał mnie zabic, przyglądał mi się, prawie nikt do mnie nie zagadywał.. piłam sporo, ale nie przy rodzinie tylko z "kuzynkami, kuzynami" z którymi na co dzien prawie wcale nie gadam, kazdy ma mnie za margines.. zapaliłam nawet papierosa, ciotki widziały, ale co mam się kryc już tak na mnie krzyzyk każdy położyl, jestem wyrzutkiem w tej rodzienie, zaciskałam pięści pod stołem, chciało mi się płakac.. w tancu jeden z wujków dosyc młody bo po 30stce mówił mi czemu nie szanuje rodziców itd.. byłam w szoku, że nawet jemu matka zdaje realcje, a mnie nikt w tej sytuacji nie widzi, no nikt!:( wujek był pijany, no ale nie bredził, ja z domu nie wychodze, wkoło sama rodzina mieszka, ja się ich boję, wstydze.. co ja mam robic?!?!??!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JuliaCiemnowłosa1234
Jest fatalnie, matka w ogóle do mojego pokoju nie wchodzi, ja tu wegetuje tak z dnia na dzień, każe mi isc do roboty na wakacje, bo na nic innego grosza mi nie da, mówi, ze daje jedzenie i dach nad głową to to wszystko, nic więcej, wyzywa mnie. Chłopak mój leży w szpitalu, a on jak ją prosiłam o jakies owoce by mu kupic itd to mówiła, ze ją terroryzuje, rozglądam się za pracą, łatwo nie jest. Miał on poważny zabieg, nawet nie spytała co i jak :D jedynie tata coś tam się zainteresował ;O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JuliaCiemnowłosa1234
wiem, ze długie, ale proszę przeczytajcie;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem co czujesz. Ja tak mam ze znajomymi, których znam od 10 lat. Traktują mnie jak powietrze, nawet nie wiem dlaczego. Mam wrażenie, że ktoś obrabia mi dupę. Zawsze przyjaciele a teraz siedzie z nimi przy stole a tak naprawdę siedzę sam. Jak sam nikogo nie zagadam to nikt ze mną nawet nie porozmawia. Boli mnie to bardziej niż dołek miłosny. Najlepsze jest to, że w gronie znajomych, których poznałem na własną rękę jest wszystko ok. Wspaniale się zawsze z nimi bawię. Nikt pogardliwie mnie nie traktuje, a wręcz przeciwnie. Jestem duszą towarzystwa. Co innego rodzina. Nie mogę tego porównywać do wymiaru rodzinnego ale wydaje mi się, że jest tak samo przykro. Czy w ogóle jest na to jakiś sposób?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JuliaCiemnowłosa1234
ja na znajomych nawet tak ne patrze, bo nie mam ich wielu, jedynie od strony chłopaka, no i to by było na tyle... rodzina to chyba jednak cos innego, ale wiem co czujesz, czasami bywałam w takiej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja staram się być uśmiechnięty w takich sytuacjach, zagadywać ludzi, wykazywać inicjatywę, być pomocny. Ale w środku zgrzyta i wiem, że to wszystko na siłę. A z ich strony jedynie mogę liczyć na jakiś chamski tekst od czasu do czasu albo w ogóle najlepiej jakby mnie tam nie było z nimi. I to przyjaciele... Od 10 lat . Bez sensu, że ktoś obcy ma do mnie większy szacunek niż bliscy mi ludzie. No ale tak... Znajomych można zastąpić. Rodziny nie zastąpisz. Martwi mnie twój przypadek bo to prowadzi do różnych przykrych rzeczy. Dobrze, że masz chłopaka. Ja chociaż nie narzekam na brak powodzenia ale nie mam oparcia na takiej bardzo bliskiej mi osobie i kotłuję to w sobie. I nie mam zamiaru nikomu nic wypominać. Liczę na życiowy bilans, że oni sami kiedyś będą w takiej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JuliaCiemnowłosa1234
ale co mi chłpak pomoże, nieraz chciałam ueciekac z domu to kazał mi wracac! bo niby gdzie pójde?! owszem, nie miałam gdzie, on mieszka z rodzicami, ciężki warunki, a ja juz nie moge tak! na pełen etat nie znajde pracy bo się dalej ucze! a jak rzucę szkołę i pójdę do pracy to chyba jedynie do ulotek! bo jeszcze matury nwet nie mam!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×