Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

kalina opowie wam historie

Jak pomoc temu czlowiekowi??

Polecane posty

Czesc wszystkim. Nie mam jeszcze trzydziestki ale chcialam ten topik dodac tutaj poniewaz na uczuciowym wydaje mi sie, ze siedza same gowniarze - bez urazy. 🌼 Chodzi o to, ze poznalam mezczyzne, ktory moglby byc moim ojcem. Ja mam 27 lat a on 56. Jest wspanialym facetem, bardzo dobrze mi sie z nim rozmawia. Super intelekt i kultura osobista, ale... Jeste menelem. Nie, nie chodzi o milosc czy zwiazek. Czytajcie dalej, prosze. On jest alkoholikiem. Od 20 lat. Jest wdowcem, zona zmarla mu 10 lat temu. Uwaza, ze jest idiota, nic nie wartym smieciem. Natomiast ja uwazam inaczej. Jest bardzo wartosciowym czlowiekiem. Z rozmowy wywnioskowalam, ze w przeszlosci musial byc kims waznym. Widac, ze posiada obycie, wyksztalcenie. Bardzo mi przykro, ze tak sie stoczyl na samo dno. Bardzo chcialabym mu w jakis sposob pomoc. Tylko, ze on nie chce tej pomocy. Chyba. Powiedzial mi, zebym go nie budowala, ze on juz nie przestanie pic, ze jego zycie nie ma sensu i wiele innych rzeczy. Jednak ja wiem, ze ten czlowiek jest samotny, pozbawiony dobrych przyjaciol, zyczliwych ludzi, czegos mu w zyciu brak. Wiem, ze ja - jedna kropla w oceanie ludzi swiata nie zmienie, ale wczoraj naprawde ten czlowiek nie byl mi obojetny. Czuje, ze jest naprawde cholernie inteligentny. Kiedy rozmawialismy, z jego oczu czasem plynely lzy. Bylo mnie strasznie przykro i smutno. Nie znosze litosci, zycie takze mnie doswiadczylo na wiele roznych sposobow. Nie chce, by on myslal, ze ja sie lituje. Ten czlowiek nawet nie ma telefonu. Umowilismy sie na dzis na 22-ga w tym samym miejscu co wczoraj sie spotkalismy. Co mam zrobic? czy to ma jakis sens? czy ten czlowiek moze byc jeszcze szczesliwy? Wyobrazilam go sobie zadbanego bez wasa i w podcietych wlosach. Nie watpie, ze jest bardzo przystojny. Wiem, ze moglby odmienic swoje zycie, znalezc milosc. Chcialabym, aby w to uwierzyl. Prosze, pomozcie mi. Powiedzcie w jaki sposob mu pomoc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość słuchaj inteligencja to
inaczej umiejetnosc przystosowywania sie i radzenie w roznych sytuacjach. Albo nie jest inteligentny, albo jest to jego swiadomy wybór. Inteligentny czlowiek wie,ze istnieja rozne organizacje pomagajace ludziom w takiej sytuacji. Pokazalas mu,ze jestes mu zyczliwa- i chyba wiecej nic nie zrobisz. Ew mozesz spytac, czy chce, zebys mu w czyms pomogła. jesli nie - to jego wybór zycia. Alkoholozm i bycie menelem nie rozwiazuje zadnych spraw - powienem jesli jak uwazasz, jest madry - a i doswiadczenie zyciowe ma - zdawac sobie z tego sprawe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka...
Miałam podobną historię. Poznałam starszego (ale przed 40) mężczyznę. Też z niczym w portfelu, złamanym sercem, wielką inteligencją, alkoholizmem i wrażliwością. Płakał, gdy mówił o swoim życiu, mówił, że nic dobrego go w życiu nie spotka. Wyobrażałam sobie, że uratuję człowieka, że podniosę go z nędzy finansowej, duchowej i psychicznej. Jak często można uratować komuś życie? Nie będę przedłużać i podam efekt: 1. w kilka lat przekazałam mu kilkadziesiąt tysięcy złotych, okupione moim niedojadaniem 2. pieniądze miały być pożyczką żeby mógł postawić swoją firmę na nogi 3. gdy przestałam mu płacić wyparł się wszystkiego, próbował szantażować gdybym chciała pieniądze odzyskać i oskarżył, że mu złamałam życie Wnioski dla mnie: 1. nigdy nie ufać alkoholikowi 2. nie być Matką Teresą 3. NIE ZMIENIAĆ ALKOHOLIKA NA SIŁĘ 4. nie dawać pieniędzy 5. ew. dać szansę (to akurat nie ja, ale może ktoś niesparzony) 6. nie wiązać się uczuciowo z alkoholikiem i nie brać jego win na swoje plecy Moje uwagi dla Ciebie: 1. nie zaplątuj się w tą znajomość, nie wyobrażaj sobie niczego bo możesz stać się współuzależnioną 2. wyczul się na ostrzeżenia 3. nie wiąż się z alkoholikiem bo przegrasz życie 2. to trzeba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka...
czy on chce przestać pić? Jeśli tak - terapia, najlepiej zamknięta. To najlepszy probierz tego, czy ma szansę się zmienić. Najważniejsza jest chęć, nic na siłę. Nawet jak Ci się nie uda, nie wyrzucaj sobie tego. Próbowałaś, życia za kogoś ani nie przeżyjesz, ani nie naprawisz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sek w tym, ze ten czlowiek ma prace, pracuje na budowie. Mieszkac tez gdzie ma. Wynajmuje pokoj w domu z Polakami. (mowa o Wielkiej Brytanii, bo tu mieszkamy). Nie jest jakims bezdomnym. Jesc co ma i wiem, ze pieniadze tez ma na to picie. Kurde, to nie jest czlowiek, ktory chce cos, czy wiecej kasy. Zle zrozumieliscie, a ja po prostu nie dopisalam. Przyjrzyjcie sie temu jeszcze raz, prosze. Nie chce byc matka Teresa. Chce przywrocic mu wiare w zycie, a nie pomagac finansowo. Chce sprawic, ze bedzie sie usmiechal. Cos we mnie peklo gdy go spotkalam na swojej drodze. Jest niesamowicie fajnym facetem, serio. Pomimo wieku i alkoholizmu. Dzis pojde w to samo miejsce o 22-giej. Powiedzcie mi co o tym wszystkim myslicie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka...
Przedstawiłam Ci moje doświadczenia, jeśli chcesz wyciągnij z tego ogólne wnioski. U Ciebie nie musi tak być, ale przed 1 przestrzegam: nie zaangażuj się naiwnie w alkoholika. Bardzo z głową, nie przekraczaj swoich granic i nie bądź naiwna. Poczytaj o alkoholiźmie i współuzależnieniu. Moooże jeśli się zmieni, przestanie pić i potrwa to jakiś czas rozważaj swój udział w jego życiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka...
btw. ja też określiłabym to uczucie "coś we mnie pękło, gdy spotkałam go na swojej drodze"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka madrze mowi
przy okazji - wez pod uwage i to, ze alkoholk - menel wyrabia opinie Polakom w UK - to bardzo niefajne . Wrazliwy , jak piszesz, facet powinien i to wziac pod uwage. A tak sobie mysle - jest na swiecie tylu facetow, ktorym z takich czy innych przyczyn moze cos nie najlepiej wychodzi, ale sie staraja, nie chleja-czasem zwyczajnie potrzebuja czyjejs bliskosci - mozna sie rozejrzec i pomoc komus takiemu... Ten gosc, zeby uwierzyc w siebie, musi sam cos osiagnąc ty mu nie wmowisz,ze jest lepszy. A z alkoholizmem tylko sam alkoholik moze z tym skonczyc.Poki tego nie zrobi , o jakm przywracaniu wiary w siebie mówimy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze wyda Ci sie to smieszne, ale zafascynowal mnie on. A o alkoholizmie wiem sporo, poniewaz sama mialam z nim do czynienia w domu rodzinnym. W strone alkoholu mnie nie popchnelo, ale problem dla mnie istnieje. To znaczy inni ludzie z tym problemem nie sa mi obojetni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka...
cholera, wiedziałam Jeśli miałaś to w domu to wierz mi, będzie Cię ciągnęło jak muchę. Będziesz się w nim dopatrywać ojca, brata albo kogoś innego z kim nauczyłaś się żyć. Wiem, że będziesz to negować i odrzucać, ale zrób 1, tak dla spokoju sumienia. Poczytaj u współuzależnieniu i DDA. Ja, na Twoim miejscu odwróciłabym się na pięcie i uciekła. On jest szczęśliwy, to TY chcesz go ratować na siłę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka madrze mowi
tez mi to pachnie wspouzaleznieniem. Czujesz sie w pewnym esnsie odpowiedzialna za jego los ,ze to TY masz go z tego wyciagac , pomoc mu - a nie on sam, poczytaj o tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem co to jest wspoluzaleznienie, bo juz jako nastolatka czytywalam o nim ksiazki, ktore podsuwala mi nowa zona niepijacego juz od 15 lat mojego taty. Wiem co to jest DDA. Rozumiem i ogarniam to wszystko. Sama tworzylam toksyczne relacje z ludzmi (zwiazki, etc) ale to juz za mna. Nauczylam sie zyc wolna od syndromu DDA. Jestem doswiadczona osoba i gdyby nie jakas ta moja madrosc zyciowa, to pewnie dalej bym sie pchala w jakies dziwne uklady ale to juz nie dla mnie. Jestem niezalezna i nie mam zamiaru wracac do tego co bylo kiedys. Nie po to pracowalam tyle lat nad soba. Macie racje, ze byc moze jemu jest dobrze, wygodnie, ale na pewno nie jest szczesliwy. Dlaczego plakal gdy rozmawialismy? On po prostu w siebie nie wierzy. Zobaczymy czy dzis w ogole przyjdzie na to spotkanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka...
Jak to ktoś wyżej napisał, próbujesz wziąć odpowiedzialność za jego życie. Jeśli jesteś tak świadoma problemu DDA jak piszesz to jak to postępowanie ocenisz? Postaw się z boku. Oceń tak, jakbyś oceniała koleżankę. Czy naprawdę jesteś od tego wolna? Nie wydaje mi się. Prędzej czy później zaangażujesz w tą relację coś więcej niż pieniądze: Twój czas i siły, a ta relacja wyssie Cię do zera z sił i przyszłości. Wybacz ostre słowa, ale tak to widzę. Jeśli się ma z czymś problem to się od tego ucieka a nie brnie. Parafrazując św. Pawła (unikać wszystkiego, co ma choćby pozory zła) unikać wszystkiego na co nie jesteśmy odporni psychicznie. Prosisz się dziewczyno o kłopoty. I coś czuję, że się doprosisz. Powodzenia życzę i tego, żebym się myliła. Ps. Osoba od tego wolna wie, co oznacza alkoholizm i nie będzie się świadomie pakować w szambo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
po prostu, traktuj go z szacunkiem, bez uzalania sie litowania. moze, czlowiek sie zagubil i dotknal dna, a teraz szuka nadzieii. nie angazuj sie uczuciowo, poza szczera przyjaznia. to on musi chciec zmienic swoja sytuacje. zyje za granica(usa), sporo jest takich smutnych historii. sama wiem, ze gdybym byla w sytuacji, ze moglabym komus pomoc to bym pomogla, wiec nie dziwi mnie twoja reakcja. gratuluje postawy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szklanka, czy to zle, ze krzywda i cierpienie drugiego czlowieka nie sa mi obojetne? Nie chce mu pomagac ani brac odpowiedzialnosci za jego zycie. On sam jest za nie odpowiedzialny.Ja po prostu nie chce by taki czlowiek sie zmarnowal i zmarnowal sobie zycie, zyl tak az do smierci. Chcialabym sprawic aby sie usmiechal, dac mu tylko nadzieje, ze istnieje szansa. Moj tato wyszedl z nalogu. Oczywiscie nadal jest alkoholikiem ale nie pijacym od 15 lat. Pomogla mu to przezwyciezyc zona, ktora wspierala go i zabierala do grupy wsparcia. Wiem jak to jest, wiem, ze bylo im ciezko ale pracowali nad tym. Chcialabym aby i on uwierzyl w to, ze nie musi skonczyc w taki sposob w jaki to robi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szklanka...
słuchaj, to Twoja decyzja, ale jak wspomniałam to dla Ciebie ryzykowne (wg mnie zbyt ryzykowne). Nie angażuj się za mocno. Ryzykujesz wiele. Rozumiem Twoją empatię, ale jesteś odpowiedzialna przede wszystkim za siebie. Nie daj się wziąć na żadne poczucie winy. Sytuacja może się różnie potoczyć. U mnie na początku też była nadzieja, a potem szambo. Jeśli on zobaczy, że nie masz granic, że zaangażowałaś się za mocno wykorzysta to. Wybacz, ale jestem tego na 90% pewna. Moja koleżanka do tej pory boryka się ze współuzależnieniem (mężczyzna, starszy podobnie jak u Ciebie już nie żyje). To wywiera wpływ na całego człowieka, włącznie z możliwością zaprzepaszczenia tego, co już osiągnęłaś. Wiem, że piszę ostro, ale nie widzę innej metody dotarcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozummiem
tia, ja też tak myślałam i spotkała mnie podobna sytuacja. on potem tak się ode mnie uzależnił i zaczął szantażować, że moje życie stało się koszmarem więc koniec ze starszymi samotnymi. ja się też sparzyłam i drugi raz już taka matka teresa nie będę. teraz się modlę bym znalazła tanie mieszkanie bo mnie oszukał, chciał popełnić samobójstwo więc z nim zamieszkałam ale teraz oczywiście się wypiera i mówi, że kłamał albo, że to jego sprawa. radę ci dam: nie zmieniaj i nie uszczęśliwiaj kogoś na siłę bo ktoś może zacząć to wykorzystywać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×