Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość asdasd...

Problem w związku!!! POMOCY!!!

Polecane posty

Gość asdasd...

Byłam z moim chłopakiem 3 lata... Ja mialam 16 on 22 kiedy zaczelismy związek... Teraz mam 19 i tydzień temu związek rozpadł się na dobre. Problem polega na tym ze on jest chorobliwie zazdrosny a ja nigdy bym go nie oszukała nie zdradziła... Na każdej imprezie jak razem wychodzimy to najlepiej abym w ogóle się nie odzywała do nikogo z płci męskiej ani słowem...a jak ktoś się na mnie spojrzy to już jest moja wina. Jak on wypije trochę alkoholu to zaraz ma takie wkręty ze mówi do mnie okropne rzeczy i pokazuje mi swoją nienawiść, a ja ciągle płacze... A na drugi dzień gada ze on ma takie wkręty po alkoholu i ze przeprasza... Na codzien jestem dla niego dobra i na kazde jego zawołanie....ale kiedy ubiore np wysokie buty to od razu widze po jego zachowaniu, ze jest bardzo zly i zaklopotany... widze ze on proboje sie powstrzymywac aby juz mi tego nie pokazywac ale nie udaje mu się to... Raz nawet zerwał ze mną za to ze zalozylam wysokie buty bo powiedział ze czuje się jak idiota idąc ze mną tak po mieście bo się gapią na mnie a ja jestem tylko jego kobietą i to tylko on moze się tak patrzec... Punkt zwrotny nastąpił ponad tydzien temu... Po długiej przerwie zaczą brac narkotyki... Bylismy na imprezie i zaczą miec jakies chore urojenia ze ja sie na kogos gapie...popchnął mnie ze złości... Na drugi dzien poszlam do niego po rzeczy..weszlam z placzem a on jak ostatni cham lezal sobie jak by nic się nie stalo(naćpany), zadowolony z siebie... jechał po mnie kilka dni przez sms... i wczoraj przestał ćpać...przyszła zwała...i napisal ze potrzebuje pomocy... pomimo tego ze on po mnie jechał kiedy mi bylo ciężko po rozstaniu, ja poszłam się z nim spotkać i wysłuchałam go.... pamiętam jak on mi pisał w sms ze ma na mnie wyje*ane...tak mnie to bolało. A on tylko napisał "pomoż mi bo sobie nie radze" i ja od razu bez zawachania poleciałam... On twierdzi ze to była wina narkotyków i ze che ze mna byc ze kocha...ja go kocham najbardziej na swiecie ale nie moge do niego wrocic..moi rodzice wiedza ze mnie tak traktował...bedzie gadanie jak wroce do niego... chcialabym w przyszlosci miec rodzine a nie patologie i mialam powazne planyy na przyszlosc z nim związane... Jak myslicie co mam robić? Słuchać serca czy rozsądku....??????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lalazmaja2
rozsadku. na słuchanie serca bedziesz miała jeszcze czas. nie marnuj sobie zycia na samym starcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blablaablla
Sama nie wiem co Ci doradzić, miłość jest bardzo silna ! I jak wiadomo w większości wypadkach wygrywa, jednak jeśli doszło do tego, że Cie popchnął to nie wiadomo co Ci może jeszcze zrobić a to, że brał narkotyki to go nie usprawiedliwia. Powiem Ci, że ma na Ciebie "wyj***ne" to może być spowodowane tym, żę ćpa... Ja na Twoim miejscu nie wracałabym do niego i definitywnie skończyła znajomość, żeby obojgu wam było lepiej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agakdnvbgcyuff
głupia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×