Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość aaaammmm

co robic?

Polecane posty

Gość aaaammmm

hej....wyrwalam sie z domu gdzie pily 3 osoby-brat rodzice. Mama ma w tej chwili psychoze alko. Zwiazalam sie jak mi sie wydawalo z cudownym czlowiekiem. Zamieszkalismy razem i bylo super. Niestety, od jakis 2 miesiecy zaczelismy sie klocic, mam wrazenie, ze denerwuje go sama soba. W piatek mnie pobil, nie uderzyl tylko pobil, mocno. Wybaczylam a wczoraj powtorzyl do tego stopnia, ze myslalam, ze mnie zabije, na koniec wywalil mnie zpokoju i rzucil popielniczka w drzwi, wybil szybe i odlamki polecialy na mnie, rozciely mi twarz. On powtarza, ze sobie zasluzylam i ze to ja zrobilam awanture...nie wiem co robic bo mam alternatywie wyprowadzenie sie do rodzicow gdzie ojciec mi nie da zyc albo do brata, ktory mieszka z meliniarzami i nawet nie ma pradu bo nonstop pije. On wmawia mi wine, ok, ja tez sie klocilam ale go nie bilam....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wielki Gatzby
skocz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ile masz lat? masz prace? musisz sie uniezaleznic od nich wszystkich, bo taka alternatywa to zadna alternatywa:( nikt nie ma prawa cie bić!!!!!!!!!!nawet jak sie klocisz!!!!!!!!!!!!!!!!1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O ja pierdzielę :O Ty masz przewalone z każdej strony. Pozostaje kwestia - pracujesz? A może masz jakąś dalszą rodzinę czy przyjaciół, którzy przynajmniej tymczasowo przygarną Cię pod swój dach? Od niego uciekaj, bo kiedyś Cię zabije psychopata. Do patologicznej rodziny też nie ma sensu wracać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
mam 28 lat (!!). Pracuje ale mam duzo zobowiazan, moja pensja szla na oplaty (tez jego) i kredyty, za jego pieniadze zylismy. Bylam zapisana do poradni 100 razy ale zawsze wydawalo mi sie, ze dam rade bez tego bo mialam cudownego chlopaka. To zadna alternatywa ale co ja mam dzisiaj zrobic, isc do domu normalnie!?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
no wlasnie mam wrazenie ze mi zrobi w koncu krzywde. nie mam nikogo, zadnej rodziny, przyjaciol nigdy nie mialam przez rodzinke moja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ratownik :)
zostań moją dziewczyną, bez żadnych zobowiązań czy nakazów, pomogę Ci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teraz jestes w pracy? jak nie bedziesz placila rachunkow tego twojego "faceta" to jaka kasa ci zostanie chyba z wyplaty?ja bym nawet pokoj u kogos wynajela.tak na poczatek.zorientuj sie jaki to by byl koszt.a te kredyty to wasze wspolne czy tylko jego?a co do powrotu dzis do domu - ja bym sie bala :o moze w pracy masz jakas kolezanke ktora by cie przenocowala?nie wierze ze nie znasz ani jednej osoby ktora moglaby ci pomoc w takiej sytuacji.zastanow sie,moze jednak jest ktos taki??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dokłądnie,wynajmij choćby pokoik,sraj jego raty i kredyty. dasz sobie rade.no i idź na terapie i skończ ja nie oglądając sie na "cudownych chłopaków".terapia to tylko i wyłącznie TWOJA sprawa i żaden chłopak,choćby najwspanialszy nie ma nic do tego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zacznij od terapi dda - tam na pewno tez Ci udziela wsparcia i moze podpowiedza, gdzie mozesz szukac pomocy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
tak, jestem w pracy....kredyty sa na mnie, jestem naiwna i place wysoka cene. W tej chwili nie mam ani grosza, wynajecie pokoju jest drogie u nas, na pewno nie tak, ze od dzis sobie wynajme...nie mam naprawde zadnej kolezanki zeby mnie przenocowala a tam boje sie wrocic :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jagodzianka 29
rozumiem Cię doskonale bo ja także miałam piekło w domu rodzinnym, którego to powodem był alkohol. Ojciec wychowywał mnie i brata sam ( mama zmarła). Awantury, groźby, noce spędzone pod oknem i czekanie aż zaśnie na 15 stopniowym mrozie w piżamie. Rodzina nigdy nie pomogła, prosiliśmy o pomoc jeszcze jak byliśmy dziećmi to usłyszeliśmy, że ojciec jest chory i tak musi być. Po maturze uciekłam z domu na drugi koniec Polski do pracy. Mimo iż świadectwo maturalne miałam z paskiem nie miałam szans żeby studiować. Do tego jeszcze kredyt na który mnie naciągnął ojciec i to ja musiałam spłacać. "co nas nie zabije, to nas wzmocni" i to święte słowa. Te wszystkie krzywdy, brak wsparcia sprawiły, że stałam się bardzo twardą, stanowczą i konsekwentnie dążącą do obranego celu osobą. Mężczyzna mojego życia ( mąż) pochodzi z bardzo biednej rodziny, wszystkiego musieliśmy się dorabiać sami. Wiecie jak to umocniło więzi między nami? Doceniamy każdą rzecz w domu bo tak ciężko musieliśmy na nią pracować. Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z pięcioletnim stażem. Nasz synek dzisiaj kończy roczek a my kochamy się tak samo mocno jak pięć lat temu:) Ps. właśnie kończę dekorować tort i jak tylko mąż wróci z pracy to będziemy świętować z naszym roczniakiem:) Autorko, Musisz być konsekwentna i stanowcza. Jeżeli jest tak bardzo źle to pociesz się faktem, że gorzej być nie może i pozostaje Ci się tylko odbić od dna. Do rodziny patologicznej nie wracaj bo zmarnujesz sobie życie. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jagodzianka to żeś napisala :o a co autorke obchodzi ze ty jestes taka bardzo happy? :o ludzie to nie maja wyczucia czasami.. autorko nie wiem co ci poradzic,gdzie moglabys sie udac,jestes z duzego miasta?jesli tak to pewnie sa jakies instytucje,domy pomocy,schroniska gdzie mozesz sie zaczepic.na noc bym do domu nie wracala za wszelka cene.doba w schronisku mlodziezowym kosztuje jakies 20-30 zl.moze to jest jakies wyjscie chociaz na te jedna noc..nic innego mi nie przychodzi do glowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jagodzianka 29
Akanksha widzę, ze masz problem z czytaniem ze zrozumieniem, ale cóż...wybaczam bo nic nie mogę poradzić na to że jesteś tępa.... pozdrawiam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
dziekuje za slowa otuchy...najgorsze jest to, ze on uwaza, ze to moja wina, ze ja robie awantury....to tak boli. Milo, ze Tobie sie ulozylo, jak widzisz, ja nie mialam tyle szczescia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jagodzianka brak mi slow na twoja glupote :o idz jeszcze wywies plakat przed domem - "tu mieszkam ja - szczesliwa jagodzianka z moim mezczyzna zycia i szczesliwym synkiem,ktoremu wlasnie robie tort". autorka ma powazny zyciowy problem a ty sie srasz ze urodzinki wyprawiasz,jestes po prostu glupia :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorko - nie daj sobie wmowic ze to twoja wina!! tak jak napisalam wczesniej, NIKT NIE MA PRAWA CIE TKNĄĆ, nie miej poczucia winy, ludzie sie kloca i godza, mozna sie poklocic ale nie mozna uzywac przemocy.to nie jest normalne.twoj "facet" jest nienormalny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
jestem z malej miejscowosci, nie ma tu schroniska ani nawet porzadnego hotelu...w tej chwili to bym najchetniej wziela tabletki i w koncu miala spokoj, naprawde. Zawsze bylam taka silna a teraz czuje sie pokonana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
nie wiem dlaczego on mnie tak nienawidzi, ja naprawde sie staralam. Mam wrazenie, ze on mysli, ze jakby nie ja to by mial kupe pieniedzy i byloby mu lepiej. Ostatnio caly czas zarzuca mi zdrade, a ja nawet na innego nie patrze tak jestem zakochana :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chcesz przez jakiegos idiote tabletki brac? jestes mloda,masz prace,to najwazniejsze,reszta sie ulozy!jesli juz z dwojga zlego musisz gdzies przenocowac to wybralabym ojca lub brata bo tam cie nie bedzie nikt bił.przypuszczam ze to tragiczne mieszkac w takich warunkach:( a tak poza tym to mieszkanie jest tego "faceta" czy wasze wspolne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
to jest wynajmowany pokoj z ludzmi, wstyd mi sie nawet im pokazac na oczy. Tak bardzo nie chce isc do rodzicow albo brata, rodzice nie maja cieplej wody, brat pradu i nie wiem czy gazu....naprawde nie chce juz zyc, mysle, ze on dzis nie wroci do domu tylko pojdzie do kolegi, nie wiem, pewnie bedzie szczesliwy jak sie wyniose :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
napiszcie mi cos...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zona za miesiąc
Autorko, na spokojnie przemyśl wszytko, jesli zrobisz dziś pierwszy krok to musisz jutro iść dalej. Dziś nie wrócisz na noc, jutro on powie że na pewno go zdradziłaś i kolejna kłótnia gotowa. Przelicz wydatki, zbierz swoje zabawki i wyskakuj na drugi koniec Polski, znajdziesz sobie najpierw byle jaką pracę żeby się zaczepić, a potem bedzie lepiej, powoli ale bedzie lepiej. Mieszkasz w małej miejscowości, może to zabrzmi głupio dla większości ale jak nie macie schroniska to może jakaś wspólnota przykościelna Ci pomoże, (nie jestem moherem)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zona ma racje,moze masz chociaz jakiegos ksiedza znajomego?oni maja pewnie jakies miejsca dla ludzi ktorzy potrzebuja pomocy. ja musze juz isc do pracy,popisalabym jeszcze z toba zeby cie podtrzymac na duchu.mam nadzieje ze jakos dasz rade,napisz jeszcze na tym topiku jak ci idzie. pozdrawiam i trzymam kciuki,choc to moze niewiele da ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
tez mysle o wyjezdzie ale w tym momencie nie mam nawet na chleb wiec jak mam jechac i co, spac na dworcu? Nie pomyslalam o tym kosciele, moze to jest jakies wyjscie....ja nie umiem zrozumiec tego skad nagle w nim ta cala nienawisc do mnie, oskarzanie mnie....on wie, ze nie mam dokad pojsc, wie, ze nie mam kasy bo wszystko oplacilam...naprawde w tym momencie mam mysli samobojcze, nie wiem co zrobic po pracy, jak ja sie pokaze na oczy wspolokatorom? dzisiaj mu zrobila awanture rano, nie wytrzymalam. I teraz wszystko jest moja wina. MOze to i prawda, moze ja sie nadaje na leczenie a on ma racje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaammmm
up :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość izolda1982
popieram pomysł z terapią DDA. jak nie pójdziesz do specjalisty będziesz się całe życie męczyć. daj sobie szansę na lepsze życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×