Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zonka nieidealna

niewiem co mam zrobic z tym zwiazkiem

Polecane posty

Gość zonka nieidealna

kuzwa...czemu to jest takie popierdolone. Mam tak kochanego meza ze szok, ale jak mu cos odbije to masakra. Wszystko zwala na mnie, tak przekreca ze to ja jestem wszystkiemu winna jak jest jakas klutnia, wszystko ja, taka gra slow ze czuje ze znowu ja cos zrobilam. A ja jestem feer wobec niego, jestem dobra zona, staram sie, nie wymagam niewiadomo czego. Nie jestem idealna, ale staram sie wszystko robic jak nalezy. Obiadek ma, sniadanko do pracy ma, nie kaze mu zmywac, sprzatac(tylko sporadycznie) czy niewiadomo czego robic. A on juz mnie tyle razy zranil, potem przepraszal, obiecal i znowu ranil...nie raz klamal, potem blagal o wybaczenie...chodzi tez o takie codzienne sprawy, jak on mnie o cos prosi to staram sie to robic i dotrzymywac slowa, a jak ja go prosze i mowi ze tak zrobi a potem nie robi, to mam prawo byc zla. Pytam sie go czemu mowil inaczej a robi inaczej, to sie obraza i wylancza telefon, specjalnie.I focha strzela...widzi swoj blad ale tak przekreci ze to ja sie niby czepiam i czuje sie winna...nie mam ochoty z nim zyc ale kocham go, to jest takie chore...coraz czesciej zastanawiam sie jak by bylo bez niego. On by mi nie pozwolil odejsc ale ja sama tez tego nie chce....Jestem jakas dziwna chyba...i chyba naprawde beznadziejna:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
niby takie male sprawy ale ciagle, ciagle cos, to sie tak naklada na siebie ze nie wytrzymuje psychicznie, jest tak niedomyslny, nieodpowiedzialny czasem ze szok. Pojechal po corke do mamy i do tej pory go niema, ja sie martwie zastanawiam czy cos sie nie stalo, wylanczyl telefon bo focha strzelil. Dopiero wlaczyl i powiedzial ze corka zostaje u babci.I nie pomysli ze sie kurwa martwie. Kurwa, jestem dosc ladna, moglabym miec innego faceta, nie raz slyszalam od innych ze jestem ladna...co mnie przy nim trzyma??Ja juz nie wiem, nie wytrzymam psychcznie z tym czlowiekiem, Jak juz jest dobrze to potem i tak jest zle.... Rozmawialm z nim o tym ale jak grochem o sciane..jak odejsc kochajac??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
co teraz? wyłącz telefon i jedź na noc do mamy albo kumpeli :P. i tac cały czas, urządź mu terapie, żeby zaczął widzieć jak to miło jak ktoś zachowuje się tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
tak latwo powiedziec...za sciana spi jeszcze drugie nasze dziecko, nie moge sie ruszyc z domu. A co z tego ze wylancze komorke jak i tak nie dzwoni bo obrazony...a o co??juz wam powiem....jechal do kumpla i potem wlasnie do mamy po corke, prosilam go zeby zalatwil to szybko i zaraz wracal do domu(wiem z doswiadczenia ze ZAWSZE jak jedzie do mamy lub tego wlasnie kumpla to siedzi x czasu i wraca pozno, mimo obiecan) powiedzial ze dobrze..Po dwoch godzinach pisze sie pytam czy juz wraca do domu a on na to ze dopiero wyszedl od kolegi, to sie pytam czemu dopiero teraz i bez jaj a on na to zebym przestala, dzwonie wiec a on nie odbieral i wylanczyl telefon... I to jest normalne zachowanie doroslego czlowieka??jak dzieciak... A jak jutro zachowam sie podobnie to tak odwruci kota ogonem ze zacznie na mnie zwalac. A i tak bedzie sie tlumaczyl ze tylko troche posiedzial , ze tak mu tam zeszlo a ze potem zapytalam co tak dlugo to ze specjalnie zostal u mamy dlugo bo nie mial ochoty wracac do domu jak ja jestem zla na niego...ale kurwa czy mam prawo byc zla???Jak obiecywal ze szybko to zalatwi a nie bedzie sie szlajac??? Ja jak gdzies wychodze i to nie towarzysko tylko np cos zalatwic to zaraz sms ze gdzie jeste, zebym szybko wracala, zebym sie pospieszyla i takie tam...i kurwa wracam....jakas paranoja. Sorry, musialam sie wygadac napisalam mu ze mogl mi chociaz napisac ze mala zostaje u babci bo sie martwilam i ze prosilam go zeby wrocil w miare szybko to nie odpisal juz. Nie zdziwie sie jak pan wielki obrazalski nie wroci dzis na noc(co sie jeszcze nie zdarzylo)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
ech...chyba zaraz sie rozwyje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 0009888kaskasaskas
wiem co czujesz. mam to samo z moim facetem, ale nie jestem z nim po ślubie na szczęście. zastanawiam się czy nie zakończyć tego związku. on potrafi mnie tak totalnie olać, że mi się żyć odechciewa. każdy mówi, że jestem dobrą dziewczyną a on jakoś nie potrafi mnie docenić. szlaja się z kumplami nie wiadomo gdzie i mnie nie uprzedza o tym. mam dość. dziś właśnie miarka się przebrała i chyba czas podjąć najtrudniejszą decyzję w życiu. jestśmy razem 6 lat, więc ciężko będzie zerwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
wkurwilam sie..wrocil po polnocy, ja juz spalam ale sie przebudzilam. Udawalam ze spie, on sie polozyl obok, wzial moja reke i zaczal mowic: myszka, mysza...odwrucilam sie do niego a on sie pyta czy dam mu buzi, a ja na to ze chyba zartuje...no i zaczela sie klutnia. Pytam gdzie byl a on ze tu i tam...to sie pytam dolkadnie no i powiedzial ze byl odwiesc dziewczyne brata z bratek a potem wrocil do domu, no i byl troche wypity, nie bardzo ale wiem ze flaszke wypili. To mu mowie ze co to za wylanczanie telefonu, ze mogl mnie uprzedzic ze zamierza wrucic o tej godzinie, ze mowil ze wczesniej bedzie a on na to ze nie jest dzieckiem, ze co ma mi sie spowiadac ze wszystkiego gdzie jest i kiedy bedzie, ze nie jest dzieckiem i nawet ze co pojechac se gdzies nie moze bo ciagle go kontroluje...i na tym sie skonczylo. Uwazam ze bycie w zwiazku a tym bardziej malzenstwie do czegos zobowiazuje...jak chce byc wolny jak ptak, bez zobowiazan, nie spowiadac sie z niczego i robic co sie chce to sie nie bierze slubu do cholery jasnej...niewiem, moze sie myle. Mam dosc tego typa a mimo wszystko kocham. Ja mu nie robie takich rzeczy i nie mam zamaru odgrywac sie tym samym... niewiem, powiedzcie czy moze przesadzam...???Kurwa moze to faktycznie jest ze mna cos nie tak..?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
tzn pojechal odwiesc dziewczyne brata z bratem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sskakankakak
oj wiem jak wkurza wyłączony telefon i nie dotrzymywanie obietnic, danego słowa. Jak ja się wkurzę że znów nie dotrzymał słowa i to w ważnej kwestii to on mi na to: "już nigdy nic ci nie obiecam bo potem się czepiasz' albo że już nic nie będziemy planować. Ja czasem mówił że idzie tylko odprowadzić kolegę przepadał na całą noc oczywiście komórka wyłączona.... potrafił w ważnym dla nas dniu wyjść tylko po coś i wrócić po kilku godzinach wstawiony a ja sam siedziałam jak ta idiotka:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
no on mi tez mowi wtedy ze juz nigdy mi wiecej niz nie obieca, a wczoraj powiedzial ze teraz bedzie co 5 min sie meldowal i pisal gdzie jest i co robi-oczywiscie tak w zartach zeby pokazac jaki on biedny ze musi sie tlumaczyc ze wszyskiego..niewiem juz jak z nim rozmawiac, chialabym mu dac jakas nauczke ale nie wiem... Mielismy jechac w weekend pod namiot gdzies bez dzieci, mam to gdzies. Jak ja go prosze o cos to ma to w dupie, to jak chce to i ja bede olewac jego prosby

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Obydwoje w suie macie trochę racji - mąż, bo małżeństwo to nie więzienie, gdzie trzeba się spowiadać z każdego kroku i rozliczać co do sekundy, no i Ty - bo takie postępowanie wobec Ciebie świadczy o braku szacunku. Próbowaliście kompromisu? Np. mąż mówi, że jedzie/wychodzi/cokolwiek, z tym, że podaje REALNĄ godzinę swojego powrotu (np. 2-ga w nocy, bo pewnie zapiwkuje z kolegami), a Ty w międzyczasie nie dzwonisz, nie ponaglasz, nie sprawdzasz, tylko spokojnie do tej godziny czekasz (albo idziesz spać;) ). Jeśli tak się nie da, proponuję terapię wstrząsową - nie ma misia o ustaloneg godzinie? Zamykasz drzwi, wyłączasz telefon, idziesz spać. Postoi trochę pod drzwiami, to może zmądrzeje. Miałam podobny przypadek u znajomych, gdzie koleżanka ośmieliła się mężowi powiedzieć, że dom to nie hotel z obsługą całodobową. Urażony małżonek wyprowadził się do hotelu, bo tam nie będzie musiał się spowiadać z nocnych powrotów z popijaw. Jakież było jego zdzieiwnie, gdy za otwarcie drzwi o czwartej nad ranem musiał zabulić stówkę portierowi...a potem obudził się w totalnym bajzlu, brudny jak świnia w pomiętym ubraniu, na podłodze, bo nikt jaśnie pana nie umył, nie położył do łóżeczka i nie przykrył kołderką. Szybko wrócił - jeszcze tego samego dnia. Od tamtej pory cisza, spokój, rozsądne granice i przede wszystkim - szczerość. Udało się im, może uda się i Wam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
ech...byly rozmowy, i to ile. Ja nie jestm jakas zolza, tlumaczylam mu nie raz. Jesli idziesz gdzies, do kogos to po prostu powiedz ze wrocisz pozniej, ze moze po polnocy zebym sie nie martwila. I ok. On tylko przytaknie glowa, przeprosi i zapomina o tym. Wczoraj jak dzwonilam jak wracal od kolegi sie zapytac gdzie jest, to mogl zwyczajnie powiedziec ze sorry ale sie zasiedzial i juz jedzie po corke, a nie zebym dala spokuj. No i jak siedzial u mamy i pisal ze juz zaraz wraca to ja czekam na niego, a tak mogl napisac ze jedzie jeszcze tam czy tam i wroci pozniej i zebym sie nie gniewala bo obiecal przeciez ze bedzie wczesniej. I nie bylo by problemu, ale niech mi tylko o tym powie. Przeciez go nie zabije, bede spokojna i nie bede musiala sie zamartwiac... Dzonila teraz tesciowa pytala sie o meza gdzie jest bo zostawil u niej telefon, a ja na to ze w pracy i mowie jej ze pojechal wczoraj jeszcze do kumpla i wrucil wypity ok 1 w nocy. A ona nic na to, ze acha.... Juz zaczynam wierzyc ze to ja jestem ta zla i niedobra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
to nie pierwsza taka sytuacja z nim, jakies 2 miesiace temu tez pojechal do brata mial wrocic wieczorem, potem dzwonilam czy juz wraca ten sie wkurwil ze mu dupe zawracam i wylanczyl telefon i wrocil do domu ok 2 tak najebany ze ledwo szedl...po drodze zwichnal noge dosc powaznie, na tyle ze mial w gipsie i przez to nie pojechalismy na planowane wakacje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No, to widzę, że przynajmniej jedna strona reprezentuje tu normalne podejście. Ciebie mam na myśli. Może spytaj się gościa z poważną miną, czy nie czas na lekarza, skoro ma okresowe zaniki pamięci? No co, martwisz się przecież... Nie chcę Cię urazić, ale moim zdaniem Twój mąż to niepoważny gówniarz. I to nie Ty odpowiadasz za jego wyskoki, tylko ON, bo to JEGO decyzja, czy zostać dłużej u kumpla, JEGO decyzja, czy Cię o tym poinformować, JEGO decyzja, czy...-itd., długo tak mogę. A może tak przygotować grunt na ostateczną rozmowę? Jeśli on się nie poczuwa do zawiadomienia Cię o godzinach swoich powrotów - przestań mu prać, prasować, gotować - bo po co? Przecież skąd wiesz, kiedy wróci? Wyjechać z dziećmi do rodziców... (no dobra, niektórzy będą się czepiać, że hardkor, ale może skuteczny?) - i nie zawiadomić o powrocie, bo skoro on się nie poczuwa, to Ty też nie musisz, jeśli on nie szanuje Ciebie i Twojego czasu, to w drugą stronę też tak działa...Wiem, lekkie przegięcie pały, ale niech ON się zastanowi nad swoim postępowaniem, zanim Ty, dzięki jego wyczynom, zamienisz się w domowe gestapo. Trzymaj się dzielnie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
dziekuje za rady, tylko wiesz...ja nie naleze do msciwych osob. Myslam czy wlasnie dzisiaj nie wyjsc wieczorem i wrocic na noc nic mu o tym nie mowiac, ale jednak odpada. Wiem jakie to nieprzyjemne czekac na kogos i nie widziec co sie z nim dzieje, nie chce tego robic. A po drugie jak bym podobnie zrobila to on pan obrazalski by sie obrazil albo wkurzyl i odwdzieczyl nast dnia tym samym, tylko ze na noc byc moze juz by wgole nie wrucil. Wiec dlaczego ja mam siedziec w domu z dziecmi jak i tak robie to na codzien a on se wyjdzie na cala noc i ma w dupie???Ale to juz nie o to chodzi. Ja mu tlumacze, powiedz ze wrucisz pozniej, ze gdzies pojechales, ze cos ci wypadlo...i problem z glowy. Albo najlepiej jak go prosze zeby wrocil wczesniej niz zwykle od mamy tom niech nie mowi ze ok, tylko powie ze sie postara i zobaczy jak mu z czasem jzejdzie, czy nic mu nie wypadnie i ze da znac. I problem z glowy. Ja sie nie wkurzam wtedy na niego, on na mnie i wszystko jest good. wiem ze jak by tam nie spotkal swojego brata to by wrocil do domu normalnie, na pewno nie o 1, ale oni lubia sobie czasem popic i nie mogl sie oprzec.Kurwa....!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
ale czy on ma racje ze ja go chce kontrolowac??Ze musi sie spowiadac ze wszystkiegon gdzie jest i co robi, ze chce zeby mnie informowal kiedy zamierza wrocic??Czy to sie nazywa ograniczenie wolnosci??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
nikt mi juz nie poradzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie, to nie jest ograniczenie wolności - to jest małżeństwo. Szacunek dla drugiej osoby. On ewidentnie ma Cię w dupie - skoro nie chce zrozumieć, że nie chodzi Ci o kontrolę "gdzie, z kim, kiedy, po co, na co", tylko o normalną, rzeczową informację, to albo jest kretynem, albo ma gdzieś Twoje potrzeby, bo sprowadził Cię do roli garkotłuka i niańki. I pewnie użala się nad sobą, że nie dość, że jędza, to jeszcze usiłuje go kontrolować, niech próbuje dalej, a on jeszcze pokaże. Spróbuj ustalić z nim JEDNO popołudnie tylko dla Ciebie - czyli on wraca z pracy, przejmuje dzieci, Ty wychodzisz gdziekolwiek. Ustalasz godzinę powrotu i konsekwentnie jej się trzymasz. NIE ODBIERASZ od niego telefonów - jeśli się będziesz martwić o dzieci, czy coś się stanie w domu, wtedy Pan i Władca może napisać sms, prawda? Jeśli nie ma sytuacji podbramkowej (pożar w chałupie, dziecko nagle zachorowało i szpital potrzebny) KONSEKWENTNIE spędzasz sobie ustalony wolny czas. Do domu wracasz o umówionej godzinie (jeśli przewidujesz korki na mieście, puszczasz sms-stoję w korku, mogę się spóźnić). Małżeństwo to nie forma niewolnictwa - jeśli Twój mąż czuje się "uwiązany" do domu Twoimi telefonami, to niech spróbuje spojrzeć na to, jak Ty się czujesz, uwiązana do domu z dziećmi i jego "może wróci, może nie". W tym moim przydługim wywodzie nie chodzi o mściwość i oko za oko - akurat tu dobrze Cię rozumiem:) Chodzi o to, żeby facet zrozumiał, że skoro zdecydował się na założenie rodziny, to jest za tę rodzinę odpowiedzialny - nie tylko w sensie materialnym. Chcesz się wpędzić w nerwicę od stałego nakręcania? Wylądować u psychiatry i za każdym razem, kiedy bierzesz dawkę leków mamrotać mu pod nosem, że to przez niego? - to by była mściwość;) taka bardziej perwersyjna;). Spróbuj na razie z jednym popołudniem. Jeśli się uda, wprowadź coś takiego dla siebie na stałe - co miesiąc, co tydzień, jak tam będzie pasowało. Ty też jesteś człowiekiem, masz prawo do zmęczenia, zdenerwowania, żalu, wreszcie zwykłego, zdrowego wkurwu - masz prawo to wszystko czuć. Ale dziel się tymi uczuciami z mężem - oni nie czytają w myślach. I wymagaj od męża tego samego - niech MÓWI o swoich uczuciach, bo Ty też telepatką nie jesteś. Strzelanie focha nie załatwia sprawy (choć rozwinięcie skrótu FOCH* czasem pomaga, o ile pary lubią godzić się w sypialni;) ) *F.O.CH. - Fachowe Obciąganie Ch... - przepraszam za wulgaryzm;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poczytaj tutaj....
to jest schemat, nie zmieni się nic, w każdym bądź razie nie on....., możesz tylko ty. Nie będziesz nigdy miała męża który będzie przyjacielem, kumplem i kochankiem w jednym. Będziesz już na zawsze miała rozkapryszonego bachora. Dojście do tego zajęło mi parę lat. Miałam i mam tak jak Ty, tylko tyle że mam to już w d......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
dziekuje... on sie bardzo zmienil, kiedys byl inny.Ja mu mowie o swoich uczuciach, potrzebach, on niestety nie. Zwala na mnie jak cos, ze niby sie czepiam, ze znowu jego wina i zawsze na niego jest i wogole. Ogolnie mowi o swoich uczuciach ale tylko tak ze kocha mnie, przytula i wogole...tak ogolnikowo. A ja jak staram sie z nim pogadac i mowie mu co mi sie nie podoba, ze potrzebuje wiecej czasu z nim to on zaraz ze przesadzam i zebym dala spokuj bo znowu sie czepiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
coraz czesciej mam ochote olac to wszystko i sie wiecej nie prosic, bo jak grochem o sciane. I niech se jezdzi gdzie chce, robi co chce a ja tez nie bede zabiegac o niego i czas z nim. I bede wracac z dziecmi wieczorami i bedziemy sie tylko mijac w drzwiach. Ale nie wiem czy to dobty pomysl, bo moze i zaskoczy i zateskni i zobaczy co moze starcic przez swoje gowniarskie zachowanie, ale z drugiej strony moze tez to olac i podobac mu sie taki uklad ze sie nie bede juz nic pytac ani jak on to mowi-czepiac. Chociaz ja bym tak dlugo nie mogla, nie potrafie tak dlugo milczec, potzrebuje rozmowy a on niestety nie zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość violka11
w łożku pewnie jesteś kiepska i średnoi zadbana.obiad i porządki dla faceta to za mało

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
to sie zdziwisz...w lozku akurat nam sie uklada bardzo dobrze, i dbam o siebie. Nie raz podrywali mnie inni faceci i nie raz slyszalam komplementy od innych. A kuzynka meza raz nawet sie dziwila czemu taka ladna osoba jak ja wybrala sobie takiego przecietniaka... tylko ze nie oto tu akurat chodzi, jak chyba nie doczytalas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie to, żebym się Ciebie czepiała, ale ważna jest forma, w jakiej przekazujesz mu komunikat. Nie zaczynaj od uogólnień: "bo ty zawsze, bo ty nigdy, bo ty cośtam" - na takie dictum na miejscu faceta odpowiedziałabym krótko - "nie podoba się? to wypad mi z życiorysu". Ale jeśli mówisz: "Zabolało mnie, kiedy powiedziałeś..."; "Rani mnie twoje postępowanie, kiedy..."; "Czuję się niepotrzebna, kiedy...", "Czy sądzisz, że moglibyśmy razem..." - no, w tym stylu, napewno łapiesz, o co chodzi - a on w dalszym ciągu reaguje obrażaniem się i odwracaniem kota ogonem, to przykro mi, trafiłaś na niereformowalny egzemplarz. I wtedy, chociaż byś z siebie flaki wypruła i podała mu na niedzielny obiadek, to dostaniesz opierdziel, że źle przyprawione, że się nie starsz, że to Twoja wina, bo czy on o te flaki prosił? Sama chciałaś, a nawet zrobić nie umiesz. Chcesz tkwić dalej w czymś takim? Życie pod jednym dachem obok siebie jest do przejścia, można je nawet nieźle zorganizować, mało tego, nawet fajnie się dogadać, ale nie wtedy, kiedy jedna strona kocha, a druga... No właśnie -to, że Twój mąż mówi, że Cię kocha... może tylko mówi? Ja też mówię różne rzeczy, jak się zdenerwuję;). Na oddaleniu się od męża na siłę - Ty możesz stracić najwięcej - i nie o dobra materialne tu idzie. Udawanie, że Cię nie obchodzi, nie będzie łatwe, chyba, że lubisz cierpieć. Jeśli jemu taki układ odpowiada, to szkoda Ciebie dla kogoś takiego. Pomyśl sama - nie rozmawiacie, mijacie się w drzwiach, koleś najedzony, oprany, oprasowany, nikt się go nie czepia, wraca, nie wraca, tłumaczyć się nie musi... żyć, nie umierać, sama bym tak chciała. A gdzie Ty w tym wszystkim? Wytrzymasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zonko nieidealna. Po pierwsze, jeśli facet widzi swój błąd, to DAJ MU sie do niego przyznać. Czyli już go nie oceniaj i nie krytykuj, NIe mów: a nie mówiłam. Musisz w rozmowie poprowadzić wywód logiczny, tak, że ty zadajesz pytania a on odpowiada i samo wychodzi, że on coś przeskrobał. I UWAGA! W tym momencie, jak juz się przyzna, bądź po jego stronie. Nie komentuj w ogóle. Możesz tylko powiedzieć: "nie rób tak więcej, zamiast tego zrób tak i tak - pomoge ci jeśli chcesz"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
o, to, to, to właśnie, Krokodylka:) Dobrze prawisz:) że też ja zawsze muszę się rozpisać, a i tak do sedna się nie dokopię;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
wredna jędza... mysle ze kocha. Na codzien jest miedzy nami bardzo dobrze, jak juz sie nie klucimy to przyytula mnie czesto, wieczorem wtula sie wemnie i mowi jak bardzo mnie kocha, patrzy w oczy, daje buziaki itp..taki maly przylepa. Ale wlasnie jak juz jest dobrze jakis czas to zawsze cos sie dzieje ze sie klucimy, w tym przypadku wlasnie ten powrot meza po polnocy i olanie mnie calkowicie. Potem przychodzi i przeprasza...ja tez umiem przepraszac ale jesli widze wine w sobie, to podejde i powiem przepraszam, moja wina, nie gniewaj sie juz. I on rozwniez po jakims czasie tak robio ale czasem trwa to dluzej niz powinno. Krokodylka, nigdy, przenigdy nie mowie mu z duma w glosie: a nie mowilam. Wiem ze to zniecheca do poprawy, staram sie zakonczyc temat jak przyzna sie do bledu i nie wracac do tego juz i zawsze koncze to prosba zeby tak wiecej nie robil...a on obiecuje i potem znowu tak robi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonka nieidealna
i masz racje jedza...czasem mowie tak do niego ze: bo ty zawsze, bo ty nigdy... lapie sie na tym i wtedy przestaje. No ale kurcze, jak prawda jest taka ze ona wlasnie zawsze czy nigdy nic nie robi, to niewiem jak juz dotrzec do tego faceta. Mowie mu o uczuciach to on zaraz wywraca oczami i mi sie odechciewa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×