Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

małe słoneczko

Facet mówi że nie jest gotowy na nowy związek...a mnie rozkochał w sobie PO CO?

Polecane posty

Szacunek do siebie mam i dlatego właśnie taki dylemat się pojawił...gdybym go nie miała to dalej ślepo bym za nim latała. A ja chcę jakoś znaleźć z tego wyjście...ale widzę że niepotrzebnie tutaj pisałam. Przecież każdy facet jest inny to i tak mi nie pomożecie...a osądzić to łatwo jak nie wchodzą w grę uczucia tak jak u mnie. Jednak poczekam do października i zobaczę jak zareaguje na moje spotkania z innymi facetami, to wtedy może się wyjaśni co i jak...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zalezy jakie ma podejscie
masz spojrzenie z boku, chyba tego chcialas? zreszta jak byloby tak cacy to bys tu nie pisala, sama piszesz, ze sie meczysz i to nie bez powodu, a decyzja i tak podejmiesz sama:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak facet jest pewien na poczatku zwiazku, to rzeczywiscie staje się niepewny co do niego. Nie stawiałabym krzyzyka na nim, ale się po prostu odsunęła. Nie odpisuj na wszystkie sms, nie odzwaniaj na wszystkie telefony. A w paxdzierniku umawiaj się także z innymi. Nie na zasadzie odwetu, ale po prostu pomysl, ze to może jednak nie ten, skoro każe Ci sie starać, i musisz coś robić żeby coś z tego mieć. To nie jest rola kobiety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@Koralowa dzięki:) no właśnie to nie moja rola...będę się musiała odsunąć niestety, kurcze jak mi będzie ciężko...naprawdę czuję że to ten mój, moja druga połówka...tak się dobrze przy nim czuję mimo że czasem się sprzeczamy...on chce dużo rozmawiać o nas wiele mi wyjaśnia. Często sam zaczyna rozmowę o naszym związku...no właśnie on uważa że tworzymy związek...a ostatnio dużo mówi że chciałby się już zaręczyć bo już stary się robi. No i że ze mną...naprawdę to jest dziwne to wszystko. czy on jest taki zmienny czy tylko wystawia na próby moją miłość czy go rzeczywiście kocham czy zrezygnuję przy pierwszej okazji czy sprzeczce...a ja się nie daję no i mam mętlik w głowie... aha no i ja mu nie powiedziałam jeszcze że go kocham bo nie wiem jak zareaguje. Ale on to na pewno czuje...powiedziałam mu tylko że mi na nim bardzo zależy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chce się z Toba zaręczyć a nie odwiedził Cię przez wakacje? Wszelkie formy sprzecznych sygnałow traktowalabym jako argument do odsunięcia się. Bo to po prostu dzwine.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie myśl też że jak sie będziesz starała to on to doceni. Niby tak mówi, ale w rzeczywistości tak nie będzie. Odgrywa się za poprzedni związek i tyle. Może i nieswiadomie. Dlatego tak jak powiedziałam, odsuń sie. Niech się chłop zastanowi, a w czasie gdy będzie sie leczył z poprzedniego związku i dojrzewał do teo Ty baw sięd obrze, poznawaj innych. Bo inaczej Cie wykończy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziwne dziwne dlatego nie wiem o co mu chodzi...czyli muszę się odsunąć i już...a z tym wykańczaniem to też racja, popadam często przez niego w skrajne stany emocjonalne od euforii bo było cudownie jak się spotkaliśmy po depresję i łzy jak się nie odzywał kilka dni albo się obrażał o byle co... ale potem on sam znowu dzwonił bo już nie mógł wytrzymać i tak w kółko- raz pięknie raz do dupy. Ileż to można wytrzymywać? Dlatego mam się zamiar teraz dobrze bawić a przynajmniej spróbuję:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ehhh....no i powoli się odsuwam ale jest ciężko. Dzisiaj się nawet z nim widziałam. Nie jechałam do niego specjalnie tylko do lekarza sam chciał się spotkać mimo że nie miał czasu bo zaraz wyjeżdżał do pracy do iinego miasta .Nie naciskałam na spotkanie ale poszłam w umówione miejsce. Bardzo się ucieszył że mnie zobaczył. Potem odprowadził mnie na pks. Cały czas żartował było super,ale ja byłam trochę chłodniejsza i z dystansem do niego. Narazie delikatnie się odsuwam ale już widzę jego reakcje. Zauważył to. No i jest zmieszany i mniej pewny siebie, nawet powiedział że mi już chyba nie zależy na nim. Niby wszystko z uśmiechem ale..Na pożegnanie zawsze się przytulamy i całujemy a dzisiaj ja jakgdyby nigdy nic powiedziałam pa i weszłam do autobusu...Widziałam jego zdziwienie i zmieszanie..Ciekawe jak to dalej będzie .Jeszcze tylko tydzień i zawitam na stałe w jego mieście. Ciekawe czy coś się zmieni między nami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozumiem cieee
Witaj. Przechodze teraz cos bardzo podobnego tyle,ze ja mam gorzej bo z nim pracuje. Widzimy sie 5 dni w tyg po 8godz. Staral sie o mnie przez okragly rok. Zakonczyl swoj zwiazek dla mnie. Ja nie bylam zainteresowana nim. W ogole nie moj typ,a jednak uleglam i zakochalam sie po uszy. Kiedy zaczelam okazywac mu swoje uczucia to on sie odsunal i sprzedal mi scieme,ze on teraz nie chce zwiazku i nagle nasza znajomosc wrocila do poczatku kiedy bylismy tylko kolega i kolezanka z pracy. W ogole on sie tak zachowuje jakby nic miedzy nami nie bylo,a pamietam jeszcze deklaracje milosci.Jak mi mowil o tym,ze go uratowalam,odmienilam zycie i,ze jestem najwazniejsza. bol jest ogromny,obojetnosc na wszystko i wszystkich. nie umiem sobie z tym poradzic,a on widze jak sie oddala z kazdym dniem i wiem,ze to koniec. czekam jeszcze jak sie okaze,ze ma juz nowa. najlepiej sie od niego dystansuj bo z tego co piszesz to podobna sytuacja i pewnie bylo by tam samo u Ciebie jak i u mnie. Ja swojemu powiedzialam prawde o tym czego chce i co czuje i nawet jestem gotowa isc na kompromisy,ale on powiedzial,ze nie chce z nikim teraz byc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elka3
Niech mi ktos wyjasni ten fenomen. Dlaczego KAZDA kobieta na kafe, ktora jest bez faceta pisze, ze jest BARDZO ATRAKCYJNA??? Wychodzi na to, ze wszystkie singielki na kafe to mega piekne kobiety, tylko dlaczego w realnym swiecie tego nie widac?:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozumiem cieee---->Czyli nie jestem sama w takiej sytuacji jednak widzę że Ty to jesteś jednak w jeszcze gorszej niż ja...mój nigdy nie wyznał że mnie kocha czy coś...Ale i tak trudno się odsunąć...teraz może będzie jeszcze trudniej bo będę go widywać codziennie bo razem studiujemy. Jejku jak tych facetów ciężko zrozumieć. elka3-----> No jasne każda, bez przesady, a Ty to pewnie nie uważasz że jesteś atrakcyjna? phi uważasz siebie za pasztet??? to współczuję... Ja ze sobą problemów nie mam jeżeli chodzi o urodę. w tym problem że ja już mogłabym mieć nawet męża bo niejeden mi już się oświadczał ,ale pech chciał że akurat ten którego ja chcę ma jakieś problemy ze sobą k***a...i jest mega niezdecydowany

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MiskaAniMiska
Autorko, Z tego, co piszesz, to mi wygląda na zabawę Twoimi uczuciami z jego strony. Takie na zasadzie 'zobacz! mam dla Ciebie lizaka', po czym zaraz tego lizaka Ci odbiera, a Ty masz na słodycz coraz większą ochotę. I to mi wygląda na pewne techniki, jakie są stosowane z szkołach uwodzenia dla facetów. Nie wiem, czy on je świadomie wykorzystuje, czy to jest w nim od dawna, ale jak widzisz ta technika jest niezwykle skuteczna, skoro, jak to napisałaś - rozkochał Cię w sobie. Choć prawda jest bardziej bolesna dla Ciebie - sama pozwoliłaś sobie na to, by zaangażować się emocjonalnie. Nikt Cię do tego nie przymuszał... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powiem ci prawde
ja zacytuje kawałki jak dla mnie genialnej książki, a Ty zrób z tym co chcesz Związek, w którym się nadmiernie starasz, prawdopodobnie jest do niczego. Kiedy coś jest dobre, wydaje się łatwe i nie czujesz się tym umęczona. Nadgorliwość w zabieganiu o względy partnera często ma negatywny skutek: mężczyzna widzi szanse na to, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko. Ale jeśli utrzymasz go na dystans, będzie się zachowywał wzorowo. Popełniasz grzech nadgorliwości za każdym razem, kiedy okazujesz wyraźnie, że dajesz z siebie wszystko. W chwili, gdy kobieta wysila się ponad miarę, żeby przypodobać się mężczyźnie, obniża standard ich związku. Kobieta wydaje się mężczyźnie bardziej pewna siebie, kiedy on nie może jej odciągnąć od jej własnego życia, bo ona jest ze swojego życia zadowolona. Wiem, że nie jesteście w 'związku', ale myślę, że to tyczy się również Twojej sytuacji cytaty są z ksiązki pt. 'dlaczego mężczyźni kochają zołzy'

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
powiem ci prawde----> wiem wiem czytałam tę książkę nie całą ale większość, ale mam wątpliwości co do niektórych zaleceń. Nie wiem sama... i tak ostatnio coraz mniej się już angażuję w to wszystko, bo zaczyna mnie to już męczyć.To już trwa za długo-9miesięcy. Te ciągłe zmiany nastrojów przez niego dosyć tego mam. Teraz gdy znowu zaczną się studia mam zamiar dobrze się bawić i odstresować się maksymalnie...bez tego egoisty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powiem ci prawde
jak dla mnie to jest prosta sprawa WIEKSZOŚĆ facetów chce zdobywac, chce czuć, że było ciężko, że do celu była daleka droga... gdy ma wszystko na tacy to jest bez emocji, bez adrenaliny czego na pewno potrzebuje facet ! to tak jak by ktoś zaporponował Ci buty skórzane najmodniejszy fason, robione na miarę z dostawą do domu gratis za 2 zł widziałabyś tu jakieś nieprawidłowości. Sami musimy czuć, że cos jest warte ! powodzenia życze cokolwiek zadecyduujesz i jakkolwiek Ci się ułoży. Bowiem sztuka życia polega na tym żeby akceptowac to co los daje te dobre jak i złe rzeczy. i może to tylko moje naiwne myślenie, ale czasem warto wierzyć w przeznaczenie... może czeka Nas coś lepszego skoro nie wyszło ?? sciskam ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No jasne, faceci lubią zdobywać...ale czy to ma się ciągnąć w nieskończoność? litości...mój zdobywał mnie około trzech miesięcy dopóki ja się zaangażowałam. A jak już zauważył że złapałam haczyk to figa z makiem. Wszystko ma być tak jak on chce, chociaż czasem potrafił się poświęcić i przyjść na spotkanie nawet jak był bardzo zmęczony po pracy. Ale oczywiście za jakiś czas umiał mi to wypomnieć jak to on się poświęca dla mnie a ja go nie doceniam. No ale ja już powoli mam tego dość i zaczynam swoją taktykę .Nie będę cały czas dawać się wodzić za nos o nieeee...;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Love me or leave me alone
Miałam dokładnie tak samo. Nie jest Ciebie wart, daj sobie spokój :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"...a ostatnio dużo mówi że chciałby się już zaręczyć bo już stary się robi. No i że ze mną..." ups.... ale powód do zaręczyn --- hahaha... "bo już stary się robi" a może jeszcze doda, że z Tobą, bo .... nie ma żadnej innej w pobliżu ...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No i moja przygoda z tym facetem trwa nadal....a już był czas na początku listopada że myślałam że już po wszystkim...mieliśmy poważną rozmowę. Ale po kolei--- >przez cały październik nadal nie za bardzo miał dla mnie czas chociaż spotykaliśmy się czasem, były romantyczne chwile. Ale przez przypadek dowiedziałam się że w wakacje przedstawił mojemu dobremu koledze swoją dziewczynę...no i oczywiście to nie byłam ja :/ kiedy spytałam go o to co jest grane on zarzucił mi że nie mam do niego zaufania tylko wierzę jakiemuś koledze. To było gdzieś tak w połowie października. No i ja mu uwierzyłam że jednak nie ma dziewczyny. No a potem jeszcze inny kolega zdziwiony pytał się mnie czemu ja coś kręcę z nim skoro on ma dziewczynę inną... no i już wtedy przycisnęłam go porządnie i mieliśmy bardzo poważną rozmowę. Właśńie na początki listopada. Przyznał się że ma dziewczynę i że ze mną nie może być bo rozczarował się co do mnie, że za bardzo zmieniłam się od tego czasu jak mnie poznał. Że zależy mu na mnie ale...nie możemy się dogadać że za wiele od niego oczekuję.A że tamtej dziewczyny nie kocha i jest z nią bo dobrze się z nią czuje i dogaduje... bo ma dla niego czas a ja nie (od października zaczęłam prace i kiedy ja miałam wolne to on pracował i odwrotnie) I wtedy myślałam że to koniec między nami. Nie potrafiłam mu powiedzieć że go kocham bo to i tak by pewnie nie zmieniło. Więc pozwoliłam mu odejść... czułam się bardzo upokorzona bo wszystko co robiłam było z myślą o nim...a on tego nie docenił...No i przestałam się do niego odzywać pisać dzwonić. On nie wytrzymał długo bo po kilku dniach zadzwonił. I pytał się co u mnie i takie tam jakby nic się za bardzo nie stało. Ale ja go zbywałam mimo że przez cały listopad się odzywał dzwonił pisał, ja się odsunęłam od niego. On to czuł i nie mógł tego znieść że już przestało mi zależeć .No to ja mu mówię że ja tylko dostosowuję się do sytuacji bo on ma przecież dziewczynę więc nie chcę mu głowy sobą zawracać. A on robi mi delikatne wymówki i w ogóle jakiś dziwny się zrobił .Do czasu kiedy nie dowiedziałam się o jego dziewczynie to ja zabiegałam o spotkania przeważnie a on raczej nie miał czasu i mu nie zależało na tym. A teraz sam chce wyjść na spacer albo gdzie indziej. I zachowuje się tak jakby nie miał jednak dziewczyny, chyba że gra na dwa fronty .Sama już nie wiem. Raz mu uległam i wyszłam z nim na spacer i było baardzo miło pocałował mnie i takie tam...normalnie jakby nie miał dziewczyny i nagle zaczęło mu na mnie zależeć po miesiącu mojego nieodzywania się...I znowu doprowadził do tego że pojawiła się u mnie nadzieja że jednak nie wszystko stracone. A kiedy właśnie ostatnio pytałam się po raz kolejny czy ma tą dziewczynę czy to tylko jakaś gra to nie chciał mi odpowiedzieć...I znowu mam mętlik w głowie bo nie wiem na czym tak naprawdę stoję...Może on tylko wymyślił tą dziewczynę żeby mieć więcej czasu na pozbieranie się po poprzednim związku... Już sama nie wiem, jednak mam już większy dystans do tego... chyba za bardzo się rozpisałam i trochę to chaotyczne jest :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kivi kivi
zupelnie obiektywnie patrzac, to on naprawde nie pozbieral sie po tamtym zwiazku, nie jest w tym momencie w stanie sie zaangazowac. Spotyka si ez toba, spotyka sie z kims jeszcze, ale to wszystko bardziej na zasadzie relaksu, odskoczni. Jego zachowanie wskazuje, ze troche msci sie na kobietach: rozkochuje cie w sobie a potem odsuwa sie. Mysle, ze on w tym momencie nie jest gotow na zwiazek, liczac na niego narazasz sie na cierpienie. Ja bym radzila calkiem sie odsunac, zajac swoim zyciem i poczekac. Kto wie, moze poznasz kogos, dla kogo bedziesz ksiezniczka bez zadnego ale, bez zadnych dwuznacznych gierek i trudnej przeszlosci? Ja bym sie odsunela i starala nabac dystansu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No właśnie odsunęłam się od niego...zajęłam się swoim życiem- uczelnia praca...i co z tego jak przez ten cały czas cierpię i walczę z sobą na każdym kroku, żeby się do niego nie odezwać. Mówię sobie że przecież mnie nie chce. Jest to dla mnie strasznie trudne, a on próbuje mnie złamać żebym znowu była przy nim jak do tej pory.Zawsze mógł na mnie liczyć a teraz poczuł że już nie jest jak dawniej i zaczęło mu zależeć .On ma chyba naprawdę pokręcone w głowie, albo nie odzyskał jeszcze równowagi po tamtym związku .Będę dalej trwać przy swoim postanowieniu żeby ograniczać do minimum z kim kontakt ale to będzie bardzo trudne bo nie przestałam go kochać...zobaczę jak to dalej się rozwinie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a taka jedna 24444yy
powiem ci z mojego doswiadczenia..kaz mu spadac, wyrzuc nr z komórki, skasuj i zablokuj na gg... nie odbieraj teleonów nie słuchaj tych co mówia ze trzeba dac czasu... ja czekałam 10 miesiecy.. i tez najpeirw było super, po miesiacu stwierdził ze nie ejst gotowy na nowy zwiazke:O no sory potem go chciałam rzucic..to sie prawie popłakał.. a teraz po 10 miesiacach stwierdziłz e nie kocha, nie umie sie tak zaangazowac i odszedł bez słowa.. dla tamtej laski był super, kochajcy czuły itd ja tego nigdy nie dostała, w tamtym zwizku bez mala razem kupe rozbili...a w naszym chciał wolność nigdy nie dostałam tego co tamta laska albo jest pewny labo nie mam nauczke na całe zycie, jak usłysze ze acet nie chce sie angazowac boi sie to od razu uciekam i mówie adios

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pawel79
Kurwa co za idiotka, takie jak ty tylko robic w chu.ja. Facet rucha was obie od dawna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość meg41
Dziewczyny... to o czym piszecie, przezywalam 5 lat!!! Poznalam pana po swiezo po rozstaniu. ja zreszta tez swiezo upieczona single. Bylo nam super,te same poglady,rozmowy,czulosc,pocalunki... nagle mi mowi ze on nie jest gotowy na zwiazek,ze zakochal sie we mnie ale mam mu dac czas. ze swoja byla mial ciagle kontakt i w sumie bylismy we trojke. bo on stwierdzil ze ona mu jeszcze cos znaczy ale on wie ze chce byc ze mna i zebym mu dala troche czasu... dalam rok.twierdzil z czasem ze sie boi kochac i takie tam gadki... w koncu powiedzialam adieu i rzucilam sie w zycie towarzyskie.Ale jego nie moglam zapomniec.Zreszta miedzy innymi dlatego ze ciagle do mnie wydzwanial,szczegolnie jak sobie dla odwagi wypil to blagal mnie zebym go nie skreslala,bo on chce tylko mnie i tez cierpi ze jest tak wyjalowiony i musi to odbudowc.A ja czulam ze tak jest,ale tez dawalam mu do zrozumienia bze miewam randki. tak bawilismy sie w kotka i myszke prawie 5 lat. teraz mieczkamy razem od paru miesiecy a ja widze ze to wszystko bylo na darmo:-) Miloasc nie powinna tak dlugo czekac,albo jest albo nie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a taka jedna 24444yy---->Naprawdę chciałabym tak umieć zrobić...przestałam mieć nadzieję na cokolwiek i dałam sobie spokój. Ale teraz on znowu chce żebym przy nim była. W jego oczach widzę coś więcej, patrzy mi tak głeboko w oczy z takim uczuciem...że znowu wróciła nadzieja że jednak chce być ze mną... dodam też że spotykam się z różnymi facetami od tamtej pory jak wróciłam na studia. I on to widział i wypomina mi to trochę. Jest cholernie zazdrosny o mnie. I chyba zaczyna do niego docierać że jestem naprawdę wartościową dziewczyną skoro tylu facetów chce ze mną być...może jeszcze nie wszystko stracone Pawel79---> nie obrażaj mnie...kultura języka chyba obowiązuje. Sam jesteś popierdolony i tyle (to za tą "idiotkę") Jak nie masz choć odrobiny empatii to po co tu w ogóle wchodzisz i komentujesz. A tak w ogóle to jak nazwa wskazuje to jest forum dla kobiet więc co tu robisz??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×