Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dziki włóczęga

Powiem Wam coś...

Polecane posty

Gość dziki włóczęga

...samotności mam dość! Chciałbym zmienić ten stan, chciałbym kogoś pokochać. Tak po prostu pokochać, być razem, śmiać się z Nią, czasem kłócić. Chciałbym by czekała na mnie, gdy wracam zmęczony z pracy wieczorem albo w nocy...wejść do pokoju, spojrzeć jak śpi, cicho podejść, delikatnie pocałować Ją, mówiąc "śpij spokojnie, kochanie". Potem iść się wykąpać i położyć przy Niej, tuląc Ją do siebie. Zasnąć i obudzić przy Niej. Chciałbym z Nią ciągle rozmawiać, czasem pomilczeć. Chciałbym iść z Nią przez życie, wspólnie walczyć z losem, pokonywać trudności, rozwiązywać problemy, wychowywać dzieci, jeździć na wakacje, grać w siatkówkę, chodzić na spacery, rozmawiać, chodzić do kina, rozmawiać o filmie, sporcie, słuchać muzyki, rozmawiać, całować, kochać się z Nią do utraty tchu, potem słyszeć jak oboje próbujemy odzyskać oddech, czuć ją gdy leży na mnie, po wszystkim znów rozmawiać... Chciałbym kochać. Wiecie kiedy najbardziej czuję tę moją samotność? Na przełomie pór roku - gdy kończy się lato, robi się co raz chłodniej, liście spadają z drzew, co raz krótsze dni - ja sobie uświadamiam, że kolejne lato przeżyłem sam i że kolejną jesień spędzę samotnie. Potem jest ok i znów nadchodzi zima, pierwszy śnieg i kolejna samotna zima, święta, sylwester, karnawał. I potem wiosna...i znów taki mały kryzys jak dziś... Nie, to nie jest tak, że ja ciągle myślę o tej samotności. Nie mam koncepcji jak to zmienić. Mam już ponad rok konto na sympatii. Spotkałem się z jedną dziewczyną, wydawało się, że będzie ok, że może coś wyjdzie ale niestety nie wyszło. Nie siedzę w czterech ścianach, czasem wypad do pubu ze znajomymi ale niestety nie jestem mistrzem pierwszego wrażenia i nie potrafię tak od razu swobodnie rozmawiać z dziewczyną, która mi się spodoba. To się wyżaliłem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocham kocham kocham kocham
pięknie to napisałeś, może w tym roku los będzie łaskawszy i to będą najpiękniejsze święta w życiu? - trzeba wierzyć :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka.............
Napisz cos o sobie, dlaczego nie wyszlo z tamta dziewczyna...ile masz lat....kurcze tak bardzo mi Cie zal, bo do niedawna czułam sie tak samo :( ta samotnosc wrzyna sie w duszę tak bardzo, że aż tracisz oddech. Samotnosc jest okropna :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bardzo romantyczne
staszek zmien sobie na erotyczny albo pudelek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no i co robisz cos z tym?
bo sam fakt "chcenia" to jeszcze nic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziki włóczęga
Z tamtą dziewczyną nie wyszło, bo to jednak po prostu nie było to. Ona miała jakieś nierozwiązane sprawy z przeszłości, byłego chłopaka w mieście, w którym studiowała i chyba jeszcze go kochała, chciała zapomnieć "dzięki" mnie. Nie udało Jej się. Po kilku spotkaniach kontakt się urwał, skończyły się maile. Ja też poczułem, że to chyba nie to ale może tak bardzo chciałem z kimś być, że tej myśli nie dopuszczałem do siebie. Wiem, głupie. Lat mam 25. Miałem kilka dziewczyn. Jedną kochałem. Jak wariat, całym sobą. Kochałem za mocno. Kochałem za siebie i za Nią. Nikt mnie tak nie znał jak Ona. Pierwsza, wielka miłość. Mimo, że byliśmy ze sobą w sumie krótko, trochę ponad rok i mimo, że od rozstania minęły prawie 4 lata...Ona nadal siedzi w mojej głowie, w sercu już nie ale nadal czasem się przyśni, choć nie myślę o Nie. No chyba, że się miniemy na ulicy, Ona uda, że mnie nie widzi, ja też odwrócę wzrok, a potem przyjdzie we śnie mnie "odwiedzić". Potem "byłem" z 3 dziewczynami. Ale zawsze kończyło się tak samo.Po kilku tygodniach rozstawaliśmy się. Teraz już nie chcę się się z nikim wiązać, byle tylko z kimś być, pójść do łóżka, poprzytulać, a potem uświadomić sobie, że nic do tej dziewczyny nie czuję, poza sympatią. Wiem, to było bardzo głupie z mojej strony ale naprawdę za każdym razem myślałem, że uczucie przyjdzie z czasem. Nie przyszło i tylko zraniłem te dziewczyny. Najgorsze jest to, że ja jestem jakiś "dziwny" :P i potrzebuję bliskości. I oprócz tego wszystkiego, co napisałem wcześniej, brakuje mi takiej bliskości drugiej osoby. Lubię przytulić kobietę. Nie wiem z czego to wynika, może z niezbyt udanego dzieciństwa i domu w którym nie brakowało kłótni, wyzwisk. Jestem strasznie pogmatwanym człowiekiem. Chciałbym w końcu sobie ułożyć życie. Ale mam wrażenie, że będąc samemu, to będzie tylko takie jakieś udawane "ułożenie". Wokół same śluby, w wakacje byłem na 4 ślubach, na każdym sam. Na początku mi to nie przeszkadzało, później trochę tak, a na ostatnim już mi to latało :P. Tylko ciągle te same głupie pytania, czemu jestem sam itp. Może to faktycznie rola przeznaczenia i choćbyśmy bardzo się starali, nic nie zdziałamy, jeśli pisane jest nam inaczej. Jeden kolega też był jakiś czas sam, któregoś dnia wszedł do sklepu po sok, a wyszedł z numerem telefonu do dziewczyny, która stała za ladą. Teraz są już po ślubie, mają synka i układają sobie życie. I naprawdę ma super żonę. Z drugiej strony, zastanawiam się czasem, czy ja jeszcze potrafiłbym być z kimś... Czy już nie za bardzo "nasiąkłem" samotnością. Czy jeszcze potrafiłbym spać z kimś w nocy na jednym łóżku... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość franz maurer 23
"Samotność to taka straszna trwoga..." Niestety, nie każdy może być szczęśliwy, spełniać się w związku, kochać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×