Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ulka kulka.

POCIESZCIE, PROSZĘ.....

Polecane posty

Gość ulka kulka.

Dziś zerwałam z osobą, którą kocham. Do której byłam niesamowicie przyzwyczajona, przywiązana. Jestem osobą z problemami psychicznymi (depresja) i był on dla mnie kimś bardzo ważnym, mimo tego, że nie powinnam tak tego postrzegać, bo nie traktował mnie w sposób właściwy traktowaniu swojej kobiety. Byłam gdzieś w jego życiu na którymś miejscu, za kolegami. Musiałam to skończyć, ponieważ nasz kontakt był już całkiem znikomy. On nie zrywal, bo było mu tak wygodnie jak było (seks) a ja dostawalam chociaz te ochłapy czułości i pozory bliskosci (seks). Wykorzystywał moją słabość do niego, przejrzeć na oczy pomogła mi przyjaciółka i kazała wręcz skończyć ten układ, bo niszczy mnie to psychicznie. Kocham go. Moje serce krwawi, oczy są mokre od łez. Napiszcie choć parę słów, pocieszcie. Cokolwiek.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mojemalepytanieeee
a on jak zareagował?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość asdfhjkldsd
nie umiem pocieszyc bo to co napisalas jest dokladnie tym co ja moglam napisac ale przesylam milion usciskow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobrze zrobiłaś.Każdy związek,który niszczy jest niedobry.Zajrzyj na byłeżony.pl Ciesz się,że nie założyłaś z nim rodziny:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olala78
Jeżeli Cię to pocieszy, to dobrze zrobiłaś, jesteś bardzo dzielna i wytrzymaj. Będzie bolało jeszcze jakiś czas i przestanie. Widać że masz szacunek do samej siebie i zdawałaś sobie sprawę, że to co jego trzymało przy Tobie to za mało by mogło stanowić podstawę związku. Nie smuć się tylko ciesz, że wyrwałaś się z tej toksycznej sytuacji. Trzymam kciuki za Ciebie, abyś wytrwała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulka kulka.
Napisz coś więcej o swojej sytuacji, może jakoś razem się pocieszymy... On zachował się podczas naszej rozstaniowej rozmowy bardzo w porządku, nie było zadnych pretensji, zerwaliśmy w zgodzie i kolezenskim naatroju. Nawet zaproponowal, ze mozemy się normalnie do siebie odzywać, kolegować się. On nie chce tego zbeysmy byli wrogami po tym wszystkim. I powiedzial, ze taki juz jest. Ze nie bierze az tak powaznie zwiazkow, widocznie jeszcze nie dojrzał do tego. Ogolnie chce sie zmieniac, ale on czuje ze to jeszcze nie ta pora, chce sie wyszalec. Mialam tez wrazenie, ze chcial sobie furtke zostawic jeszcze otwarta przy mnie, ale moglam zle to zinterpetowac. Powiedzial mi tez, ze szkoda ze tak to sie skonczylo, ze jestem cudowna dziewczyna, ale widocznie trafilismy na siebie w niewlasciwym czasie i porze. Zrozumialam wiec, ze to dobry facet, ale niedojrzaly pod wzgledem zwiazkow. Kochałam go i kocham ale nie moglam dalej tego ciagnac. :( Jestem napuchnieta od łez.... To tak boli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulka kulka.
I faktycznie moja przyjaciolka miala racje- ja sie zadowalałam tymi ochłapami czułości, ktore on mi dawal. Tą namiastke bliskosci, jaką był seks i otoczke w postaci wspolnych imprez, wspolnych znajomych. To za malo, ja wiem. Ale nie postrzegam rzeczywistosci jak zdrowy czlowiek, tak jak wspomnialam cierpie na nawracajace epizody depresji. Wiem, ze mu zalezalo w pewien sposob na mnie, rowniez sie do mnie przyzwyczail, ale taki uklad mu pasowal, nie chcial NIC wiecej oprocz spotkan raz w tygodniu, seksu, odrobiny czułosci. Pasowało mu tez to, ze mogl sie mna pochwalic, bo strasznie mu sie podobalam z wygladu. Ale to tyle chyba. Nie dojrzal do zwiazku, a ja oddalam cala siebie i swoje serce....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Knap!
Dziewczyno, bardzo dobrze zrobiłaś ! Nie można się takimi jak to określiłaś ,,ochłapami" zadowalać. Zasługujesz na coś więcej. Tak jak to napisałaś- możliwe, że to dobry chłopak, ale co z tego jak Cię w taki sposób traktował? Mógł być szczery od początku i powiedzieć Ci, że nie jest jeszcze dojrzały by być związku a gdy widział, że Cię krzywdzi swoim zachowaniem, sam powinien zakończyć a nie czerpać nadal korzyści z tego układu. Jak dla mnie dzieciak. Ile ma lat, jeśli moge wiedziec?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolejny facet popapraniec emoc
jonalny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulka kulka.
on ma 22 lata, wiec wcale nie tak mało, ale dzieciak jeszcze z niego w srodku niesamowity.... Zastanawiam sie czy sie zmieni, czy zmieni swoje podejscie do zwiazku i traktowania kobiety w zwiazku i co moze byc dla niego takim przelomem. Moze gdyby mnie kochał i dzisiaj stracil to doszlo by do niego ze zle postepowal i sie zmienil? Słowem- zrozumial by co stracil. Dodam, ze bylam dobra dla niego, duzo dawalam nie oczekujac zbyt wiele w zamian....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ErgoNom
Ujela mnie Twoja historia ... a tak na serio, kurcze, szukac pocieszenia na forum? Pracujesz nad soba?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulka kulka.
Pracuje, bo jak wcześniej wspomniałam jestem chora i nawet tego wymaga moja choroba, żeby ciągle pracować nad swoją, nad swoją psychiką i wnętrzem. Szukam pocieszenia gdziekolwiek, ponieważ jestem w wewnętrznej rozsypce. Skoro nie chcesz napisać ciepłego słowa- to po co w ogóle cokolwiek piszesz? Nie wiesz co czuję, boli potwornie i takie słowa, uwierz mi - nie pomogą i w tym momencie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ErgoNom
Oj, za chwile napisze cos milego, powoli sie rozkrecam ;) Ale skoro zdajesz sobie sprawe z tego, ze to takie pocieszenie ... to pewnie i tak ono szybko mija? Nie sadzisz, ze lepsze jest zrozumienie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulka kulka.
Tak, chodzi mi o zrozumienie mojej (w tym momencie beznadziejnej) sytuacji i jakiekolwiek pocieszenie. Zdaje sobie sprawę, że takie pocieszenie nie jest na dłuższą metę skuteczne, tylko chwilowa ulga. Ale potrzebuje tego w tym momencie. Nie potrafię się pozbierać, choć pewnie to kwestia czasu. Mam nadzieję, że trafię na swojej drodze kogoś godnego mojego uczucia, kto będzie mnie kochał, szanował i trkatował jak bardzo ważną osobę w swoim życiu, ale obawiam się, że to szybko może nie nastąpić, ponieważ troszke potrwa to aż zreanimuje swoje serducho i komukolwiek zaufam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ErgoNom
O, widzisz, to moze lepiej jak Ty sie sama pocieszasz i widzisz wszystko w lepszych barwach: - "to kwestia czasu" - "mam nadzieje, ze trafie ... na kogos ..." - "bedzie mnie kochal, szanowal" - "szybko ... zreanimuje serducho" - "zaufam" Sorry, ze troche poprzestawialem szyk ;) btw. nie myslalas o tym, zeby najpierw pokochac siebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ulka kulka.
Nie potrafię chyba pokochać samej siebie, jestem zbyt mało pewna siebie, w dodatku ta choroba..... Oczywiscie, ze pracuje nad soba, ale to nie wystarcza. Od dziecka bylo mi wpajane, ze nie zasługuje na zbyt wiele, a juz na pewno nie mam co oczekiwać, że ktoś się może we mnie zakochać, być dla mnie dobry, kochany, czuły BEZINTERESOWNIE. Przypadek, który powyżej opisałam tylko bardziej utwierdza mnie w tym przekonaniu. Nadzieja jest na lepsze, ale to chyba tylko tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ErgoNom
Hmm ... moze jeszcze na wczesnie na zmiane mysli? Wiesz - ja pochodze z dysfunkcyjnej rodziny, ale oczywiscie obecnie zdaje sobie sprawe z tego, ze to co mi wpajano, to byl tylko mechanizm. Mechanizm bezsilnosci rodzicow wobec zycia. A mysli, ktore sa w glowie, na skutek czyjego dzialania, mozna spokojnie z tej glowy wyrzucic, dzieki dzialaniu wlasnemu :) Pracujesz nad soba, to pewnie z biegiem czasu bedzie coraz lepiej :) No i przypadek, o ktorym pisalas na poczatku nie jest raczej potwierdzeniem reguly, bo z tego co wyczytalem, to ten chlopak nie za bardzo podchodzil rozwaznie do zycia - "chce sie wyszumiec", zatem niewazne kto by byl na Twoim miejscu ... byloby tak samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×