Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość architektka od 100 bolesci

Moja milosc do Ciebie jest pomnikiem

Polecane posty

Gość kAMAKAMIŃSKA
[zgłoś do usunięcia] smutny_człowiek====> skoncentruj się i pisz na temat. Jak masz bronić autorki to rób to z sensem. p.s. co ma połyk do bycia w toksycznym związku bez przyszłości, bo nie jarzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość architektka od 100 bolesci
do dfdfdfsdsfds: no coz, widze ze nie dane ci bylo, pomimo tego, ze jestes jak piszesz starszy ode mnie, przekonac sie o tym, ze mozna kogos kochac az tak bardzo, ze najwiekszym przejawem tej milosci jest uwolnienie go od swojej osoby. Nie bede ci tlumaczyc, bo jezeli sam tego nie doswiadczysz, to nie zrozumiesz i tak. To, ze sie kogos kocha, nawet ze wzajemnoscia, nie zawsze oznacza ze mozna mu dac pelnie szczescia...Tego tez nie rozumiesz, prawda? Kaminska, ty tez nie? Rozumiem. Dobrej nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfdfdfsdsfds
Przysłowiowe stawianie pomnika w sercu oznacza pamięć o tej osobie. A skoro nie możecie być razem, więc to zwiększa ból. W każdych złych chwilach swojego życia, gdy ci będzie żle to będziesz wracała myslami do swojego faceta i pogrążała się jeszcze bardziej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfdfdfsdsfds
Skoro nie potrafisz napisać o powodzie który sprawia, że nie możecie być razem a który wiele by ułatwił zrozumienie to również życzę dobrej nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobrze odpowiem. Sam odszedłem od kobiety, którą poklochałem. Pokochałem szczerze i gorąco. Dałbym jej cały świat. Ona była i jest całym moim światem. Odszedłem bo nie chcę jej skrzywdzić. Nie potrafiłbym znieś jeszcze jednego bólu zadanego jej. Ja jej nie zadałem bólu ani razu. Ale i tak tego nie zrozumiecie. Niestety mój czas jest ograniczony. Muszę opuścić przemiłą autorkę. I pożegnać ją Dobranoc. I pomyśl. Może warto go zatrzymać. Sam biję się z myślami. Gdyby tylko ona pstryknęła palcem, byłbym już u jej stóp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość architektka od 100 bolesci
Napisalam wysraczajaco duzo. wystarczjaco dla osob o odpowiednim poziomie zrozumienia. Po twoich postach wnosze, ze do takich sie nie zaliczasz, wiec wybacz, ale moje pisanie, chocbym sie tu przez kolejne kilka godzin produkowala i tak nic nie zdziala. Poza ty, albo raczej, przede wszystkim, to nie zalozylam topiku z pytaniem "kocham kogos z kim sie rozstalam, co mam robic? poradzcie". Wyprodukowalam sie i jestem ukontentowana. A wy, niewiele kumajacy, zglebiajcie tajniki zycia w zyciu, albo na innych topikach. Jeszcze raz: spokojnej nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kAMAKAMIŃSKA
hmmm... a ja autorce życzę normalnego związku, kiedyś z kimś się jej uda..tylko musi dorosnąc do tego a czasu juz nie ma. zegar tyka nieubłaganie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfdfdfsdsfds
Ale nie pstryka, więc widocznie chyba za słabo cię kocha/kochała. Dobranoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kAMAKAMIŃSKA
autorko jestes egzaltowana stara panna...dobranoc:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfdfdfsdsfds
No właśnie. 34 lata to już hoohoo. Musi o nim zapomnieć i zacząć myśleć realnie. Szkoda po prostu życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfdfdfsdsfds
kakaminska - nie tak ostro. ;) Ale powodu nie napisała. Rozbieżność charakterów? On jest księdzem i nie mogą dłużej się spotykać, czy jak? Bo nie mogę pojąć jak to jest, że oboje tak się kochają a być ze sobą nie mogą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jaka ja głupia
dobrze ktoś napisał, że to dwa małe ratlerki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dfdfdfsdsfds
Ach, ci artyści....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość strzęp życia
Pozwól, że złożę na Twym Pomniku Miłości swoją ofiarę mautką. Też kiedyś kochałam, też się rozstałam, a mogło byc inaczej. Starczyło słowo, ulotne spojrzenie, i jedna chwila krótka. Został mi smutek, samo wspomnienienie i rozpacz. Rozpacz okrutna. Nie wiem co zrobię gdy Cię spotkam, o Boże, nie wiem co zrobię, nie wiem, czy z siebie to wykrztuszę, nie wiem, czy Ci to powiem. Nie wiem co zrobię gdy Cię spotkam, o Boże, czy ja się odważę, żeby Ci wszystko to wyszeptać to, o czym bez przerwy marzę. Nie wiem co zrobię gdy Cię spotkam, o Boże, może oczami Ci powiem, że mą największą jesteś tęsknotą, wzruszenia wilgocią mych powiek. Nie wiem co zrobię gdy Cię spotkam, o Boże, niech wreszcie się stanie, że będziesz mogła zostać dłużej i ..... i razem zjemy śniadanie A miało byc inaczej A kiedy będziesz moją żoną, umiłowaną, poślubioną, wówczas sie ogród nam otworzy, ogród świetlisty, pełen zorzy. Rozwonią nam się kwietne sady, pachnąć nam będą winogrady, i róże śliczne, i powoje całować będą włosy twoje. Pójdziemy cisi, zamyśleni, wśród złotych przymgleń i promieni, pójdziemy wolno alejami, pomiędzy drzewa, cisi, sami. Gałązki ku nam zwisać będą, narcyzy piąć sie srebrną grzędą i padnie biały kwiat lipowy na rozkochane nasze głowy. Ubiorę ciebie w błękit kwiatów, niezapominajek i bławatów, ustroję ciebie w paproć młodą i świat rozświetlę twą urodą. Pójdziemy cisi, zamyśleni, wśród złotych przymgleń i promieni, pójdziemy w ogród pełen zorzy, kędy drzwi miłości nam otworzy Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dorotapiele
Czasami jak kogos koszasz trzeba pozwolic mu odejsc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niespełnione nadzieje
Dzień... co dzień Noc...co noc pogrążam się w mroczny sen sama... całkiem sama nie ma komu, nie ma po co bronić mnie przed pustką i samotnością przed bólem i rozpaczą chronić mnie przed potokiem łez wylanych w nikąd Samotne serce, zbolałe serce! krzyczy cichutko uratuj mnie... jeśli jeszcze naprawdę chcesz A jeśli nie... zabij mnie, by uwolnić z kajdan strachu i nadziei nadziei, która choć tak silna nadal bezsilna jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna na własne życzenie
Takich pomników nie należy pozostawiać w zapomnieniu. Poświęcić Miłość w imię Miłości stać tylko ludzi którzy szczerze kochają. Dorzucę i ja swój kamyczek do tego pomnika. Strojna- w wiosennych barw skromną sukienkę, Z gałazką wiśni w kasztanowych włosach. Słońce ciepłym promieniem gładzi jej nagie ramiona, Drżac - niepewnie wyciąga rękę , Chcąc objąć usciskiem miłości -cofa ją- wystraszona. W woni łąk kwiatami wydzierganych, W oddechach zielonych traw - rozkołysanych, Stoi - zagubiona - nerwowo drgają jej usta, dłonie, Gorącem palą policzki , skronie, Złociste błyski zapaliły sie w oczach - gasnąc, Pozwolić miłości odejść- zasnąć? Nigdy nie piły jego usta z jej ust słodkiego nektaru miłości, Tylko płomienie szarpane wiatrem namiętności biły się o nią - igrając przy ust dotyku, Rozpaliły duszę by kochać chciała, Czy będzie jeszcze umiała?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość architektka od 100 bolesci
bardzo mi przyjemnie widziec, ze poza slowami krytyki, pojawily sie tez tu osoby, ktore potrafia zrozumiec, a jesli nawet nie zrozumiec, to przynajmniej podejsc do tematu w sposob troche bardziej dojrzaly. Wiem, ze musza byc gdzies osoby, ktore rozumieja z jakimi emocjami boryka sie ktos, kto znajduje sie w podobnej do mojej sytuacji. I jak bardzo trudna jest decyzja, o usunieciu sie z zycia kogos, do kogo natezenie uczuc pozostaje niezmnienne latami a ich charakter, pozwala miec pewnosc, ze to uczucie nigdy nie wygasnie. Tym trudniejsza jest ta decyzja, kiedy nie ma zadnych obiektywnych przeszkod na drodze do wspolnego szczescia, ale sa te nienamacalne, dotyczace bardziej metafizycznych spraw. I te wlasnie czasami moga sie okazac nie do przeskoczenia. Ale mozna byc tez szczesliwym, dajac drugiej osobie wolnosc, szczegolnie, jesli sie wie, ze ta osoba ma szanse na to szczescie tylko nie bedac z nami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kilka lat wstecz odeszłam od wielkiej miłości .. i mimo tego, że wyłam z bólu i tęsknoty nie mogłam postąpić inaczej .. różne spojrzenie na życie, inne priorytety .. Nie mogłam postąpić inaczej, bo nasze wspólne życie było nie do zniesienia .. wiem, że czasem miłość to zbyt mało by dzielić z Kims życie .. Pozdrawiam Cię Autorko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna na własne życzenie
Nie wiem czy dobrze zrobiłam w swoim życiu. Rozstałam się ze swoją wielką miłościa też dla dobra nas obojga. Dwa lata minęły, oboje zatrzymaliśmy sie w miejscu. Oboje jesteśmy i sami i samotni. Tak bardzo go pragnę, jak niczego więcej na świecie. On cierpi podobnie, a wystarczyłby jeden gest z mojej strony i już byłby ze mną. Nie wiem co lepsze rozłąka czy powrót. Sama już nie wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość architektka od 100 bolesci
do samotnej na wlasne...: widzisz, ja tez miewam chwile zwatpienia. Ranilismy sie i nie bylismy ze soba szczesliwi, wiec podjelismy decyzje o rozstaniu. I to nie bylo w klotni, po prostu usiedlismy i porozmawialismy (niejeden raz) na trzezwo, na spokojnie. wyszlo nam to samo. Ale i tak, pomimo rozsadnych argumentow, kochalismy sie. A zwatpienie pojawia sie, kiedy mysle o tym, ze chociaz razem bylismy nieszczesliwi, to teraz tez szczesliwi nie jestesmy bedac osobno a do tego dochodzi tesknota. I dylemat jest taki, czy lepiej byc nieszczesliwym razem, czy nieszczesliwym osobno+tesknic. Na zdrowy rozsadek, wynik przemyslem jest taki, ze lepiej by nam bylo razem, ale z drugiej strony, licze na to, ze on dozna wreszcie spokoju, szczescia beze mnie, nawet jesli by to mialobyc z kims innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość architektka od 100 bolesci
...tyle ze on tez twierdzi, ze juz nigdy z nikim nie bedzie mogl byc tak blisko jak ze mna, a nawet ze z nikim wogole. I to nie sa nastolatkowe teksty. to sa wnioski czlowieka po przejsciach, ktory poznal juz wiel kobiet w swoim zyciu i z zadna nie bylo mu tak dobrze jak ze mna (wedlug jego slow). A mnie z nikim tak jak z nim. Oprocz tego jestesmy przyjaciolmi, wiemy o sobie wszystko, znamy sie od podszewki. Tego nie da sie nadrobic z nowa osoba w ciagu nawet kilku lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czasem rozstanie jest mniej bolesne niż wspólne życie, wydaje mi się, że to mniejsze zło, nawet za cenę tych 10 lat ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość architektka od 100 bolesci
niby tak, tylko ze troche to inaczej wyglada, kiedy wiekszosc zycia spedzilo sie z ta druga osoba, bedac dodatkowo tak bardzo zaangazowanym. Wiekszosc rzeczy, ktorych sie doswiadczylo, doswiadczalo sie z ta wlasnie osoba, ta osoba byla czescia wydarzen, obrazow, spojrzenia na swiat, byla wewnetrznym glosem, autorytetem, motywatorem do dzialania, itd. To trudne. Ja juz patrze na to z dystansem, nie przezywam tak bardzo rozstania. Teraz wlasnie dopadaja mnie tego typu refleksje, ze moja milosc juz przezylam. Nie doluje sie tym, ze nikogo takiego juz nie spotkam i do konca zycia bede sama. Jest bardzo prawdopodobne ze tak bedzie. Nie dlatego ze sie blokuje przed innymi mezczyznami, ale dlatego, ze zadni inni nie sa mi potrzebni. Jestem z tym pogodzona. chociaz kto wie. Byc moze jest gdzies ktos kto mnie porwie zupelnie. A pomysl z "pomnikiem" to taki moj sposob, na pozbieranie wszystkiego do kupy, znalezienie jednego miejsca dla Niego w mojej glowie, z ktorego to miejsca nie bedzie mi wadzil moim dalszym, codziennym zyciu, ale do ktorego to miejsca bede mogla spokojnie wrocic i bez emocji sobie na niego popatrzec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna na własne życzenie
Tak bardzo brak mi jego dotyku, spojrzeń, uśmiechu, wszystkiego. Ludzie mówią, pasują do siebie jak dwie połówki. My byliśmy diametralnie różni. Różne upodobania, odmienne gusta, odmienne charaktery. We wszytkim się różniliśmy. A jednak ta magia istniała i istnieje. Gdybym dzisiaj miała podjąć podobną decyzję z tą świadomością jaką mam teraz, to wiem na pewno nie dałąbym rady. Tak bardzo Go pragnę, Brakuje mi Go w każdym oddechu. Nie wiem czy wytrwam w swoim postanowieniu. Teraz to tak wygląda jakbyśmy unieszczęśliwiali się na siłę. Co lepsze być nieszczęśliwym i cierpieć, czy być nieszczęśliwym i szarpać się nawzajem. Nie wiem już. Jestem jakby nad przepaścią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak to czytam, to widzę samą siebie sprzed 10 lat .. to ja podjełam tę decyzję i odeszłam .. Razem byliśmy 2 lata, ale wczesniej długo przyjaźniliśmy się .. Była miłość, wielka miłość, ale i nieustanne kłótnie i milion pretensji .. o wszystko. Byliśmy inni, różni, mięliśmy inne zasady i inne pomysły na życie, trudno było to pogodzić, trudno było iść nieustannie na kompromisy.. W pewnym momencie wypaliłam się .. Miałam dość takiego życia, ale jednocześnie kochałam bardzo mocno ..I On kochał. Były rozstania i powroty i tak w kółko. Byłam emocjonalnie wypalona, doszczętnie. Odeszłam na zawsze i mimo tego, że wyłam z bólu nie mogłam inaczej postąpić, niz tylko tak, by pozwolić Jemu ulożyć sobie życie z Inna Kobietą, z Taką, która pokocha Go takiego, jakim jest .. bo ja ne umiałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość architektka od 100 bolesci
do Nadit30: ludzie czesto mowia, ze na przyjazni mozna zbudowac prawdziwa milosc. Ja uwazam ze to kompletna bzdura. Przyjazn rzadzi sie kompletnie innymi prawami niz milosc, moze nawet nie milosc, bo ona tez jest czescia przyjazni, ale przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna, to cos zupelnie innego niz bycie w zwiazku z ta osoba. Przyjazn to jedno a zwiazek z druga osoba to drugie. Przyjaciolke traktyje sie jak kumpla, kobiete, z ktora sie jest, traktowac sie powinno jak kobiete. O pewnych sprawach, rozmawia sie z nia inaczej niz z przyjacielem, co nie znaczy ze ona tez nie moze tym przyjacielem byc. chodzi mo o to, ze przyjazn opiera sie troche na takiej bezwarunkowej akceptacji. W zwiazku, wyglada to troche inaczej, trzeba cos z siebie dac i trzeba sie o ta akceptacje starac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinokio
Czy tu chodzi o wybranie mniejszego zła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość architektka od 100 bolesci
nie, raczej o wybranie lepszego zla.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×