Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Boudicca_s

Zawaliłam raz studia i czuję się jak przegraniec

Polecane posty

Gość Boudicca_s
Nie mam nawet chłopaka i coś mi się zdaje, że mężczyzn bardzo odstrasza moja choroba. Niedawno poznałam co prawda takiego jednego, zakumplowaliśmy się, ale z tego, co widzę, on nie chce się angażować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moje problemy jednakowe ;( ...
Całą szkołę średnią miałam te same problemy. No i studia również zawaliłam. Rozumiem Cię. Uważam że być może masz jakieś zaburzenia emocjonalne i dlatego jesteś taka niestabilna. Ja na szczęście miałam znajomości na roku, ale moją rezygnację jak odchodziłam to wyjaśniałam koleżanką, że jest to spowodowane przewlekłymi problemami zdrowotnymi. Najgorzej jest mi do dzisiaj się do wszystkiego przyznać, kiedy znajomi, rodzina dalsza i itd wypytują mnie jak tam na studiach mi się powodzi, a ja muszę wyznać, że zrezygnowałam. Czuję się strasznie z tym ;( Okropność to mało powiedziane. Są i tacy, którzy jeszcze nie wiedzą o tym i myślą, że w dalszym ciągu studiuje. No ale przerwałam i szczerze mówiąc poprawił mi się stan emocjonalny. Nie jestem już taka rozchwiana. Nawet pracowałam bez większych problemów. Nawet lęki nocne przestały mnie prześladować. Kiedyś daję słowo- potrafiłam obudzić się w nocy w płaczem. Miałam straszne zaburzenia. Panicznie bałam się iść do szkoły, tego, że rówieśnicy mnie będą oceniać i że nie byłam z nimi w dobrych nigdy kontaktach. Miałam problemy z nawiązywaniem znajomości i przez to byłam nie lubiana. Potrafiłam wymyślać różne powody, żeby tylko móc zostać w domu. Potem moje problemy się nasiliły, uzależniłam się od leków uspokajających i wymiotowałam często w nocy. Miałam objawy nerwicy i to bardzo silnej. Moja rada- Kochana, nie męcz się na siłę i nie zmuszaj do tego, jeśli czujesz, że uczelnia to nie miejsce dla Ciebie, to wiej stamtąd, bo potem będzie coraz gorzej. Nie można się zmuszać. Skoro masz taką osobowość, powinnaś to zaakceptować, fakt, że nie nadajesz się do funkcjonowania w dużej grupie społecznej. Uwolnij się, daj sobie czas, przerwę, aż zobaczysz z czasem będziesz być może silniejsza. Dojrzejesz i będziesz wtedy gotowa. Pozdrawiam. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:P na tematy polityczne staram się nie wypowiadać bo bym ich tam pozagryzała xD Nie przepadam za tego typu tematami ale jak już na nie wchodzi to mnie zwyczajnie dobijają ;D Wiesz na każdym roku są osoby jakie nie palą i nie biegają po imprezach duża przeszkodą to nie jest Tym bardziej, że teraz trafisz do nowego środowiska, a tamto polityczne będziesz widywała tylko raz kiedyś;) Może będzie znacznie lepiej? A chłopak się znajdzie sam ;) Myśl optymistycznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Boudicca_s
To ja z kolei chciałabym wrócić na uczelnię. Owszem, boję się nadal ludzi, ale z drugiej strony siedzenie w domu też nie jest rozwiązaniem. Kiedy wróciłam ze Szkocji i przez dwa ostatnie miesiące siedziałam w domu, mój stan psychiczny uległ pogorszeniu. Fakt faktem, próbowałam ten czas jakoś wypełnić, np. pisałam lub rysowałam, nawet zaczęłam uczyć się nowego języka, ale dość często bywało, że na nowo wpadałam w dołek i przedstawiały mi się różne makabryczne wydarzenia, postacie. Mieszkam jeszcze w dość nieciekawej okolicy, strasznie tutaj cicho, blisko las itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to prawie wymarzona okolica ;D gdyby nie ten blok;D cisza spokój lepsze to niż centrum miasta Może kup sobie zwierzaka psa, kota i wykorzystaj to, ze masz blisko las na spacery wychodź itp a i bac się nie będziesz miałą czego bo przecież sama nie będziesz i będziesz pod ręką miałą przyjaciela jaki ma znacznie lepszy instynkt niż ty i niebezpieczeństwo wyczuje a gdy kocha to i obroni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Boudicca_s
Wiem, że nie można. Ja już nieraz rezygnowałam z czegoś tylko dlatego, że wydawało mi się, że ludzie mnie na mnie krzywo patrzą, choć tak naprawdę zawsze mnie to fascynowało. Tak było choćby z moimi planami co do nauki tańca. Zraziłam się tylko dlatego, że jedna dziewczyna była dla mnie niemiła i nakrzyczała, że źle stawiam kroki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oj przestań gdybyś widziała mnie gdy uczyłam się tańca towarzyskiego Nie ważne jak co komu wychodzi.. Ważne, że się chce tego nauczyć a co inni myślą? Co kogo to obchodzi? Oni tez nie są geniuszami w każdej dziedzinie życia przecież ;) A że wyładowują swoją frustrację na innych to jest ich problem ;) jeśli tak tylko potrafią podnieść swoją samoocene ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Boudicca_s
Okolica może i malownicza - jezioro, las, żadnego przemysłu, no i co najważniejsze, dobra komunikacja z centrum, ale mi się tutaj nie podoba. Zdecydowanie wolę centrum miasta, dużo ludzi, bo w mojej dzielnicy po zmroku mało kto chodzi, chyba że jakieś dresy itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Koniecznie zrob 3 rzeczy
1. Idz do psychologa 2. Idz do psychologa 3. Idz do psychologa. Leki i wahania nastroju sa sygnalem, ze z twoja psychika dzieje sie cos niedobrego. Nie ma sensu szukac porad w internecie, bo tutaj uslyszysz jedynie oklepane frazesy typu: wez sie w garsc, wrzuc na luz, otworz sie itp. Powinnas porozmawiac ze specjalista. A tak na marginesie, nie myslalas o zapisaniu sie do logopedy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mieszkam w podobnej i nie zamieniłabym jej na centrum ;D ale każdy lubi co innego ja mimo, że jestem dośc towarzyska wyżej sobie stawiam spokój ;D a ideałem by było dla mnie mieszkanie gdzieś bardzo daleko od centrum, może jakaś wioska albo cos ;D ważne by było mniej hałasu i ludzi ;) ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Boudicca_s
W sumie racja. Chyba za bardzo biorę to do siebie. A co się tyczy tego lęku przed zmarłymi, to myślę, że dotyczy on raczej osób, które skończyły ze sobą w tragiczny sposób, a nie ludzi, ktorzu umarli śmiercią naturalną. Np. mojej babci się nie boję, choć umarła niedawno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gywwgghjh
ja cie nie bede ibrzucac błotem i deptac bo doskonale rozumiem ciebie, kiedys nie moglam tego zrozumiec jak mozna do takiego stanu dojs, az wkoncu ze mna stało sie podobnie, moze nie az tak ,ale początki miewam dokladnie takie same, nie wiem co sie dzieje ale oby minelo Trzymaj sie, sciskam sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Boudicca_s
O logopedzie myślałam, ale nie wiem, czy w moim wieku znajdę gdzieś darmowego. Zapisałam się natomiast do psychiatry. Na początku lutego mam pierwszą wizytę i mam nadzieję, że mi nieco pomoże, zwłaszcza z tym lękiem przed zmarłymi, bo nie wiem, co to może być. Boję się, że mogę mieć schizofrenię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość udziergaj mi sweter
Dziewczyno, miałam wiele podobnych schizek co ty. Studia dzienne = tragedia życiowa. Pomijam obsesję na punkcie zmarłych. Zostawilam studia na rok, bo musialam się pozbierać psychicznie i fizycznie. Gdyby nie pomoc specjalistów, to nie wiem, w jakim stanie bym dalej funkcjonowała. Miałam w dupie studia, naprawdę. Ważniejsze dla mnie było moje zdrowie. Powiedziałam jednej pani dr z uczelni (bardzo fajna babka) o moich kłopotach, bez wdawania się w szczególy, powiedziała: "powodzenia", widziałam, że mnie rozumie. Kto ma cię wygadać i z czym? Piszesz podanie o dziekankę i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kokojambokoko
Zapisz sie do dobrego specjalisty w Twoim stanie pojscie na studia to nie najlepszy pomysł przynajmniej narzie. Musisz poprostu poprawic swoj komfort psychiczny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Koniecznie zrob 3 rzeczy
Nie ma sensu się nakręcać zawczasu i wmawiac sobie chorob. Porozmawiaj najpierw z lekarzem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kokojambokoko
A co Ci jest dokładnie? Masz zdiagnozowane jakires zaburzenia psychiczne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bo wina pewnie tkwi w tym czego naoglądałaś się w tv że takei zbłąkane dusze są wściekłe, nie mogą zaznać spokoju itp. dodatkowo widziałaś tą dziewczynę co odbiło się na tobie bardzo... masz problemy wiec jestes słabsza i dlatego się mnożą te lęki... o tym akurat powinnaś porozmawiać z psychologiem bo musi podbudować w tobie samoocene;) bo jesteś fajna dziewczyną tylko nie chcesz w to wierzyc... dodatkowo zlikwiduje lęki... A jeśli uznajesz życie poza grobowe, to np Twoja babcia na pewno nie pozwoliłaby Tobie zrobić krzywdy wiec się nie martw.. żyjesz w bloku i stało się to pod oknami wielu mieszkańców wiec nie musisz się martwic bo gdyby cos się działo nie odbiłoby się to na tobie tylko ale też na innych. Głównie chodzi pewnie o to, że gdy zobaczyłaś śmierć i tak blisko poczułaś się zaniepokojona, wystraszona bo to nie jest naturalne zjawisko jakiego można sie spodziewać. Wywarło to na Ciebie duży wpływ i teraz gdy czujesz się niepewnie w zyciu szczególnie dochodzi do głosu. Musisz nauczyć sobie z tym radzic. psycholog nie jest tylko dla czubków jacy myślą że są Napoleonami a po to by pomagac normalnym ludziom jacy mają problemy. Jeśli jeden psycholog ci nie pomoże zgłoś się do drugiego. W końcu to jak z ludźmi nie ma idealnych i nie masz co się zrażać a starac sobie poradzić psycholog tylko pomoże ale wszystko będzie zależeć od ciebie. potrafią podnieść swoją samoocene ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja myślę, że studia to dobry pomysł Nie można się ukrywać i chować przed światem gdy ma się problem, należy z tym walczyć gdyby teraz zrezygnowała dopiero po czasie mogłaby żałować, że była tak blisko a uciekłaJeśli się chce pozbyć lęków nie może pozwolić by one nad nią zapanowały i kazały jej rzucić studia. Bo jak coś pokonać gdy poddajemy się temu bez walki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Boudicca_s
No okey, przypuśćmy, że wezmę tę dziekankę i co ? Będę tak siedzieć w domu i ograniczać się do wizyt u psychologa/psychiatry? Ostatnie pół roku tak właśnie spędziłam i wydaje mi się, że to nic nie dało. Trochę pomógł mi wyjazd, zmieniłam ludzi i otoczenie, ale jak wróciłam, wszystko było takie samo jak wcześniej. Nie mam zdiagnozowanej choroby, ale po objawach podejrzewam, że to może być depresja. Gwałtowne zmiany nastroju, apatia, stany lękowe, niska samoocena, wrażliwość na krytykę, ospałość, myśli samobójcze, ataki płaczu i złości. Do tego dochodzi jeszcze wrażenie ciągłego śledzenia, szmery w głowie, wydaje mi się, że ktoś za mną idzie/stoi/obserwuje mnie, no i właśnie ten strach przed nieboszczykami. Co prawda już dawno bałam się tamtego świata, tym bardziej, że mam dość bujną wyobraźnię, ale teraz ten strach mnie obezwładnia. Jak jestem w moim domku na wsi, to wcale nie jest lepiej. Też mi się ciągle wydaje, że słyszę kroki itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Boudicca_s
Najgorsze jest to, że nie mogę w tej sytuacji liczyć na rodziców. Kiedyś opowiadałam o tym ojcu, a on zamiast mnie zrozumieć, zaczął mnie wyzywać od świrów itp. Jak mówię, że chcę się leczyć, to mówi mi, że z takimi problemami trzeba sobie radzić samemu, a wizytę u psychiatry traktuje jak coś złego. Nie może mi wybaczyć, że mam rok w plecy, bo to taki wstyd, nieustannie porównuje mnie z innymi i twierdzi, że niczego nie osiągnę. Mama może i okazuje więcej zrozumienia, w końcu sama kiedyś cierpiała na depresję, ale są momenty, kiedy też mówi takie przygnębiające rzeczy, że po prostu mam dosyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość halfkdgjlkjwlekjfsd
Kochana, nie poradzisz sobie sama i nie ma to nic wspólnego z siłą czy slabością. Po prostu czlowiek nie potrafi sam na siebie spojrzeć obiektywnie. Potrzebujesz pomocy specjalisty i to bez gadania. Miałam bardzo podobne problemy do Twoich. Straciłam na własne życzenie 2 lata studiów bo zawsze rezygnowałam przed egzaminami a byłam studentką piątkową ;) dziwne, nie? Teraz też czuję się jak nieudacznik ale pracuję nad tym. Miałam też podobne lęki do Twoich, no i jestem w Twoim wieku. To samo nie przejdzie. Będzie tylko gorzej. Dlatego naprawdę, nie zwlekaj. Skoro sama czujesz, że rodzice nie są wsparciem to ich nie słuchaj, zaufaj mi- idź do psychologa, on Ci doradzi, wyprostuje Twoje ścieżki :P Musisz się dowiedzieć sama o sobie jak najwięcej i dopiero wtedy będziesz mogła poradzić sobie sama ze sobą. W tym sensie Twój ojciec powiedział prawdę, szkoda tylko, że przez przypadek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×