Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Keino

Boje sie małżeństwa

Polecane posty

Gość Keino

Żeby nie było, że jestem jakąś pustą, zbuntowaną, zgorzkniałą panienką z huśtawkami nastroju, która przychodzi tu tylko po to, żeby sie wyżyć. Przemyślałam to racjonalnie. I stwierdziłam, że kurcze pieczone.. Małżenstwo to naprawdę poważny krok, po którym całe życie się zmienia.. Może też jestem uprzedzona do tej instytucji bo miałam za sobą same miłosne zawody, naprawdę bardzo przykre, i przez ten okres czasu przyzwyczaiłam sie juz do bycia samej, w pewnym momencie zaczeło mi to nawet odpowiadać. Bo co? Zacznie sie super, szczesliwie, idylla i tak dalej. A jak zajde w ciąze i moja figura nie bedzie juz taka ekstra? A jeśli jakaś pipa poderwie mojego partnera i on pojdzie za nia jak po sznurku? Przecież wszystko sie może zdarzyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlatego ja nigdy nie wyjdę za mąż, mogę być w związku jasne, że tak, bo wiem jedno, żen udane małżeństwo w dzisiejszych czasach graniczy z cudem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Keino
tak dokładnie :( wystarczy przejrzec to całe forum, 70 procent tematów to kłotnie małzenskie i zdrady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość emilaaaaaaa
Keino hja ci tylko powem na swoim przykadzie w tym roku bedzie u mnie 3 lata po slubiei jest jeszcze lepeij niz jak bylismy narzeczonymi co prawda sa kłótnie jak w kazdym związku czy małzęnstwie ale w kazdym przypadku trzeba umiec rozmawaic ,rozmaiwac ,i jeszcze raz rozmawiac a tazke szukac zawsze wspólnych kompromisów u mnie jest super

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fdsfddsf
zalezy od sytuacja. ja ze swoim partnerem zyje jak w malzenstwie. razem mieszkamy, razem prowadzimy wspolny biznes wiec slub nic by nie zmienil. moze tylko takie poczucie, ze ja jestem bardziej jego, a on bardziej moj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość są gorsze...
http://www.youtube.com/watch?v=aX9gj_V5Mdg A co ma powiedzieć mężczyzna? A poważnie, małżeństwo to związek jak każdy inny. To, że czasem się nie udaje, nie znaczy, że był zły. Po prostu ludzie nie potrafili w nim funkcjonować. Idea jest zacna, a wykonanie to wszystko spoczywa tylko i wyłącznie w naszych rękach. Małżeństwo niczego nie psuje, o ile nie psuło się wcześniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale dzisiaj jest sobota
jak się wychodzi za mąż w wieku 20 lat, to takie dylematy. Ale chociaż sąsiedzi nie okrzykną cię starą panną :):):) Czy ktokolwiek bierze ślub dla idylli? Paranoja jakaś. Ślub jest po to, żeby rodzinę stworzyć a nie jakąś bajkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość emilaaaaaaa
ja bralam łub w wieku 26 lat wszystko przemyslane i bylam pewna czego chcę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość są gorsze...
Taaa ludzie mylą ślub z romansem Daniel Steel. Wiadomo kwiatek od czasu do czasu powinien być, ale nie można się spodziewać, że rodzina to będzie wiecznie ćwierkanie. To nie miłość, to zauroczenie, a to może trwać wiecznie pod warunkiem, że wiecznie będziemy zmieniać obiekt westchnień. Miłość to zobowiązanie. Inaczej nie byłaby wymieniona w przysiędze małżeńskiej, bo jak komuś ślubować: "ślubuję Ci motylki w brzuchu oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci"? W dodatku do swojej śmierci, nie śmierci drugiej osoby, to wyznanie znaczy nie mniej nie więcej, że oddasz życie za ukochaną osobę. Miłość to zobowiązanie. Nie tylko przyjemności, ale i praca, oddanie, troska, opieka. One nie są takie fajne jak pierdzielenie o cudowności waszych oczu kobiety, bo miłość nie jest tak łatwa jak pójście do kina w sobotę i seks bez zobowiązań na wakacjach. To coś za coś. Jak kogoś nie interesuje ta część, niech pozostanie singlem. Nie z winy małżeństwa, a swojej. Ślub niczego nie psuje, psują to ludzie. A pomaga im w tym niedojrzałość i wprost dziecinne wymagania: "Dlaczego nie śpiewasz mi już serenad pod oknem w nocy?" Odpowiedź: ": Bo chodzę do pracy na piątą i muszę się wyspać". Ona: "A więc nie kochasz mnie już?". Drogie Panie gdyby nie kochał, to rzuciłby pracę i przejechałby motocyklem cały świat. Naprawdę nie da się być w każdej roli perfekcyjnym, dajmy sobie trochę luzu i zrozumienia, a związki przestaną być traumą :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlatego ja nigdy nie wyjdę za mąż, mogę być w związku jasne, że tak, bo wiem jedno, żen udane małżeństwo w dzisiejszych czasach graniczy z cudem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mirabelka konfacelka
nie martw się ja też się boje nie wiem z czego wycikają obawy ale, boje się że po ślubie wszystko się zchrzani i będzie do dupy a, teraz jest super i nie chce tego zmieniać...a, zresztą mam jeszcze czas mysle że 19 lat to nie jest wiek na małżeństwo chociaż mój chłopak ma 24 lata i mówi że chciałby ślubu ale, nie naciska mówi że ma takie pragnienie ale, wszystko w swoim czasie ale, mi się wydaje że to ze względu na jego mamusie która oczekuje od nas wnuków bo siostra mojego chłopaka jest bezpłodna i nie mogą mieć dzieci ale, my o tym jeszcze nie myślimy chcemy nacieszyć się sobą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karfieldddddd
Egg77 no to od ciebie juz zalezy czy wjdziesz czy nie nikt nikogo do tego nie zmusza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smiertelne zauroczenie
Ja mam 30 lat i jeszcze nie zamierzam brac slubu :) Nie dlatego, ze tego nie chce (dwa razy bylam zareczona) ale wiem ,ze malzenstwo to nie "kolejna randka", jest na cale zycie i przed nim, chce sie wyszalec :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upsssssssssss
gytr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość strach przed nieznanym
przed czymś czego nigdy nie doświadczyło się to największy strach i to jest normalne, towarzyszy człowiekowi od tysiącleci zabija duszę, przełamując go i zwyciężając udowadniamy sobie swe człowieczeństwo wiara w siebie i duma z siebie po tym czyni z nas dużo lepszymi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
stary wątek, ale ja mam to samo... Panicznie boję sie małzeństwa, sama mysl o małżeństwie mne przeraża, dziwne bo w sumie jestem z normalnej rodziny, patologi tu nie było żadnej, jedynie ta rola ojca jedyny zywiciel rodziny, matka w domu, obiad i sprzatanie, taki patriarchalny model... no nie wiem...mam 25 lat i nie mam problemów z nawiązywaniem znajomości, zakochuję się etc. ale kontroluję sytuację i jesli widzę, że facet planuje ze mna przyszłość natychmiast biorę nogi za pas. Jak sobie pomyślę o małżeństwie to czuję ukłucie w sercu, duszno mi. Boję się, że całe życie z jednym facetem będę musiała siedzieć a miłość ostygnie, że będziemy sie kłócić, że ja bedę musiała iść mu na ustępstwa bo będzie moim mężem i nie będę miała siły i ochoty się kłócic, juz nie mówię o dzieciach, pewnie każe mi się samej nimi zajmować albo mnie porzuci z dziecmi - bo teraz to dla facetów norma ile się o tym czyta, mówi... i jeszcze ograniczenie mojej wolności, robię co chcę, mówię co chcę, idę gdzie chcę, mam czas na to na co chcę. Nic z nikim nie ustalam, jestem samowystarczalna, a tu nagle bym miała dostosowywać się do drugiego człowieka. Boję się tego. Wyjde na jakąś egoistkę, ale ja potrafie to wszystko robić do czasu dopóki nic nie planujemy, wtedy czuję się bezpieczna. Dla mnie obrączka na palcu to koniec. 6 razy śniło mi sie jak uciekam sprzed ołtarza. Raczej nie zaryzykuję brania slubu nigdy, chcę mieć zawsze tylne drzwi otwarte żeby ucieć jakby co, poza tym nie chcę brac odpowiedzialności za faceta... Nie wiem skąd to, ale chyba z domu rodzinnego bo w sumie mam taka rodzinę w której każdy sobie, jakoś nie wspieramy się szczególnie, nie spotykamy często, z rodzeństwem też nie mam stałego kontaktu. Nie mam z nikim więzi, nie umiem chyba stworzyc więzi rodzinnej wobec tego. Jedynie mogła bym być z facetem np. ze Stanów albo z Australii, tak żebym go widziała raz na miesiąc, wtedy bym miała 2 w 1, byłabym wolna i miałabym namiastkę rodziny. Bo marzy mi się mąż, dzieci ale równocześnie strasznie sie tego boję, że nam nie wyjdzie. eh... ludzie teraz biorą sluby i sie rozwodzą, po co ryzykować. Mam traumę jakąś!!! Jak myślę o slubie mam wizję zamkniętego pudła, w którym zużywa sie tlen i sie dusze, a związek bez małżeństwa widzę jak pudełko z wyjściem, a brak związku widzę jako brak pudła...ha ha dobre

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×