Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zagubionapocalosci

POMÓŻcie! DDA - jest ktoś?

Polecane posty

Gość zagubionapocalosci

Już nie wiem kogo zapytac, z kim porozmawiac na ten temat.Może tutaj mi ktoś doradzi. Mam 19 lat i prawdopodobnie mam syndroma DDA - sama sprawdziłam. Mój główny problem to chyba kontakty damsko-męskie, nigdy nie miałam chłopaka, kolegów owszem ale tego jednego nie, a bardzo chciałabym miec kogos kto pomoże mi przez to przejsc. Od pół roku zaczęłam chodzic na imprezy, pic, palic i bawic sie na całego. Teraz się zorientowałam że coś ze mną nie tak. Jestem zazdrosna o koleżanki które bardzo lubie, że im się w życiu układa, mają już facetów tylko nie ja. Szkołe też zawalam, a w tym roku matura. Zaczęła olewac wszystko co sie da. Za tydzien studniówka - ide sama. WSZYSTKO MI SIE SYPIE Macie jakieś rady co ja mam ze sobą zrobic? gdzie isc..?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionapocalosci
nic nie wiem nic na temat syndromu DDA? nie gadajcie że jestem sama...:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kffjd
Psycholog . Kto ci więcej pomoże ? Mój stary też chlał ale ja mam inne problemy .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cechą jest popadanie w sprzeczności i to chyba robisz Zgłoś się do psychologa lub psychiatry (bez znaczenia) ale jakiegoś poleconego Ja się od pół roku tak na poważnie wybieram, ale jestem zbyt samodzielna chyba, nie jestem w stanie Dodatkowo mnie ojciec odtrącił, co znacząco wpłynęło na moje kontakty między ludzkie, nikomu nie ufam Po prostu żyję, staram się zapomnieć o przeszłości, ale niestety efekty są średnie, bo nie jest ważne gdzie jestem, ale to gdzie mogłabym w tej chwili być, wiesz mój punkt odniesienia jest nieco inny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionapocalosci
Nie wiem czy isc do psychologa czy jakies może książki przeczytac o tej tematyce i samej próbowac sobie pomóc, albo jakies grupy. słyszałam że ci psychologowie to teraz bardziej mają nasrane niż osoby do nich przychodzące

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fak napisałam się i skasowało mi się :( Samej lepiej nie wkręcać się to tylko pogarsza sprawę Też się waham i nie wiem co robić Staram się nie rozmyślać jaka moglabym być, bo to nic nie da, czasu nie cofnę. Po prostu jakoś siebie zaakceptować, pogodzić się i potem ewentualnie próbować zmienić W minionym roku trochę mi sie udało, jest jakby lepiej, ale najgorsze, że jestem nieco zblazowana i wyniosła, zbyt poważna jak na swój wiek, i przez to nie bardzo mogę się odnaleźć Ale ode mnie za dużo się wymaga, jako dziecko byłam śliczna inteligentna, błyskotliwa, wygadana, dobrze się zapowiadałam, i nawet dłuższy czas psychicznie dawałam radę z tym całym szajsem. Ale przyszedł moment otrzeźwienia gdy wszystkie przeżycia się na mnie odbiły ze zdwojona siłą. A ciężko jest będąc wychowanym jako "ktoś kto wiele osiągnie" zawodzić wszystkich, bo cokolwiek zrobię to będzie niewystarczające. Dlatego olewam ludzi i życie, nie staram się a potem mam do siebie pretensje, że jest jak jest A za tydzień na studniówkę idę sama, jak ponad połowa mojej klasy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kffjd
Te grupy biorą udział w terapiach . Samo spotykanie takich jak ty nic ci nie da. A książkami się jeszcze nikt nie wyleczył .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kffjd
Próbujcie z tym robić co się da. Nawet jak wam nie wyjdzie to będziecie wiedzieć że chociaż próbowałyście . Ja nie próbowałem ... I straconej młodości nikt mi nie zwróci. A jeśli myślicie że to samo przejdzie to mogę wam z dużą pewnością powiedzieć że nie przejdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mnie bardziej boli to, ze ojciec się na mnie wypiął niż to, że jest alkoholikiem (nie pije od 7 lat co i tak nie zmienia faktu, ze ma mnie w dupie). Matka w miarę szybko zareagowała na to, ze zaczęłam bać sie ojca i był rozwód. A ja większość wspomnień wymazałam, jednak w podświadomości to siedzi Nie mam pojęcia co robić, właśnie to jest najgorsze i to bym chciała zmienić, że tak bardzo boję się przegranej, ze nawet nie podejmuje walki. I to jest moja metoda na większość rzeczy Ale, jak ostatnio podjęłam pierwszy raz, od nie pamiętam kiedy, walkę to poniosłam sromotna klęskę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gdziiiiiiiie te kurf
DDA- dorosłe dzieci alkoholików.ktores z twoich rodzicow jest alkoholikiem? czy po prostu sobie przeczytalas i wymyslilas bo ci pasuje wszystko do DDA :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gdziiiiiiiie te kurf
no nie wiem. na kafe jest wszystko mozliwe, chyba sama przyznasz.. a nie zauwazylam, zeby autorka napisałą cokolwiek o alkoholizmie w rodzinie, chyba, ze nie zauwazylam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kffjd
U mnie wszystko uspokoiło się kiedy miałem 11 lat , ojciec w tedy dostał wylewu i to go otrzeźwiło. Ale dla mnie już było za późno. A może miałem to wrodzone , kto wie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No właśnie ja też się cały czas zastanawiam czy to jaka jestem czy to wrodzone, czy nabyte, czy jakaś mieszanka... Ale wiem jedno nie można za dużo myśleć, pewne rzeczy sobie trzeba jasno powiedzieć i żyć dalej. Jak się człowiek naczyta itp to jest gorzej Moja matka miała dwójkę rodziców alkoholików, i nie słyszała nigdy o tym syndromie dopóki ja z nią nie rozmawiałam, a prawdopodobnie go ma. Jej się udało za drugim podejściem ułożyć życie, nigdy chyba się nie zastanawiała i lepiej na tym wyszła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmienilam nick
kultura, czesc nabyta, czesc wrodzona. to ile % ma sie wrodzonego, a ile nabytego to kwestia sporna.. kazdy naukowiec i uczony bedzie uważał inaczej..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mi chodzi tylko o pewne cechy, bo to, że całokształt jest wtórny to wiadomo. Moje zachowanie wpada ze skrajności w skrajność i dziwaczne Może pójdę na jedną wizytę zobaczyć, bo ja wiem. Chyba spróbowac nie zaszkodzi, mam nadzieję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kffjd
W każdym razie jeśli jest jakaś szansa żeby sobie pomóc to należy z niej skorzystać , bo na takim życiu wbrew sobie się naprawdę dużo traci . Po mnie na tym świecie nic nie zostanie , a mój adoptowany brat który w młodości miał dużo gorzej ode mnie, ma dwójkę dzieci i sens do życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do kffd nie jest za późno
o ile chcesz walczyć z tym.Jak sie położysz i poddasz no to już przegrałeś.Ja dostałam od zycia w dupę bardzo ,ale (przewijał sie problem dda w rodzinie i rzutuje na mnie i część rodzeństwa ciotecznego) ale nie poddam się bo ktoś spiertolił mi dużą część życia, zostaje jezcze to co przede mną i o to walczę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Moi rodzice to abstynenci
mój ojciec upił się moze ze trzy razy w życiu, które ja pamiętam. Raz był w izbie wytrzeźwień, bo wywalił się na krawężniku. Nigdy po pijanemu nie robił awantur, tylko był w dobrym humorze, ale mi było strasznie przykro jak widziałam go w takim stanie. Moja matka kiedyś się upiła i leżała w kuchni na podłodze i się smiała. Moi rodzice to abstynenci. Ja też się kiedyś upiłam jak miała 14 lat. Potem juz nigdy się nie upiłam. Stronie od alkoholu. O sobie i o moich rodzicach powiem, że są abstynentami. Jest to dla mnie wielka wygrana że nie urodziłam się w pijackiej rodzinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I na co to piszesz abstynentko? Mam Ci pogratulować wygranej? Zazdrościć może? Wybacz moją ignorancję, lecz nie rozumiem Mam podejść do osoby niewidomej od urodzenia i jej powiedzieć "Ciesze się, że urodziłam się z dobrym wzrokiem , to dla mnie wielka wygrana" A może do osoby na wózku? Dziwne masz pojęcie "wygranej" Wg mnie sukcesem jest coś o co sami zawalczymy i na co ciężko zapracujemy. Tak samo moje obecne życie mogłoby być wielkim sukcesem dla kogoś innego, ale dla mnie nie jest, bo wszystko co mam osiągnęłam za przeproszeniem z palcem w dupie. Nie sprawia mi radości dostanie czegoś wartościowego, jeśli się nie postarałam by to zdobyć. (Co nie zmienia faktu, ze boję się dać z siebie 100% by się nie okazało, że to za mało i wkurza mnie jak marnuję swój potencjał i możliwości) I wiedz, że alkoholizm to nie jest tylko zalewanie się w trupa, przewracanie na podłogę czy lądowanie w izbie wytrzeźwień. Taki jest stereotypowy obraz alkoholika i pijackiej rodziny. I wielu ludzi przez to nie zdaje sobie sprawy, że ma do czynienia z alkoholikami czy też, że samemu jest alkoholikami To tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmienilam nick
dokladnie. jest roznica miedzy pijakiem, a alkoholizmem ktory jest uzaleznieniem, choroba.. ludzie ktorzy codziennie MUSZA wypić 3 piwka przed snem też się kwalifikują :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×