Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość one shot one kill

Rozstanie

Polecane posty

Gość one shot one kill

Witam Was! Piszę ponieważ potrzebuję się podzielić z kimś tym co teraz przechodzę. Wiem, że pełno jest takich tematów i wiele z nich przeczytałam. Rozstania towarzyszą człowiekowi przez całe życie, a mimo to za każdym razem człowiek odczuwa ból, nie potrafi się uodpornić... Kilka dni temu rozstałam się z facetem. Mam 24 lata i ostatnie 4 lata spędziłam z nim. Pół roku spotykaliśmy sie codziennie, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i spędzaliśmy czas ze sobą. Nie wiadomo kiedy zakochaliśmy się w sobie i zaczeliśmy byc ze soba. To było jak spełnienie marzeń. Wreszcie poczułam, że spotkałam bratnią duszę, że ktoś mnie kocha tylko dlatego, że jestem i bez względu na wszystko. Historia niczym z romansidła ( o wielu faktach nie napisalam, bo nie sa teraz istotne, ale dla mnie to bylo wszystko bajkowe). Była o dla mnie nowość, ponieważ zawsze musiałam walczyć o zainteresowanie i uczucie ze strony bliskich mi osób. Nie mogłam uwierzyć, że ktoś mnie tak poprostu kocha i podświadomie zaczelam robić wszystko by udowodnić soebie ze jest to niemożliwe. I wtedy sie zaczelo, kłotnie, sprawdzanie uczuć... Nie chcialam tego bo go bardzo kochałam, ale nie potrafilam inaczej. Zaistanialo wiele sytuacji, które nie powinny mieć miejsca, to doprowadzilo do zerwania rok temu. Była rozpacz, walka o to by być razem, nie mogłam sie z tym absolutnie pogodzić. Po 2 miesiącach wróciliśmy do siebie. Ja to zainicjowałam. Zmieniłam sie, chciałam wszystko naprawić, ale on też sie zmienił... Role się odwróciły teraz ja zabiegałam, staralam się, walczyłam, próbowałam rozmawiać, ale napotykałam na swojej drodze sciane. I znow ciągłe kłótnie o wszystko, czułam że sie oddalamy i to tak bardzo bolalo wiec jeszcze wiecej wysiłku. Podczas kłotni przychodziły myśli, że to nie ma sensu, że lepiej jak nie bedziemy razem... ale go kocham. i nadszedł dzień kiedy sie kolejny raz pokłociliśmy on był bardzo niemiły, wmawiał, mówił ze ma gdzies to wszystko, zę nie bedzie sie starał bo przeciez już sie wystarczajaco stara. W koncu dostałam smsa ze to koniec. To były juz z jego stony przemyslane i spokojne słowa. Czuję, zę nadal go kocham, staram sie trzymać, ale przychodzą chwile, że zaczynam myśleć płakać wspominać. Ciężko jest mi się z nim pożegnać, zrezygnować z tego. Ale wiem, że taki związek nie dawał nam obojgu satysfakcji. Nie potrafilismy sie dogadać, inne potrzeby, oczekiwania. Wiem, ze jestem dla niego ważna., tylko cholerna komunikacja zawiodła. Chciałabym z nim być, bardzo... Ale tylko jeśli byśmy byli w stanie poprawić ta komunikacje. Bo uczucie jest po obu stronach, przynajmniej tak wnioskuję po naszym zachowaniu i probach bycia ze soba. Wiem też, że on stracił już siłe aby walczyć o ten związek, wypalił sie. Od kilku dni nie mamy kontaktu. Dodam jeszcze, że byłam jego pierwszą dziewczyna. Teraz zastanawiam sie co zrobić. Dać sobie spokój, dać na wstrzymanie, czy kolejny raz walczyć. Wszystkie opcje maja plusy i minusy. Dac sobie spokoj, tego chce i nie chce za razem, nie chce zebyśmy sie dalej ranili, ale tez nie chce z niego rezygnować. Dać na wstrzymanie, ochłone ale nadal bede miala nadzieje ze bedziemy ze soba, a jak nie bedziemy to to bedzie sie jeszcze dluzej za mna ciagnac. walczyć, ale przeciez nie zmusze kogos by ze mna byl skoro nie chce, juz probowalam i bylo tak ze dalam sobie wejsc na glowe bo zbyt mocno mi zalezalo. Z góry dziekuję za to ,że mogłam sie wygadać. Mam nadzieję rownież, że wyrazicie swoja opinie na ten temat, ponieważ moze to mi pomoże sie jakos z tym wszystkim uporać... Boję sie też, że kogoś sobie znajdzie, że przestanę być dla niego ta jedyną. Chce by był szczesliwy bardzo, ale wiem ze jak sobie kogos znajdzie to bedzie mi bardzo przykro. i jeszcze ciezej bedzie mi sie z tym wszystkim pogodzic. Wiem ze to egoistyczne, ale ja juz sobie chyba nie wyobrażam, że moglibyśmy oboje być z innymi osobami, bo przeciez siebie tak bardzo kochalismy. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ;/;a
początki zawsze są fajne, bo bez fajnego początku nie było by czegoś więcej. wykatkowe związek to taki, w którym po roku, 2 latach itd nadal jest tak jak na początku. prawidziwe cechy charakteru, kto jaki jest ujawnia się dopiero po czasie. zapomnij i idź dalej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak już jest i tyle
Ja jestem w identycznej sytuacji, u mnie było dokładnie to samo, kłótnie, kontrole, pretensje, rozstania, powroty i jestem załamana tym wszystkim kompletnie ;( miesiąc temu po dużej kłótni napisał mi, żebym dała mu spokój...od tamtej pory nie mamy kontaktu.Ja wciąż kocham, tęsknie i te pierdolone dylematy ;( ! Jesteśmy w ogóle odmienni od siebie, różne poglądy, oczekiwania, on - zaborczy, zazdrosny, pragnie dominować i ograniczać mnie , ja - wolna, niezależna trochę zwariowana z potrzebą swobody w związku. Postawiłam na czekanie. Wiem, że on wróci, albo, że jak zawsze w jakiś sposób któreś z nas wymięknie i się zejdziemy ale najgorsza jest ta myśl- razem źle osobno jeszcze gorzej ;((( Wiem, co czujesz, przechodzę to samo ;( Wiem też, że nie jest doskonały, wkurza mnie w nim praktycznie wiele rzeczy, nie potrafię z nim się porozumieć ani w ogóle rozmawiać, lecz mimo to, za żadne skarby nie chce kogoś innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one shot one kill
Dziekuje serdecznie za odpowiedz, bo moge zastanowić sie nad tymi aspektami, ktore mi nie przychodza samoistnie do głowy. Wiem. Jak racjonalnie myśle to też w podobnych kategoriach, ale zdecydowanie bardziej emocje i uczucia biorą góre. Tak pozatym bardzo mnie zastanawia jakie podejscie maja faceci do tego. Zastanawia mnie też jak to z ich perspektywy wygląda. Probowałam sie od niego tego dowiedziec, ale nie chciał mi nic o tym mowic. a ja chciałabym to wszystko zrozumiec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one shot one kill
tak już jest i tyle To cholernie przykre, że ktoś inny przeżywa coś podobnego, a zarazem budujące ponieważ nie czujemy się samotni. Z tego co napisałaś, to faktycznie mamy bardzo podobna sytuację. MIałam praktycznie w tych samych sferach problemy co Ty ze swoim wybrankiem. Ja też stawiam na czekanie. Emocje nie daja mi spokoju, ale zaparłam sie , ze skoro on nie odpowiada na mojego smsa to ja nie bede sie narzucać. Też bym chciała wierzyć, ze bede z nim jeszcze kiedyś. Tylko pytanie czy jest sens tak myśleć. Bo co bedzie jak bedziemy czekac i czekac i tym razem zadna strona nie wymieknie, albo druga strona w tym czasie daruje sobie totalnie ta znajomosc i zwiaze sie z kims innym, a my zostaniemy w czterech literach. Ja bym sobie chyba tego juz nie wybaczyla, bo juz raz sie chyba poniżyłam walczac o niego i dałam wejsc sobie na głowe. Teraz chce wyjsc z tego z podniesionym czołem, choc bardzo mi na nim zalezy i czuje cos do niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość piotrekkklkk
przykro to mówić, ale ma Cie gdzieś, albo próbuje z Tobą pogrywać. oddziel to co jest, od tego co było i nie zwracaj uwagi na to co facet mówi, ale na to co robi. nie odzywać to się można na początku związku, jak chce się dziewczyne zaintrygować, ale to i tak max 2-3 dni, facet który później nie odzywa się, szczególnie po kłotni po prostu nie chce z Toba być

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one shot one kill
Właśnie przez to ze mówił jedno, a w jego zachowaniu tego nie widzialam sprzeczalismy sie. Problem tez stanowila jago praca, w której wymagano od niego by sie jej poswiecił, a przy okazji jest to praca w dosc stersujacej atmosferze. Przez to mysle ze mogl nie miec sily by procz pracy zaangazowac sie w cos jeszcze. Postarac sie troche bardziej. A ja potrzebowałam tego zaangazowania, potrzebowalam widziec, że jemu zalezy na mnie. Dzieki wielkie za Wasze opinie. Bo mimo tego ze człowiek sobie zdaje z pewnych rzeczy sprawe to wypiera sie tego, a spojrzenie innych osob na sytuacje moze pomóc mysleć racjonalnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość piotrekkklkk
no to ja Cie rozumiem, to naturalne że oczekujesz także zaangażowania i starania się od swojego chłopaka. nie obwiniaj siebie, bo praca pracą, ale ja sobie nie umiem wyobrazić żeby kochająca osoba nie potrafiła znaleźć czasu by okazać swoje uczucia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one shot one kill
Tak tylko my sie widzielismy praktycznie codziennie.... i nawet czasami bywało tak, że jak któreś z nas było zawalone robotą, dłużej siedziało w pracy to i tak sie widzielismy. nie wazne czy to była 22 czy 2 w nocy, choć na 5 minut, byle sie zobaczyc i to wypływalo z obu stron. Może za dużo czasu sobie poświecaliśmy?? Ale z drugiej strony gdybysmy mieszkali razem to też by tak było, ze po pracy byśmy sie tak czy siak widzieli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość one shot one kill
I jeszcze jedno pytanie jak najlepiej Waszym zdaniem wyjść z twarzą z tej całej sytuacji. Jak się wobec niego zachowywać. Ponieważ mamy wspólnych znajomych i zapewne w którymś momencie się spotkamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×