Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość MartwyElf

Tokstyczni rodzice?

Polecane posty

Gość MartwyElf

Jacy oni są? Moi na przykład jak zawaliłam rok jeździli po mnie wraz z moim bratem, że po zawodówce "będę bykom jaja huśtać", "ledwo ukończyłaś zawodówkę a już się wymądrzasz". A sami co mają...? Mama po zawodówce, 30 lat przepracowane, teraz siedzi na zasiłku dla bezrobotnych. Tata tylko pracuje. A brat? Brat po szkole średniej, technik informatyk, wszyscy o wychwalali, bo on informatyk, bo on się zna na tym i na tym, a sprzedaje za 900 zł miesięcznie w sklepie. Mama od zawsze na mnie siedzi, że jestem do niczego i niczego nie osiągnę, tak jak mój brat. Ojciec narzuca na mnie swoje własne zdanie, także nie mogę iść na studia dzienne, tylko na zaoczne, bo mam przejąć dom i się nimi na starość zajmować. Dziś na przykład poszłam zerwać jakieś ziele z ogrodu. Mama oczywiście najechała na mnie, że za mało, i za krótkie pędy, no i że jestem do niczego. Standard. Nie wytrzymałam. Wrzasnęłam o co jej chodzi i zapytałam czy mam na nią kawę wylać, bo mnie już to "jesteś do niczego" wk... Ona wystraszona poszła do kuchni. I jeżeli teraz myślicie, że jestem walniętą wariatką to macie racje, bo tak jest. Niedługo będę po ulicach chodzić i śmiać się do listka, bo spadł. Albo będę śpiewać do kosza na śmieci. Muszę się jakoś uwolnić od tego domu, bo nie mogę nigdzie na luzie wyjść, a jak jestem za długo na piwie to mama dzwoni, gdzie się podziewam itd. Ja chcę coś w życiu osiągnąć, a moją mamę cieszy to, że chociaż mam szkołę średnią. A ja chce iść na te pierdolone studia, zrobić magistra i uwolnić się od starych. Mam maturę w tym roku. Nie mogę się uczyć, bo ciągle coś ode mnie chcą. Ale muszę się uwolnić. Czy to właśnie są ci książkowi toksyczni rodzice? Pomóżcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja powieeem taaak..
Hmmm, może spróbuj z nimi porozmawiać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartwyElf
Z nimi normalnie nie da się porozmawiać. Każą mi się zamknąć i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja powieeem taaak..
no to nie za fajnie. Piszesz, że w tym roku bd mieć mature. Może to mało jakieś kluturalne wobez nich, ale miałabys się do kogoś wyprowadzić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja powieeem taaak..
sorry za błędy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartwyElf
Raczej musiałabym być zdana na siebie. Mamy mama mnie chyba od dziecka nie akceptuje. Widzisz. Urodziłam się z rozszczepem także dla niektórych niesmak pozostał do dziś i ci niektórzy do dziś mnie olewają. A z matką ojca mieszkam. Pozostają ciotki i wujkowie, ale oni mieszkają we Wrocławiu i raczej zbyt przychylni nie będą w przyjęciu mnie pod dach. Mam dwa wyjścia. Jeżeli nie zdam (a w to wierze, gdyż skupić się nie da w tym domu) w tym roku to zdam w przyszłym i idę na dzienne. A przez rok postaram się znaleźć pracę i uzbierać odpowiednią sumę, by móc opłacić akademik. Ok. Marudzę, że rodzice są jacy są, ale innego wyjścia nie mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartwyElf
Spoko, też popełniam błędy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość guesswhat.
Tak, to są toksyczni rodzice. Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale moja matka zachowuje się podobnie, tzn. też często powtarza mi, że "jestem do niczego". A o ojcu wolę nawet nie wspominać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mały odkrywca
Też się tłumaczyłam że nie mogę sie uczyć bo matka odwalała jakieś chore akcje ale teraz wiem że to była wymówka dla mojego lenistwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość guesswhat.
Żadna wymówka, starzy naprawdę potrafią uprzykrzyć życie. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartwyElf
Ok może leniwa byłam, ale powiedzmy sobie szczerze, że cholera zależy mi na tej maturze. To dla mnie taki bilet do innego świata, rozumiecie? Inaczej cały czas będę tu tkwiła na bezrobociu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartwyElf
Pieprzyć bezrobocie, ono wszędzie jest i da się z nim walczyć. Tu chodzi o rodziców i ich winy przelewane na mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sex instruktorka
trzymaj się mała. a) zarób za granicą i sie wyprowadz studiować. b)zarwij gościa i ślub. c) czekaj aż starzy zejdą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartwyElf
A byłam na wakacjach u kuzynki, we Wrocławiu. Tata mnie zachęcił wyjazdem, żebym zobaczyła inne życie, w mieście. Byłam tam nie cały tydzień. Spodobało mi się miasto. Oświadczyłam to rodzicom, szczególności ojcu pomysł się nie spodobał. Stwierdził, że tam są klitki, a nie dom. No tak mieszkanie to taka klitka, ale pieprzyć klitkę. W mieście jest masa rzeczy do robienia. Jest ruch, życie. No, ale już dostałam "błogosławieństwo" na zostanie w domu. Całe szczęście, że matka to przemilczała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartwyElf
sex instruktorka, taki plan też w mojej głowie siedzi ;D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jedl
Wyjedź za granicę, na porządny ciuch Cię będzie stać, jakieś wakacje, nie będziesz się musiała zastanawiać czy dziecku kupić buty lub kurtkę. Wtedy zapewne się do Ciebie będą zwracać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MartwyElf
Na pewno będą chcieli do mnie do tej "zagranicy" przyjechać :) Od takich starych mało komu udaje się uciec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×