Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kopciuch jakich mało

kopciuszek bez happy endu

Polecane posty

Gość kopciuch jakich mało

Mam 23 lata, studiuję w Warszawie - a pochodzę z małego miasteczka 100 km od stolicy. Od pewnego czasu spotykam się z pewnym chłopakiem. Jest idealnie. Ja kocham jego, on kocha mnie... przy czym jest jedno ale. Ja pochodzę z biednej rodziny... on z bogatej. On nie wie, jak wygląda moja sytuacja materialna, zawsze było mi zbyt wstyd, aby mu cokolwiek na ten temat powiedzieć. Znam jego rodziców - oboje inteligentni, po studiach, mają świetną pracę, drogie samochody, kilka mieszkań... wiele bym dała, żeby tego wszystkiego nie mieli... a tak czuję się jak jakiś śmieć. Moi rodzice to dobrzy, ale prości ludzie. Oboje nie pracują, mają problemy ze zdrowiem, są mało zaradni życiowo, w sumie nic nigdy nie osiągnęli. Całkowite przeciwieństwo tamtych. Jego rodzice - elokwentni, rozgadali, pewni siebie, zadbani, dobrze ubrani i wyglądający... moi - jakaś katastrofa... wszystko na opak... kiedyś trzeba będzie ich zapoznać? i co wtedy? czekałoby mnie największe upokorzenie w moim życiu. postanowiłam zerwać z nim na kolejnym spotkaniu, siedzę teraz i ryczę... serce już mi się kraje na samą myśl o tym... ale nie chcę aby oni mi wspólczuli, patrzyli na mnie przez pryzmat mojej rodziny... nie zniosłabym tego... czuję się gorsza, nic na to nie poradzę. Powinnam zerwać, prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie powinnaś, twoje kompleksy mogą zniszczyć twoje szczęście nie pozwól na to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
wspólny obiad zapoznawczy... wizyta potencjalnych teściów w moim domu - to jawi mi się po nocach jako koszmar. Rozmowa by się nie kleiła, zupełnie inne światy, nie przeżyłabym tego wstydu chyba...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bilboo
Ty masz pasować do swojego chłopaka czy Wasze rodziny do siebie ?!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
wiem - tak się zawsze radzi w takich sytuacjach - sama bym tak poradziła komuś... ale to takie upokarzające... jego rodzice mnie lubią, uważają, że jestem mądra, urocza, zabawna... znają mnie bez tej całej otoczki - mojego domu... jestem pewna, że na "moim gruncie" zamiast czuć się pewnie, czekałabym tylko pierwszej gafy, jaką popełni któryś z domowników... trzęsłyby mi się ręce przez całe spotkanie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bilboo
no więc się mylą, bo wcale mądra nie jesteś - jak widać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
siedzę zapłakana teraz i myślę, co powiedzieć chłopakowi... co? że go nie kocham? Boże, ja umieram z miłości do niego... że go zdradziłam? nigdy bym tego nie zrobiła... życie jest takie niesprawiedliwe... czemu oni nie mogą mieć mniej? albo moi więcej? nie chcę luksusów, ale żeby było "normalnie", żebym nie musiała się wstydzić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
Bilboo, przeczytaj to wszystko, co napisałam... i postaw się w mojej sytuacji... wyobraź sobie, że to dotyczy Ciebie... nadal będziesz taki pewny swoich racji? Nie czułbyś się beznadziejnie z tą świadomością? tylko szczerze proszę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
wam się to tylko wydaje takie proste... dla mnie to jakiś koszmar... ewentualny ślub i wesele - goście z obu stron, i co wtedy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bilboo
pewnie i czułabym się nieswojo ale beznadziejnie bym się czuła wtedy kiedy wstydziłabym się swoich rodziców. Ty się ich wstydzisz i to jest w sumie smutne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
co robią Twoi rodzice w życiu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bilboo
nie pytaj. Nie ma powodu do dumy, ale są moimi Rodzicami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
eh, moja rodzina to bałaganiarze, syfiarze wręcz... jak wracam do domu, urabiam sobie ręce doprowadzając dom do porządku... nie starcza na długo. Nie mają pieniędzy - ale fajki zawsze muszą kupić, cały dom nie dość, że zapuszczony, to śmierdzi okrutnie papierosami. Wszyscy mają otyłość. Nie dbają o higienę. Mają niepełne uzębienie... strasznie to razi... ojciec potrafi przy stole dłubać w nosie...:O mama nie ma nawet matury... dom wygląda koszmarnie. Brat nie skończył żadnej szkoły...po gimnazjum robi "nic"... Żadne z nich nie umie sklecić porządnie zdania... kiedy jedzą, mam wrażenie, że słychać ich na końcu ulicy... tamci z kolei to inna bajka - drogie samochody, ubrania, kosmetyki... teatr, opera, drogie wakacje, skończone studia, wszystko inaczej....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kecele
Nie załamuj sie i nie rycz, pomysl sobie ze na swiecie są gorsze dramaty niz ten, a jaj dlugo jestescie ze soba jak mozna wiiedziec?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kecele
Nie załamuj sie i nie rycz, pomysl sobie ze na swiecie są gorsze dramaty niz ten, a jaj dlugo jestescie ze soba jak mozna wiiedziec?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
Jestem im wdzięczna, bo dali mi życie... ale co dalej? przecież do konfrontacji musi kiedyś dojść... a co ja wtedy mam zrobić? nie da się odwlekać takich rzeczy w nieskończoność...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bilboo
oj Dziewczyno nie wróże dobrze Twojemu związkowi. A Twój chłopak ich zna albo chociaż mówiłaś mu o nich?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
pół roku razem, ale znamy się jakieś 2 lata... on od samego początku smolił do mnie cholewki, ale ja ignorowałam to, bo na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie dużo lepiej usytuaowanego... był wytrwały, zabiegal o mnie... ale poznałam go lepiej i się w nim zakochałam... potem poszło jak z bicza strzelił... nie myślałam, że sytuacja wygląda AŻ TAK.. że oni mają tyle kasy... jak poznałam go lepiej... i jego rodziców, to mnie zmroziło... bo wiedziałam, że z tego będą problemy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rose DeWitt Bukater
I teraz pytanie: zależy Ci bardziej na nim czy na tym, co jego rodzice ewentualnie sobie pomyślą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
Bilboo ale nie wróżysz, bo co? Bo dotarła do Ciebie moja horrendalnie beznadziejna sytuacja? czy nadal się upierasz przy tym, że przesadzam, co? bo w sumie już nie bardzo wiem... chłopak o mojej rodzinie nie wie prawie nic... nie dopytywał nigdy jakoś bardzo... sama z siebie nie mówilam, bo niby czym mam się chwalić...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bilboo
uwierz, jeśli jego rodzice są mądrzy to polubią Cię jeszcze bardziej kiedy poznają Twoich rodziców i bardziej będą Cię szanować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
Ale zastanówcie się - jak oni poznają prawdę, to co sobie o mnie pomyślą? Wymarzona żona dla ich jedynaka a dziewczyna z pogranicza patologii i marginesu to dwa różne pojęcia... ja bym nie chciała na ich miejscu, żeby ktoś taki był żoną mojego syna... zbyt dużo nas dzieli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
Boję się, że pomyślą, że lecę na ich kasę... a Bóg mi świadkiem, że wiele bym dała, aby jej nie mieli...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bilboo
nie wróże bo w dobrym związku mówi się o swoich zmartwieniach, a ty masz duże zmartwienie i sama się z tym gryziesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kecele
po czesci masz racje ze taka systuacja stwarza problem, napewno jesli to ma byc trwaly zwiazek musisz byc z nim szczera, i jesli cie kocha to bedzie mimo tego z toba, bo to ze twoja rodzina jest taka to niczego nie powinno zmienic w uczuciach, mysle ze gorzej bedzie z jego rodzicami , ale jesli okaza sie na tyle inteligentni jak mowisz to nie powinni zmienic zdania, a jesli to zwykli dorobkiewicze to moze byc problem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
nigdy nie umiałam stworzyć takiego prawdziwego, dobrego związku, żeby ktoś poznał mnie od podszewki... zawsze miałam blokadę... mówienie o tym, jak bardzo jest źle było poniżej mojej godności... kiedyś spotykałam się z chłopakiem - w sumie nic poważnego - ale rozstałam się z nim niedługo po tym, jak się okazało, że jego rodzice - obydwoje są po medycynie... teraz jest jeszcze gorzej, bo jestem zakochana. Mój facet jest mądry, zabawny, nietuzinkowy, utalentowany, cholernie inteligentny, przystojny, ma dobre serce, jest wrażliwy, rozsądny, ale niepozbawiony jednocześnie fantazji... kocham go :) sposób w jaki na mnie patrzy, w jaki do mnie mówi, w jaki mnie dotyka... jego zapach, głos, milczenie, smak... cały jest dla mnie idealny. Nie chcę aby mi współczuł. Coś takiego, jak ja mam na co dzień on może widział tylko w telewizji, w świecie według kiepskich... boję się, że jak ich pozna, to cała moja wyjątkowość zostanie przez nich stłamszona... że go wystraszą... a nawet jeśli nie, to nie chcę współczucia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rose DeWitt Bukater
Masz kilka wyjść, a które wybierzesz to już od Ciebie zależy. Możesz oczywiście z nim zerwać, spróbować zapomnieć, znaleźć sobie kogoś innego. Ale jeśli jest to prawdziwa miłość ( a z tego, co piszesz tak ), to nic dobrego z tego nie wyjdzie. Zawsze będziesz sobie wyrzucała, że zaprzepaściłaś szansę na miłość swojego życia. Będziesz się winiła, myślała o nim. Będzie bolało Cię to, że nie możesz być w tej chwili przy nim. Inne wyjście to niemówienie mu o Twojej rodzinie. Chodzi mi o to, że kiedy zapyta o rodziców / rodzeństwo możesz stwierdzić, że nie chcesz o tym mówić i zachowywać się tak, jakby nie istnieli. Zaręczyny / ślub bez Twoich rodziców, choć twierdzisz, że ich kochasz, więc to wyjście jest jak dla mnie nie fair w stosunku do rodziny. Dalej...podejście do tego na zasadzie: ''niech się dzieje wola nieba''. Mówisz, że jego rodzice to ludzie mądrzy i oczytani. To się właśnie okaże po tej konfrontacji. Jeśli tak rzeczywiście jest, to nie powinni mierzyć Cię przez pryzmat rodziców. Polubili Cię i poznali. Uważasz, że kiedy przedstawisz im rodziców / swój dom zmienią op Tobie zdanie? Bo co? Bo nie pochodzisz z bogatej i majętnej rodziny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
i cieszę się, że w końcu zaczęliście zauważać problem... bo to jest problem... slogany "miłość jest najważniejsza, będziesz z nim czy z jego rodziną?" są tak oklepane, że aż boli... to prawda, ale jest też drugie dno... to wielkie wiadro brudów, jakie na siebie wyleję pokazując im mój świat...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kopciuch jakich mało
nie wiem już sama, dla mnie to takie przerażające... sama rozmowa... moja rodzina jest jakaś taka... "otępiała", kiedy się im zadaje pytanie, to myślą strasznie długo nad odpowiedzią, a jak już odpowiadają, to plotą takie bzdury, że żal słuchać... i ja będę musiała tego kiedyś wysłuchać... żeby przetrwać tę wizytę - jego rodziców u moich, musiałabym sięgnąć po jakieś narkotyki albo się porządnie upić. No ale gdzie tu logika?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kecele
a ty nalzeysz do osob rodzinnyhc i czy on tez? bo w dzisiejszych czasach w polsce widac ze sie czasy zmieniaja i w miastach mozna zaobsewowac to co od dawna jest juz na zachodzie, ludzie nie utrzymuja blizszych kontakotw rodzinnych , wyprowadzaja sie majac po 18 lat z domu od rodziciow usamodzielniaja i maja odrebne zycie, i wpadaja raz na rok od swieta, pozniej jak rodzice starzy to do domow starcow itd..... wiec nie koniecznie musisz z nim zrywac ,, zyj swoim zyciem bez wstydu, nie wstydz sie napewno , jestes wartosciowym czlowiekiem jak kazdy, ........ glowa do gory trzymam kciuki,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×