Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

ZalamanyCzlowiek9

Miłość i

Polecane posty

Oto moja historia: Niecały Rok temu zwróciłem uwagę na pewną śliczną dziewczynę, postanowiłem że postaram się ją zdobyć. No i krok po kroku zmierzałem do celu. W grudniu powiedziałem jej, że chciałbym iść z nią na studniówkę. Na początku nie była pewna, ale po kilku godzinach w nocy, odpisała mi. Zgodziła się. Byliśmy razem na sylwestrze u mnie w domu (byli też oczywiście inni znajomi), po północy gdzieś do 6 rano razem rozmawialiśmy. Potem kilka razy no, jeszcze byliśmy no powiedzmy wprost, na randkach. W między czasie poznałem fajnego faceta, okazało się że jest gejem i że się mu spodobałem. Niewiedział że mnie podoba się ona więc czułem się troche niezręcznie. Mimo wszystko, z biegiem czasu zaczałem go coraz bardziej lubić. Nparawde to był człowiek. Z którym można było pogadać o wszystkim. Jednakże ukrywałem swoją sympatię przed nim. Nadeszła studniówka. Zdecydowałem się że ją pocałuje, nie jakoś tak namiętnie, ale mimo wszystko w usta. Gdy już wychodziliśmy (staliśmy w kolejce do wyjścia, byliśmy jednymi z ostatnich), gdy zobaczyłem jak się robi zimno i ma ciarki, założyłem na nią swoją marynarkę. Gdy znaleźliśmy się przed budynkiem, pocałowałem ją, Wcześniej zapytałem się czy by się niechciała za tydzień w piątek spotkać. Zgodziła się. Randca bardzo udana, gdy już musiałą wracać, schowaliśmy się za budynkiem ( po drugiej stronie był jej ojciec w aucie) zaczęliśmy się całować. Trwało to chyba z 2 minuty :) Jak sobie przypomne uśmiech na jej twarzy to mnie się smutno robi :( Tego dnia nigdy nie zapomnę - 25 luty. Wkrótce powiedziałem temu chłopakowi, co się stało. Był widać troszkę zaskoczony, myślał że też jestem gejem. Jednakże zaakceptował to i wszystko rozumiał. Już wtedy mnie przestrzegał, żebym uważał, bo ona jest "dziwna" i że jest lesbijką i żebym potem nie żałował. Ale ja to bagatelizowałem. Myślałem że on to robi po to żeby mnie od niej odciągnąć. Gadałem o tym z tą dziewczyną, ale ona sama odpowiadała że to kłamstwa itp. Dla mnie wtedy wszystko miało ręce i nogi. No ale przecież historia ciągnęła się dalej. Pytałem się jej co ona zamierza dalej robić w związku z nami, ale jakoś chciała to ukrywać, to nie chciałem być nachalny i poszedłem jej przykładem. Nagle pewnego dnia zaskoczyła mnie pytaniem, czy jestem z siebie dumny że ją przylizałem. Trochę mnie to wkurzyło, i powiedziałem jej że to nie tak, i że muszę coś jej udowodnić. Zdarzyła się okazja, bo akurat kolega - gej - miał pewną impre, no to wbiliśmy. Wcześniej jak tam szliśmy w tym kierunku, powiedziałem jej że się chyba zakochałem. Ona na to, że ona już miała taką swoją pierwszą miłość, i że prawdopodobnie do końca życia będzie go kochać... Niestety miała i ma ona też koleżankę, której się podobałem i że nie chce przechodzić tego samego (kiedyś właśnie ktoś jej złamał serce w ten sposób). I żebym coś z tym zrobił, jeżeli ma coś z tego wyjść. Bardzo mnie to zasmuciło, ale nie zniechęciłem się. Postanowiłem że z nią pogadam. Ale nie zdążyłem, bo razem z drugą znajomą wyszły bardzo wcześnie. Po zakończeniu pewnej piosenki, pocałowałem ją znowu. Niestety jakiś czas później metr odemnie całowała się namiętnie z jakąś lesbijką. Ten gej zaczął mi mówić, że taka jest prawda, że ona jest lesbijką, i że to nic nie zmieni, i że ona oszukuje samą siebie i że natury nie zmieni. To był dla mnie szok. Byłem strasznie wkurwiony. Jednakże moje miękkie serce nie umiało się na nią gniewać, gdy widziałem jak mnie przeprasza, i jak jej zależy. Gdy już wracaliśmy, nagle stanęła przede mną i mnie przytuliła mówiąc "przepraszam". Chwile potem wziąłem ją na ręce jak w filmach i mówiąc; "mógłbym cie nieść do końca świata i jeden dzień dłużej" przeszliśmy ze 100m i ją postawiłem na ziemi. Na dowidzenia oczywiście całus. Kilka dni potem zaczęła mnie strasznie przepraszać, i zrobiła dla mnie takiego dużego robionego z "trójkącików" z papieru łabędzia (kiedyś zrobiłem jej takiego z jednej kartki, to ona chciała się zrewanżować :) ). Kiedy go dostałem, to pękło mi serce. Znowu ją pocałowałem. Wtedy powiedziała: "boże, jak mi z tobą dobrze". Czułem się jak w niebie, no po prostu serce mi się topiło. Wtedy nadszedł taki nielubiany fałszywy znajomy. Gdy do zobaczyliśmy (ja stałem wciąż przed nią, i trzymałem ją racami za talie) odparła: "pocałuj mnie teraz". Oczywiście zrobiłem to. Gdy "byliśmy w trakcie" słyszałem tylko jego podły śmiech, a gdy skończyliśmy spytał, czy nie zechcielibyśmy pójść z nim i z jego towarzystwem do baru z którego właśnie wyszliśmy. Odmówiliśmy, i trzymając się za ręce poszliśmy dalej. Nagle, usłyszeliśmy głos znajomych gdzieś zza budynków. Ona nagle puściła moją dłoń i zdecydowanym krokiem mnie wyprzedziła, mówiąc że jakby co to my tylko "idziemy razem". Następnie usiedliśmy w parku, rozmawialiśmy o tym jak to świat jest przeciwko nam itp. No i wkońcu nadszedł czas rozstania. Zdecydowałem że odprowadzę ją na osiedle na którym mieszka. Rozmowa się kręciła w najlepsze, gdy podczas przechodzenia przez tory kolejowe zaczęły się zapadać szlabany. Troszkę się wystraszyłem, i pociągnąłem ją za ręce, i w biegu przekroczyliśmy tory :) Gdy się rozstawaliśmy, nadszedł czas całowania. Trwało to ze 2 minuty, gdy nadle sie odemnie oderwała i odeszła bez słowa. Postanowiłem, że już nigdy nie będę taki nachalny. Tydzień później albo 2, nie jestem pewnien, ale to przecież nie istotne, zrobiłem dla niej chomiczka z papieru, tą samą metodą co ona dla mnie zrobiła łabędzia, tylko że ja robiłem tak no poprostu na żywca bez planu, więc trochę brzydki był xD Gdy jej go podarowałem, powiedziałem że dorobiłem mu takie specjalne policzki które mają ją przypominać :) (miała ona takie fajne, wypukłe, które moja siostra nazywała ptysiami =) ) No i na podziękowanie dała mi buzi. Potem się niespotykaliśmy alkoholowo, tzn ona chodziła, ale ja pasowałem, bo się uczyłem na maturę. Spotkaliśmy się kilka razy, na pewnym osiedlu, dość zamąconym, do którego trzeba było mieć mapę, żeby się nei zgubić, no więc sobie wcześniej zgrałęm na telefon wrazie czego. Pech chciał że oczywiście się zgubiliśmy, no i trzeba było się odnajdywać. Na zakończenie, gdy przyjechał jej ojciec, spytała się mnie czy się zawiodłem. Troche nie rozumialem o co chodzi. Ale wkrótce doszedłem do wniosku że chodziło jej o to że się nie całowaliśmy. Odwiozła mnie wtedy do domu, chciałem jakoś poznać troche jej ojca, ale on jakos specjalnie skory do rozmowy nie był xD. Potem sie sptkaliśmy drugi raz, pod koniec, zapytałem się jej czy nie chciała by ze mną chodzić. Na to pytanie, troche się speszyła, odpowiedziała wymijająco, że nie wie. I żebym poczekał jeszcze miesiąc aż się skończy rok szkolny. Oczywiście no jak sie kocha to poczeka. No i czekałem. Przyszły juwenalia, znowu byliśmy razem, po początkowych sprzeczkach, znowu trzymałem jej dłoń, znowu się całowaliśmy. Patrzyliśmy na księżyc, siedzieliśmy na dachu, i rozmawialiśmy dłuuugo. Znowu ją podpytywałem, czy jest gotowa, ale jej odpoweidz znowu była wymijająca. Mimo wszystko byłem, w 7 niebie. W między czasie, po maturach, dowiedziałem się że idzie z koleżankami na piwo. Oczywiście poszedłem z nią. Potem spytałem się czy by nie chciała wracać ze mną, (miałem transport w postaci mamuśi), na początku się zgodziła, więc udaliśmy się razem do parku. Tam ją przytuliłem, objąłem, całowałem, a ona kładła mi głowę na ramieniu. Scena jak z obrazka. Na transport się nie zgodziła, ale na pożegnanie oczywiście buzi, i znów, scena filmowa, oplotła się mi na ranieniach, ja ją za talie i buzi :D Na gg cały czas powtarzała, że chciała by ze mną być ale brakuje jej jakiejś pewności. Nadeszła kolejna impreza, tym razem pożegnaniowa z klasą licealną. Było to w piątek. Pech chciał że coś mi odwaliło i zacząłem mieszać piwo z wódką. Skończyło się wybuchowo. Nadeszła zła faza. Bałem się że moja znajomość z nią się wkrótce skończy, że nadejdą studia,że się rozejdziemy, że do siebie nie pasujemy, że jesteśmy inni. Wcześniej poszedłem do domu. Gdy wracałem, zadzwoniła do mnie, byłem tak pijany że gadałem różne rzeczy o samobójstwie. Oczywiście, wcale nie chciałem się zabić. Następnego dnia gadaliśmy przez telefon. Wyjawiłem jej to co mnie męczyło już od jakiegoś czasy. Zdecydowała że trzeba do omówić na żywo, no więc umówiłem się z nią na poniedziałek, mieliśmy sobie wyjaśnić parę spraw. Znowu do niczego nie doszło. Wkurzyłem się, powiedziałem że mam już dość tej jej niepewności. Odszedłem. Wtedy napisała mi sms''a że "myślę że się bardzo kocham [...] ale zrobiłam w piątek coś strasznego". Dopytałem się o co chodzi, okazało się że się całowała z jakimś "znajomym z widzenia". Podobno była tak pijana że nie była wstanie go zrzucić z siebie. Byłem wstanie to wybaczyć, przecież nie byliśmy razem, a człowiek pijany, słysząc takie rzeczy o których jej mówiłem, może przecież reagować różnie. Zdecydowałem że wrócę, i zacząłem do niej biec, gdy ją zobaczyłem, widziałem jak siedzi i rozpacza na schodach. Zrobiło mi się tak ciężko, że nie mogłem pokazać swojej złości. Znowu ją prosiłem o chodzenie, ale ona była chłodna, chciała żeby to pozostało tak jak jest. Dopowiedziałem sobie: "Żebyśmy się tylko "znali" na imprezach, gdy trzeba jej się przylulić, całować". Miała po tym umówione spotkanie ze znajomymi. Uprzedziła mnie o tym. Chciałem ją przez chwile mieć znowu dla siebie. Chciałem sprawdzić co wybierze, mnie, czy czy znajomych i im odmówi tego dnia. Powiedziałem, że mimo wszystko oni zrozumieją, a mi powinna zadośćuczynić. Chwilę się wachała, ale wkrótce zdecydowała jednak że pójdzie na spotkanie. To był dla mnie taki test, no ale jak widać niezdany. Wtedy coś we mnie pękło. Dostałem wkrótce esa od niej z treścią, żebym się nie obrażał i poszedł z nią na rynek i że będzie fajnie. Dołączyłem do nich, ale czułem się strasznie nieswojo. Nagle, jedna z jej koleżanek spostrzegła tego chłopaka z którym się lizała. Strasznie się wkurzyłem. Odstawiłem browara i zdecydowanym krokiem za nim podążyłem. Gdy wszedłem do budynku do którego się udał, nigdzie go nie było. Sprawdziłem we wszystkich możliwych miejscach, wkrótce przyszli 2 znajomi z tej grupy, uspokajali mnie, dowiedziałem się że chodzi do szkoły językowej, i już jest pewnie w jakiejś sali. Potem gdy odeszli, przyszła ona. Widząc ją, jej smutną twarz. Odpuściłem. Posiedziałem jeszcze z godzinę, i nie wytrzymałem. Odszedłem. Mieliśmy jeszcze kilka rozmów na gg. Ale ciągle było to samo. Ona nie jest pewna, ona to ona tamto. Miałem już dość, Czekałem pół roku, więcej nie będę. Spotkałem się znowu ze znajomym gejem. Wtedy sobie przypomniałem, jak na niego psioczyłem, ale teraz widze, że to on miał racje. A mną manipulowała. Bawiła się mną, moimi uczuciami. Niewiem gdzie popełniłem błąd, nawet widać po koleżankach było że niektóre chciały by być na jej miejscu. No ale cóż. Ja już poprostu wysiadałem psychicznie. Więcej czekać nie będę... Co wy na to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Żebyśmy się tylko "znali" na imprezach, gdy trzeba jej się przylulić, całować". Miała po tym umówione spotkanie ze znajomymi. Uprzedziła mnie o tym. Chciałem ją przez chwile mieć znowu dla siebie. Chciałem sprawdzić co wybierze, mnie, czy czy znajomych i im odmówi tego dnia. Powiedziałem, że mimo wszystko oni zrozumieją, a mi powinna zadośćuczynić. Chwilę się wachała, ale wkrótce zdecydowała jednak że pójdzie na spotkanie. To był dla mnie taki test, no ale jak widać niezdany. Wtedy coś we mnie pękło. Dostałem wkrótce esa od niej z treścią, żebym się nie obrażał i poszedł z nią na rynek i że będzie fajnie. Dołączyłem do nich, ale czułem się strasznie nieswojo. Nagle, jedna z jej koleżanek spostrzegła tego chłopaka z którym się lizała. Strasznie się wkurzyłem. Odstawiłem browara i zdecydowanym krokiem za nim podążyłem. Gdy wszedłem do budynku do którego się udał, nigdzie go nie było. Sprawdziłem we wszystkich możliwych miejscach, wkrótce przyszli 2 znajomi z tej grupy, uspokajali mnie, dowiedziałem się że chodzi do szkoły językowej, i już jest pewnie w jakiejś sali. Potem gdy odeszli, przyszła ona. Widząc ją, jej smutną twarz. Odpuściłem. Posiedziałem jeszcze z godzinę, i nie wytrzymałem. Odszedłem. Mieliśmy jeszcze kilka rozmów na gg. Ale ciągle było to samo. Ona nie jest pewna, ona to ona tamto. Miałem już dość. W czwartek poszedłem na impreze, musiałem odreagować, wtedy do mnie napisała esa, że specjalnie przyszła na rynek i musi zemną pogadać, gdzie jestem itp. Niestety nie byłem wstanie sie do niej dostać, a tym bardziej ona do mnie bo byłem strasznie daleko. Następnego dnia, wypytalem się o co jej chodziło. A ona że chciałą tylko ze mną pogadać, a wiele esów pisali jej znajomi. Strasznie się wkurwiłem. Przerwała mi moją terapię odkochiwania się, dając mi znowu nadzieje, a następnie ją niszcząc. Spotkałem się znowu ze znajomym gejem. Wtedy sobie przypomniałem, jak na niego psioczyłem, ale teraz widzę, że to on miał racje, a ona mną manipulowała. Bawiła się mną, moimi uczuciami. Nie wiem gdzie popełniłem błąd, nawet widać po koleżankach było że niektóre chciały by być na jej miejscu. Czekałem pół roku, więcej czekać nie będę... Co wy na to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×