Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

patir20

zaborczy rodzice ?

Polecane posty

Witam, :chciałabym się podzielić z wami przykrym doświadczeniem które ciągnie sie do dnia dzisiejszego , a więc mam 20 lat i gdy miałam 16, 15 byłam w dwóch zwiadowcach i byl to związek jeden po drugim i to nie byli dobrzy partnerzy, czemu ? bo mnie oszukiwali bawili sie na bokach ale ja byłam ślepo zapatrzona i kontynuowałam to, gdy pojawił sie kolejny chłopak któy był w prządku to wszystko sie zaczęło, mając neicałe 17 lat byłam bardzo zbuntowana i przy dwóch poprzednich chłopakach rodzice robili wszystko bym sie z nimi rozstała i słusznie dopiero potem przejrzałam na oczy ze mieli racje, chociaż nie było tka od razu. przy kolejnym chłopaku od razu wszystko było w nim złe, chociaż tak na prawdę był całkiem inny od poprzednich i mogłam ręczyć za niego , tylko ze znowu po raz kolejny rodzice dręczyli mnie przez około pół roku (psychicznie, fizycznie) że nie moge z nim być bo on jest taki i inny, bo oni chcieli ideału z bajki nierozumiejący że takiego kogoś nie ma , tak długo mnie dręczyli (czyli zakaz wychodzenia, spotykania, kary ) wszystko za byle co , ze z początku dawałam sobie z tym rade ale im więcej mówili mi że on jest na prawdę zły to po pół roku ja im w końcu uwierzyłam, aż w końcu moja miłość młodzieńcza odeszła w niepamięć, bo miał po prostu dość, a czepiali sie od wszystko od jego rodziny aż po samego jego, za głupotę bo nosił trampki to już zły itp, załamałam sie i popadałam z stany depresyjne przed kolejne 3 lata do 20 byłam sama ze soba nie miałam za bardzo przyjaciół a już na pewno nie chłopaka bo bałam sie go mieć , czemu ? bo wiedziałam [rzez jaki horror przejdę jak wrócę do domu, nękanie psychiczne nie miało końca, jedyne o miałam to telewizor komputer nie bo gg, telefon to już w ogóle. ubrania kupowałam sama, prałam sobie i prasowałam, nie mogłam nic ruszyć z kosmetyków mamy, musiałam sobie sama na nie zapracować mając 16,17 lat ale na to nie narzekam bo przynajmniej wiem ile wart jest pieniądz, miałam tez tyle dobrą sytuacje że babcia mi dużo pomagała i wysyłała pieniądze czy na nowe okulary czy na imprezę 18stkowa pamiętam dostałam, czy na studniówkę czy chociażby na nowe buty bo przeciez każda dziewczyna chce czasem czuć sie ładniej. ale czasem gdy mój włos spadał w łazience to matka wpadała w taką furie że kończyło się źle więc w domu jestem tak ostrożna i cichutka i robię wszystko byle tylko nic sie nie stało, powiedziałam jej że powinna sie leczyć ale to tak jak powiedzieć alkoholikowi że jest alkoholikiem prawda? teraz gdy mam 20 lat i pozbierałam sie ze wszystkiego gdy chce zacząć żyć na nowo, mam buntowniczy charakter więc sobie nie pozwolę na pewne rzeczy, chociaż przez 3 ostatnie lata awantury w domu sięgały zenitu czemu ? bo sie buntowałam nie pozwalałam sobie na takie traktowanie, wiec nie raz matka mnie pobiła, nie raz uciekałam, ale z drugiej strony patrzyłam by w szkole były dobre oceny a chodziłam do dobrego technikum które ukończyłam prawie wzorowa, teraz jakoś zaczęłam sie dogadywać z matką chociaż nie raz wyrzucała mnie z domu nie chciała córki takiej jak ja, biła mnie, najgorsza w niej jest ta zaborczość , uważa ze tylko ona ma racje i jest najlepsza , ja zawsze byłam ta gorsza , najgorsza. zawsze przebywałam w towarzystwie starszych bo z nimi sie umiałam dogadać, nie mam znajomych za bardzo w moim wieku nawet w mojej szkole nie trzymałam sie z równolatkami tylko ze starszymi, którzy byli fajni i przy nich sie dobrze czułam, teraz mając 20 lat poznałam kogoś i im o tym powiedziałam, strasznie to przeżyli jak by to było nie wiadomo co, ale chłopak jest w porządku idzie na magistra jest mary i dobry, i przede wszystkim mnie szanuje, no i znowu sie zaczynają docinki typu "o znowu sie z nim spotykasz " on nie ma tego i tamtego, jest zbyt zly w tym i tamtym praktycznie go nie znając gdzie trafia sie kolejny fantastyczny chłopak, znowu zaczynali manipulować psychicznie by sie nie spotykać, i obrażają go specjalnie żebym i ja w końcu bo znienawidziła, robią wszystko żebym była samotna, tak jakbym nie miała prawa mieć kogoś . przez pewien czas popadałam w alkohol , to było odreagowanie imprezy i alkohol by uspokoić sie sytuacją w domu, nie mowię u o sytuacji (bieda, patologia) bo żyjemy na średnim poziomie, ale o nękaniu mnie przez matkę, jestem dzieckiem wpadką, nie powiem niechcianym bo gdyby tak było pewnie byłabym teraz w domu dziecka , tylko gdy teraz pojawia się ktoś oni zaczynają znowu swoją manipulację, czemu mowię oni? bo matka manipuluje ojcem, jako na osobe 20 letnią uważam że jestem zaradna i dosyć dojrzała, pracuje od gimnazjum na swoje potrzeby nie dostaje nic od nich, a jednak przez to że tu jeszcze mieszkam oni myslą że mogą mną kierować, ja staram sie delikatnie mówić że kiedyś odejdę i wybiorę kogos kogo będe chciała,i czuje że jest reakcja typu , my ci kogoś wybierzemy, bo raz tak było, tak samo mama nigdy nie mówiła mi nic o seksie wszystko wiem od starszych znajomych i z własnych doświadczeń których sie nauczyłam, sądzę że tez jej o to chodzi bym nie szła z kimś do łóżka, chociaż ona nawet nie wie że współżyłam z byłm chłopakiem, nigdy nie miałam z nią dobrych relacji i nawet nie wiem cyz chce bo ona jest nerwowa i nakręca sie nerwami aż dochodzi do punktu gdzie chce mnie zabić itp. każdy człowiek pragnie miłości i trochę szczęścia i każdy na nia zasługuje. podzielam sie kawałkiem historii z ostatnich lat , powiedzcie mi proszę co mam zrobić by znowu nie przechodzić horroru tylko normalnie mieć chłopaka i normalnie żyć, może wydaje sie to absurdalne ale nękanie psychiczne przez nich jest okropne głupi przykład "na imprezy zawsze chodziłam i robiłam co chciałam ale jak słyszą randka to wtedy sie zaczyna horror" czemu tu taj to pisze , bo nie stać mnie na jakiegoś terapeutę a czasem opinia innych ludzi na prawdę dużo pomoże, chciałabym sie wyprowadzić ale nie stać mnie na to , ni raz o tym myślałam muszę tu jeszcze pomieszkać trochę..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kurcze byłaś
w dwóch zwiadowcach? tylko tyle doczytałam, strasznie długie to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Witam. Ja mam podobnie tylko ja jestem facetem w takim związku. Moja dziewczyna się strasznie boi ojca, matki bo źle ją traktują męczą psychicznie, wyżywają się na niej że tak powiem nawet. Odkąd pojawiłem się ja (jakieś 2 lata temu) ciągle coś: bo on jest taki, jak szukałem pracy to jej ojciec mówił że robię to tak by jej nie znaleźć. Jak ona chciała się spotkać to jej matka mówiła i mówi do dziś że Ona ma już nową rodzinę, że jak jadą do Babci ( co niedziele) to jak z nimi nie jedzie to że Babcia już nie pamięta jak wyglądasz i takie tam.... Strasznie mnie to męczy już.. Próbowałem wielu rzeczy nawet zerwania, ale tak bardzo Kocham że dzień po już wróciliśmy do siebie... Rozmawiałem, prosiłem, motywowałem, ale ciągle to samo... Ja mam 20 lat nie palę, trenuję, mam dobrą pracę, chce studiować,nie piję a jak już to okazyjnie, szanuję i dbam o kobietę... Nie wiem dlaczego jestem taki najgorszy. Nie raz chciałem reagować ale ona nie bo sama to załatwi, albo że będzie jeszcze gorzej bo będą się na niej wyżywać i jej marudzić jaki to zły jestem. Kłamią na mój temat byle by ze mną zerwała. Ona jest miesiąc przed 18-stką mówi mi że wszystko się zmieni jak skończy, rodzice jej powiedzieli że nic się nie zmieni. Ja już nie wiem co robić ciągle się kłócimy przez jej rodziców...Kocham ją ale mnie to powoli przerasta.. Co robić czekać i walczyć dalej czy odpuścić ? Aha i powiem tez że ona nie dotrzymuje słowa nie raz ją skrzyczałem za to powiedziała że się poprawi i powoli jej wychodzi. Ja dla niej przez to wszystko zrobiłem się chamski jak to ona mówi... Ja chce tylko dobrze.. Proszę o pomoc... Ja na Twoim miejscu autorko to bym się odseparował na jakiś czas od rodziców. Wyjechałbym gdzieś odpoczął wraz z ukochanym. Albo iść na "skróty" i powiedzieć wprost że Twoje życie to Twoja sprawa i każdy czy pełnoletni czy nie ma prawo do swojej prywatności do której nikt nie ma wstępu. Życia za Ciebie nikt nie przeżyje więc go nie zmarnuj i bierz ile się da bo potem będziesz żałować...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×