Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

ten ostatni niedziel

Idąc cmentarną aleją...

Polecane posty

Pierdolenie o tym kochaniu, odchodzeniu... Kochać kogoś, kto nas wyniszcza, to znaczy być chorym i nic więcej. Reszta to dorabianie pięknej interpretacji do nerwicy, niskiej samooceny, depresji i głupoty także.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masz wyrzuty sumienia co do zdrady? ja tez wiem, co to zaborczosc. moj w ogole rzadko mnie wypuszczal z domu, wszedzie razem jak juz, zero znajomych. tez byl na rencie, wiec praktycznie bylismy nierozlaczni. nie bylo kiedy odetchnac... co do smierci, kiedy zostajes postawiona pod sciana i nie widzisz innej drogi, strach zamienia sie w szalenstwo i jestes zdolna do wszystkiego. a bywa w zyciu taki bol, dla ktorego smierc to ukojenie. a jak juz masz swiadomosc, ze nigdy w zyciu nie bedziesz w pelni szczesliwa to juz w ogole. wiec to raczej nie kwestia odwagi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeklęte pragnienia ja nie kocham. nie wierzę w miłość, nie wiem czym jest miłość, ale.. nie wyobrażam sobie życ bez niego.. wyniszczamy siebie nawzajem i może dlatego nadal ze sobą jesteśmy ? moze najlepiej bedzie jak obydwoje nawzajem się wykończymy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wyszlo...gdyby nikt mnie nie zastal to by wyszlo. i skoncz pieprzyc o czyms czego nie rozumiesz i na mysl czego srasz w gacie z przerazenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeklęte pragnienia ale się odważyła, a ja nie byłabym zdolna nawet spróbować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
przeklęte pragnienia masz kurwa niestety rację Noxi, co by wyszło ??? Vodka koniec biadolenia, zlej ten związek i zacznij żyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Martva, dobrze, ze zakończylas ten chory związek. jest zaborczy, a ja przy nim stałam się taka sama. z tą różnicą, ze juz odpuściłam. może iść wolno, może mnie zdradzić i robić co chce. obojętne mi to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czekam.. nie wiem czy napisze. chciałabym cholernie, ale z drugiej strony mam cichą nadzieję, że się nie odezwie. nie wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vodka Za Twoimi słowami w Tobie jest jakiś określony problem emocjonalny. Ja nie mam pojęcia jaki, ale on tam w Tobie siedzi i Ciebie drąży i wyniszcza, a Ty mu w tym pomagasz. Ty i Twój problem to niekoniecznie jedność, ale ochoczo ze sobą współpracujecie. Wiesz, że są psychiatrzy, psychologowie i jeszcze jedna ważna rzecz, która musi zaistnieć, czyli przekonanie, że coś trzeba z tym swoim bagnem zrobić. Mam także problemy, raczej w relacjach ze samym sobą, niż z ludźmi, bo ludzi takich czy innych potrafię w kilka chwil spławić ze swojego życia, gdy mi zajdą za skórę. I wiem jak nasza psychika sama siebie dręczy, więc albo sobie pomagamy, albo wyjemy bez końca, aż do śmierci albo do czasu, gdy to co nas tak bardzo obchodziło, tak wiązało stanie się nieważne. Zostanie tylko pustka w nas i echo tego minionego wycia, która też w końcu wygaśnie. Szkoda nas na takie gówniane życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeklęte pragnienia Chyba jestem krok do przodu, bo doskonale zdaję sobie sprawę, ze mam problem i codziennie obiecuję sobie zgłosić się do psychologa. Ale wiesz jak to wygląda.. zawsze znajdzie się jakiś powód, aby uniknąć i przełożyć to pierwsze i chyba najtrudniejsze spotkanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja wyję już resztkami sił, wyję sama do siebie i błagam siebie o pomoc, bo wiem, ze tylko ja sama jestem w stanie sobie pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
ale kurwa wiesz, że wcześniej czy później wszystko to pierdolnie.........więc po chuj zwlekać............... Noxelia, a tak go ponoć kochałaś ?????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Martva Nie masz o mnie pojęcia, bo nigdy tutaj się nie obnażałem, poza sferą bdsm. Nie wiesz kim jestem i co przeżyłem, więc powściągnij emocjonalne reakcje. Ty natomiast piszesz wiele o sobie i po prostu sprawiasz nieodparte wrażenie niedojrzałej emocjonalnie dziewczyny, która liznęła trochę dorosłego życia i aby poprawić we własnych oczach, swój wizerunek, wybrałaś pozowanie na pełną mroku istotę. Tymczasem jesteś zagubiona i ten mroczny opar, jest tylko zasłoną za którą skrywasz zwykłe lęki i emocjonalne braki. Nic nadzwyczajnego, chociaż niewątpliwie gryzącego i wyniszczającego. Próby samobójcze nie dowodzą Twojej głębi, ani siły, tylko słabości. Być może chciałaś być znaleziona i wszystko odpowiednio "wyreżyserowałaś", to częste wśród wielokrotnych samobójców, takie balansowanie na grani. Nie upieram się, że tak było, ale biorąc pod uwagę całość tego co tu piszesz, jest to możliwe. Krzyk rozpaczy, "zauważcie mnie!". Pewnie nadal nikt nie zwraca na Ciebie uwagi skoro tak siebie tutaj prezentujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vodka ta twoja sytuacja...to takie trudne, strasznie trudne. Suicidal kochalam i nadal kocham, nie wiem o co ci chodzi. A co by wyszlo? Ja bym wyszla, z tej syfiastej rzeczywistosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeklęte pragnienia Mylisz sie, nie wiedzialam kiedy matka wroci, wzielam garscie przypadkowych tabletek, grozil mi rozlegly zawal jak sie potem dowiedzialam. Po prostu myslalam ze zasne a dostalam ataku i film mi sie urwal, nie mialam na nic wplywu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vodka Dobrze rozumiem, że ten pierwszy krok, już taki na serio, przyjść i powiedzieć jakim się jest udręczonym i marnym we własnych oczach, to wejście w lodowatą wodę. Mam nadzieję, że niedługo przyjdzie taki dzień, gdy kopniesz się w tyłek i zrobisz to co jest konieczne. Nie piszę tego z perspektywy mądrali, który dobrze radzi a sam jest zdrów i w pełni panuje nad swoim życiem. Mam sporo spierdolone w swoim życiu w dużym stopniu na własne życzenie, w znacznej mierze w wyniku niezależnych ode mnie czynników, które jednak latami tolerowałem. Warto jednak coś zrobić DLA SIEBIE i z pewnością większą odwagą jest walczyć o siebie, dla siebie niż puścić sobie krew, albo nałykać się prochów. Naprawdę wielką odwagą jest żyć, gdy coś nas w środku rozszarpuje i każdy dzień to nowe tortury. Ja to dobrze rozumiem, więc tym bardziej Ciebie zachęcam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Martva Ok, ja się nie upieram, więc tym bardziej się cieszę, że uratowano Ciebie :) bo Ty także jesteś światu potrzebna, choćby po to, aby wkurwiać innych na kafeterii ;) A poważnie mówiąc, masz tam za skórą drzazgi i lepiej je wyjmuj powoli, bo gdy wejdą jeszcze głębiej, to będzie bardzo źle. Mnie różne cholerstwa powłaziły i jest niezbyt fajnie. Może mam więcej siły, jestem mniej emocjonalny, albo mam więcej szczęścia, ale jak coś gryzie i uwiera, to rymuje się z umiera, chcąc nie chcąc, nawet bez próby samobójczej, człowiek sam siebie powoli zabija. Im dalej, tym gorzej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeklęte pragnienia, ja tego co piszesz w żadnym wypadku nie odebrałam jako wymądrzanie się. Poza tym ja chcę, aby ktoś dał mi kopa i ruszył wreszcie moja dupę z miejsca, aby zmotywował mnie, pokazał, ze warto o siebie walczyć. A tylu już ludzi radziło mi, aby udać się do specjalisty.. Na co jeszcze czekam ? Kiedy analizuję swoje życie, widzę, ze moje problemy zaczęły się już dawno temu. Samookaleczanie, zaburzenia odżywiania i inne zachowania autoagresywne. Ciągła nienawiść do siebie. Wszystkiego po trochu. Sporo tego było, nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem co ty tam przezyles, ale dla mnie napad, rozstanie, niepelnosprawnosc i inne problemy naraz to bylo zbyt wiele. w ogole zaluje sie sie urodzilam na tym swiecie, ktorego nie rozumiem. ludzie mnie przerazaja i to sie nigdy nie zmieni. dziwie sie ze mam faceta i paru znajomych, ze ktokolwiek mnie lubi czy kocha. no ale pociagne to troche, moze kiedys sie uda wyjechac w wymarzona podroz a potem jakos milo skonac. kto wie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja zawsze trzymałem fason, może też dlatego, że mężczyźnie tak wypada, inaczej nie chcę i nie potrafię. Może dlatego jeszcze żyję, żeby nikogo nie zawieść, nie zasmucić..? Nigdy na poważnie nie myślałem o skończeniu ze sobą, ale lubiłem bardzo robić rzeczy ryzykowne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
zbyt nudno by było, gdybyśmy byli tacy sami i tak samo ułożeni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie jest taka wielka góra, droga wiodąca nią wiedzie na ruchliwe skrzyżowanie... a rowerem niesie niesamowicie z tej góry... jakiś tydzień czy dwa temu jadąc tamtędy rowerem rozpędziłem się... i jadąc śpiewałem sobie Konie narowiste... "nad urwiskiem... nad przepaścią... na złamanie karku gnam... życia mi trochę żal... pieśni żal... co za świat... co za świat..."... niestety przy hamowaniu nie pękła mi linka od hamulca :( A tato mi opowiadali, że w zamierzchłych czasach PRLu ktoś jechał tamtędy rowerem i mu jakaś kobita pod koła weszła... i on i kobita w szpitalu połamani wylądowali... mało się nie pozabijali... a mi się nie udało :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja chciałabym uprawiać sporty ekstremalne, typu skoki ze spadochronem, bungee jumping, wspinaczki i zawsze mnie do czegoś takiego ciągnęło. Skoro mi nie zależy, to co szkodzi spróbować i zasmakować adrenaliny ? Poki co, nie zrobilam jeszcze niczego :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
największą teraz adrenaliną jest wymknąć się z chałupy w nocy i spotkać z kochankiem, ryzykując, że ktos mnie zobaczy. a mieszkam w takim miejscu, ze nie trudno o to. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vodka Często tym kopem w dupę, jest poczucie totalnego wewnętrznego rozkładu, niemocy, która przeraża, bo czyni nas czymś na kształt kurzu na drodze. To smutne, ale być może musisz do tego dobić.. Martva nie wiem co ty tam przezyles, ale dla mnie napad, rozstanie, niepelnosprawnosc i inne problemy naraz to bylo zbyt wiele. w ogole --- nie wątpię i wcale tego nie kwestionuję, że Twoje problemy są prawdziwe, jedynie odnoszę wrażenie, że uciekasz od nich, lub je zasłaniasz, zamiast oglądać je takimi jakie są zaluje sie sie urodzilam na tym swiecie, ktorego nie rozumiem. --- ja ten świat rozumiem ale to w pewnym sensie tym gorzej, bo nie mam żadnych złudzeń co do jego potwornej natury, ale innego nie znamy a nasze bytowanie tutaj jest unikalne, przynajmniej dla nas samych i naszych bliskich i daje się czasem znaleźć tutaj coś co czyni życie wartościowym i choćby trochę, czasem radosnym a jednocześnie nie prowadzi do zatracenia, które to i tak na końcu się pojawi ja nawet mam wrażenie, taką ideę, że im dłużej i lepiej żyjemy, tym nasze zwycięstwo nad nieuchronną śmiercią większe, niech ta sucha zdzira nie złapie wszystkiego ludzie mnie przerazaja i to sie nigdy nie zmieni. dziwie sie ze mam faceta i paru znajomych, ze ktokolwiek mnie lubi czy kocha. no ale pociagne to troche, moze kiedys sie uda wyjechac w wymarzona podroz a potem jakos milo skonac. kto wie --- mnie też, może nie tyle przerażają, co odstręczają, budzą niechęć, bo nie jesteśmy niczym więcej ponad zwierzęta, które zyskały świadomość i przez to możliwość dysponowania sobą, co znaczy tak często bycia gorszym niż zgraja wygłodniałych wilków no właśnie dziwisz się a nie powinnaś, bo nosisz w sobie pewne wartości, że o urodzie nie wspomnę ;) jednak Ty nadal się dziwisz, bo siebie masz za tak nieważną, nieznaczącą, chociaż potrafisz być tak bardzo trudna i wymagająca dla otoczenia klucz do tego to samoocena pewnie o tym wiesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
niedziel, a Ty nie chcesz spróbować udać się do lekarza ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×