Skocz do zawarto艣ci
Szukaj w
  • Wi臋cej opcji...
Znajd藕 wyniki, kt贸re zawieraj膮...
Szukaj wynik贸w w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie mo偶na dodawa膰 nowych odpowiedzi.

Ataman Ryps

SMOLE艃SK na POWA呕NIE

Polecane posty

Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
"Je艣li wszystko by艂o w porz膮dku, to czym w艂a艣ciwie by艂a IV RP? Po co szanowna Platforma zawraca艂a nam przez cztery lata g艂owy swymi oskar偶eniami i komisjami 艣ledczymi?Wies艂aw D臋bski" :D

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
Ja z ni nie dyskutuje, ja wklejam i umieszczam fakty. I widz臋 偶e on nie ma zielonego poj臋cia o samolotach, czy raporcie o kt贸rym stara si臋 pisa膰.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
"Przepraszam za to, 偶e okaza艂em si臋 cz艂owiekiem nazbyt wielkiej wiary, wr臋cz naiwnym. Uwierzy艂em bowiem politykom Platformy Obywatelskiej, 偶e w IV RP Jaros艂awa Kaczy艅skiego zagro偶ona by艂a demokracja. Od czwartku wiemy od samego Andrzeja Czumy, 偶e wszystko to by艂o nieprawd膮. Naiwne okaza艂y si臋 te偶 miliony Polak贸w, kt贸rzy w 2007 r. poszli do urn, by powstrzyma膰 IV RP - pisze publicysta Wies艂aw D臋bski w felietonie dla Wirtualnej Polski. Przepraszam! Przepraszam! Bardzo przepraszam! Przepraszam za to, 偶e okaza艂em si臋 cz艂owiekiem nazbyt wielkiej wiary, wr臋cz naiwnym. Uwierzy艂em bowiem politykom Platformy Obywatelskiej (a Donaldowi Tuskowi w szczeg贸lno艣ci), 偶e w IV RP Jaros艂awa Kaczy艅skiego, kt贸r膮 nieszcz臋艣liwie (moim w贸wczas zdaniem) mieli艣my okazj臋 wypr贸bowa膰, zagro偶ona by艂a demokracja, prawo traktowane by艂o z niezwyk艂膮 wybi贸rczo艣ci膮. W IV RP - przekonywali nas ludzie PO - decyzje o tym, kogo aresztowa膰, pods艂uchiwa膰, lustrowa膰, kogo po prostu pukn膮膰, podejmowano w gabinetach najwa偶niejszych polityk贸w. To wszystko by艂o nieprawd膮! " Przepraszam i bij臋 si臋 we w艂asne piersi. 呕adnych nacisk贸w czy innych bezprawnych dzia艂a艅 nie by艂o - od czwartku wiemy to od samego Andrzeja Czumy, szefa tzw. komisji naciskowej. Jego zdaniem nie by艂o w贸wczas mechanizmu umo偶liwiaj膮cego funkcjonariuszom pa艅stwa wywieranie nielegalnych wp艂yw贸w na prokuratur臋, policj臋 i s艂u偶by specjalne. 呕adne dzia艂ania szef贸w rz膮du, ministerstw i s艂u偶b nie nasuwaj膮, zdaniem pos艂a, zastrze偶e艅. - Brak jest podstaw - twierdzi Czuma - aby zarzuci膰 naruszenie prawa Zbigniewowi Ziobrze. A Mariusz Kami艅ski nie przekracza艂 uprawnie艅. Itd. Itp. Dzi臋kuj臋, panie po艣le, za te wiekopomne odkrycia. A sprawy prof. Podg贸rskiego, prof. Widackiego, by艂ej pos艂anki Ma艂gorzaty Ostrowskiej - uniewinnionych niedawno po latach proces贸w? Eee tam, nie czepiajmy si臋 szczeg贸艂贸w. Natychmiast po wynurzeniach pos艂a Czumy us艂yszeli艣my z kr臋g贸w PO, 偶e to jego indywidualne zdanie, 偶e to taki przecie偶 marzyciel, wieczny opozycjonista. Ale ja - je艣li nie chc臋 zn贸w zosta膰 uznany za cz艂owieka naiwnego - m贸wi臋: nie wierz臋. Nie wierz臋, bo pami臋tam, jak kilkana艣cie dni temu premier Donald Tusk dezawuowa艂 raport Ryszarda Kalisza, dotycz膮cy okoliczno艣ci 艣mierci Barbary Blidy. Zrozumia艂em w贸wczas, 偶e zdaniem premiera nie by艂o przy tej sprawie narusze艅 prawa, 偶e ustalanie w gabinecie premiera kogo i jak aresztowa膰, w jaki spos贸b "wyj艣膰 na lewic臋" - jest czym艣 normalnym. Jak i - zapewne - zacieranie 艣lad贸w po samob贸jczej 艣mierci pos艂anki, do kt贸rej s艂u偶by przysz艂y o 6.00 rano, a przed domem czeka艂a na ni膮 kamera telewizyjna. To wszystko by艂o chyba normalne. I k艂amanie w sejmie te偶. Pan premier podobnie podszed艂 do rewelacji Czumy. Z jego postawy "jest bardzo zadowolony" i "rekomenduje j膮 innym pos艂om". - Wydaje si臋, 偶e pose艂, b. minister Czuma ma racj臋, 偶e by膰 mo偶e mamy do czynienia tylko z g艂upot膮, czasami niekompetencj膮, nadmiern膮 ciekawo艣ci膮 a nie politycznym naciskami - zaskakiwa艂 s艂uchaczy sw膮 艂agodno艣ci膮 premier. Szok, szok, szok. Jak mog艂em by膰 tak naiwny, 偶e uwierzy艂em Platformie, redaktorowi 呕akowskiemu ("Tusku musisz"), a i w艂asnym przecie偶 obserwacjom. Naiwne okaza艂y si臋 te偶 miliony Polak贸w, kt贸rzy w 2007 r. poszli do urn, by powstrzyma膰 IV RP. I ratowa膰 demokracj臋, kt贸ra zagro偶ona - jak nas dzisiaj przekonuj膮 wesp贸艂 w zesp贸艂 panowie Tusk i Czuma - nie by艂a. Tak to, prosz臋 pa艅stwa, wygl膮da. Precyzyjnie m贸wi膮c, tak to wygl膮da w dzisiejszym opisie Platformy Obywatelskiej. I tu zapala si臋 w mojej g艂owie czerwona lampka. Zaraz, zaraz, a mo偶e to teraz nas oszukuj膮? Mo偶e za czas jaki艣 zn贸w b臋d臋 musia艂 przeprasza膰 za swoj膮 naiwno艣膰? Oj, nie! Cytuj膮c premiera Tuska musz臋 powiedzie膰: "na m贸j nos, za bardzo pachnie tu wyborami". "Aby wi臋c nie by艂o ponownej potrzeby przepraszania warto zaufa膰 w艂asnej pami臋ci o tamtej atmosferze, o tych konferencjach prasowych z obietnicami "ten pan nigdy ju偶 nikogo..." i suflowania: teraz wiecie na kogo nie oddawa膰 swego g艂osu. O szarganiu dobrego imienia Trybuna艂u Konstytucyjnego, o wykszta艂ciuchach, 艂偶e-elitach, ZOMO i co tam jeszcze w naszej pami臋ci pozosta艂o. I pytajmy przed wyborami Platform臋: skoro nacisk贸w nie by艂o, skoro w domu Blid贸w (wcze艣niej, w pa艅stwowych urz臋dach) wszystko by艂o w porz膮dku, to czym w艂a艣ciwie by艂a IV RP? Po co szanowna Platforma zawraca艂a nam przez cztery lata g艂owy swymi oskar偶eniami i komisjami 艣ledczymi? "

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
艁adnie tak k艂ama膰? Nie, wi臋c nie k艂am. Ale czy to mo偶liwe Ryps?

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
Jednak niemo偶liwe Ryps....to u ciebie z艂y nawyk :o

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 nie ma w膮tpliwo艣ci
Samolot prze偶y艂 dwa powa偶ne wstrz膮sy, w wyniku kt贸rych dosz艂o do katastrofy. Stwierdzono to na podstawie danych rejestratora lotu, kt贸ry rejestruje prace wszystkich urz膮dze艅 samolotu. Odczyt wykaza艂,偶e wszystkie urz膮dzenia przesta艂y dzia艂a膰 w momencie kiedy samolot by艂 na wysoko艣ci 15-17 m... Brzozy jeszcze wtedy nie napotka艂,brzoza by艂a na wys. 5m. I to s膮 FAKTY! Mo偶e bomba,mo偶e "艣wietnie" przeprowadzony serwis samolotu przeprowadzony przez zaprzyja藕nion膮 z Putinem firmie...spowodowa艂y te dwa pot臋偶ne wstrz膮sy...

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
Lis (LIZ) by艂 dzisiaj zaszokowany uczciwo艣ci膮 Czumy. Nazwa艂 go kosmit膮. Panie red. Lis- Tusk niegdy艣 mianowa艂 kosmit臋 ministrem sprawiedliwo艣ci?!!! LIZ nie pom贸g艂 Tomu Lis!

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Dobra, nie umiecie rozpozna膰 ziemniaka pastewnego, ale mo偶e chocia偶 wiecie jaka jest cena papryki?

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
Shatyn Ryps wie wszystko.... tyle 偶e z regu艂y fantazjuje.... wolisz prawd臋, czy fantazj臋? fantazj臋? cena ni偶sza ni偶 za PiS o 100%.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
buraka umiem rozpozna膰, nie cukrowego.....:)

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
Dzisiaj ju偶 zmiana decyzji plemiela :D Premier i lider PO uwa偶a, 偶e plakaty w kampanii to marnowanie pieni臋dzy, dlatego na billboardach swojej partii si臋 nie pojawi - informuje Rzeczpospolita. Wed艂ug osoby z otoczenia premiera, Donald Tusk od dawna ocenia, 偶e wywieszanie w kampanii plakat贸w jest ca艂kowicie nieefektywne i sprowadza si臋 do marnotrawienia pieni臋dzy. - Kampanie billboardowe by艂y dot膮d jedn膮 z najwi臋kszych pozycji przy rozliczaniu koszt贸w ostatnich kampanii, a ich wp艂yw na ostateczny wynik wyborczy jest minimalny - dodaje. Pod koniec lipca Trybuna艂 Konstytucyjny uzna艂, 偶e zakaz korzystania w kampanii wyborczej z wielkoformatowych plakat贸w jest niezgodny z konstytucj膮. W efekcie b臋dzie mo偶na je wykorzystywa膰 w zbli偶aj膮cej si臋 batalii przedwyborczej. PiS i SLD ju偶 zacz臋艂y wywiesza膰 billboardy, nazywaj膮c to kampani膮 informacyjn膮. Jak m贸wi gazecie rozm贸wca z PO, w tej sytuacji zapewne te偶 jego partia ostatecznie po nie si臋gnie, cho膰 na pewno w mniejszym stopniu ni偶 inne ugrupowania. - Premier postanowi艂 jednak, 偶e on sam b臋dzie konsekwentny i jego na plakatach nie b臋dzie - podkre艣la. Platforma ostateczn膮 decyzj臋 w sprawie billboard贸w od艂o偶y艂a do czasu oficjalnego startu kampanii i utworzenia sztabu wyborczego. - My艣l臋, 偶e ostatecznie przybierze ona form臋 kampanii wizerunkowej ca艂ej Platformy. Zapewne na plakatach znajd膮 si臋 te偶 nasi najwa偶niejsi kandydaci. Ale na razie nie ma w tej sprawie 偶adnych konkretnych ustale艅 ani plan贸w - m贸wi osoba zaanga偶owana w przygotowanie kampanii PO

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Pos艂uguj臋 si臋 faktami
W sennych koszmarach najgorsze jest to, 偶e nigdy si臋 nie ko艅cz膮. Nigdy nie jeste艣my w stanie doskoczy膰 do drugiej strony urwiska, upragniony przedmiot zawsze okazuje si臋 le偶e膰 poza zasi臋giem d艂oni, samoch贸d do kt贸rego wsiadamy nie mo偶e odjecha膰, poci膮g okazuje si臋 nie do dogonienia. W rzeczy samej, w艂a艣nie ten fakt niemo偶no艣ci osi膮gni臋cia prze艂omu, ratunku, katharsis jest tym, co sprawia, 偶e zwyk艂y sen zamienia si臋 w koszmar. Od pocz膮tku swoich rz膮d贸w Donald Tusk ci臋偶ko pracuje nad tym, by Polska 偶y艂a w krainie sennego koszmaru. Czy to jego 艣wiadomy zamiar? Pewnie nie. Mo偶e nawet naprawd臋 w kt贸rej艣 chwili szczerze wierzy艂, 偶e Polacy b臋d膮 w czasach Platformy 偶yli dostatniej, bezpieczniej, zdrowiej i normalniej (cokolwiek mia艂oby to znaczy膰). W nieko艅cz膮cy koszmar wik艂a nas jednak obj臋ta przez niego taktyka radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi. Z punktu widzenia grupy rz膮dz膮cej jest to dzia艂anie jak najbardziej racjonalne zgodne z podr臋cznikami PR. Rozmywanie kwestii podstawowych przez kierowanie uwagi na sprawy drugorz臋dne, odsuwanie w czasie wyci膮gni臋cia konsekwencji, bagatelizowanie zarzut贸w, przedstawianie kryzys贸w jako dyktowanych osobist膮 niech臋ci膮 prowokacji wrog贸w. Dla Polski i Polak贸w oznacza to jednak 偶ycie w krainie sennego koszmaru w miejscu, gdzie nic nigdy si臋 nie ko艅czy, nikt niczemu nigdy nie jest winien, a nawet je艣li jest, to ponosi jedynie 鈥瀔ar臋 czasow膮 jak w hokeju, gdzie fauluj膮cego zawodnika 艣ci膮ga si臋 na kilka minut z boiska, ale potem ju偶 mo偶e wr贸ci膰 do gry. () Tylko 偶e 偶ycie w takim koszmarze podwa偶a sens i kwestionuje istnienie podstawowego rozumienia takich s艂贸w jak sprawiedliwo艣膰. Znosi istnienie przyczyny i skutku. Nie pozwala spo艂eczno艣ci na prze偶ycie traumy w taki spos贸b, w jaki powinna by膰 prze偶ywana nie pozwala na bunt, prze艂om, oczyszczenie, wreszcie pogodzenie si臋 ze 艣wiatem. Bo w krainie koszmaru trauma po prostu nigdy si臋 nie ko艅czy. (Piotr Gociek)

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Z 偶ycia premiera Tonalda Duska
16.6.2011 Czwarta rano. Zasiadam do porannej kawy. Dzi艣 smak kajmakowy. Przypalam cygaro, zabieram si臋 za lektur臋 partyjnej prasy. C贸偶 za przyjemno艣膰. Rzut oka na tytu艂y: 鈥濫uropa dr偶y w posadach o polskiej prezydencji. 鈥濸remier bliski odkrycia perpetuum mobile o wizycie w rafinerii. 鈥濸remier tyra ta my艣l uderza wielkimi literami jak w dzwon. Lektur臋 przerywa O. Premier nie zd膮偶y na narad臋. No tak, dzi艣 gra mecz. Premier wraca zdyszany ale rze艣ki. 艢miga艂 po boisku niczym huragan. Wbi艂 przeciwnikowi czterna艣cie goli. Bramkarz nie 艣mia艂 stawia膰 oporu. Pierwszy raz zagra艂 minister Ba. A by艂a pos艂anka Jednej Polski zadebiutowa艂a jako cheerleaderka. Cieszymy si臋. Nasza dru偶yna ro艣nie w si艂臋. Od czasu gdy premier og艂osi艂, 偶e nasza partia jest otwarta na ka偶dego, mamy bardzo du偶o nowych zg艂osze艅. Podobno dzwoni艂 nawet sam Jaruzel. Premier wyja艣nia, 偶e z przyjmowaniem Jaruzela do partii 艣pieszy膰 si臋 nie nale偶y. Zbyt wiekowy, nie nadaje si臋 na napastnika t艂umaczy. A kampania 鈥濴udzie Dobrej Roboty Pozdrawiaj膮 Swojego Lidera wre. Premier by艂 wczoraj pozdrawiany przez nowe zak艂ady Ikei na Podlasiu. Nowe zak艂ady meblarskie maj膮 imponuj膮cy przer贸b drewna. Co miesi膮c b臋d膮 w stanie wch艂on膮膰 drzewostan jednego wojew贸dztwa. C贸偶 za rozmach. Ale Puszcz臋 Bia艂owiesk膮 nam oszcz臋dzicie? Ho, ho, ho premier ma 艂atwo艣膰 formu艂owania dowcipnych komentarzy. 艢miejemy si臋 serdecznie. Ogl膮damy w gabinecie now膮 meblo艣ciank臋. Premier sam j膮 zaprojektowa艂. B臋dzie hitem nowych zak艂ad贸w Ikei. Ma nosi膰 nazw臋 鈥濸remier. Premier ma dusz臋 estety. W latach 70., jako m艂okos, czesa艂 czo艂owe prezenterki telewizyjne. Tak, tak wspomina, prezentuj膮c meblo艣ciank臋. Meblo艣cianka robi wra偶enie. Drewno na wysoki po艂ysk, premier przewidzia艂 na p贸艂kach du偶o miejsca na kryszta艂y i inne trofea. Natura zdobywcy. Premier montowa艂 mebel przez ca艂膮 noc. Delektujemy si臋 wirtuozeri膮 wykonania. Premier pozwala dotkn膮膰, cz臋stuje kr贸wkami. Chwila b艂ogo艣ci. Nagle przera藕liwy kwik przeszy艂 cisz臋 nad 艁azienkami. Pan prezydent rozpocz膮艂 艣winiobicie. No tak, dzi艣 wizyta pani prezydent Szwajcarii. Zamykamy okna. Kwik i ujadanie ps贸w uniemo偶liwiaj膮 konwersacj臋. Premier poirytowany interweniuje. Telefon pana prezydenta d艂ugo nie odbiera. Jest 艂膮czno艣膰. Pan prezydent t艂umaczy, 偶e najad艂 si臋 wczoraj rzodkiewek. Ale 藕le trawi zielenin臋. Czy ja osio艂 jestem? pyta pan prezydent. Pan prezydent nie mo偶e d艂u偶ej rozmawia膰, bo zwierz臋 wierzga, a w takiej sytuacji 艂atwo si臋 skaleczy膰. Zaprasza premiera na 艣wie偶膮 kaszank臋. Premier zak艂ada spodnie. Koniec z pi艂karskim luzem. Przed nami odczyt na Kongresie Producent贸w T艂uszczu. Premier b臋dzie tam gwiazd膮. Dzwoni szef dyplomacji. Wyjecha艂 z Egiptu, teraz jest w Tunezji. Opowiada, 偶e pla偶e s膮 zat艂oczone, wr臋cz trudno by艂o znale藕膰 ustronny le偶ak. Minister podpisa艂 umow臋 o wymianie turystycznej z Egiptem. W planach jest kolejna z Afganistanem. Widoki zabijaj膮 tam urod膮 zachwala. Z ministrem przylec膮 uchod藕cy z Afryki. Naucz膮 si臋 u nas budowy autostrad i wr贸c膮 do siebie, zmienia膰 sw贸j kraj t艂umaczy minister. Premier chwali ministra. Ale prosi, by nie przesadza膰 z liczb膮 budowniczych. Mog膮 t臋skni膰 za ojczyzn膮, autostrady to program na d艂ugie lata. Przebijamy si臋 przez Prag臋. Wkr贸tce dzielnica b臋dzie nieprzejezdna. Korki ust膮pi膮 miejsca budowie metra. Ludzie odetchn膮 cieszymy si臋. W radiu informacja o wzro艣cie cen mi臋sa. Premier gwa艂townie naciska hamulec (jak zwykle sam prowadzi). Nas艂uchuje. Czy podro偶eje mielonka? Idziemy do najbli偶szego spo偶ywczaka. Nar贸d z podziwem patrzy na interweniuj膮cego premiera. Takiego premiera nam trzeba s艂ycha膰 g艂osy. Premier bierze koszyk. Ogl膮da ceny, marszczy brwi. Nakazuje wezwa膰 kierownika. Kierownik nie przychodzi. Zemdla艂 w艂a艣nie na zapleczu. Interweniuje minister zdrowia. Biegnie miedzy p贸艂kami z dwoma defibrylatorami w r臋kach. Na ten widok kierownik od razu wstaje na r贸wne nogi. S艂ysz臋 tu narzekania klient贸w na jako艣膰 podrob贸w zagaja premier. Chwila degustacji. Ta pasztetowa jest zzielenia艂a pluje na pod艂og臋. Kierownik wije si臋 ze strachu. Nie spodziewa艂 si臋 nalotu cwaniaczek komentuje rzecznik. Klienci zadowoleni. Premier daje znak r臋k膮. Cisza. Nie mo偶na oszukiwa膰 naucza premier. Kierownik natychmiast dopisuje obok ceny informacj臋, 偶e pasztetowa jest zzielenia艂a. Bijemy brawo. Klienci rzucaj膮 si臋 na pasztetow膮. Degustowa艂 j膮 przecie偶 sam premier. Ka偶dy chce kawa艂ek. Opuszczamy sklep. Kierownik otwiera nam drzwi. Minister sportu ma z艂e wie艣ci. Wykryto drobne niedor贸bki na stadionie Lecha w Poznaniu. Konstrukcja ze styropianu nie wytrzymuje obci膮偶enia. Premier ma rad臋: Styropian nie jest trwa艂y. 呕eby dobrze przylega艂, trzeba go najpierw do czego艣 przymocowa膰. Minister sportu notuje uwagi. Docieramy na Kongres Producent贸w T艂uszczu. Przyby艂y najwa偶niejsze osobisto艣ci z bran偶y. Prezesi, cz艂onkowie zarz膮d贸w. Wszyscy obt艂uszczeni. Widownia kl臋czy ju偶 w komplecie. Dla premiera jest fotel. Zapowiedzia艂, 偶e nie b臋dzie przed nikim kl臋cza艂. Premier nie rzuca s艂贸w na wiatr. Premier wyg艂asza b艂yskotliwe przem贸wienie. Apeluje, aby zwi臋kszy膰 zawarto艣膰 t艂uszczu w kie艂basie. Mamy przecie偶 rok wyborczy przypomina. Na koniec premier rzuca do widowni pytanie: Komu nie jest fajnie, niech wstanie Nikt nie wstaje. No to fajnie u艣miecha si臋 premier.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Z 偶ycia premiera Tonalda Duska
9.6.2011 Pracowali艣my z premierem cztery dni i noce. Nie da rady, we czw贸rk臋 nie zd膮偶ymy orzek艂 w ko艅cu premier. Autostrada wci膮偶 nieuko艅czona. Ostatniej nocy premier wskaza艂 palcem niebo: O ten, tam z lewej, to Mars. Podb贸j kosmosu jest do dzi艣 wielkim marzeniem premiera. Premier chcia艂by dokona膰 czego艣 naprawd臋 wielkiego. Autostrady to mog艂o by膰 wyzwanie w 艣redniowieczu. Ka偶dy potrafi la膰 asfalt na traw臋. Zam贸wiony przez premiera raport Ministerstwa Sportu nie pozostawi艂 na szcz臋艣cie w膮tpliwo艣ci: idziemy do Euro jak burza. Odetchn臋li艣my z ulg膮. Spotykamy premiera na molo w Sopocie. Bia艂a marynarka, takie偶 spodnie. Zafrasowane oblicze. Dalekie spojrzenie w morze. Kontemplacja. Premier st膮pa po deskach pomostu. Ulubiony grajek robi t艂o muzyczne: 鈥濶aprawd臋 jaki jeste艣, nie wie nikt. BOR pilnuje spokoju premiera. Za chwil臋 konferencja prasowa. Dziennikarze zbieraj膮 si臋 na pla偶y. Spodziewamy si臋 niewygodnych pyta艅. Taka jest cena wolno艣ci s艂owa. Pierwsze pytanie. I od razu cios: Panie premierze, czy nie brak panu morza? W oczach premiera b贸l. Przecie偶 wiemy, jak t臋skni za motor贸wk膮. Kolejne pytanie o autostrad臋. Ile mo偶na? Premier b艂yskawicznie ripostuje: Pani jest niestosownie ubrana m贸wi. Nie jest pani na pla偶y. Premier wyja艣nia, 偶e nie b臋dzie 偶adnych dymisji w rz膮dzie. Wszystkim kieruj臋 osobi艣cie uspokaja. Premier nie boi si臋 odpowiedzialno艣ci. Bywali ministrowie, kt贸rzy chcieli odci膮偶y膰 premiera. Premier im bardzo podzi臋kowa艂, bo nie chce si臋 nikim wyr臋cza膰. Sam niesie sw贸j krzy偶. Premiera niepokoi termin wybor贸w. To w samym 艣rodku przygotowa艅 do mistrzostw wyja艣nia. Wola艂by by膰 rozliczany po ostatnim meczu. Koniec konferencji. Premier wyjmuje z kieszeni marynarki woreczek z okruszkami. Karmi mewy. Wdzi臋czne ptactwo nadlatuje ca艂膮 chmar膮. Redaktor Krasiek, ekscentryczna gwiazda medi贸w, 艂apie w usta okruszki rzucane przez premiera. Widocznie chce zwr贸ci膰 na siebie uwag臋. Redaktor przyni贸s艂 sw贸j bestseller. To reporta偶 z kluczem zachwala. Na ok艂adce redaktor w 艣miesznej czapce i tytu艂: 鈥炁歭adami premiera. Premier kartkuje ksi膮偶k臋. Redaktor zach臋ca premiera do udzia艂u w najnowszym telewizyjnym show podr贸偶niczym: 鈥濼am, gdzie wschodzi s艂o艅ce. Telewizja kupi艂a ju偶 filmy promocyjne kurort贸w z ca艂ego 艣wiata. Chodzi o to, 偶eby premier wzi膮艂 na siebie rol臋 narratora podr贸偶nika. Wszystkie telewizje bij膮 si臋 o premiera. Ale premier zawsze odmawia. Nie zale偶y mu na popularno艣ci. Redaktor Krasiek odchodzi niepocieszony. Rano Sopot, po po艂udniu Warszawa. Nie ka偶dy wytrzyma艂by te ci膮g艂e podr贸偶e rozklekotanym helikopterem. Ale premier nigdy nie narzeka. Czekamy na narad臋. Premier ma spotkanie z astrologiem. Wielcy ludzie szukaj膮 porady gwiazd, jak Napoleon Bonaparte notuje senator S. Pani Bo偶enka przej臋zyczy艂a si臋. To nie astrolog lecz gastrolog: Premier najad艂 si臋 wczoraj og贸rk贸w. Minister zdrowia zaleci艂a badania. Czego艣 mi brakuje. By艂o przemeblowanie? Nie, paprotki stoj膮 tam, gdzie sta艂y. Popielniczki te偶. Ach tak. Pose艂 W. Wynie艣li go stra偶nicy. Co to by艂o pani Bo偶enka za艂amuje r臋ce. Pose艂 W. nazwa艂 kapitana Sztam臋 homoseksualist膮. Kapitan co zrozumia艂e nie zni贸s艂 zniewagi. Wychodzi gastrolog. Jest pod wra偶eniem. Premier sam zrobi艂 sobie gastroskopi臋 i postawi艂 diagnoz臋. Cudowny pacjent rozczula si臋 lekarz. Zastajemy premiera w towarzystwie polskiego lotnika kosmonauty. Obaj pochyleni nad map膮 Ksi臋偶yca. Premier w szykownym srebrnym garniturze. Lotnik kosmonauta snuje pasjonuj膮c膮 gaw臋d臋 o trudach lotu w kosmos. Opowiada o kosmodromie Bajkonur. Premier wnikliwie s艂ucha. Analizuje. Kiedy艣 rakieta nie wystartowa艂a, bo 艣ci膮gni臋to z jej baku alkohol. Ile偶 by艂o rado艣ci. Pomys艂owo艣膰 radzieckich kosmonaut贸w jest przys艂owiowa. Premier ma om贸wi膰 program rz膮du na kolejn膮 kadencj臋. Jak przy膰mi膰 autostrady i stadiony? Wierzymy w premiera. Jego fantazja nie ma granic. Zasiadamy do obrad. Premier wali pi臋艣ci膮 w st贸艂. Na ten znak kelnerzy dyskretnie wnosz膮 kieliszki. Migaj膮 butelki 鈥濻owieckowo igristowo. Jeste艣my wielkim narodem, kt贸ry zas艂uguje na wielkie marzenia wznosi toast premier. Sie膰 autostrad to cel dla ludzi o ma艂ych horyzontach. Premier og艂asza pocz膮tek polskiego programu kosmicznego: Niech Polacy uwierz膮, 偶e s膮 w stanie tego dokona膰! Mamy na to a偶 cztery lata! Rozpala nas entuzjazm. Posiedzenie rz膮du na orbicie. Ca艂y 艣wiat patrzy na premiera. Czujemy ju偶 stan niewa偶ko艣ci. A mo偶e to ten szampan? Premier 艣mieje si臋 偶yczliwie. Za艂og臋 do lotu kosmicznego starannie wyselekcjonujemy spo艣r贸d rozsianych po ca艂ym kraju astrobaz wyja艣nia. Premier daje znak r臋k膮. Zapada cisza. Na stole le偶y tajemniczy przedmiot zas艂oni臋ty suknem. Premier sprawnym ruchem r臋ki zdejmuje zas艂on臋. Premier pokazuje nam kostk臋 Rubika. Kostka migoce na wszystkie strony. To 艂azik marsja艅ski. Jeste艣my troch臋 rozczarowani wymiarami pojazdu. Wewn膮trz kostki jest nadajnik z przes艂aniem premiera dla obcych cywilizacji. To przes艂anie mi艂o艣ci. Premier nagra艂 je w sze艣ciu j臋zykach. Pan prezydent, kt贸ry ogl膮da艂 鈥濿ojn臋 艣wiat贸w, bardzo nalega艂 na pokojowy ton przes艂ania. A bo to wiadomo powiedzia艂 pan prezydent. Przygl膮damy si臋 kostce z bliska. Wkr贸tce, na niego艣cinnej dot膮d powierzchni Czerwonej Planety, rozbrzmiewa膰 b臋dzie serdeczny g艂os premiera. Z zadumy wyrywa nas minister finans贸w. Zadaje niefortunne pytanie o 艣rodki na program kosmiczny. Premier ma wizj臋, a ten zn贸w o kasie. Premier uderza pi臋艣ci膮 w st贸艂. Ministrowi finans贸w rozsypuje si臋 bud偶et na przysz艂y rok. No! Zabi艂em tego komara premier ogl膮da d艂o艅. Premier bierze kosmiczn膮 kostk臋 do r臋ki: Pierwszy krok w stron臋 lotu na Marsa, mamy ju偶 za sob膮. Teraz czas przekona膰 do tego Polak贸w. Koniec posiedzenia. W telewizji mecz. Zawodnicy maj膮 parcie na sukces. Premier trzyma kciuki. Na Euro czeka nas prawdziwa pi艂karska uczta.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Z 偶ycia premiera Tonalda Duska
2.6.2011 Od trzeciej w nocy pracujemy z premierem na Stadionie Narodowym. Tylko osobiste wykonawstwo zapobiegnie fuszerce. Minister kultury obs艂uguje betoniark臋. Razem z O. d藕wigamy taczki. Rzecznik taszczy worki z cementem. Robotnicy patrz膮 i si臋 ucz膮. Premier szpachluje. Twarz skupiona. Co za precyzja. Oj, chcia艂abym takiego fachowca do swojej 艂azienki rozczula si臋 pani Bo偶enka. Musimy zd膮偶y膰 na czas. Po ostatniej ulewie przecieka trybuna, a boisko zamieni艂o si臋 w grz臋zawisko. Pogoda, niestety, lubi p艂ata膰 figle. R臋ce nas bol膮. Wczoraj ca艂y dzie艅 premier po艣wi臋ci艂 dzieciom. Non stop podrzucali艣my baloniki. Premier bardzo kocha dzieci. By艂 te偶 festyn w Belwederze. Pan prezydent pokazywa艂 przedszkolakom jak fachowo oprawi膰 偶ubra. Dzieci mia艂y naprawd臋 du偶o rado艣ci. Jaki to jest tynk? pada fundamentalne pytanie premiera. Robotnicy si臋 trz臋s膮. Cementowo-wapienny premier podkre艣la palcem. Przed zagruntowaniem tynk nale偶y pozbawi膰 ubytk贸w. Do tego s艂u偶y blich贸wka dla premiera murarka nie ma tajemnic. Robotnicy nieudolnie gruntuj膮. Premier obsztorcowuje: Szlifuj, szlifuj, bo zn贸w b臋dzie ciek艂o premier macza palec w g艂adzi. Musimy wraca膰. Przed nami wizyta we wzorcowej szkole w Konstancinie. Fundatorzy bardzo nalegali. Czego si臋 nie robi dla dzieci. Schodzimy do aut. Premier wci膮偶 nie mo偶e oderwa膰 si臋 od murarki. G艂adziuj, g艂adziuj z lewej s艂yszymy za plecami jego g艂os. Premier b臋dzie kolejn膮 gwiazd膮 konsta艅ci艅skiej szko艂y. Przed nim wyst臋powali tu ju偶 uczestnicy 鈥濱dola oraz 鈥濬akt贸w po faktach. Wieziemy ze sob膮 pluszowe figurki w kszta艂cie premiera. Cudowna rzecz. Wiemy, 偶e niekt贸re dzieci boj膮 si臋 same spa膰. Przed szko艂膮 trudno zaparkowa膰. Uczniowie zastawili autami ca艂y parking. Stajemy na 艣rodku ulicy. Przecie偶 nie b臋dziemy tu d艂ugo. Do艂膮cza szef dyplomacji: Mamy w Polsce niezawis艂e s膮dy m贸wi. Natychmiast interweniujemy u ministra sprawiedliwo艣ci. Szef dyplomacji powstrzymuje nas. Chodzi mu o uniewinnienie naszych 偶o艂nierzy. Aha, skoro to oczekiwany wyrok, to nie interweniujemy. Dyrektor czeka w drzwiach. S膮 te偶 liczni rodzice. Od razu otaczaj膮 premiera. W dobie kryzysu trzeba od艣wie偶a膰 znajomo艣ci. Rodzice pytaj膮 o przetargi, prywatyzacje. Premier ma tylko jedn膮 odpowied藕: Po wyborach! Po wyborach! Premier nie lubi niczego obiecywa膰. Zwiedzamy szko艂臋. To nowoczesna plac贸wka. Posiada trzy astrobazy, galeri臋 handlow膮 oraz l膮dowisko dla helikopter贸w. Dyrektor rozk艂ada r臋ce: Wszystko na nic, dzieci utraci艂y wiar臋. Premier zak艂opotany. Nie wiedzia艂, 偶e ma wyk艂ada膰 religi臋. Szkolny stadion. Podziwiamy rozsuwany dach. Premier pociera d艂oni膮 o 艣cian臋: R贸wno wyszpachlowana nie kryje uznania. Na trybunach uczniowie. Premier rado艣nie wbiega na muraw臋. Macha r臋kami. Nie s艂ycha膰 burzliwej owacji. Pewnie zag艂uszy艂y j膮 sztuczne ognie. Dyrektor szko艂y przedstawia uczniom premiera. W panu ca艂a nadzieja m贸wi premierowi do ucha. Rodzice klaszcz膮 z ca艂ych si艂. Premier zaczyna z rozmachem. M贸wi o tym, 偶e bez pracy nie ma ko艂aczy, a kto rano wstaje, temu Pan B贸g daje. S艂uchamy jak urzeczeni. Cisza. Rozdajemy uczniom pluszowe figurki premiera. K膮tem oka widz臋, 偶e ruda dziewczynka wbija w figurk臋 szpilki. C贸偶 za rozbestwione bachory. Premier 偶ongluje tematami, chce zaspokoi膰 naturaln膮 偶膮dz臋 wiedzy u dzieci. Opowiada w艂a艣nie o seansie spirytystycznym na wczasach. By艂em medium. Nie wiem z kim si臋 po艂膮czy艂em w za艣wiatach. Nie pami臋tam. Ale podobno weso艂o 艣piewa艂em po czesku snuje opowie艣膰 premier. Dzieci maj膮 teraz zgadn膮膰 z kim po艂膮czy艂 si臋 premier. Szukaj膮 w tabletach odpowiedzi. Kto艣 krzyczy triumfalnie: Karel Gott! Premier zmienia temat. To b臋dzie gw贸藕d藕 programu zapowiada. Niestety, opowie艣ci o wyczynach na boisku nie robi膮 spodziewanego wra偶enia. Premier chwil臋 si臋 zastanawia. Prosi ministra finans贸w o teczk臋. Wyjmuje z niej plik papier贸w. O偶ywienie na trybunach! Wreszcie! Od dzi艣 zamiast sz贸stek, nauczyciele b臋d膮 wam wr臋cza膰 akcje m贸wi premier. Dzieci si臋 ciesz膮. Maj膮 wreszcie jaki艣 pow贸d do nauki. Dyrektor szko艂y po艣wiadcza odbi贸r akcji. Minister te偶 zadowolony. Dzwoni do prezesa BG呕: Uda艂o si臋 znale藕膰 inwestor贸w m贸wi dyskretnie. Na po偶egnanie uczniowie wr臋czaj膮 nam ipady. Premier dostaje dodatkowo gr臋 鈥濿ied藕min 2. Prezenty oddamy oczywi艣cie do domu starc贸w. Dzie艅 premiera nigdy si臋 nie ko艅czy. W po艂udnie jeste艣my ju偶 we W艂oc艂awku. Premier dokonuje inspekcji nowego kombinatu petrochemicznego. Premier zwyczajowym gestem nabiera 艂yk ropy naftowej. Rozprowadza po kubkach smakowych. Ruska, zasiarczona pluje. Trafi艂! Wielkie brawa! Premier sprawdza receptur臋. Nanosi poprawki. Rozpiera mnie duma. Wkr贸tce b臋dziemy pot臋g膮 w produkcji kwasu tereftalowego podkre艣la. Przed uruchomieniem produkcji, premier zwyczajowo chrzci rop臋. Aby pokona膰 konkurencj臋, trzeba produkowa膰 tanio zaznacza. Wracamy do Warszawy. Kwitn膮 sady, 艣migaj膮 dostawczaki wypchane po dach lud藕mi. Podziwiamy ten p臋d do pracy. Oj tak. Gonimy 艣wiat. Razem 艣piewamy piosenk臋 z wczorajszego festynu: 鈥濶a maj贸wk臋, na maj贸wk臋, wraz z premierem na szkoln膮 w臋dr贸wk臋. Jest mi艂o. Jak na wczasach. Na polu obok stara szkapa. Spieramy si臋 o natur臋 modernizacji. Takie dziadostwo to atrakcja turystyczna przekonuje O. Mijamy ch艂opa z workiem kartofli. Dochodzimy do wniosku, 偶e wszystko nale偶y pozostawi膰 niewidzialnej r臋ce rynku. Wje偶d偶amy do wsi. Podziwiamy drewniane cha艂upy. Przy kraw臋偶niku siedz膮 dzieci. T艂uk膮 na drodze butelki po piwie. Premierowi jest 偶al dzieci. Chce im wr臋czy膰 pluszaki. Wyskakujemy z aut. Dzieci rozbiegaj膮 si臋 po rynku, obrzucaj膮c nas inwektywami. Premier udaje si臋 w po艣cig. 艁apie najbardziej krewkiego smarkacza. Wyprowadza go z krzak贸w za ucho. Smarkacz ca艂y czas ubli偶a w艂adzy. Premier zapytuje smarkacza, czemu zbija butelki: M贸g艂by艣 zanie艣膰 je do skupu. Rodzice mieliby zarobek naucza premier. Smarkacz pluje z艂o艣liwie na chodnik. Zli偶 to! kapitan Sztama nie wytrzymuje nerwowo. Premier uspokaja. Nie t臋dy droga. Premier wr臋cza dziecku pluszow膮 figurk臋. Uwolniony smarkacz natychmiast znika w krzakach. Po chwili s艂yszymy, jak zn贸w ubli偶a. Walczy o swoje. Tacy jak on b臋d膮 kiedy艣 rz膮dzi膰 Polsk膮. Ja te偶 kiedy艣 by艂em urwisem premier g艂臋boko wierzy w m艂ode pokolenie. Premier, najwyra藕niej wiedziony jakim艣 nadludzkim instynktem, wyczuwa, 偶e w tej wsi ludziom wci膮偶 nie jest lepiej. Postanawia interweniowa膰. Premier podejrzewa wr臋cz, 偶e niekt贸rych ludzi mo偶e by膰 nie sta膰 na dostatnie 偶ycie. Czy to mo偶liwe? Idziemy sprawdzi膰 na targowisko. Na nasz widok targowisko milknie. Ludzie nie chc膮 uroni膰 ani s艂owa. Premier zaczyna swojsko: Po czemu te truskaweczki? Zaczyna si臋 licytacja. Ka偶dy jest got贸w sprzeda膰 taniej, byleby premier kupi艂 od niego. Ludzie na wsi s膮 najlepsi w marketingu ocenia O. Premier ca艂uje w d艂o艅 sprzedawczyni臋 pomidor贸w: Widz臋, gor膮co, guziczki niedopi臋te premier wie, jak elegancko podej艣膰 do kobiety. Twarz sprzedawczyni okrywa si臋 rumie艅cem. Sprzedaje premierowi wszystkie pomidory za p贸艂 ceny. Pozostali id膮 w jej 艣lady. Wyje偶d偶amy zadowoleni. Wykupili艣my za p贸艂 ceny ca艂e targowisko. Wie艣 zarobi艂a. Koszt wy偶ywienia rz膮du spad艂. Ca艂y nar贸d oszcz臋dzi艂. W samochodzie premier odbiera telefon. Z艂e wie艣ci. Po ostatniej ulewie rozpu艣ci艂 si臋 asfalt na budowanej przez Chi艅czyk贸w autostradzie A2. To ju偶 nie s膮 偶arty. Premier grozi Chi艅czykom: Ja im dam! m贸wi. Zbudujemy j膮 sami postanawia. Przed nami kolejna nieprzespana noc.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Ataman Ryps
To i ja wklej臋: 26.05.2011 Pod Kancelari膮 panowie z p臋dzlami 艂ataj膮 niedostatki kolorystyczne trawnika. Och, czu膰 powiew wielkiego 艣wiata. Przybywa prezydent Obama. W korytarzu siedzi pose艂 W. Wci膮偶 czeka na dziesi臋ciominutowe spotkanie z premierem. Klepi臋 go w plecy. Niech i on poczuje radosny nastr贸j. Pochylam si臋 do pani Bo偶enki. Komentujemy zarost pos艂a W.: Niech pan patrzy, broda uros艂a mu do pasa. I taki niechluj pcha si臋 do premiera. Zagl膮dam do premiera. Kiwa r臋k膮, wchodz臋. Na ten widok pose艂 W. daje oznaki 偶ycia. Pani Bo偶enka zdejmuje buta. Schodz臋 z linii strza艂u. Premier przy komputerze. Skupiony. Og艂asza na facebooku rozporz膮dzenia. Nowa polityka informacyjna! Dzienniki Ustaw to dzi艣 prze偶ytek. Premier ma na facebooku tysi膮ce znajomych. Po艂owa to obcokrajowcy, nawet nie znaj膮 polskiego. W epoce internetu popularno艣膰 nie ma granic. Z refleksji nad fenomenem premiera wyrywa nas r膮bni臋cie w biurko: Sacre bleu! oj, to co艣 z艂ego. Premier niecz臋sto klnie po francusku. O. podbiega do premiera. Premier wali w klawiatur臋. No tak, pad艂a sie膰. Kapitan Sztama 艣ci膮ga kilometry billing贸w od operator贸w kom贸rkowych. Premier 艂agodnieje. Chodzi o bezpiecze艅stwo kraju. Kapitan Sztama testuje chi艅ski system wychwytywania brzydkich wyraz贸w w esemesach. System nie by艂 tani. Kosztowa艂 wi臋cej ni偶 niejeden stadion. Ale spokojny sen obywateli jest dla premiera wa偶niejszy nawet od pi艂ki no偶nej. Jest te偶 inny pow贸d pob艂a偶liwo艣ci wobec kapitana Sztamy. Dzi艣 kapitan zostanie odznaczony przez pana prezydenta za zas艂ugi dla obronno艣ci. Z korytarza dobiegaj膮 skoczne rytmy g贸ralskiej kapeli. Kapitan Sztama bardzo kocha Tatry. Kiedy艣 by艂 kustoszem muzeum w Poroninie. Kapitan Sztama gotowy. W mundurze strzelca podhala艅skiego wygl膮da niepozornie. Tylko okulary lustrzanki zdradzaj膮 wybitnego funkcjonariusza. Odg艂os rogu na dziedzi艅cu Belwederu oznajmia, 偶e pan prezydent wr贸ci艂 ju偶 z przechadzki po 艁azienkach. Wyprowadza艂 pieski na spacer. Przed pa艂acem pr臋偶膮 piersi wytypowani do odznaczenia. Wszyscy w bia艂ych fartuchach i ciemnych okularach. Kapitan staje na ko艅cu szeregu. Pan prezydent przemawia: Wszyscy pami臋tamy czasy, gdy za drzwiami naszego mieszkania czai艂 si臋 strach Genera艂 D. smutno potakuje g艂ow膮. Ale dzi艣 ka偶dy obywatel mo偶e mie膰 pewno艣膰, 偶e je艣li kto艣 zapuka o sz贸stej rano, to b臋dzie to mleczarz bijemy brawa na cze艣膰 mleczarzy. W pustej butelce po mleku 艂atwo l臋gn膮 si臋 zarazki pan prezydent zawiesza g艂os. Zadaniem mleczarza jest nie dopu艣ci膰 do epidemii! Gdyby ka偶dy wystawia艂 przed drzwiami butelk臋 do zwrotu, nie trzeba by艂oby jej szuka膰 po mieszkaniach i piwnicach ko艅czy pan prezydent. Pan prezydent dekoruje mleczarzy. Premier rozmawia z szefem mleczarni. Na przysz艂o艣膰 prosi go o nieco mniej ha艂a艣liwe rekwirowanie butelek. Mleczarze w dwuszeregu opuszczaj膮 dziedziniec. Pan prezydent zaprasza nas szerokim gestem do Belwederu. Czas om贸wi膰 wizyt臋 prezydenta Obamy. Przed wej艣ciem dostrzegamy nieznane buty. Tak偶e damskie. To oznacza, 偶e nie jeste艣my dzi艣 jedynymi go艣膰mi pana prezydenta. Sekretarz pana prezydenta kieruje nas na d贸艂 do piwnicy. Czu膰 krochmal. Pan prezydent szykuje kreacj臋 na wizyt臋 ameryka艅skiego go艣cia. Mrok, jaka艣 graciarnia. O. potyka si臋 o stoj膮ce trampki i wywraca stary rower. Nie tu, to si艂ownia pana prezydenta zawraca nas sekretarz. Podziemna cela. Po艣rodku st贸艂, na nim mapa i szklanki z herbat膮. Ze sklepienia dynda 偶ar贸wka. Jest szef dyplomacji i pani prezydent miasta. Pan prezydent przedstawia nam swojego konsultanta ds bezpiecze艅stwa: To kapitan 呕bik pan prezydent nie kryje dumy. O. prosi o autograf. Premier siada na wielkim tapczanie. Bach! Gejzer kurzu strzeli艂 w sufit. Mebel po dziadku, powsta艅cu styczniowym wyja艣nia pan prezydent. Mi艂a pogaw臋dka. Premier dostrzega stare beczki. Wino? zagaja premier. Og贸rki kiszone, korniszonki rozczula si臋 pan prezydent. Rozpoczynamy narad臋. Pan prezydent chce, aby Obama mia艂 poczucie, 偶e jego rozm贸wcy s膮 powa偶nymi graczami: Trzeba mu to wbi膰 do g艂owy. Premier prosi o plan wizyty Obamy. Zwiedzanie autostrady A2, Stadion Narodowy, odnowione przej艣cie podziemne pod Dworcem Centralnym Gdzie jest autostrada? pyta premier. No, w polu odpowiada niepewnie S. W艂a艣nie. Nie wypada chyba wywie藕膰 takiego go艣cia w pole. A Stadion Narodowy mo偶na pokaza膰 z daleka. Nie mo偶na przerywa膰 budowy. Ten stadion to nie pokaz贸wka premier jest wyra藕nie obruszony. Pani prezydent miasta zachwycona. Wygra艂 jej pomys艂. Osobi艣cie oprowadzi Obam臋 po przej艣ciu podziemnym. Zjemy kebab cieszy si臋. A po kebabie zasugeruje Obamie wizyt臋 w toalecie. Odnowiona, pachn膮ca. Jedyna taka w Warszawie pani prezydent jest dumna z dokona艅. S艂yszymy chrobotanie za plecami. W drzwiach staje major Dz legendarny antyterrorysta. Wr贸ci艂em z rekonesansu rzuca niedbale kurtk臋. Podziwiamy majora. Strz膮sa puder z g艂owy. Przed chwil膮 w najwi臋kszej prywatnej telewizji punktowa艂 kardynalne b艂臋dy ameryka艅skiej ochrony. Major zwraca uwag臋 na zagro偶enie atakiem terrorystycznym. Prezydenta Obam臋 trzeba ulokowa膰 w najbardziej strze偶onym miejscu wyja艣nia. Ustalamy, 偶e najbardziej strze偶onym miejscem jest Belweder. Tu b臋dzie spa艂 Obama. Pan prezydent sugeruje ma艂膮 stajni臋 na zapleczu pa艂acu. Nie b臋d臋 si臋 przecie偶 p艂aszczy艂 przed byle Murzynem natychmiast wida膰, 偶e w panu prezydencie pulsuje prawdziwie sarmacka krew. Obama b臋dzie spa艂 w apartamentach protestuje premier. Pan prezydent przera偶ony: Ja? Z Murzynem w jednym pokoju? A bo to wiadomo Szef dyplomacji od razu przypomina sw贸j pyszny dowcip o przodkach Obamy kanibalach, co zjedli bia艂ych misjonarzy. Zrywamy boki ze 艣miechu. Obejrza艂em drzewa wok贸艂 Belwederu w艂膮cza si臋 major Dz. Z zachowania ptactwa wynika, 偶e w otoczeniu Belwederu mamy dw贸ch snajper贸w. Kapitan 呕bik zauwa偶a, 偶e 艁azienki zosta艂y przeczesane przez agent贸w CIA. Zrobili kardynalny b艂膮d, nie zajrzeli do dziupli m贸wi major Dz. Kto艣 na mnie czyha! pan prezydent jest przera偶ony. Domaga si臋, aby pani prezydent miasta nakaza艂a wyci膮膰 wszystkie drzewa w 艁azienkach. Majora Dz niepokoi te偶 obecno艣膰 ochroniarza pana prezydenta Taliba: A wiadomo, co mu do 艂ba strzeli? major Dz bierze 艂yk z piersi贸wki. Pan prezydent nie pozwoli ruszy膰 Taliba: Tylko on mo偶e nas uchroni膰 przed zamachowcami. To jego koledzy, niech zajrzy do nich do dziupli. Nie wiemy, co zrobi膰. Major Dz bierze spraw臋 na siebie. Upchnie Obam臋 w mieszkaniu te艣ciowej na 呕elaznej Bramie: Tam nikt go nie rozpozna. Premier zamyka posiedzenie sztabu. Wizyt臋 mamy dopi臋t膮 na ostatni guzik. Wychodzimy na dw贸r. Premier strzepuje kurz z marynarki. Nagle piesek pana prezydenta zaczyna ujada膰, pr贸buje wskoczy膰 na drzewo. Major Dz wyjmuje bro艅. To snajper! Na ziemi臋! pada komenda. Huk wystrza艂u. Unosimy g艂owy. Piesek merda ogonkiem. Pan prezydent niesie zw艂oki wiewi贸rki do kuchni. Hm, tego jeszcze nie jad艂em

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Ataman Ryps
Papryka czerwona cena 艣rednia: 15.05.2005 rz膮d PiS- 10,70/kg 12.06.2011 rz膮d PO- 6,20/kg

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Ataman Ryps
Prawda o Smole艅sku jest arcybole艣nie prosta: nasi piloci po presj膮 porobili mas臋 b艂臋d贸w.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Ataman Ryps
Ale kto艣 tu naspamowa艂. Pewnie si臋 zdenerwowa艂 偶e mu k艂amstwa udowodniono.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 to przeciez wida膰
nie musisz siebie opisywa膰. juz samo korzystanie z nie swojego nicka 艣wiadczy 藕le o tobie.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Ataman Ryps
ty prezentujesz taki savoir-vivre jak kakaka Kwa艣niewski

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 ju偶 sie nie j膮kaj
widzisz co sie dzieje jak cz艂owiek k艂amie? robi tak: "kakaka" :D

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Na fakt Shatyn nak艂ama艂
"Pewnie si臋 zdenerwowa艂 偶e mu k艂amstwa udowodniono." Z B艂asikiem i z Berlinem Zachodnim.

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Ataman Ryps
to by艂o do ciebie matole i twojego idola Kwacha ale jak jeste艣 idiot膮 to tylko wsp贸lczu膰 twojej mamie i tacie... ech

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 co nak艂ama艂 bo
niczego takiego tu nie ma. podaj cytaty

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 Ataman Ryps
M贸j neurolog powiedzia艂, 偶e m贸j m贸zg wykozrystuje tylko 2% swoich mo偶liwo艣ci podczas, gdy u przeci臋tnego cz艂owieka jest to a偶 15%...

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 no to widac bo sie
j膮kasz, piszesz o k艂amstwach kt贸rych nie ma. pewnie dlatego

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 wawcia powraca
co nak艂ama艂 bo niczego takiego tu nie ma. podaj cytaty HAHAHAHAHAHAAHAHHAHA HAHHAHAHAHAHAHAHA stary dobry shatyn :D:D:D

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach
Go艣膰 no to widac bo sie
sie 艣miejesz jak kto艣 prosi cie o cytaty. to objaw stresu

Udost臋pnij ten post


Link to postu
Udost臋pnij na innych stronach

×