Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość musze sie wygadac :(

musze sie wygadac :(

Polecane posty

Gość musze sie wygadac :(

Jest Kapitanem Zeglugi Wielkiej, cale zycie plywal w jednej firmie i rodzice zyli, ze tak powiem, na a miare wysokiem poziomie. Mieli wlasne 3 pokojowe mieszkanie 67 m2, garaz, nowa Astre..., ale firma padla gdy ojciec mial 53 lata. On, zamiast szukac innej pracy 3 lata siedzial zyjac z oszczednosci i przejadajac wszystko, mimo, ze mial inne oferty pracy, ale jako oficer, a nie kapitan, wiec honorem sie uniosl i nie poszedl nigdzie. Dopiero jak skonczyl 56 lat mogl przejsc na emeryture. Dostal w koncu ta emeryture i dodatkowo od 3 lat pracuje jako ciec na parkingu (ma teraz 64 lata), mimo, ze wiele razy dzwoniono do niego, ze jest jakis rejs 2-3 miesieczny do zrobienia, nawet jako kapitan, ale on woli siedziec na parkingu. Mama moja od 4 lat jest rowniez na emerytucze (byla nauczycielka) i szlag ja trafia, ze ojciec juz nie plywa, choc by mogl. Rodzice zyja przecietnie, maja kredyty na nowy samochod i telewizor, jedza dobrze, oplacaja wszystkie rachunki i nie zyja w biedzie, ale lazienka im sie wali, bo nie byla robiona odkad mieszkaja w tym mieszkaniu (czyli 30 LAT!!!) i brakuje im wiekszej gotowki na remont, a ojciec nie chce slyszec o wyjezdzie. Ja mieszkam zagranica, pracuje, skonczylam tu studia (utrzymywalam sie calkiem sama, sprzatalam ludziom w domach, ale ze mieszkalam z chlopakiem - teraz mezem - we 2 bylo latwiej, ale byly sytuacje, ze nie mielismy kasy na chleb, o czym rodzice nigdy nie mieli pojecia), mamy malego synka, meza tutejszego i zyjemy normalnie, ale ojciec uwaza, ze powinnam mu co miesiac dawac pieniadze, bo on mnie kiedys utrzymywal ( nie mieszkam z rodzicami od 11 lat, wyprowadzilam sie jak mialam 21 lat) i wysylal na wakacje, wiec ja mam mu teraz zwrocic. Ostatnio jak bylam wypomnial mi wyjazd na wakacje sprzed 13 lat, ktory mi oplacil, i kazak sobie oddac za to kase...A my naprawde nie jestesmy jakimis milionerami. Zyjemy zwyczajnie, za chwilke bedziemy miec 2 dzieci, ja pracuje na pol etatu, mamy hipoteke na 30 lat...wyjechalam od rodzicow zryczana i sklocona z ojcem. Powiedzial mi, zebym nie myslala, ze on do mnie kiedykolwiek juz przyejdzie i zeby mi sie nawet nie snilo, ze przyjedzie na chrzest mojego dziecka, a ja mu na to, ze nie musi, bo i tak nei jest mile widzianym gosciem w moim domu. Cholera, wiem, ze powinnam ugryzc sie w jezyk i mu tego nie mowic, ale z drugiej strony on mi potrafi wygarnac wszystko, a ja mam siedziec cicho. Chociaz to bylo ponad miesiac temu to nadal nie moge sie ogarnac i rozpamietuje to wszystko. Ja nie rozumiem dlaczego oni oczekuja, ze ja mam ich utrzymywac? Za co? Pisze oni, bo mysle, ze mama msyli podobni, choc nic nie mowie, ale tez nie zaprzecza... Co byscie zrobili w mojej sytuacji? Czy oni maja racje? Kurde, moze powinnam jakos uskubac kase i im wysylac? Odkad oni uslyszeli, ze po urodzeniu synka otworzylismy mu konto i wplacamy 50 euro miesiecznie i drugiemu dziecku tez tak chcemy zrobic to jest naprawde niewesolo... Rozpisalam sie strasznie i nie wiem czy komus bedzie sie chcialo to czytac, ale musialam sie wygadac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musze sie wygadac :(
No prosze niech ktos zmobilizuje sily, przeczyta i napisze mi swoje zdanie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musze sie wygadac :(
To naparwde nie jest dla mnie smieszny temat...dobrze, ze chociaz ciebie bawi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moja matka ma tak samo, uważa że powinnam jej pomagać. Ostatnio nie porusza tego tematu, ale wiem że nadal oczekuje ode mnie pomocy. Pomaganie im nie jest Twoim obowiązkiem. Jedyny obowiązek jaki masz to zapewnić im opiekę gdy nie będą już sobie radzić na głęboką starość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musze sie wygadac :(
No wlasnie. Mnie tez sie tak wydaje i wiem, ze gdyby mieli naprawde kiepska sytuacje finansowa to bym od razu pomogla. Gdyby nie mieli na oplaty czy jedzenie czy podstawowe rzeczy do zycia, a oni naprawde zyja we dwojke normalnie i nie maja zle. Ojciec kupil w zeszlym roku nowa Astre z salonu, polowe zaplacil na druga polowe wzial kredyt (nie wnikam w fakt, ze ja mam 9 letni smochod, ktorym pojezdze jeszcze lata, zanim calkiem nie padnie), wzieli 42 calowy telewizor na kredyt mimo, ze poprzedni byl dobry, ale niemodny, ale nie maja kasy na remont lazienki i tu zaczyna sie moja rola. Bylam u nich raptem tydzien z synkiem, bylam wtedy w 7 miesiacu ciazy i ojecic zrobil mi awanture wlasnie o kase... Mojej siostrze tez ciagle wypomina pieniadze jakie wydal na jej utrzymanie, ale ona jak to slyszy, to zabiera sie i idzie do domu, a ja, ze mieszkam daleko to musze siedziec i sluchac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeczytalm w calosci ale
nie do konca cie zrozumialam.Jakim cudem twoj tata w wieku 56 lat doostal emeryture ? Z tego co zrozumialm plywal nie w Marynarce Wojennej tylko w Zegludze Wielkiej.Moj maz, rowniez plywa i pomimo skonczonych 60 lat ,nie ma prawa jeszcze do emerytury.Moze jednak twoj tata nie otrzymal emerytury? Nie wierze w to ,ze ktos plywajacy w dodatku tyle lat ,sam rezygnuje z plywania ,nie odpowiada na intratne propozycje,woli pracowac jako dozorca! Moze jednak w zyciu twojego ojca cos sie stalo co zadecydowalo o takim a nie innym podejsciu do zycia a pzrede wszystkim do ciebie.Marynarze to jednak dosyc specyficzni ludzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musze sie wygadac :(
Tak, wiem, napisalam dosc chaotycznie, ale nie moge sobie dac rady z ta sytuacja. Dostal ja w wieku 56 lat, bo wtedy mogl przejsc na wczesniejsza emeryture majac wypracowane lata pracy (nie wiem ile dokladnie i na jakich zasadach), ale jestem pewna, ze emerytue ma i wiem nawet ile, ale to niewazne. Ja wiem, ze marynarze sa bardzo specyficzni, ale tego, ze ojciec nie chce pracowac nie rozumie nikt. Moja mame to bardzo zlosci, z tego powodu sa u nich w domu ogromne awantury, bo majac taki zawod ojciec moglby pracowac dlugo i zarabiac swietnie, ale z jakiegos powodu nie chce i woli parking. Naprawde wierz mi, wszystkim ciezko zrozumiec jego zachowanie, postawe roszczeniowa w obec wszystkich, wlaczajac w to moich niezyjacych dziadkow i wypominanie mamie, ze nic po rodzicach nie odziedziczyla...:o Wierz mi, az sie wstydze pisac to wszystko, ale naprawde tak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie masz sie czego
wstydzic! Wniosek z tego ,ze twojego tate nie zwichrowal zawod tylko zwyczajnie w swiecie ma taki charakter.Nie wazne co by robil,zawsze bedzie mial ,jakas tam pretensje do swiata! Przykro ci ale nie masz na to wplywu,to jest czlowiek ,ktorego raczej juz nic nie zmieni i trzeba pzryjac go takim jaki jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .k.m.
moi teściowie ciagle nam zaglądają do portfela i mówia na co mamy wydawac a na co nie. oczywiście mamy ich w nosie, ale oni nadal sie wtracaja. uwazaja ze wiele im zawdzieczamy (ja natomiast uwazam ze raczej zawdzieczamy im wiele kłód rzuconych pod nogi niż faktycznie cos pozytywnego). obrazaja sie bo nie moga do nas przyłazic codziennie, a przeciez "tyle im zawdzieczamy". Masakryczni ludzie. A Twój ojciec chce forse od ciebie za kolonie, to jest chore.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musze sie wygadac :(
Ciezko mi cholernie, bo takie awantury sa od jakiegos czasu coraz czestsze i zawsze o to samo. Po ostatnim razie naprawde szczerze odechcialo mi sie jezdzic do rodzicow. Juz nie wspominam faktu, ze pojechalam tam na tydzien, bo polozna prowadzaca zalecila mi odpoczynek ze wzgledu na przedwczesne skurcze i oslabianie, a ze moj maz w tym czasie musial wyjechac z pracy na tydzien, to wzielam w pracy tydzien wolnego, poprosilam go, zeby zawiozl mnie i synka na tydzien do rodzicow, bo oni do nas raczej nie przyjezdzaja. Zreszta nigdzie nie jezdza, nawet do mojej siostry, ktora mieszka w tym samym miescie, stad ja tak 3-4 razy do roku staram sie ich odwiedzac, ale szczerze, to teraz juz mi sie naprawde calkowicie odechcialo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sienkomania
Cóż tu by rzec? Nie umiem zrozumieć takich rodziców/teściów, ale problem ten znam od podszewki. Moja mama parę lat wstecz pżyczyła od nas kasę na remont - dokładnie chodziło o wymianę podłóg w całym domu. Oczywiscie do dziś nam nie oddała. Obecnie robi sobie kolejny remont i znowu chciała pożyczyć, ale tym razem nie byłam taka głupia. Jednak pożyczyła od mojego brata. Dla równowagi powiem, że teściowa nie jest lepsza. Też pożyczyła od nas podobną kwotę na aparat słuchowy i też nie oddała,choć miała nas w ratach spłacić. A teraz najlepsze :) Jestem w ciąży, oczywiscie już rodzina wie o tym fakcie. No i teściowa coś tam zapytała o lekarza. Powiedziałam jej jak się nazywa, a ta od razu a gdzie on przyjmuje na NFZ, bo słyszała że jest najlepszy w mieście... No i ja mówię, że też tak słyszeliśmy, ale on nie przyjmuje na NFZ, bo pracuje tylko w prywatnej przychodni i prywatnej klinice. A ta do mnie z mordą wyskakuje, że po co pieniądze tracę!!! Dodam, że jesteśmy niezależni od rodziców/teściów. Sami sobie zrobliśmy wesele, sami kupiliśmy mieszkanie, itd. Mamy z obu stron zero pomocy. Mąż się wkurzył i powiedział jej parę przykrych słów, bo w ciąży staram się zachować spokój i olewam takie akcje, chociaż miałąm ochotę ją zjebać jak burą sukę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×