Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość oszukana_84

oszukana przed slubem

Polecane posty

Gość do oszukana_84
oszukana_84, chcę odnieść się jeszcze do kilku Twoich wyjaśnień. "moje pojawienie sie nie bylo niespodziewane, lecz bylo wspolna decyzja" - nie mam wątpliwości co do tego, że decyzja była wspólna. Jeżeli piszę o niespodziewanym dla niego Twoim powrocie, to tylko aby podkreślić, że kiedy odchodziłaś on był przekonany, że na zawsze. Na moje stwierdzenie, że chciał w cywilizowany sposób pozamykać swoje sprawy, zadajesz mi dziwne pytanie "spotykajac sie rownoczesnie ze mna i z nia?" Podejrzewam, że Ty za cywilizowany sposób rozstania uważasz wysłanie smsa. Tu się różnimy. Boli mnie to, że tamta znajomość trwała 2 miesiące. Ile czasu minęło, zanim zaczęliście rozmowy na temat Twojego powrotu? Ile czasu do smego powrotu? Jakie były wasze wzajemne relacje w tym czasie? Jakie warunki mu postawiłaś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do oszukana_84
"zmieniasz sens tego, o czym pisalam. ja od niego nie odeszłam, nie rozstalismy sie, nie przestalam z nim byc ani on ze mna" Być może nie rozumiem pewnych spraw. Co znaczyło to "mielismy przez pewien czas gorszy okres. Wyprowadzilam sie od niego." Czy to nie gorszy okres był przyczyną Twojej wyprowadzki? Jaki był jej cel?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do oszukana_84
"przestan juz wypisywac te bzdury" Zauważam pewną prawidłowość. Każdy, kto próbuje podejść do Twojego problemu w sposób racjonalny, wypisuje bzdury. Z sympatią zaś odnosisz się do tych, którzy plują na Twojego męża. Jeżeli wyrok już został wydany, to po co Ci to forum?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oszukana_84
odniosę sie do dwoch ostatnich stwierdzeń: "Z sympatią zaś odnosisz się do tych, którzy plują na Twojego męża." - z sympatia odnoszę sie do osob, ktore nie zmieniaja sensu moich wypowiedzi, np nie wmawiaja mi, ze rozstalam sie z chlopakiem, jezeli tak nie bylo. "Jeżeli wyrok już został wydany, to po co Ci to forum?" -nie wydalam wyroku. a forum jest mi potrzebne po to, aby poznac opinie innych osob, ktore nie sa zaangazowane w sprawe i patrza na sytuacje z boku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do oszukana_84
"nie wmawiaja mi, ze rozstalam sie z chlopakiem, jezeli tak nie bylo" - wiesz, dalecy jesteśmy wszyscy od stwierdzenia jak było. To właśnie na skutek naszej prezentacji pewnych hipotez, do których podstawy odnajdujemy w Twoich wypowiedziach, przekazujesz coraz bardziej konkretne informacje. Jeżeli jak twierdzisz nie rozstałaś się z chłopakiem, to ponawiam pytanie: Czym była Twoja od niego wyprowadzka? Czy postawiliście sobie jakieś warunki po spelnieniu których mialo być jak dawniej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Strasznie Ci wspolczuje... Musisz z nim porozmawiac i wyczuc czy mowi prawde czy tylko cos kreci... Wiele osob,ktore nie byly zdradzone mowi,ze nie wybaczylyby zdrady ale jezeli ktos kogos naprawde kocha to mysle,ze by wybaczyl tej drugiej osobie... Rozumiem jak musi byc ciezko Tobie klasc sie obok niego i zyc z ta swiadomoscia,ze byl z inna kobieta w lozku przed waszym slubem... Porozmawiaj z nim i musicie jakos dojsc do porozumienia. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość natiii oreiro
Mialam kiedys podobna sytuacje, z tym, ze nie w postaci dłuzszego romansu chlopaka, a jednorazowej przygody. nie potrafiłam mu wybaczyc, mimo, ze dalam nam szanse, kazde jego spojrzenie, mila rozmowa z inna kobietą budziły pozniej we mnie złosc, bo spodziewalam sie najgorszego- kolejnej zdrady.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ddddddddddddddddddddddd
kocha cie bo inaczej ,zostal by z ta inna, przemilcz to, ale powiedz ze tak gadaja a ty nie wierzysz w to:-P UDAJ GLUPIA A WYGRASZ NA TYM;ALE OCZY MIEJ DOBRZE OTWARTE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do oszukana
Dwoje ludzi jest ze sobą, mieszkają razem. Coś zaczyna się psuć. Robi się coraz gorzej. Jedna opuszcza wspólne mieszkanie. Nie zrywają calkowicie kontaktu chociaż kontaktują się sporadycznie, także z powodu ponadnormatywnego zaangażowania jednej z nich w pracę zawodową. Czy oni nadal są razem? Czy któraś z nich ma prawo poczuć się oszukana jeżeli ta druga zacznie się interesować kimś innym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do ddddddddddddddddddddddd
"przemilcz to, ale powiedz" - albo, albo. Przemilczasz fakt, że coś Ci leży na wątrobie, albo zaczynasz mówić. A jak już zaczniesz to nie będzie takiej siły, która to zatrzyma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do natiii oreiro
Podoba mi się to co piszesz. "dalam nam szanse" - szansa była zarówno dla niego, jak i dla Ciebie. Nie ma żadnego znaczenia to, czy on tę szansę wykorzystał. Ty nie byłaś jednak w stanie być z nim dłużej. Ale próbowałaś. Dałaś sobie szansę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sfdgfgfhghgjgjgf
A potrafisz z tym żyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Warto było czekać na fundamentalne w temacie pytanie: Czy potrafisz z tym żyć? Czym jest owo magiczne "to"? Jest to skaza. Rysa na czymś co uważało się za doskonałe. Bez względu na to czy potrafisz, czy nie, żyć trzeba. Im bardziej wydaje Ci się, że nie potrafisz, tym więcej musisz się uczyć. Jeżeli nie potrafisz być z kimś, bo dopatrzyłaś się w nim jakiejś skazy, to należy się głęboko zastanowić czy potrafisz żyć z kimkolwiek. Przecież jeżeli odejdziesz od tego, w którym skazy się dopatrzyłaś, to w każdym innym zaczniesz tej skazy szukać. Szukajcie, a znajdziecie! Do skutku. Nie ma ludzi bez skazy. Nawet nie zauważysz, kiedy minie życie. Nie ma ludzi nieskazitelnie czystych. MUSISZ ten fakt zaakceptować. To jest podstawowy warunek do spełnienia, abyś mogła żyć normalnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość all cats are black
Autorko, współczuje ci. to okropne stracic zaufanie do kogos, kto jest najbliższy... tym bardziej, ze nie byl to jednorazowy skok w bok...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oprócz pozostałych
"to okropne stracic zaufanie do kogos, kto jest najbliższy..." - to jest oczywiste. Co było przyczyną utraty tego zaufania? Jakieś wydarzenie z przeszłości, kiedy jeszcze nie byli sobie wystarczająco bliscy. Wówczas żadne tzw niepokojące sygnały nie pobudzały nawet do chwili zastanowienia. Od momentu tamtych wydarzeń minęło sporo czasu. Czasu przeżytego WSPÓLNIE; uczciwie, a nawet szczęśliwie. Stracić zaufanie do kogoś kto jest najbliższy tylko dlatego, że kiedyś nie czuł się wystarczajaco bliski??? Dziwaczne. Wszystkie koty są czarne. Pozostałe są tylko zakamuflowaną opcją. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do sfsgjhgs
który wątek tego tematu jeszcze cię interesuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sfsgjhgs
do sfsgjhgs który wątek tego tematu jeszcze cię interesuje? tarot allegro najlepszy!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×